Świnka Peppa – antropomorficzna świnka – najlepsza przyjaciółka najmłodszych

Nasze gry i zabawy

z rodzinką Peppy

Rodziny świnki Peppy chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Jest tata – architekt, mama – Pani strażak, Peppa (jak na moje oko około 4-letnia „dziewczynka”) oraz Georg- najmłodszy w rodzinie. 
U nas ta wesoła rodzinka żyje bardzo często w domu z Lego Duplo wraz z ludzikami wiodąc dosyć harmonijne wspólne życie 😉 Jak przedstawia się podział obowiązków wg mojego syna? Mama Świnka gotuje/sprząta/czyta dzieciom bajki, tata Świnka śpi albo „robi mniami”, natomiast dzieci jak to dzieci mają różne zajęcia…akurat na zdjęciu były zajęte wieczorną toaletą… Peppa się kąpała, a Georg „robił siii”. Te gumowe figurki towarzyszą nam od Świąt Wielkanocnych, jeżdżą z nami na wycieczki, śpią z synem i zajmują bardzo mocną pozycje wśród wielu innych zabawek.
 Wraz z figurkami zajączek przyniósł w prezencie grę planszową Peppa. Jest to „planszówka”, ale nie taka typowa tekturowa, a jest to rodzaj cienkiej ceraty o wymiarach 1m x 1m po rozłożeniu na podłodze. Pola wypełnione są postaciami z bajki. Rozpoczynamy rozgrywkę z Peppą jadącą na rowerze, a naszym celem jest dotarcie do domu Świnek. Po drodze możemy trafić na zjeżdżalnie, po których zjeżdżamy w dół i w ten sposób cofamy się oraz drabiny, po których wspinamy się wyżej i szybciej mamy szanse dotrzeć do domu.
Czym gramy? Gramy pionkami – krążkami zrobionymi z twardszej pianki z podobiznami poszczególnych członków rodziny, a rzucamy kostką, która również jest „miękko-twarda” oraz duża, więc elementy gry są bezpieczne nawet dla dwulatka. 
Jedynym minusem, który chciałabym tutaj poruszyć jest śliska powierzchnia planszy do gry. Materiał, z którego jest wykonana mógłby być grubszy i od spodu podklejony żeby gra nie ślizgała się po podłodze. Mój syn najchętniej siedzi na środku podczas gry i się kręci czy chodzi po niej razem z pionkami. Przez to gra często się „zwija” i bardzo łatwo zgina, co widać na zdjęciu, że już co nie co przeszła 😉
Ciekawą pozycją na rynku wydawniczym z Peppą sa zeszyty z serii bawię się, czytam, buduję. Z czego składa się jeden zeszyt? 
Jest to kilka stron zadań i zagadek do rozwiązania dla najmłodszych, kartonowe elementy do wypchania paluszkami, które po odpowiednim zagięciu można ustawić sobie i stworzyć coś w stylu teatrzyku oraz książeczka do samodzielnego skonstruowania.

Zadania są na tyle proste, że dwulatek z satysfakcją sobie poradzi i będzie miał dużo przyjemności z użytkowania tej książeczki.

Wielu z Was zapewne zna również serię książeczek z półeczki. Co je wyróżnia? Dla nas jest to wygodna rączka, w którą zaopatrzona jest książeczka. Tomek bardzo lubi w ten sposób przenosić książeczki i mieć je często ze sobą. Ilustracje są duże, wyraźne, a tekstu jest niewiele. Są to krótkie historyjki opowiadające o przygodach ulubieńców.

Częstym gościem jest u nas też magazyn Peppa, choć co do jakości prezentów, które kuszą najmłodszych oraz treści pozostawiają wiele do życzenia. 
Lubimy również często poukładać sobie karty z naszą dzisiejszą bohaterką. Jest to szczególnie lubiana rozrywka ponieważ talia składa się z kart z podobiznami poszczególnych rodzinek z bajki. I tak możemy ułożyć m.in. rodzinę kucyków, zebr czy słoni…a tutaj to już zawsze tworzą się historyjki kto z kim się bawi, o czym rozmawiają i co lubią robić.
 Uwielbiamy puzzle…mamy całkiem sporą kolekcję już i oczywiście nie mogło zabraknąć Peppy. Syn ma szczególną zdolność wypatrywania w każdym możliwym sklepie wszystkiego co jest z Georgem i tak najczęściej wychodzimy z jakimiś nowymi puzzlami. Pierwszymi puzzlami były ramkowe, 15-elementowe i te bardzo polecam, bo są bardzo wygodne do układania i zajmują fenomenalnie mało miejsca jeśli chodzi o przechowywanie.

I jeszcze dwie propozycje puzzli. Pierwsze małe, zgrabne, wersja podróżna. Dwa obrazki, jeden łatwiejszy i drugi trudniejszy. Elementy są małe i tutaj dwulatek potrzebuje trochę pomocy. Natomiast drugie są o tyle interesujące, że mają jedną magiczną właściwość…po ułożeniu obrazka (scena z przedszkola) w pasku po prawej stronie mamy czarne punkty obok których namalowane są elementy z obrazka. Do czego to służy? do czarów…dziecko ma potrzeć paluszkiem punkt i pod wpływem ciepła pojawia się cyferka, naszym zadaniem jest znalezienie tylu przedmiotów ile wskazuje cyfra przy obrazku. Dużo zabawy i fajnie wspomaga naukę liczenia dla początkujących.

A dzięki czemu nasz syn w pewnym momencie, po dwóch latach spania z rodzicami, postanowił wyprowadzić się do swojego pokoju? nowe łóżko z kocykiem, pościelą i poduszeczką z Georgem – kosmonautą. Radości nie było końca, co więcej przez pewien czas nikt oprócz niego nie mógł siadać na łóżeczku przykrytym kocykiem z domkiem oraz rodzeństwem bawiącym się piłką. Każdej nocy towarzyszy mu również maskotka Georga, który trzyma dinozaura, a na tle poduszki z podobizną najmłodszej świnki jest ledwo widoczny na zdjęciu.


Szaleństwo peppowe trwa już długo, a kolejne odcinki bajki choć znane mu już na pamięć nadal są chętnie oglądane i niecierpliwie wyczekiwane. 
Gadżetów jest cała masa, co mają Wasze dzieci? 
Lubią Peppę i jej wesołą rodzinkę?
Zapraszam do podzielenia się swoją opinią!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *