Karmienie piersią

Karmienie piersią

Krótka historia z życia wzięta

Dziś będzie intymnie, szczerze i prawdziwie. Bez kolorowania, owijania w bawełnę i lania wody. Karmienie piersią to temat rzeka. Temat, który u wielu wzbudza wypieki na twarzy i pobudza do dyskusji. Ja jestem absolutną zwolenniczką karmienia piersią, ZAWSZE namawiam by walczyć o karmienie naturalne, ale zacznijmy od początku….

Pierwszy raz jest najtrudniejszy…

Wybór naturalnego karmienia piersią był dla mnie oczywistością, dla wcześniaka z niską wagą urodzeniową było to najzdrowszym i najlepszym rozwiązaniem. Mieliśmy po drodze wiele przygód, ale z perspektywy czasu uważam, że warto było poświęcić temu każdą sekundę. Karmienie piersią daje poczucie niesamowitej bliskości z dzieckiem i jedności. Jest to uzależniające, buduje więź, która procentuje każdego dnia.

Przed ciążą, nie wiem i skąd i dlaczego, miałam przekonanie, że gdy rodzi się dziecko to od razu z piersi płynie pokarm i już jest sprawa załatwiona…wydawało mi się to wszystko tak proste…a rzeczywistość okazała się troszkę inna.

Wiadomym jest, że laktacja inaczej rozwija się po naturalnym porodzie, a inaczej po cięciu.

Po pierwszym cięciu sytuacja była najtrudniejsza. Moje kłopoty z nadciśnieniem, Tomek w inkubatorze i jeszcze rozczarowanie, bo mleko z piersi samo płynąć nie zaczęło. Tomciu potrzebował bliskości, mleczka, które pomogłoby mu rozwinąć skrzydła i przybierać na wadze, a ja „zawiodłam”.

„Karmienie jest w głowie! Najpierw musimy uspokoić głowę, wyciszyć emocje i na spokojnie podejść do tematu”.

Najgorsze, co może przytrafić się kobiecie to presja otoczenia. U każdego laktacja rozwija się w innym tempie. Wykwalifikowane położne, które z empatią podchodzą do pacjentek są największym skarbem jaki może przytrafić się kobiecie. Gdy już zobaczymy pierwsze upragnione kropelki siary, gdy nasze dziecko spokojnie przysysa się do piersi i słyszymy, że przełyka to najpiękniejszy moment.

Nawał pokarmu

Aż nagle nadchodzi moment nawału pokarmu. Dzieciątko nie potrafi „przejeść” produkowanego mleka, piersi stają się ogromne, twarde i rozpalone. Tak, początek karmienia piersią to przechodzenie ze skrajności w skrajność. Wtedy musimy się ratować. Najlepszym i najstarszym sposobem są okłady z zimnej pieluchy. Pieluchę moczymy, wkładamy do zamrażarki i PO KARMIENIU przykładamy na piersi. Także w sytuacji gdy czujemy, że w piersiach zaczyna zbierać się nam dużo pokarmu, a Maluszek słodko śpi i jedzeniem w danym momencie nie jest zainteresowany. Jednak gdy dzieciątko się budzi, a nasze piersi są olbrzymie i twarde, co znacznie może utrudniać jedzenie należy ogrzać piersi, by piersi się rozluźniły i pokarm łatwiej wypływał.

Karmienie piersią czasem boli

Oj, karmienie piersią potrafi boleć. Ten mały człowiek, który z radością przysysa się do piersi może doprowadzić swoją mamę do łez. I wtedy musimy się ratować.

  • Wyjściem nr 1 może być odciąganie pokarmu laktatorem, ale tego bym na dłuższą metę nie polecała. Laktacji w ten sposób nie utrzymamy, a pracę mamy podwójną.
  • Wyjście nr 2 to zastosowanie odpowiednich preparatów, które złagodzą wszelkie niedogodności. Naprawdę wielka szkoda byśmy przez bolesność sutków odebrały najlepszy pokarm jaki możemy dać swojemu dziecku.

Profilaktyka i leczenie dolegliwości związanych z karmieniem

Do karmienia piersią można się przygotować oraz pomóc sobie w sytuacjach kryzysowych z pomocą odpowiednich preparatów. Ja miałam okazję wypróbować serię produktów firmy Multi – Mam. W zależności od sytuacji w jakiej się znajdujemy firma oferuje nam różne preparaty. W ich ofercie znajdziemy m.in.:

  • Kompresy Multi – Mam – są to pakowane pojedynczo waciki nasączone żelem 2QR, który koi ból i podrażnioną skórę, zapobiega infekcjom. Jest to wyrób medyczny, który hamuje zdolność rozwoju bakterii chorobotwórczych. Zaleca się stosować go sytuacjach kryzysowych, więc gdy dotyka nas zapalenie piersi, czujemy, że otoczka brodawki staje się przesuszona i potrzebuje szybkiej regeneracji polecam sięgnięcie po kojące kompresy Multi Mam.
Kompresy Multi – Mam
  • Balsam Multi – Mam – polecam każdej kobiecie, która przygotowuje się do zostania mamą. Osobiście polecałabym go do pielęgnacji sutków już przed porodem by niejako „zahartować” sutki. Balsamu można używać kilka razy dziennie. Balsam nawilża, uzupełnia utracone lipidy, poprawia i odżywia stan skóry. Co ważne, nie trzeba tego preparatu zmywać z piersi przed przystawieniem dziecka do piersi. Jest to zdecydowanie mój hit. Jest to ziołowa alternatywa dla lanoliny.
Balsam Multi – Mam oraz lanolina

 

Karmienie piersią uważałam za swój obowiązek, nie gloryfikowałam tego, ani też nie brałam udziału w kłótniach na temat wyższości mleka modyfikowanego nad naturalnym. Wychodziłam z założenia, że jest to indywidualny wybór każdej matki. Jednak gdy ktoś pyta mnie o zdanie polecam oczywiście karmienie piersią. Naturalnego mleka nie da się zastąpić czymś sztucznym, a piersi i bliskości – butelką ze smoczkiem.

 

Owszem, matki karmiące piersią stają się niewolnikami swoich dzieci, ale jest to chyba najprzyjemniejsza i najlepiej procentująca na przyszłość forma niewolnictwa.

 

4 myśli na temat “Karmienie piersią

  1. Ja jako takich problemów z karmieniem nie miałam bo od pierwszej chwili „popłyneło” i Córcia ładnie ssała. Co jedynie miałam nawały i musiałam odciągać bo bolało. I w gruńcie rzeczy cieszę że karmiłam prawie 1,5 roku ale nie krytykuje matek które tego nie robią.

  2. Jeszcze nie mam dzieci i w najbliższej przyszłości nie planuję (chociaż wiadomo jak to z tym jest). Boję się karmienia piersią, ale chciałabym tak swojego dzieciaczka w przyszłości karmić.

  3. Mój syn w wieku 4 miesięcy zaczął mnie pogryzać przy karmieniu (miał wtedy 4 zęby) i to było straszne. Z perspektywy czasu żałuję, że wówczas tak łatwo się poddałam i w ciągu dwóch kolejnych miesięcy straciłam pokarm 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *