Uduszeni Relacja

Beth Gardiner

Uduszeni

Wydawnictwo Relacja

Uduszeni Mamania
Uduszeni Mamania

Przygnębiający cytat rozpoczynający recenzję to fragment wstępu książki pt. Uduszeni autorstwa Beth Gardiner, która trafiła w moje ręce w pełni tzw. sezonu grzewczego w naszym kraju, w czasie kiedy jej lektura co chwile konfrontuje się z realnymi problemami, które porusza i sprawia, że nie można obok niej przejść obojętnie, udawać, że poruszane kwestie nas nie dotyczą.

„Na całym  świecie, od Fort Lee po Frankfurt, od Karaczi po Kalifornię, brudne powietrze jest przyczyną siedmiu milionów przedwczesnych zgonów rocznie. To więcej niż AIDS, cukrzyca i wypadki samochodowe razem wzięte…”

Uduszeni Beth Gardiner

Z niepokojem zdajemy sobie sprawę, że wszystko o czym pisze autorka dotyka nas na każdym kroku, a przeciągane przez lata reformy i odkładane na później dążenie do rozwiązania problemu prowadzi do katastrofy. Ale po kolei…

Dzieje się tak ponieważ oddychanie jest fundamentalną czynnością naszego istnienia. Niezbędną by żyć i funkcjonować. Na co dzień o tym nie myślimy, nasz organizm sam wie co ma robić i już. Patrząc z medycznego punktu widzenia, w dużym uproszczeniu, jeśli nie oddychasz już nie żyjesz. Tak jak w ratownictwie medycznym – oddech oznacza funkcje życiowe i najważniejsze – transport krwi, a zatem tlenu do mózgu i organów. Oddech to fundament, oddech to podstawa. Możemy zatem przez jakiś czas obyć się bez pożywienia, wody, snu, wygód jakich dostarcza nam nasza kultura i cywilizacja. Ale nie możemy nie oddychać.

„Od 12 do 20 razy na minutę, jakieś 20 tysięcy razy dziennie, miliony razy na rok, bez przerwy i o jeden dzień dłużej, od pierwszego krzyku noworodka do ostatniej chwili życia…”

 Uduszeni nie są jednak książką o oddychaniu samym w sobie. Raczej o tym czym oddychamy, o powietrzu, o surowcu, który wykorzystuje i przerabia nasz organizm. I o truciźnie w jaką zamieniliśmy otaczające nas powietrze, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie 100-150 lat, kiedy galopujący postęp i rozwój cywilizacyjny oparliśmy na paliwach kopalnych stanowiących odpowiedź na rosnące lawinowo zapotrzebowanie energetyczne cywilizacji człowieka.

Beth Gardiner to amerykańska dziennikarka, która w trakcie pracy nad książka Uduszeni zjeździła kawał świata. Jej relacje czyta się z zapartym tchem, pomimo, iż jest ona bolesna i gorzka. Autorka stara się jednak zachować dystans i nie oceniać jednoznacznie, dostrzegając, iż na końcu omawianych problemów stoi człowiek i jego dramaty, problemy, których rozwiązanie nie jest proste, choć możliwe i konieczne. Jak na rasową dziennikarkę, publikującą m. in. dla New York Timesa, Guardiana czy National Geographic, stara się zachować obiektywizm, a opisywane problemy przedstawia przez pryzmat historii postaci z krwi i kości, których kwestie trującego powietrza dotykają bezpośrednio.

Niezależnie jakie miejsca odwiedza na swej drodze autorka, czy to borykające się z kryzysem zdrowotnym Delhi, spowity smogiem Londyn, czy otulony węglowym pyłem Kraków, wszędzie spotyka ludzi uwikłanych w ten ekologiczny galimatias. Ludzi niejako z dwóch stron barykady, tych realnie walczących o polepszenie jakości powietrza i ludzi, którzy żyją np. z handlu węglem, dla których ta gałąź gospodarki stanowi o bycie, utrzymaniu rodzin etc.

