„Bardzo głodna gąsienica” Eric Carle – liczymy, układamy, bawimy się

Kolory, dni tygodnia, liczby

Bardzo głodna gąsienica

Eric Carle

Eric Carle to pisarz kultowy. To on napisał niepowtarzalne i cudownie ilustrowane książeczki dla dzieci. Wielu z Was zapewne zna je bardzo dobrze, a jeśli ktoś nie zna to zapraszam! Wasze dzieci pokochają te zgrabne książeczki idealnie pasujące do małej rączki. 
My dziś na warsztat wzięliśmy „Bardzo głodną gąsienicę”. Jest z nami już od bardzo dawna i był taki okres, że lektura ta  była obowiązkowa po kilka razy dziennie. Tomek uwielbiał wymieniać co po kolei gąsienica zjadła, opowiadać jak to bolał ją brzuch i niezmiennie wtedy wspominał też wiersz o chorym kotku, który również się przejadł i miał chory brzuch.
Jest to książeczka, którą można czytać na wiele sposobów. W internecie przerobiona jest na wszystkie strony świata i można zaczerpnąć wiele świetnych pomysłów na wspólne zabawy z gąsienicą w roli głównej.

 

„Nocą, w świetle księżyca leżało na liściu maleńkie jajeczko…” to początek historii gąsienicy, której rozwój śledzimy od początku do końca. Maluch dowiaduje się, że z jajeczka wykluwa się gąsienica, która rośnie, by potem zamieszkać w bezpiecznym domku – kokonie – a w efekcie przemienić się w pięknego motyla.
By urozmaicić sobie czytanie książki pobraliśmy z internetu gotowy szablon kolorowych owoców i jedzonek, podkleiliśmy tekturką oraz powycinaliśmy(gdyby ktoś był zainteresowany szablonem proszę o pozostawienie adresu mejlowego w komentarzu i wyśle gotowy obrazek do druku). Kolejnym naszym krokiem było stworzenie gąsienicy z rolki po papierze toaletowym, którą Tomek z zadowoleniem pomalował zieloną farbą, przykleił „pysia” z dziurką w miejscu ust i dokleił czułki. Do tego jeszcze wydrukowane dni tygodnia i wstęp do zabawy gotowy:)
Gąsienica, którą Tomek karmi.
Rozpoczęliśmy wspólne czytanie – ćwicząc aktywne słuchanie. Tomek słysząc kolejne zdania historii układał właściwe elementy. 
Kolejno dokładał właściwe elementy. Jego zadaniem było wyszukanie odpowiedniego obrazka i położenie w dobrym miejscu. Powstała nam graficzna ilustracja bajki.
W poniedziałek – 1 jabłko;
we wtorek – 2 gruszki;
w środę – 3 śliwki;
w czwartek – 4 truskawki;
w piątek – 5 pomarańczy.
W sobotę gąsienica zjadła bardzo dużo różnych smakołyków, od których rozbolał ją brzuszek. Jednak po kuracji naturalnej(w niedzielę przegryzła się przez listek) wyrosła na bardzo dużą i tłustą gąsienicę. Zbudowała sobie kokon , z którego po kilku dniach wyszła i przemieniła się w pięknego motyla.
Jest to świetna okazja do nauki dni tygodnia, przez powtórki i układanie Maluch ma szanse zapamiętywać kolejne dni tygodnia oraz ćwiczyć liczenie do pięciu. Dzięki takiemu graficznemu przedstawieniu łatwej uzmysłowić mu sobie wartość kolejnych cyferek i widzi jak wartości rosną. 
Tomski układał gąsienice również od najmniejszej do największej i tak mu zostało…teraz wszystko najpierw układa wg wielkości, a później dopiero przechodzimy do dalszej zabawy;)
Głośno liczymy układając poszczególne owoce na obrazkach w książce. Przy okazji omawiając kształty i kolory owoców:
Dzięki tej sympatycznej gąsienicy możemy także zachęcić dzieci do wypróbowania jedzonek z książeczki. Zaprosić do poznania zapachów i smaków wszystkich rarytasów, które zjada ze smakiem nasza bohaterka. 
Tomski niestety nie dał się skusić na wypróbowanie wszystkich smakołyków, ale choć podotykał, powąchał i zadecydował, co spróbuje, a co nie.
Największą frajdę sprawia karmienie gąsienicy!
Zapraszamy do wspólnej zabawy!

Jak zrobić puzzle z ulubionym bohaterem w domowym zaciszu?

DIY

Puzzle zrób to sam

Dobry Dinozaur

Tomek uwielbia puzzle. Zaczęliśmy pierwsze układanki dawno temu. Zaczynał od pierwszych puzzli dla Maluchów żeby rozwijać się coraz bardziej. Teraz w mgnieniu oka układa coraz to bardziej skomplikowane obrazki i bardzo go to cieszy.
U nas „Arlowe” szaleństwo trwa, a że niestety dostępne obrazki z filmu „Dobry Dinozaur” są u nas już przerobione szukaliśmy nowych pomysłów. Tym sposobem znaleźliśmy w internecie kadr z filmu z wizerunkiem Arla i Wawrzyńca i postanowiliśmy stworzyć swoje własne puzzle.
Zapraszamy do wykonania takich w domu dla Waszych dzieci, radość na ich twarzach gwarantowana.

 

  • W pierwszej kolejności wydrukowałam obrazek i podkleiłam go taśmą dwustronną na tekturce.
  • Następnie by zapewnić większą trwałość puzzli obrazek należy zalaminować;  jako że jeszcze laminatora nie posiadam wykorzystałam zwykłą taśmę przezroczystą;
  • Na odwrocie rozrysowałam wzór do wycięcia;
  • Porozcinałam obrazek na kawałki;
Gotowe!
Praca do wykonania bardzo prosta, a zabawa najlepsza!
Tomski od razu przystąpił do układania z wielkim zapałem. Powtarzał, że: „puzzle są trudne, ale da radę!”. Rzeczywiście obrazek jest trudny do ułożenie ze względu na grafikę oraz kształt elementów, ale po kilkukrotnym wspólnym ułożeniu Maluch radzi sobie z nimi coraz lepiej.
Układamy na dwa sposoby. Tomek przygląda się obrazkowi i układa obok obrazek lub gdy troszkę sobie chce potrenować to nakłada poszczególne elementy na tle i w ten sposób utrwala sobie całość.

A tak o to przedstawia się nasza wybrana i ułożona grafika:

Pracy niewiele, nakład finansowy właściwie znikomy(taśmę klejącą, nożyczki i tekturkę przeważnie każdy ma w domu), a zabawa wspaniała – rozwijająca, ćwicząca koncentrację, logiczne myślenie, precyzję i sprawność małych paluszków.  
Zapraszamy do wspólnej zabawy!
Jeśli zdecydujecie się także zrobić takie puzzle podzielcie się ułożonymi obrazkami w komentarzach. Chętnie poznam ulubieńców Waszych dzieci!

Balansujący żółw – LIDL Polska

http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

Zabawki drewniane

Balansujący żółwik

Play tive junior

Gry lubimy i jak wiecie pojawiają się u nas co jakiś czas nowe, jednak gier w które Tomski potrafi grać wg zasad jest jeszcze niewiele…póki co zawsze ułatwiamy sobie rozgrywki żeby bawiły i cieszyły, a nie budziły frustrację u Malucha.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać grę, która czekała na swoją dolę grzecznie w szafie, aż w końcu wyjęliśmy i zaczęliśmy grać…GRAĆ wg zasad;) Okazało się, że gra jest idealna na teraz. O czym mowa? O „Balansującym żółwiu”
Gra polega na ułożeniu wieży z kolorowych walców na balansującym żółwiu. Niby nic trudnego, ale jednak wymaga koncentracji, sprytu, logicznego myślenia oraz precyzji. Kolejny raz ćwiczymy motorykę małą;)

 

Mamy dwie kostki z kolorowymi kropkami(świetnie sprawdzają się także w innych naszych aktywnościach, więc wykorzystywane wielokrotnie także poza tą jedną grą), odwróconego żółwia – nasza podstawę do gry oraz po trzy walce z każdego koloru w trzech rozmiarach. Niby elementów niewiele, a zabawa przednia!
Na czym polega rozgrywka? Najmłodszy z graczy rzuca kostką i na podstawie wylosowanego koloru decyduje, który rozmiar klocka wybiera, a następnie układa go na żółwiu. Każdy kolejny gracz powtarza tą samą procedurę, aż do wykorzystania wszystkich klocków lub do momentu gdy nasza wieża się wywraca i przegrywamy.
Taki rodzaj gry jest świetną okazją do oswojenia dziecka z kostką, zaznajomienia z procedurą rzucania kostką, czekania na swoją kolej oraz stosowania się do instrukcji wyrzuconych „poleceń”. Gra toczy się szybko, więc Maluch się nie zniechęca. Jest dynamiczna i poprawia humor – szczególnie Maluchowi gdy żółwik robi „glebę” na skutek ruchu Taty lub Mamy;)
Wszystkie elementy są wykonane z drewna, pomalowane bezpieczną farbą  – jakość pierwsza klasa! Do tego idealnie dopasowane pudełko, które nie zajmuje pół pokoju, tylko akurat tyle żeby wszystkie elementy bez trudu się zmieściły. Grę kupiliśmy w sklepie LIDL.
Zapraszamy do zabawy!
Za sprawą kliknięcia w logo projektu przeniesiecie się do magicznego świata gier!
http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

Trefl „Bal przebierańców”

 

http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

Karnawał

Bal przebierańców

Koala Mądrala bawi i uczy 

Firma Trefl zorganizowała wyprzedaż posezonową, ceny niektórych produktów są tańsze o 80%…grzechem było nie skorzystać z takiej okazji, więc pooglądaliśmy ofertę i zamówienie poszło. Dwa dni później, niespodziewanie, że tak szybko kurier zapukał do drzwi i dostaliśmy paczkę niespodzianek:
Z wielkim napięciem odpakowaliśmy pudełko i naszym oczom ukazały się:

  • Puzzle „Moje ciało” będą dopiero odpakowane w święta Wielkanocne, gdyż są zaplanowane jako jeden z prezentów „zajączkowych”, ale mam na nie wielką chrapkę, ponieważ elementy są odpowiedniej wielkości dla Malucha, mamy bardzo ciekawie opisane poszczególne części ciała, <co więcej!> po polsku…a trochę szukałam puzzli z polskimi opisami i składają się z 40 części, czyli tak optymalnie, żeby Tomski sam ułożył bez żadnych kłopotów.
  • „Polska w budowie” to gra, którą wybraliśmy sobie z tata Malucha tak dla siebie;) Pierwsze oficjalne rozpakowanie się odbyło, instrukcję przeczytaliśmy, elementy  gry pooglądaliśmy i teraz mamy nadzieję, że w weekend uda nam się zagrać, a wtedy chętnie podzielę się wrażeniami…My już nie możemy się doczekać gry. Taki sposób na wspólne spędzenie wieczoru bardzo polecam;)
  • „Przygoda jaszczurki i jej męża węża” uczy dzieci zależności przyczynowo – skutkowej, nowego słownictwa. Jest treningiem logopedycznym. Przewidziana jest dla starszych dzieci, ale myślę, że gdy uprościmy historię i dobrze wyjaśnimy zasady już wkrótce i z Tomkiem zagramy – relację będziemy zdawać na bieżąco:)
  • „Bal przebierańców” to gra, o której dziś chciałabym powiedzieć kilka słów. Zagraliśmy już kilka rundek, może jeszcze nie do końca  wg zasad, ale Maluchowi przypadła do gustu i będziemy zapewne grac w nią jeszcze wiele razy.
Wiele radości Maluchowi sprawia zawsze wypychanie elementów gry z tekturowych okienek, więc i tym razem oficjalnie wypchał małym paluszkiem każdy element oglądając pieczołowicie grafikę. 
Gra składa się z 60 tekturek z kostiumami oraz 26 żetonów punktów. Zadaniem graczy jest utworzenie jak największej ilości przebrań dla dzieci oraz wyprawienie ich na bal. 
Grę zaczynamy od odwrócenia kartoników i zaczynamy losowanie. Ta osoba, która skompletuje jak najwięcej 3-elementowych postaci(głowa, tułów, nogi) wygrywa. Jednolity kostium jest wyżej punktowany niż postacie w kostiumach mieszanych.
Tomek z zapałem zaczął losować kolejne kartoniki i tworzył swoje postacie. Układał je pieczołowicie i starał się skompletować prawidłowe stroje. Wiele śmiechu wzbudził kostium niemowlaka czy pszczoły. 
Gdy już udało mu się ułożyć wszystkie postacie porozmawialiśmy sobie o przebraniach dzieci, omówiliśmy poszczególne elementy strojów oraz powspominaliśmy zeszłoroczny bal przebierańców, w którym Tomek brał udział. Był wtedy przebrany za żabkę. W tym roku niestety nie uda nam się wziąć udziału w zabawie, więc gra jest dla nas poniekąd zastępstwem dla balu. Była to też okazja do oglądnięcia zdjęć z zeszłego roku. 
Król i królowa – najwyżej oceniane postaci.
Bawiliśmy się również w mieszanie strojów. W pierwszej kolejności ja zmieniałam jeden element dziecka, a Tomek zgadywał, który nie pasuje i od kogo to część, a później Tomek tworzył swoje szalone kostiumy.

Ulubioną postacią Tomka stał się rycerz, który kojarzy mu się z jedną z ulubionych bajek oraz bałwanek(postać na czasie z racji zimy).
Trzy warianty gry są przedstawione w instrukcji, więc za każdym razem rozgrywka może odbywać się na trochę innych zasadach. Natomiast to ile różnych pomysłów my będziemy mieć na wykorzystanie gry to już zależy od naszej kreatywności…U nas gra jest nowością, więc się rozkręcamy i zapewne w miarę kolejnych rozgrywek Tomkowi będą wpadały nowe pomysły do głowy jak jeszcze możemy grać. 
Jest to gra z serii Koala Mądrala bawi i uczy, czyli przy okazji zabawy dzieciaki:
  •  odkrywają świat, 
  • ćwiczą strategiczne myślenie – jak dopasować elementy żeby zyskać jak najwięcej punktów;
  • podejmowanie decyzji;
  • spostrzegawczość – dziecko musi skojarzyć, który element pasuje do którego stroju;
  • zapamiętywanie;
  • koncentrację.
Polecamy zabawy z grami firmy Trefl, do 12.02.2016 macie okazję skorzystać z fantastycznych obniżek cen!

 Za sprawą kliknięcia w logo projektu przeniesiecie się do magicznego świata gier!

http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

TRES wyd. EPIDEIXIS – nowa odsłona strategicznej gry kółko i krzyżyk

Nasze pomysły na zabawę

grą strategiczną

TRES

wyd. Epideixis

Gra strategiczna TRES znalazła się u nas za sprawą wygranej w konkursie organizowanym przez bloga Kreatywnie w domu&wyd. Epideixis. Konkurs polegał na zaprojektowaniu własnej gry(więcęj o konkursie i naszej grze tutaj).

 

Na czym polega rozgrywka? Pomysł wywodzi się z dobrze znanej wszystkim zabawy w kółko i krzyżyk. Jednak nie jest to takie zwykłe kółko i krzyżyk. Tutaj możliwości ułożenia krążków jest więcej. Gracze ustawiają swoje 3 „pionki” na drążkach, co pozwala nam na budowanie  w poziomie, pionie, na skos w płaszczyźnie lub w przestrzeni utrudniając to samo przeciwnikowi. 
Wymaga to nie lada skupienia i koncentracji. Ćwiczymy spostrzegawczość, myślenie logiczne oraz strategiczne. Jednym słowem trzeba się nieźle nakombinować.
Dziś chciałabym Wam pokazać w jaki sposób my bawimy się krążkami i jakie umiejętności Tomski ćwiczy układając te „niepozorne klocki”. 
Pierwszym ćwiczeniem od jakiego rozpoczęliśmy zabawy było odwzorowywanie układu, który mu zaproponowałam. 
  • Zaczynaliśmy od dwóch elementów:
dwa krążki czerwone w pionie układałam ja, Tomek układał dwa krążki żółte w pionie
dwa krążki czerwone w poziomie układałam ja, Tomek układał dwa krążki żółte w poziomie
  • Stopniowo zwiększałam liczbę krążków do ułożenia:

Kolejnym wyzwaniem dla Tomka było odwzorowanie kształtów, które widział namalowane na kartce obok. Zaczynaliśmy od obrysu prostokąta.

A następnie wypełniał ramę prostokąta pozostałymi  krążkami wg moich słownych instrukcji:
czerwona ramka i dwa żółte krążki w środku oraz sytuacja odwrotna: żółta rama i czerwony środek
 Układaliśmy zbiory. Były to proste zadania za pomocą, których ćwiczyliśmy liczenie do 5: 
Instrukcja podobna jak powyżej, np.: włóż trzy żółte i jeden czerwony
Bardzo fajnym ćwiczeniem na precyzję jest również nakładanie kółeczek na drążki. Jako, że Tomka ulubionym kolorem jest żółty to najchętniej zapełnia planszę właśnie żółtymi krążkami. W rozwinięciu tego zadania Maluch zamykał oczy, a ja podmieniałam któryś żółty na czerwony krążek lub dodawałam nowy(ustawiając dwa na siebie) – Tomka zadaniem było wyłapanie tego, co się zmieniło na planszy. To zdecydowanie wywoływało najwięcej śmiechu i entuzjazmu, bo już samo zasłanianie oczu to wielki wysiłek pełen emocji dla mojego dwulatka;)
Budowanie wieży to absolutny obowiązek, każde wyjęcie gry musi być okupione kilkakrotnym ułożeniem wieży, co przy śliskiej fakturze i okrągłym kształcie krążków jest ciekawą misją. Prób zawsze jest wiele na różnych powierzchniach. Na stole, tapczanie, na ziemi – choć podczas dzisiejszej zabawy Tomek sprytnie wymyślił, że może odwrócić podstawkę do góry nogami i na prostej, drewnianej powierzchni zbuduje najstabilniejszą wieżę.

Do zabawy wykorzystaliśmy również rolki po papierze toaletowym. Stworzyliśmy sobie tunele, w których Tomek układał krążki, a po zapełnieniu ich bardzo delikatnie musiał podnieść rolkę nie burząc konstrukcji wewnętrznej. Po kilku próbach zaczęło wychodzić mu to bardzo dobrze.

Wariacją Tomka na temat zabawy klockami jest budowanie domków dla swoich zwierzątek. Dziś bohaterką była mała kaczuszka, dla której Tomski konstruował schronienie. Tworząc ściany, schody oraz usiłując zbudować dach – jednak niepowodzenie w projektowaniu dachu wzbudziło troszkę frustracji;)

Zaprojektowane pudełko jest idealne, ponieważ nawet podczas sprzątania klocków po zabawie Maluch może poćwiczyć swoje umiejętności. Po nałożeniu wszystkich krążków na podstawę, precyzyjnym umieszczeniu całości w drewnianej kostce należy jeszcze zamknąć pudełko…i tutaj wyzwanie, ponieważ należy sprytnie denko pudełka umieścić w wydrążonych tunelach i wsunąć pokrywkę. Dla dorosłego – pikuś, dla Malucha – oznacza to skupienie, pokombinowanie, wycelowanie i proste popchnięcie rączką, która jednak nie zawsze jest jeszcze tak wyćwiczona.

Podsumowując polecam każdemu! Dla dorosłych jest to gra strategiczna wymagająca logicznego myślenia i spostrzegawczości. Zapewniam, że nie od razu odkrywa się wszystkie możliwości prawidłowego ułożenia gwarantującego wygraną. Gra wciąga i jest miłym relaksem po całym dniu. 
Natomiast dla młodszych jest to cala gama możliwości na spędzenie czasu, gdzie poprzez zabawę ćwiczymy z dzieckiem podstawowe umiejętności i kształtujemy w nim uważne patrzenie (zauważanie cech fizycznych), oglądanie(ćwiczenie odbioru znaczenia), spostrzeganie różnic i cech wspólnych oraz odwzorowywanie. Pamiętajmy też, że bardzo ważnym jest wyrobienie w dziecku umiejętności słuchania i przekładanie tego, co słyszy na konkretne czynności i wykonanie zasłyszanego polecenia. Im wcześniej zaczniemy to ćwiczyć tym lepiej, bo jak wielu z Was zapewne wie multum dorosłych ma problem z przełożeniem tego, co słyszy na konkretne działanie.
Grę można kupić tutaj. Serdecznie polecam!

 Za sprawą kliknięcia w logo projektu przeniesiecie się do magicznego świata gier!

http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html