#Przygody z książką… Pierwsze książeczki dla Maluszka

Książki dla najmłodszych

Czytanki Leonka

Kiedy zacząć z dzieckiem czytać? Po co Maluchowi książki? Dlaczego niby mamy wydawać pieniądze na książeczki dla niemowlaka?
Najczęściej słyszane argumenty przeciwko brzmią:
– dziecko potarga;
– nie rozumie;
– strata czasu, przecież Malucha to nudzi;
– i tak tego nie doceni;
– nie potrafi się skoncentrować wystarczająco długo;
– książki dla dzieci są drogie…itd itd…

Ulubione książeczki Leona

Czy nasze Maluszki rzeczywiście są takimi ignorantami?

Absolutnie NIE! 

Badań i artykułów na temat czytania dzieciom, już nawet tym nienarodzonym, jest bardzo wiele. Ja dziś naukowych tekstów przytaczać nie będę. Pokażę Wam co u nas jest najchętniej „czytane” przez najmłodsze dziecko w naszym domu.
Zbiory Leona dzielimy na trzy główne rodzaje:

I. książeczki kontrastowe czarno – białe:

Te były zdecydowanie pierwszymi, które Leon „oglądał”. To typ, od których zaleca się rozpoczęcie przygody najmłodszych z książkami. Stymulacja wzroku kontrastami jest bardzo ważna. U nas zagościły książeczki z serii „Disney baby”, „Czarne czy białe” oraz karty kontrastowe CzuCzu.
Jedynym minusem kart kontrastowych jest ich mała trwałość. Niestety przy takim pożeraczu wszystkiego jak Leon karty przegrywają w przedbiegach. Maluch nie może ich dostawać do rączek choć oglądać je bardzo lubi.

Książeczki kontrastowe dla Malucha

II. książeczki do obgryzania:

Książeczki gumowe, drewniane, mocno usztywniane to coś, co Leon bardzo lubi…obgryzać…ma tą niezwykle zaawansowaną „potrzebę” ciągłego miętolenia czegoś w pysiu. Niestety. Za czasów Tomskiego nie było tego problemu i od samego początku Tomek mógł bawić się wszystkim i dostawać do rączek wszystkie możliwe książeczki, bo niczego – absolutnie niczego nie wsadzał do buzi. Leon nadrabia za brata…ale do rzeczy..książeczki gumowe charakteryzują się tym, że są bezpieczne – niczego dziecko nie odgryzie, niczym się nie zadławi, ani też nie zrobi sobie krzywdy. Są najczęściej przez Leona przerabiane, bo może się nimi bawić wszędzie, czy to w wózku, czy podczas zabawy na podłodze czy nawet w kąpieli. Zaletą niezaprzeczalną jest też łatwość utrzymania tych książeczek w czystości.

Serce Leonka szczególnie skradła książeczka „Hipolit szuka mamy” – jest to krótka historyjka o hipciu, który wędrując odkrywa starą jak świat prawdę, że każdy ma swoją mamę:) Dziura w książce i mały hipopotam na sznureczku zajmują Malucha na długi czas.

W zestawie z „Piratem Piotrkiem” Leon zyskał trzy nowe zabawki, czyli armatę, skarb piratów w skrzyni oraz postać pirata.

Hipolit szuka mamy. Pirat Piotrek.

Hipolit szuka mamy. Pirat Piotrek.

III. książeczki sensoryczne, umożliwiające doświadczenia nowych wrażeń:

Ten rodzaj książeczek dostarcza największej ilości wrażeń. Można dotykać, oglądać, przeglądać się w lusterku itd. Te książeczki kryją w sobie wiele niespodzianek. Odkrywa się kolejno tajemnice: ukryte zwierzątka i przedmioty. Niektóre strony szeleszczą, inne mają w środku dzwoneczki, które dzwonią wprawione w ruch. Masa zabawy dla małego odkrywcy.
Dodatkowym atutem są różnorakie faktury. W serii „Dotykanki Zwierzęta” Maluchy mogą pomacać futerko owieczki, sierść pieska czy śliski dziób kaczki. Ta książeczka do dziś cieszy się dużym zainteresowaniem nawet Tomka.

Książeczki sensoryczne.

Książeczka sensoryczna z serii: Dotykanki. Zwierzęta.

A jak Wy rozbudzacie miłość do książek u swoich Maluchów? Znacie nasze propozycje? A może polecicie nam coś ze swojej biblioteczki?
Post powstał w ramach projektu „Przygody z książką”.

#Przygody z książką…Robert Sabuda Dinosaurs

Encyklopedia prehistorii Robert Sabuda

Encyklopedia prehistorii.

DINOZAURY

Robert Sabuda&Matthew Reinhart

Dziś będzie mało tekstu, a bardzo dużo zdjęć.  Jest to majstersztyk. Chciałabym pokazać Wam książkę, która nas całkowicie oczarowała. Tomski ogląda ją z zapartym tchem, przewracając i przyglądając się ilustracjom z każdej strony. Niektóre go troszkę przerażają, inne go fascynują, a na pewno są wstępem do wielu rozmów i pogłębiania wiedzy.
Jest to gratka dla każdego fascynata dinozaurów, a dla laika w temacie jest świetnym wstępem by czegoś nowego się dowiedzieć i rozbudzić zainteresowanie dinozaurami. 
Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Słów kilka na temat autora

Autor, Robert James Sabuda, inżynier papieru jest prawdziwym mistrzem w swoim fachu. Urodził się 8.marca 1965 roku w Michigan. Sabuda eksperymentował od samego początku. Stosował różnorakie techniki, by pozycje przez niego zachwycały i dziwiły. Zilustrował kilkanaście książek, a w 1994 została wydana jego pierwsza książka pop-up. Od tego czasu ma na swoim koncie 20 książek z wyskakującymi okienkami i rozkładankami. W 2005 została wydana specjalna edycja kartek świątecznych.
Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs
Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

W książce znajdziemy wiele porywających faktów na temat dinozaurów tych popularnych i mniej znanych. Na 12 stronach możemy oglądnąć 35 oszałamiających przestrzennych modeli prehistorycznych stworzeń.
Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs

Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs
Robert Sabuda Encyclopedia Prehistorica Dinosaurs
 Zapraszam do dzielenia się wrażeniami!
Wpis powstał w ramach projektu:

#Przygody z książką… „Bobo” Markus Osterwalder

Wyd. Hokus – Pokus

BOBO

Historyjki obrazkowe dla najmłodszych dzieci

„BOBO” M Osterwalder

Dziś książeczka dla najmłodszych dzieci. Dla dzieci, które zaczynają czytać. Dla dzieci, które lubią komiksy. Dla dzieci, które lubią same wymyślać historie na podstawie obrazka.

Bobo to koszatka…w pierwszym momencie myśleliśmy, że to historia rodziny misiów, ale po głębszym zbadaniu tematu okazało się, że ten miły gryzoń trochę podobny do wiewiórki trochę do chomika jest właśnie koszatką.  Jest to historia o codziennym życiu Bobo i jego rodziny. Książka składa się z 7 rozdziałów, a w całej książeczce obejrzymy ponad 200 obrazków.

„Bobo” M. Osterwalder

Spis treści jest wyjątkowy. Pierwszy raz znalazłam taki spis treści i mnie urzekł. Uważam, że zilustrowanie historii kilkoma obrazkami jest świetnym pomysłem dla najmniejszych czytelników gdyż znacznie ułatwi im wybór czytanej bajki.

Każda historia to opis jednego dnia z życia bohatera. I tak: poznajemy Bobo w domu, na zakupach, idziemy z Bobo do zoo, bawimy się na placu zabaw, uczymy się empatii gdy Bobo jest chory, kąpiemy się z Bobo w basenie i świętujemy z nim jego urodziny.  Każda z historii kończy się gdy Bobo zasypia, wyjątkiem jest ostatnia – urodziny – gdy to rodzice zasypiają pierwsi.

Bobo w domu

Dla mnie jest to pierwszy komiks dla najmłodszych. Proste obrazki, utrzymane w niebiesko – pomarańczowej kolorystyce plus jednozdaniowe opisy pod każdym obrazkiem świetnie sprawdzą się przy małych wiercipiętach, którzy nie mają czasu na długie opisy. Do tego obrazki, bez zbędnych udziwnień są bardzo łatwe w odbiorze już przez najmłodsze dzieci. Tematyka historii jest równie przystępna. Dotyka sytuacji, które spotykają każdego i Tomek uważa, że fajnie jest tak podglądać kogoś innego jak mu mija dzień. U nas dodatkowym atutem jest rozdział o chorobie Bobo, bo nadal wizyta u doktora jest jednym z krytyczniejszych doświadczeń w naszym domu.

Bobo na zakupach M. Osterwalder

Pokazany model rodziny przypadł mi do gustu. „Dzieckiem” zajmuje się i tata i mama, przed snem czytają, bawią się razem, ale też nawzajem sobie pomagają. Wszystko odbywa się w miłej atmosferze pełnej miłości i czułości (rodzice przytulają i całują Bobo). Bije z tej książki spokój, harmonia i taka niewydumana zwyczajność, która dla maluchów jest wbrew pozorom bardzo atrakcyjna.

Bobo w ZOO

Pierwszy egzemplarz ukazał się w 1984 roku i stał się światowym bestsellerem. Autor stworzył te historyjki ze swoją wówczas 2,5-letnią córką i jej zadedykował bajkę. Na pierwszy rzut oka nie przyciąga uwagi, nie jest krzykliwa, nie od razu przyprawia nas o szybsze bicie serca, ale gdy weźmiemy ją do ręki, obejrzymy kilka ilustracji pochłania nas całych. Przepadamy w tej codzienności, która w końcu tworzy nasze życie.

Bobo pije syrop – sposoby na aplikację leków;)

Zapraszamy do wspólnej lektury!
Post powstał w ramach projektu „Przygody z książką”.

#Przygody z książką…Wodne przygody

Wyd. Yoyo

„Wodne przygody”

Tytułowa żabka – „Wodne przygody”
Mamy półmetek wakacji, więc i książka w projekcie dziś lekka, miła, iście wakacyjna. Jest to propozycja przede wszystkim dla Maluszków, ale i Przedszkolak  zainteresuje się pewnie ruchomymi zwierzątkami.
„Wodne przygody” wyd. YOYO
Poznajemy Żabkę, która znudzona życiem w stawie marzy o podróżowaniu. Chce przeżywać przygody i poznawać nowe miejsca. Jej marzenie się spełniają i z pomocą krokodyla wyrusza w nieznane. Żabka poznaje nowe zwierzątka, które stają się jej przyjaciółmi
pomagającymi w potrzebie, ale i przytrafiają się jej niebezpieczne
sytuacje. 
„Wodne przygody” wyd. Yoyo
Historia jest krótka i bardzo prosta. Tomski po kilkakrotnym przeczytaniu dokańczał zdania z danej strony. Jednak w tej książeczce nie tekst historii jest najistotniejszy, a forma wydania. Jest to format a4, z okładką gąbką i grubszymi lakierowanymi stronami. Największą atrakcją są zwierzątka „wychodzące” ze stron poruszające się pod wpływem przewracania kartek. Jest to hit powodujący ciarki u dzieciaków. 
„Wodne przygody” wyd. YOYO – rafa koralowa
Ta książka to wyprawa do świata fantazji pobudzająca do snucia swoich własnych opowieści o bohaterach na ilustracjach. Tomek oglądając książkę zadaje nieustająco swoje ulubionego pytanie: „…i co było dalej..?” i trzeba opowiadać, wymyślać, opowiadać, a kończy się to zwyczajowym: „ale ja myślę, że było to tak…”
„Wodne przygody” wyd. YOYO
Polecam serdecznie, szczególnie dla dzieci, które nie przepadają za czytaniem książek. Taka pozycja może skutecznie zachęcić do poznawania nowych publikacji.

#Przygody z książką…Elementarz dla dzieci z dysleksją

Agnieszka Łubkowska

Elementarz dla dzieci z dysleksją

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

No i mamy! Czekałam na to wydanie i się doczekałam. Dotarła akurat na kilka dni przed publikacją #przygody z książką. Zapewne wiele z Was rozpoczęła już, lub zastanawia się od czego zacząć naukę literek z dzieckiem. U nas zaczęło się całkiem przypadkiem od zabawy, puzzli z literkami, układanek, a potem już poszło. Tomski sam interesował się literkami i dopytywał za każdym razem jaka to litera, więc mu powtarzaliśmy i zapamiętał. Jednak przyswoił sobie litery duże – drukowane. Teraz nadszedł  czas na skojarzenie dużej litery z małą literą pisaną. W tym zadaniu niezwykle pomocny będzie nam „Elementarz dla dzieci z dysleksją”.  
Książka składa się z trzech rozdziałów:
1. nauka liter;
2. nauka sylab;
3. czytanie całych słów.
Pozycja zasadniczo ćwiczy czytanie, ale dodatkowo również pomaga kształtować słuch fonemowy. Uczymy dziecko, że język mówiony to dźwięki układające się w zdania, a zdania to wyrazy, które dzielimy na sylaby i głoski.  
Elementarz jest przejrzysty, zachowane odstępy pomiędzy linijkami ułatwiają skupienie uwagi, a zastosowana czcionka jest czytelna. Nie przytłacza również nadmiar kolorowych ilustracji. Jest stonowany i pięknie wydany w twardej oprawie.

W Elementarzu zostały umieszczone techniki relaksacyjne, które wyciszą pobudzone dziecko i ułatwią skupienie uwagi.

Cenne są również zamieszczone wskazówki dla dorosłych oraz dla dzieci, które pomagają w jeszcze lepszym wykorzystaniu podręcznika.

Elementarz podpowiada jak urozmaicić utrwalanie wiadomości i jakie ćwiczenia wykonywać.
 

Jest również skarbnicą wiedzy. Czytanki nie są pustymi, nic nie wnoszącymi historyjkami, ale pełnymi interesujących ciekawostek krótkimi opowiastkami, które dodadzą „smaczku” nauce. Np. wiecie ile lat miał najstarszy żółw chodzący po świecie lub że większość muszli ślimaków jest skręcona w prawo?

Dlatego jeśli Twoje dziecko ma trudności w nauce czytania/interesuje się literkami lub chcesz rozbudzić w dziecku chęć do poznawania liter to ten elementarz jest właśnie dla Was.
Post powstał w ramach projektu #Przygody z książką.