Problematyka, której dotyka autorka jest niezwykle złożona, czasem trudna do zrozumienia dla osób patrzących z zewnątrz. Mimo wszystko Gardiner wielokrotnie trafia w punkt, jak choćby w rozdziale poświęconym Polsce. Nie chodzi bynajmniej o atak zacietrzewionych ekologów na nasz kraj. Gardiner wyraża wiele zrozumienia dla sytuacji ekonomicznej, historycznej i politycznej Polski. Uwikłania w dziesięciolecia komunizmu, trudny okres transformacji, pragnienia stabilizacji i uzależnienia się energetycznego od Rosji. Jednocześnie trudno i z niemałym sprzeciwem czyta się opinie, iż nasza gospodarka i energetyka oparta głównie na węglu stawia nas na czele trucicieli powietrza w Europie.

Gdy czytam ten rozdział zdaję sobie sprawę, iż autorka ma rację i nie tędy droga, że czas na zmiany jest najwyższy i ostateczny. To nie tylko kwestia jakości powietrza, ale i zmian klimatycznych, choć im autorka poświęca mniej uwagi. Wystarczy spojrzeć jednak za okno, w ciągu kilkudziesięciu lat mojego życia to pierwsza zima bez śniegu. Mimo zamieszkania w rejonach podgórskich tradycyjnej zimy nie uświadczymy. Trudno choćby o zimowe temperatury, dziś w połowie lutego A.D. 2020 mamy 11 stopni Celsjusza.

Jednocześnie gdy Gardiner pisze o mieszkańcach Krakowa, zatroskanych rodzicach i ich pociechach, które zimowe miesiące spędzają zamknięte w domach, wiem co czują i czego doświadczają. Gdy autorka pisze o reakcjach dzieci, które przy okazji każdej infekcji dróg oddechowych „kaszlą tygodniami niczym psy”, a lekarze bezradnie rozkładają ręce, mam deja vu bo doświadczyliśmy i doświadczamy tego sami na własnej skórze.

Pierwsza część książki została poświęcona takim właśnie opowieściom, z różnych zakątków świata, różnym zagadnieniom  i rodzajom zanieczyszczeń, bo to nie tylko Polska, to nie tylko węgiel, to także cały światowy transport, setki milionów pracujących każdego dnia silników mechanicznych etc. To także transport morski i lotniczy, który trochę nam umyka. Ostatnio podczas spaceru w bezchmurny dzień zaobserwowaliśmy jednocześnie, na niedużym kawałku nieba przecież, 14 samolotów pasażerskich. Takie sprawy umykają nam, wydają się błahe, cieszymy się z postępu cywilizacyjnego, z tego, że świat jest bliżej, na wyciągnięcie ręki. A przecież to i rozbuchany konsumpcjonizm, gospodarka nastawiona na zysk za wszelką cenę ramię w ramię trują nas każdego dnia.

W drugiej części autorka przedstawia jednak promyk nadziei, jako kontrapunkt stawia przykłady sposobów walki o lepsze jutro. Realne przykłady daleko idących przemian. Często kontrowersyjnych i niepopularnych. Wszyscy musimy zdać sobie sprawę, że będą to zmiany trudne i kosztowne, zarówno dla jednostek, jak i całych społeczeństw. To rozwiązania niezbędne do wdrożenia i realizacji przez długie lata. Jednak takie głębokie, konsekwentne przemiany o szerokim zakresie działania są konieczne byśmy przetrwali i zachowali dla siebie i całej planety to co mamy najcenniejsze i niezbędne dla nas wszystkich, czyste powietrze, a w konsekwencji wodę, glebę etc. Byśmy uczynili nasz świat lepszym i zdrowszym. To książka mądra i warta przeczytania, książka otwierająca oczy, którą jedna z organizacji pro-ekologicznych zasponsorowała wszystkim polskim parlamentarzystom. Czy zrobią z niej stosowny użytek? Myślę, że wielką wartością samą w sobie będzie jeśli ją po prostu przeczytają.

21 myśli na temat “Uduszeni Relacja

  1. Nie słyszałam o tej książce. Na Twoim blogu widzę ją po raz pierwszy. Lubię tego typu lektury, zainteresowała mnie ta publikacja, dlatego kiedy będę miała możliwość, z pewnością ją przeczytam.

  2. Bardzo refleksyjna i dosyć ponura książka. Jednak może tylko tak da się otworzyć innym oczy na to co się dzieje i na to, co w życiu ważne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *