Ciecz nienewtonowska – świetna zabawa dla każdego

Fizyka dla najmłodszych

Ciecz nienewtonowska

Brudzimy się

Każdego Malucha interesuje świat, z wiekiem zadają coraz więcej pytań i domagają się coraz to ciekawszych zajęć. Co więcej i rodzice potrzebują nowych pomysłów na wspólne spędzanie czasu żeby równie dużo przyjemności czerpać z zabawy.
U nas popularne są zabawy różnymi masami, Tomek bardzo lubi odkrywać nowe konsystencje i badać wszystko swoimi łapkami. Długo zabieraliśmy się za przygotowanie cieszy nienewtonowskiej, ale gdy już raz spróbowaliśmy to bawiliśmy się w ten sposób już kilka razy. 

Czym jest ciecz nienewtonowska?
Ciecz ta pod wpływem nacisku zmienia swoje właściwości. Najczęściej zmienia się jej twardość. Jeśli przygotujemy odpowiednio dużo cieczy możemy nawet sprawdzić, że da się po niej chodzić. Należy jedynie pamiętać o odpowiedniej sile nacisku i szybkości poruszania się.
Jak wykonać ciecz nienewtonowską?
Przygotowanie jest banalnie proste. Potrzebujemy tylko dwóch składników oraz miski lub baseniku. Do miski wsypujemy mąkę ziemniaczaną i dolewamy wody. W trakcie dolewania wody cały czas mieszamy aż do momenty gdy nasza masa będzie miała konsystencję gęstej farby. Proporcje uzależnione są od ilości jaką chcemy uzyskać. 

Zabawa jest przednia. Gdy naciskamy ciesz staje się bardzo twarda, nie do ruszenia, natomiast gdy uda nam się nabrać na dłoń staje się coraz to bardziej płynna. Można ją przelewać, miętosić, ugniatać, próbować mieszać. Jest to świetne ćwiczenie dla małych rączek i dostarcza nam wielu doznań sensorycznych.

Sprzątanie również nie jest trudne…stosunkowo 😉 wystarczy trochę cierpliwości i przy pomocy dzieciaków nadal się bawiąc można posprzątać. My wykorzystywaliśmy szufelkę do nabierania cieczy znajdującej się na podłodze.
Zapraszamy do wspólnej zabawy!

Blisko(s)twory…podsumowanie ostatnich 3 tygodni

Co piątek dostajemy na skrzynkę pakiet materiałów do wykorzystania w zabawach z dziećmi. Blisko(s)twory bardzo pozytywnie nas motywują i pobudzają do kreatywnych działań. Dziś nadszedł czas na podsumowanie ostatnich trzech tygodni. Oto kilka zajawek z naszych poczynań:
I. Drzewo genealogiczne naszej rodziny: świetny sposób na wykonanie, czyli odbijamy dłonie pomalowane farbami, dorysowujemy pień i wklejamy zdjęcia naszych bliskich. proste i efektowne.

 II. Portret naszej rodziny:

Jestem pod wrażeniem naszych fryzur i oddania wszystkich istotnych szczegółów. Tata ma brodę, ciocia ma zawsze różowe usta, babcia ma żółte włosy (bo jest blondynką), a dziadek ma największy uśmiech, bo zawsze się do Tomka uśmiecha. Braciszek Leon i wujek mają oboje rude włosy i są obok siebie. Tylko ja mam jakąś specyficzna fryzurę..muszę się zastanowić nad tym jak widzi mnie mój syn;)

III. Tomek odrysował swoje ciało porównując sylwetkę ze zdjęciami ze swojej pierwszej encyklopedii „Ciało człowieka”
Tomski bawił się również w stylistę.

Ostatnim etapem zabawy było malowanie wnętrzności, Tomek jest bardzo zainteresowany procesem trawienia, więc z aptekarską dokładnością rysował drogę jedzonka. 

IV. Podczas naszych zabaw wyszliśmy też w teren. Rozpoczęliśmy od malowania kwiatów. Było puszczanie baniek mydlanych, poszukiwanie skarbów w piaskownicy oraz pokonywanie przeszkód na placu zabaw.

V. Ostatni tydzień opisywanych zmagań minął pod hasłem „pobrudźmy się!” 😉 
My wybraliśmy piankę do golenia plus kolorowe farbki. Było mieszanie kolorów, malowanie powstałą masą oraz rzeźbienie w piance, czyli masa doznań sensorycznych.

Zdecydowanie największa frajda to malowanie dłońmi…a nawet całymi rączkami…

…nawet łokcie i przedramiona brały udział w zabawie…

Na koniec było malowanie pędzli. Tomski użył swoich ulubionych kolorów. 
Póki co to tyle naszych zabaw. Z niecierpliwością czekamy na kolejne zadania do wykonania. Nasz „Blisko(s)tworowy album rodzinny” się rozrasta i będzie świetną pamiątką dla nas, rodziców, ale i dla Tomka gdy dorośnie. Będzie miał wspaniałą porcję wspomnień.

Na temat projektu pisałam już tu i tu.

Zapraszam do wspólnej zabawy!