Na tropie węża Znak

Neville Richard, Clarke Julie

Na tropie Węża.

Prawdziwa historia seryjnego mordercy

i mistrza oszustwa Charles’a Sobhraja

Wydawnictwo Znak

Na tropie węża to ostatnia z książek, która wpadła w moje ręce, dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak. Przyznam szczerze, nie miałem wobec tego tytułu wielkich oczekiwań. Pisana w formie fabularyzowanego reportażu historia seryjnego mordercy Charles’a Sobhraja przyciągnęła moją uwagę choćby ze względów zawodowych. Jednak od opisywanych wydarzeń minęło już prawie pół wieku, natomiast tytuł ten dopiero teraz został przetłumaczony i znalazł się w ofercie polskiego wydawcy. Jedna z najgłośniejszych tego typu spraw XX wieku z perspektywy czasu mogła nie być już tak świeża i emocjonująca. Moje obawy okazały się być jednak bezpodstawne, a lektura Na tropie węża wzbudziła we mnie mnóstwo emocji i poruszyła nie jedną „strunę”.

Zasadniczo jest to historia genialnego na swój sposób psychopaty, oszusta i złodzieja, przemytnika, handlarza kamieniami szlachetnymi, notorycznego kłamcy, kobieciarza, nałogowego hazardzisty, megalomana, narcyza i skrajnego egocentryka, finalnie także seryjnego mordercy. Przy tym człowieka pełnego uroku i charyzmy, znającego języki, samouka, który studiował filozofię, psychologię, prawo i kryminalistykę. Opanował i do perfekcji potrafił wykorzystać zdobytą wiedzę. Był człowiekiem, który jak nikt inny potrafił czarować ludzi, manipulować nimi, narzucać im swoją wolę. Jego silna osobowość sprawiała, że żył jak celebryta lub jakiś guru – zarówno wtedy, gdy po domu pieniądze i drogie kamienie walały się niczym śmieci, jak i wtedy, gdy po raz kolejny musiał uciekać przed wymiarem sprawiedliwości lub w ciągu jednej nocy tracił wszystko w kasynie. Gdyby nie fakt, że był geniuszem zła, o całkowicie wypaczonej osobowości, pozbawionym jakiegokolwiek kręgosłupa moralnego, zakochanym wyłącznie w sobie, nazwalibyśmy go „człowiekiem renesansu”. Obytym i bywałym w świecie, dla którego nie istniały żadne bariery czy granice, którego nie potrafiły powstrzymać służby wielu państw, czy mury niejednego więzienia i aresztu.

Żeby pełniej zrozumieć historię tego na swój sposób fascynującego człowieka musimy poznać jak najpełniej historię jego życia. Dlatego para autorów Richard Neville i Julie Clarke w pierwszej części książki z wielką precyzją i dbałością o szczegóły opowiadają nam o życiu Charles’a Sobhraja od czasów jego dzieciństwa. Poznajemy historię dziecka porzuconego przez ojca, rozdartego pomiędzy nową rodziną, wyrwanego ze swojego ojczystego Wietnamu, ówczesnej kolonii francuskiej. Nie mogącego pogodzić się w nową rzeczywistością w jakiej przyszło mu dorastać we Francji, dziecka pełnego żalu do matki, pogardy do ojczyma, tęsknoty za biologicznym ojcem. Jednocześnie młodego człowieka odrzuconego przez system, niemającego nawet obywatelstwa, pozbawionego tożsamości narodowej. Odesłanego do szkoły z internatem w obcym kraju. Z początku wydaje nam się, że życie młodego Charles’a było od samego początku pełne traumy i krzywdy, niesprawiedliwe i pełne goryczy, które wypaczyły jego osobowość i spowodowały, że wykiełkowało w nim ziarno zła. Z początku nie trudno odnaleźć w sobie współczucie dla tego bohatera, a także próbę usprawiedliwienia jego późniejszych czynów. Kiedy jednak wnikliwie przyjrzymy się tej historii ujrzymy, że to jabłko od początku było zatrute. Krzywdy i traumy, bieda i niesprawiedliwość, choroby, wojny i inne katastrofy jakich doświadczają miliony dzieci na całym świecie są o wiele większe niż to co spotkało młodego Charles’a, a mimo to nie stają się one wszystkie podobnymi potworami. Poruszające świadectwo temu dał ojciec Charles’a Hotchand Sobhraj, który po dokonaniu przez swojego syna licznych morderstw i schwytaniu go w Indiach opisuje w liście pewną przypowieść o niewidomym chłopcu. Ta metaforyczna diagnoza, która pojawia się pod koniec książki daje wiele do myślenia, zachęca by jeszcze raz przyjrzeć się i przeanalizować genezę naszego bohatera. To jak łatwo młody Charles wchodzi na ścieżkę zła, okradając najpierw najbliższych, wykorzystując rodzinę daje do myślenia. Wydaje się także, że głównym powodem, który popychał go do takich zachowań była pogoń za pieniędzmi, karierą, należnym mu z racji urodzenia wysokim poziomem życia, którego doświadczył w ciągu pierwszych kilku lat dzieciństwa. Zanim małżeństwo jego rodziców nie rozpadło się, a dotychczas wygodne i dostatnie życie, które zapewniał ojciec, bogaty hinduski kupiec i biznesmen odeszło w zapomnienie. Motyw ten wielokrotnie wraca podczas lektury, sam Charles w swoich wyznaniach często określał siebie jako biznesmena, a nie mordercę.

Po kilkuletniej odsiadce w więzieniu i odzyskaniu upragnionej wolności Charles jeszcze przez jakiś czas żyje we Francji, poznaje tam swoją żonę, wkrótce jednak kolejne przestępstwa, których dokonuje sprawiają, że małżonkowie uciekają z Francji i zaczyna się ich tułaczka po Afryce, Bliskim Wschodzie i Azji, która od początku była marzeniem Charles’a. Wietnam utracony, do którego nawet jako dziecko próbował uciekać. Temu etapowi jego „kariery” poświęcają autorzy drugą  część książki. Przestępcza kariera Sobhraja nabiera rozpędu, ima się coraz to nowych występków, przemytu. Specjalizuje się zwłaszcza w okradaniu licznych turystów z Zachodu, którzy od lat 60-tych XX wieku tabunami wędrują z Australii, przez Azję, Bliski Wschód do Europy tzw. Narkotykowym szlakiem. Rewolucyjno-hipisowska moda i swobodny dostęp do narkotyków w Azji sprawiły, że stała się ona upragnionym celem wędrówek zblazowanych, naiwnych i często majętnych turystów z Ameryki i Europy. Charles stosuje metodę „zaprzyjaźnij się ,naćpaj, okradnij”, która z biegiem czasu przeradza się w „zaprzyjaźnij się, naćpaj, zabij”. Przestępczy proceder w pewnym momencie urasta do porażających rozmiarów, w krótkim okresie czasu w kilku krajach w makabrycznych okolicznościach ginie wielu turystów. Do samego końca książki nie do końca jasne są powody tych zabójstw. Sam morderca usprawiedliwiał swoje występki twierdząc, że działał na zlecenie gangów narkotykowych. Rozmiary popełnionych zbrodni ściągnęły w końcu na kark przestępcy służby wielu państw i dzięki ich współpracy udało się doprowadzić do schwytania seryjnego mordercy i jego skazania.

Na tropie węża to brawurowa lektura. Nie jest to jednak książka łatwa. Spotkałem się z kilkoma zarzutami pod jej adresem i nie są one bezzasadne. Należy jednak pamiętać, iż wynikają one z formy jaką nadali jej autorzy. Fabularyzowany reportaż stara się bardzo wiernie oddać historię psychopatycznego mordercy i ludzi uwikłanych w jego działalność oraz jego ofiar. Autorom kilkanaście miesięcy zajęło opracowanie materiału dowodowego, ustalenie chronologii wydarzeń, miejsc, czasu. Widać to na każdej stronie opowieści. Kawał dziennikarskiego śledztwa najwyższej próby co nie znaczy, że jest to łatwe w odbiorze. Momentami może przytłaczać ilość egzotycznych miejsc, nazw czy osób. Ponadto Charles Sobhraj, który okradając turystów, fałszując ich paszporty i używając do przemytu i swobodnego przemieszczania się w obrębie Azji, Europy, Afryki potrafił być codziennie w innym miejscu na świecie. Jednego dnia sprzedawał kamienie szlachetne klientem z wyższych sfer w Europie by następnego dnia nafaszerować narkotykami całą grupę turystów w Indiach lub Tybecie. Z tego powodu akcja pędzi jak szalona.

Drugi zarzut dotyczy tego, iż książka w swojej wymowie jest nudna, postacie są jednowymiarowe. Mnie samemu z początku wydała się ona na swój sposób bałwochwalcza i pełna zachwytów nad osobą seryjnego mordercy i oszusta. Dziwi to tym bardziej, że książka powstała w oparciu o relacje licznych świadków. Poznajemy też okoliczności w jakich Charles wielokrotnie uciekał z więzienia i wymykał się aresztowaniu oszukując stróżów prawa i wymiar sprawiedliwości. Nieudolność tych ostatnich wprawia w osłupienie i budzi wręcz złość w czytelniku. Ten jednostronny opis świadczy jednak o tym jak rzeczywistym, a przez to przerażającym geniuszem zła był psychopatyczny Charles Sobhraj, który potrafił swoją osobowością omamić tak wielu ludzi. Zauważyli to sami autorzy książki, którzy pracowali nad nią w trakcie procesu Sobhraja w Indiach. Zawsze pewny siebie, jakby był Królem Świata, brylował niczym gwiazda filmowa nawet na sali sądowej i w więzieniu. Jego inteligencja, spryt i charyzma przytłaczały. O jego charakterze niech świadczy fakt, iż więzienie, w którym został osadzony stało się jego prywatnym folwarkiem, z którego ostatecznie uciekł tylko dlatego, że groziła mu ekstradycja do Tajlandii, gdzie mógł zostać skazany na karę śmierci.

Lektura przy okazji dotyka także kilku innych kwestii, wspomnianego narkotykowego szlaku, zderzenia kultur i cywilizacji Zachodu i Wschodu, kwestii globalizacji, na którą możemy spojrzeć z perspektywy tych blisko 50 lat zmian, które zaszły od opisanych w książce wydarzeń. Myślę, że każde jest w stanie wyciągnąć wiele z tej książki i może ona być przyczynkiem do kilku istotnych rozważań o naszej kulturze, cywilizacji czy społeczeństwie. Takie książki cenie i gorąco polecam.

19 myśli na temat “Na tropie węża Znak

    1. Dobrze jest poznać kryminalistę od podszewki, aby móc spróbować pojąć źródło problemu, które spowodowało, że ktoś poszedł daną ścieżką. Wiadomo, nie każdego to interesuje, jednakże to też dobre źródło dla pisarzy wszelkich kryminałów, które pozwala na to, aby ich powieść była bardziej autentyczna.
      Ja chwilowo podziękuję, ale jak zapragnę czegoś innego, na pewno pomyślę o tej książce.

  1. Ta książka jeszcze przede mną. Mam ją na swojej półce, ale trochę niepokoją mnie te zarzuty, o których piszesz. Tak, czy inaczej, na pewno ją przeczytam i ocenię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *