#Przygody z książką…Elementarz dla dzieci z dysleksją

Agnieszka Łubkowska

Elementarz dla dzieci z dysleksją

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

No i mamy! Czekałam na to wydanie i się doczekałam. Dotarła akurat na kilka dni przed publikacją #przygody z książką. Zapewne wiele z Was rozpoczęła już, lub zastanawia się od czego zacząć naukę literek z dzieckiem. U nas zaczęło się całkiem przypadkiem od zabawy, puzzli z literkami, układanek, a potem już poszło. Tomski sam interesował się literkami i dopytywał za każdym razem jaka to litera, więc mu powtarzaliśmy i zapamiętał. Jednak przyswoił sobie litery duże – drukowane. Teraz nadszedł  czas na skojarzenie dużej litery z małą literą pisaną. W tym zadaniu niezwykle pomocny będzie nam „Elementarz dla dzieci z dysleksją”.  
Książka składa się z trzech rozdziałów:
1. nauka liter;
2. nauka sylab;
3. czytanie całych słów.
Pozycja zasadniczo ćwiczy czytanie, ale dodatkowo również pomaga kształtować słuch fonemowy. Uczymy dziecko, że język mówiony to dźwięki układające się w zdania, a zdania to wyrazy, które dzielimy na sylaby i głoski.  
Elementarz jest przejrzysty, zachowane odstępy pomiędzy linijkami ułatwiają skupienie uwagi, a zastosowana czcionka jest czytelna. Nie przytłacza również nadmiar kolorowych ilustracji. Jest stonowany i pięknie wydany w twardej oprawie.

W Elementarzu zostały umieszczone techniki relaksacyjne, które wyciszą pobudzone dziecko i ułatwią skupienie uwagi.

Cenne są również zamieszczone wskazówki dla dorosłych oraz dla dzieci, które pomagają w jeszcze lepszym wykorzystaniu podręcznika.

Elementarz podpowiada jak urozmaicić utrwalanie wiadomości i jakie ćwiczenia wykonywać.
 

Jest również skarbnicą wiedzy. Czytanki nie są pustymi, nic nie wnoszącymi historyjkami, ale pełnymi interesujących ciekawostek krótkimi opowiastkami, które dodadzą „smaczku” nauce. Np. wiecie ile lat miał najstarszy żółw chodzący po świecie lub że większość muszli ślimaków jest skręcona w prawo?

Dlatego jeśli Twoje dziecko ma trudności w nauce czytania/interesuje się literkami lub chcesz rozbudzić w dziecku chęć do poznawania liter to ten elementarz jest właśnie dla Was.
Post powstał w ramach projektu #Przygody z książką.

Żeloglutki – książka inna niż wszystkie

Książka obrazkowa – puzzle XXL

Żeloglutki

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Książek dla dzieci jest cała masa. Wydawnictwa prześcigają się w wymyślaniu coraz to ciekawszych publikacji. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam książkę zdecydowanie inną niż wszystkie. 
Wydawnictwo nasza Księgarnia, autor: Janusz Wyrzykowski
„Żeloglutki” – sympatyczne stworki mają ambitne zadanie – budują miasto, ale…no właśnie…bardziej od pracy lubią odpoczywać, bawić się, podkradać owoce z drzew lub puszczać latawce.
Książka wydana jest w formacie 200mm x 280mm. Składa się z 15 kartonowych kart, które możemy oglądać w dwójnasób. Przeglądając jak typową książkę lub wyrywając plansze i oglądać wybrane strony. Mało tego, karty – puzzle tworzą ogromny obraz przedstawiający miasto w budowie, a zadaniem dzieciaków jest ułożenie ich tak żeby wszystko po kolei pasowało.
Tomskiemu najbardziej spodobało się „wchodzenie do historii”, czyli usadowienie się na środku wielkiego placu budowy i analizowanie ilustracji.
Książka daje wiele możliwości zabawy, ponieważ atrakcje znajdziemy również na odwrocie każdej planszy:
 – co najistotniejsze dla mnie i zdecydowanie  ułatwia mi rozmowy o rzeczonym temacie to „ściąga” z maszyn budowlanych z krótką charakterystyką do czego są wykorzystywane;
– seria zadań i zagadek do rozwiązania z Żeloglutkami w roli głównej (a nawet instrukcja wykonania samolotu z papieru – ulubionej zabawki Żeloglutków);
– oraz spis sytuacji i obrazków do odszukania przez Maluchy. 
Książka jest świetnym pretekstem do rozmów na temat bezpieczeństwa podczas robót remontowo – budowlanych, właściwych zachowań jeśli znajdujemy się w pobliżu placu budowy czy zachowania szczególnej ostrożności gdy np. przechodzimy w pobliżu przejeżdżających maszyn.
Dzięki tej pozycji na pewno poszerzymy swoje i dziecka słownictwo, a niejednokrotnie pewnie będziemy musieli sięgnąć jeszcze do innych źródeł by odpowiedzieć na wszystkie szczegółowe pytania dociekliwych Maluchów, które potrafią wypatrzeć najmniejsze szczegóły.
Tomski po przejrzeniu nowej pozycji w biblioteczce szybko wykombinował, że on przecież też ma maszyny budowlane i zainspirowany obrazkami zaczął układać klocki LegoDuplo i odtwarzać sytuacje ze zdjęć. Zapewniło nam to zabawę na całe popołudnie.
Jest to obowiązkowa pozycja dla amatorów maszyn budowlanych, ale i dla tych, którzy dopiero odkrywają świat „budowlanki”.

Dzień Ojca – kwiaty dla Taty

23.06.2016

Bukiet kwiatów dla tych, 

których kochamy

Własnoręcznie zrobiony wazonik z kwiatami zawsze każdemu sprawi radość. Tomski uwielbia robić prezenty, a że nadarzyła się okazja to przygotowaliśmy dla ukochanej Cioci Tomka taki o to mały upominek.
 

 Do przygotowania potrzebujemy:

  • bibułę;
  • plastelinę;
  • patyczki;
  • kolorowy materiał;
  • kryształki;
  • klej na ciepło;
  • folia aluminiowa.

Rozcięliśmy małą butelkę w mniej więcej 1/3 wysokości i obkleiliśmy ją kolorowym – ozdobnym materiałem. Tomski wymyślił wzmocnienie oklejając wnętrze plasteliną oraz środek wypełniliśmy srebrną folią. Dodatkowo klejem na ciepło przykleiliśmy ozdobne kamienie.
Następnie ruszyła produkcja kwiatów. Pierwsza dwa powstały z bibuły oraz z plasteliny. Instrukcja jest prosta: odcinamy pasek o szerokości ok 5cm, nacinamy wg własnej fantazji i okręcamy wokół patyczka, który będzie naszą łodygą. My obklejaliśmy patyczki plasteliną, można też okręcić bibułą czy papierem kolorowym. Jednak dla młodszych dzieci zdecydowanie łatwiejsze jest obklejenie plasteliną. 
Nie zapominamy o środku kwiatka;)
Dwa ostatnie kwiatki powstały już na bazie plasteliny. Okręcanie bibułą okazało się zbyt żmudną pracą dla Malucha. Tomek okleił patyczki, uformował kulki na środek kwiatka oraz z małą pomocą przygotował sobie płatki. Na koniec skleił wszystko w całość i wyszło mu naprawdę ładnie.
Gdy wszystkie nasze cztery kwiatki były gotowe ułożył w wazoniku i podziwiał swoje dzieło:)

Myślę, że z takiego własnoręcznie przygotowanego wazonika z kwiatami ucieszy się zarówno mama jak i tata, gdyż nic tak nie cieszy jak zaangażowanie w tworzenie naszych Maluchów.
Wpis bierze udział w wyzwaniu DIY prezent na dzień ojca. Szczegóły tutaj.

Dzień Ojca – laurka stópką i rączką malowana

23.06.2016

Dzień Taty

Dzień Taty (Ojca brzmi tak „chłodno”) zbliża się wielkimi krokami i Tomski rozpoczął przygotowania prezentów dla taty. Pierwszą laurką jest kolorowy motylek stworzony z odbitych rączek i stóp Malucha. Taki sposób malowania sprawia ogromna frajdę i dodatkowo ćwiczy czucie głębokie, więc „dwie pieczenie na jednym ogniu”.

W pierwszej kolejności oczywiście pomalowanie stóp… Ogromna frajda, masa śmiechu i niezła gimnastyka dla Tomskiego, bo przecież on oczywiście musiał „SAM” 😉

I odbijanie… po kilku próbach samodzielnego odbijania Tomek się poddał i jednak mama okazała się przydatna:
Następnym krokiem było namalowanie „brzucha i buzi” motylka…to wyszło Tomskiemu świetnie. Choć może te oczy i otwarte usta trochę jak z horroru;)
Ostatni etap to przyklejanie napisu. Wycięłam gotowe literki, natomiast zadaniem Tomka było odwzorowanie napisu i przyklejenie na swoje dzieło:
Efekt końcowy:
Absolutnie końcowym etapem jest doprowadzenie Malucha do stanu używalności, który w ferworze twórczym malował całym sobą:

Wpis bierze udział w wyzwaniu DIY prezent na dzień ojca. Szczegóły tutaj.
 

#Grajmy! Gigantyczna kanapka

http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

Melissa and Doug

Kanapka

Ta gra to prawdziwy hit. Jedna zabawka dająca bardzo wiele możliwości. Jest u nas już ponad rok, albo i dłużej. 
http://edukatorek.pl/gry/2450-kanapka-gra-10w1-md-13061-melissa-and-doug.html

W zestawie znajdują się 4 kromki chleba z otworem na dłoń, dwa pomidory, dwa ogórki, dwa plastry szynki, dwa liście sałaty, dwa plastry sera żółtego, dwa „plastry” masła i coś fioletowego, co u nas spełnia umowną rolę marmolady;) dodatkowo 20 kart propozycji ułożenia kanapki. Do gry dołożona jest instrukcja w języku angielskim z 10 propozycjami gier.

Elementy gry wykonane są z filcu w ładnych, wyraźnych kolorach. Każdy składnik jest sporych rozmiarów, dlatego też bez problemu mogą bawić się młodsze dzieci. Rzepy dzięki, którym nasza kanapka jest spójna dobrze trzymają, ale też spokojnie półtoraroczne dziecko poradzi sobie z rozszczepieniem elementów.

Możliwości zabawy jest bardzo wiele. Można układać wg wzoru z karty,  możemy układać na czas, możemy komponować nasze ulubione kanapki. Budujemy też kanapki „z błędem” do odnalezienia. Pomaga nam też ćwiczyć pamięć, Tomski zapamiętuje wzór wylosowanej karty i układa kompozycję z pamięci.

My zaczynaliśmy naszą przygodę z tą nietypową grą od rozpoznawania poszczególnych składników, nazywania ich oraz określania podstawowych właściwości. Świetnie nadaje się też do nauki kolorów.
Zawody: rzucanie do celu, który z graczy zbuduje kanapkę z większą ilością składników.
Tomek ma na rączce założoną kromkę, składniki rozłożone są na podłodze. Ja opisuję składnik, który mam na myśli,  a Maluch odgaduje, co mam na myśli i  je „łapie” na swoją kanapkę.
Ćwiczenie równowagi, pokonywanie przeszkód.
Zadaniem dziecka jest odnalezienie karty wg której została ułożona kanapka.
Czy warto zainwestować? Oczywiście, będzie to świetna zabawa dla amatorów kanapek oraz dla niejadków (może dzięki takiej zabawie, któryś mały niejadek przekona się do spróbowania nowych smaków?). Jak wyżej wspominałam instrukcja jest w języku angielskim, jednak napisana jest w bardzo przystępny sposób, a dodatkowo dołączone są bardzo czytelne ilustracje z propozycjami zabaw.
Zachęcamy do wspólnej zabawy!