Magdalena Majcher Wszystkie pory uczuć

Magdalena Majcher

Wszystkie pory uczuć

Jesień

Zima

wyd. Pascal

„(…)czy to nie zastanawiające, że większość opowieści dla dziewczynek kończy się w momencie, kiedy główna bohaterka wychodzi za księcia? Nikt nie podzielił się z dziećmi informacją o tym, co nastąpiło po napisach końcowych, kiedy już mieli żyć „długo i szczęśliwie”.(…)”

M. Majcher „Wszystkie pory uczuć. Jesień” s.221-222

„Wszystkie pory uczuć. Jesień”

"Wszystkie pory uczuć. Jesień" Magdalena Majcher
„Wszystkie pory uczuć. Jesień” Magdalena Majcher

Magdalena Majcher, autorka powieści obyczajowej „Wszystkie pory uczuć. Jesień” rozprawia się z tym, o czym przeważnie się już nie pisze. Klasycznie, większość powieści kończy się w momencie, gdy bohaterowie stają na ślubnym kobiercu, gdy wyznają sobie miłość i zaczynają wspólne szczęśliwe życie, a przynajmniej taką dostajemy obietnicę na ostatnich stronach książki. W „Jesieni” jest inaczej. Poznajemy historię kobiety, która po wielu latach małżeństwa dostrzega, że jej życie w cieniu byłej (zmarłej) żony męża nie ma sensu, że już nie ma siły walczyć z idealnym obrazem kobiety, której nie poznała osobiście, a spotyka się z nią na każdym kroku. Na każdej kolejnej stronie powieści przyglądamy się przemianie, jaka zachodzi w Hani. Z szarej, cichej myszki przeobraża się w kobietę silną, pewną siebie i dążącą do osiągnięcia SWOJEGO szczęścia.

Autorka poprzez wykreowanych bohaterów porusza bardzo ważne społecznie tematy. Wpływ wychowania w domu dziecka na dorosłe życie. Pisze o tak częstym obecnie hejcie w internecie i jego skutkach, a także o życiu w cieniu innych. Książkę czyta się szybko i wiele razy podczas lektury pojawiał się uśmiech na mojej twarzy. Jednak lektura na długo zostaje w głowie. Poruszane wątki skłaniają do refleksji. Nie jest to lektura, o której się szybko zapomina.

„Wszystkie pory uczuć. Zima”

"Wszystkie pory uczuć. Zima" M. Majcher
„Wszystkie pory uczuć. Zima” M. Majcher

Czy jedna chwila może wpłynąć na całe nasze życie? Jedna zła decyzja może zaważyć na losie naszym i naszych najbliższych? „Zima” udowadnia, że dokładnie te momenty kształtują nasze życie.

Główną bohaterką jest Róża, znana nam  z pierwszej części „Wszystkich pór uczuć”, czyli wychowawczyni Hani z domu dziecka. Starsza Pani, która po długich latach życia w samotności wychodzi za mąż. Odważnym mężczyzną, który dokonuje rewolucji w życiu Róży jest wieloletni współpracownik z domu dziecka, Tadeusz. Nowy związek skłania główną bohaterkę do refleksji nad swoim życiem i do rozliczenia się z duchami przeszłości. Tajemnica, którą skrzętnie skrywa wraz ze swoją niepełnosprawną siostrą zaczyna ją uwierać. Czuje, że żeby żyć pełnią szczęścia niewyjaśnione sprawy muszą ujrzeć światło dzienne. Czy jednak aby uda się jej rozwikłać sprawę do końca? Czy osiągnie upragniony spokój i po mroźnej zimie przyjdzie ciepła wiosna?

Historia toczy się dwutorowo. Poznajemy obecne życie Róży, u boku upragnionego mężczyzny, ale też zostajemy zaproszeni do jej czasów dzieciństwa. Wchodzimy do jej domu rodzinnego, który dzieliła z dziadkami i rodzicami. Przenosimy się do czasów PRL-u, które mi osobiście znane są tylko z opowieści najbliższych. Autorka bardzo dokładnie odtwarza realia wtedy panujące, klimat tamtych lat wyczuwa się niemal fizycznie.

Czekając na „Wiosnę”…

Przeczytałam obie części z ogromnym zainteresowaniem. Zdecydowanie warto poznać te historie i się nad nimi pochylić. Obie skłaniają do refleksji i chwili zadumy nad własnym życiem. Jeśli miałabym wskazać, która część zrobiła na mnie większe wrażenie to zdecydowanie wybrałabym „Jesień”. „Zima” okazała się dla mnie zbyt przewidywalna. Zakończenie nie było dla mnie zaskoczeniem, co nie zmienia faktu, że czytałam z wielkim zainteresowaniem, chociażby ze względu na pełne detali opisy czasów, które znam tylko z opowieści rodziców i dziadków. Są to kolejne powieści Magdaleny Majcher, które zostawiają w nas ślad i długo nie opuszczają. Autorka ma moc kreowania bohaterów, o których trudno zapomnieć. Takich, z którymi się zaprzyjaźniamy i chcemy wiedzieć o nich więcej. Jeśli tylko będziecie mieć okazję, by poznać te historie to serdecznie zachęcam, a ja już z niecierpliwością czekam na „Wionę”.

"Wszystkie pory uczuć. Zima" M. Majcher
„Wszystkie pory uczuć. Zima” M. Majcher

26 myśli na temat “Magdalena Majcher Wszystkie pory uczuć

  1. Twoja recenzja zachęciła mnie to zapoznania się z ,,Wszystkimi porami uczuć,,. Z ogromną przyjemnością spędzę czytelnicze wieczory w towarzystwie tychże bohaterek i historii, które zapewne są bardzo interesujące i jakże prawdziwe 🙂

  2. Wydaje mi się, że w książkach obyczajowych zakończenie nie musi zaskakiwać. Ma pasować do reszty książki i jeśli to jest spełnione, można uznać zakończenie za udane 🙂

  3. Okładki są niesamowicie klimatyczne, natomiast wiem, że to zupełnie nie moje gusta czytelnicze 🙂

  4. Ciekawie się zapowiada. Jako, żem również matka czytająca, dająca czytelniczy przykład dziecku, chętnie sięgnę po te książki.

  5. Bardzo lubię serie powieści, które mają jakiegoś rodzaju kontynuację w koejnych tomach (pewnie to zasługa „Jeżycjady”!). Zaintrygował mnie zwłaszcza wątek Pani Róży i Pana Tadeusza. Dziękuję za tę recenzję, myślę że ta lektura trafi do mojego plecaka podczas wakacji!

  6. Fajne podejście do tematu, rzeczywiscie, zazwyczaj książki czy filmy romantyczne kończą sie na ślubnym kobiercu. A co dalej? No i jest ciekawa lektura, a nawet dwie, do których przeczytania mnie zachęciłaś 🙂

    1. Moja przygoda z Magdaleną Majcher zaczęła się od spotkania autorskiego. Fantastyczna osoba, bardzo inspirująca i świetna gaduła 😉

  7. Mnie też zawsze zastanawiało to, że mało kto pokazuje rzeczywistość po ślubie. Tak jakby to miało być zwieńczenie związku, a to przecież dopiero początek.

  8. Ciekawa seria, po raz pierwszy o niej słyszę, ale coś w nich na pewno bym dla siebie znalazła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *