Kalambury vs Nie śmiej się Alexander

Kalambury

Nie śmiej się

Alexander

Recenja gier familijnych
Kalambury i Nie śmiej się porównanie

Całe szczęście wielkimi krokami zbliża się wiosna, dni są coraz dłuższe i aura bardziej sprzyjająca spacerom. Okres jesienno – zimowy upłynął nam na chorowaniu i długim siedzeniu w domu, ale nie znaczy to, że się nudziliśmy! Czas uprzyjemniały nam gry, czytanie książek i wspólne zabawy plastyczne. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać dwie gry, które skutecznie potrafią rozbawić całe towarzystwo, co więcej zmuszają do niezłego kombinowania, walki z czasem, a nawet założenia nosa klauna!

Kalambury

Pierwsza z nich to klasyczne „Kalambury”. Kto nie zna tej zabawy? Jest to gra, w którą grał w dzieciństwie chyba każdy. Co więcej jest to jedna z popularniejszych gier imprezowych. Pula haseł, dwie lub więcej drużyn i bawimy się w pokazywanie/rysowanie/ śpiewanie i co tylko wyobraźnia nam podpowie.

Zawartość pudełka:

  • dwustronne karty haseł – 108 sztuk;
  • karty kategoria;
  • plansza;
  • 3 pionki do gry;
  • kostka do gry;
  • żetony – 60 sztuk;
  • notes;
  • klepsydra;
  • instrukcja.
Kalambury Alexander
Kalambury

Kalambury to gra zespołowa, świetnie sprawdza się w większym gronie. Osoby dzielą się na grupy z taką samą ilością graczy. Rozkładamy na środku planszę, karty z kategoriami haseł oraz klepsydrę.

Wyznaczony gracz rzuca kostką, w zależności od koloru pola na jakim stanie wybiera taką kategorię hasła do pokazania. Czas na zaprezentowanie hasła kontroluje klepsydra, która jest dodatkową atrakcją dla młodszych zawodników.

Naszym celem jest odgadnięcie jak największej ilości haseł. Za odgadnięte hasło drużyna otrzymuje żeton. Dodatkowy żeton drużyna może zdobyć za przejście całej planszy. Rozgrywka kończy się, gdy zabraknie żetonów. Wygrywa ten zespół, który ma więcej żetonów.

Nie śmiej się

Druga gra, którą chciałabym zaprezentować to odmiana klasycznych kalambur. Zasady jakby podobne, ale jednak troszeczkę zmienione.

Tutaj celem gry jest rozśmieszenie przeciwnika, kto roześmieje się jako pierwszy ten…przegrywa! Hasła są jawne, gracze wiedzą co jest pokazywane, a ich zadaniem jest jak najdłuższe zachowanie powagi.

Pudełko zawiera:

  • plansza do gry;
  • kolorowa kostka;
  • 8 pionków;
  • karty z hasłami – 110 sztuk;
  • klepsydra;
  • kamień celtycki;
  • noc Klauna;
  • instrukcja.
kalambury inaczej - "Nie śmiej się"
Nie śmiej się – kalambury inaczej. Kto najdłużej zachowa powagę?

Jak gramy?

Wariant I

Rozkładamy planszę, karty z zakrytymi hasłami ustawiamy obok, pionki lądują na polu start. Kamień celtycki, klepsydrę oraz nos klauna ustawiamy w zasięgu ręki każdego z graczy.

Co zaskakującego kryje w sobie ta gra? Nie wygrywa ten, kto pierwszy dotrze do linii mety, a ten, który dotrze tam jako ostatni!

Kolejność pokazywania haseł ustalamy za pomocą kamienia celtyckiego, a kolor hasła do pokazania wskazuje nam wylosowany kolor na kostce.

Czas prezentowania hasła ponownie kontroluje klepsydra lub aplikacja, którą możemy pobrać i zainstalować na naszym telefonie. Pokazujący tak długo musi pokazywać hasło aż uda mu się rozśmieszyć choć jednego z pozostałych zawodników lub aż skończy się wyznaczony czas.

Jeżeli graczowi nie uda się nikogo rozśmieszyć, a czas upłynie musi karnie przesunąć swój pionek na planszy o jedno pole, a pamiętajmy każdy krok w kierunku pola z uśmiechem przybliża nas do przegranej!

Wariant II

W tym wariancie gry celem jest jak najszybsze dotarcie pionkiem na ostatnie pole z uśmiechem. Tym razem hasła są ukryte. Prawo do przesunięcia się na planszy nabywa ten, kto odgadnie pokazywane hasło oraz pokazujący hasło.

http://https://www.youtube.com/channel/UCqp-pHDx9b7nr9MeXb5WT9w

Podsumowując:

Obie gry są bardzo miłym czasem na spędzenie razem czasu. Takie rozgrywki sprawdzają się w gronie rodzinnym, pomiędzy przyjaciółmi, a także jest to świetną rozrywką podczas „dorosłej” imprezy.

Gry zmuszają do wykazania się kreatywnością, plastycznością, dobrym humorem oraz dystansem do samego siebie! O ile dzieci nie mają problemu by się wygłupiać, czy śmiać z siebie to dla dorosłych może to być niezły trening charakteru;)

Podczas rozgrywki wszystkie chwyty dozwolone. Możemy pokazywać rękoma, całym ciałem, mimiką twarzy, wydawać dźwięki. Przybierać przeróżne pozy. Jedyne czego nie możemy to używać słów do opisywania hasła.

Podobnie podczas rysowania hasła, wszelka kreatywność dozwolona poza pisaniem słów czy liter naprowadzających.

Dodatkowym atutem są klepsydry odmierzające czas oraz nos klauna – u nas te dwa gadżety wzbudziły najwięcej emocji;)

Zalecany wiek przy obu grach to 8+. Wynika to zapewne z tego, że dobrze by każdy zawodnik samodzielnie potrafił odczytać hasło, które ma zaprezentować. Przetestowaliśmy gry z Tomskim i całkiem dobrze nam to wyszło. Jednak ja albo mąż musieliśmy szeptać Tomkowi hasła do ucha i oczywiście większą przyjemność sprawiało mu odgadywanie haseł niż pokazywanie.

Na pewno Kalambury w obu wersjach zagoszczą u nas na stałe i w miarę jak Tomek będzie dorastał poziom rozgrywki będzie się rozwijał. Póki co prawie codziennie Tomek przybiega z wylosowaną, którąś kartą i musimy mu pokazywać hasła, a on z lubością odgaduje. Zdecydowanie jest to gra rozwojowa. Hasła w końcu mogą być bardzo różnorodne, od tych najłatwiejszych po te naprawdę trudne.

Polecam serdecznie!

Gracie w kalambury?

Znacie te gry?

Za przekazane gry do recenzji dziękuję wyd. Alexander.

8 myśli na temat “Kalambury vs Nie śmiej się Alexander

    1. Chyba troszkę za mały..hasła są dosyć trudne, ale dla rodziców rozrywka idealna;)

  1. W obie chętnie bym zagrała. Planszówki są bardzo mile widziane w naszym domu, zwłaszcza te, przy których można się pośmiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *