Żeloglutki – książka inna niż wszystkie

Książka obrazkowa – puzzle XXL

Żeloglutki

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Książek dla dzieci jest cała masa. Wydawnictwa prześcigają się w wymyślaniu coraz to ciekawszych publikacji. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam książkę zdecydowanie inną niż wszystkie. 
Wydawnictwo nasza Księgarnia, autor: Janusz Wyrzykowski
„Żeloglutki” – sympatyczne stworki mają ambitne zadanie – budują miasto, ale…no właśnie…bardziej od pracy lubią odpoczywać, bawić się, podkradać owoce z drzew lub puszczać latawce.
Książka wydana jest w formacie 200mm x 280mm. Składa się z 15 kartonowych kart, które możemy oglądać w dwójnasób. Przeglądając jak typową książkę lub wyrywając plansze i oglądać wybrane strony. Mało tego, karty – puzzle tworzą ogromny obraz przedstawiający miasto w budowie, a zadaniem dzieciaków jest ułożenie ich tak żeby wszystko po kolei pasowało.
Tomskiemu najbardziej spodobało się „wchodzenie do historii”, czyli usadowienie się na środku wielkiego placu budowy i analizowanie ilustracji.
Książka daje wiele możliwości zabawy, ponieważ atrakcje znajdziemy również na odwrocie każdej planszy:
 – co najistotniejsze dla mnie i zdecydowanie  ułatwia mi rozmowy o rzeczonym temacie to „ściąga” z maszyn budowlanych z krótką charakterystyką do czego są wykorzystywane;
– seria zadań i zagadek do rozwiązania z Żeloglutkami w roli głównej (a nawet instrukcja wykonania samolotu z papieru – ulubionej zabawki Żeloglutków);
– oraz spis sytuacji i obrazków do odszukania przez Maluchy. 
Książka jest świetnym pretekstem do rozmów na temat bezpieczeństwa podczas robót remontowo – budowlanych, właściwych zachowań jeśli znajdujemy się w pobliżu placu budowy czy zachowania szczególnej ostrożności gdy np. przechodzimy w pobliżu przejeżdżających maszyn.
Dzięki tej pozycji na pewno poszerzymy swoje i dziecka słownictwo, a niejednokrotnie pewnie będziemy musieli sięgnąć jeszcze do innych źródeł by odpowiedzieć na wszystkie szczegółowe pytania dociekliwych Maluchów, które potrafią wypatrzeć najmniejsze szczegóły.
Tomski po przejrzeniu nowej pozycji w biblioteczce szybko wykombinował, że on przecież też ma maszyny budowlane i zainspirowany obrazkami zaczął układać klocki LegoDuplo i odtwarzać sytuacje ze zdjęć. Zapewniło nam to zabawę na całe popołudnie.
Jest to obowiązkowa pozycja dla amatorów maszyn budowlanych, ale i dla tych, którzy dopiero odkrywają świat „budowlanki”.

#Przygody z książką…”Kołysanka o piersiach mamy”

Monika Calaf

„Kołysanka o piersiach mamy”

wyd. Mamania

Kolejna pozycja, która ułatwiła mojemu synowi wejść w rolę starszego brata. Pojawiła się przez przypadek, choć wcześniej już o niej słyszałam i myśl o zakupie gdzieś mi zakiełkowała. Czytając opinie w internecie na temat tej nietypowej kołysanki miałam bardzo mieszane uczucia, jedni chwalili, inni bardzo krytykowali( porównanie ilustracji z Kamasutrą przebiły wszystko;)) Jednak los sprawił, że mogliśmy się sami przekonać czy książka nam pasuje czy też nie…

A o czym to historia? O bliskości jaką daje karmienie piersią, o tym jaka wieź wytwarza się pomiędzy matką a dzieckiem od pierwszych chwil razem. My nie mieliśmy możliwości być razem od pierwszych chwil po porodzie, ale bardzo walczyliśmy o karmienie naturalne i mimo wielu trudów(przeszliśmy naprawdę wyboistą drogę) udało się. I to chyba najlepsza (póki co) z decyzji jaką podjęłam w stosunku do moich dzieci. 

Autorka nie zapomniała też o tacie: „(…)W nocy spaliśmy przytuleni, jedno obok drugiego, bliziutko taty(…)”.

Książka przeprowadza nas przez piękną opowieść o rodzicielstwie bliskości, o trudach każdego dnia razem. Pokazuje w cudowny sposób jak to każdą czynność matki potrafią wykonywać jednocześnie trzymając i karmiąc piersią swoje dziecko. Tomek bardzo lubi pytać w trakcie lektury czy my też tak robiliśmy i upewniać się, że też go nie odkładałam (co akurat było po prostu niemożliwe, bo był absolutnie nieodkładalnym dzieckiem). Pierś nie jest tylko barem mlecznym otwartym 24h na dobę, ale jest również pocieszeniem w trudnych chwilach dla dziecka, formą relaksu i odprężenia

Książka opowiada nawet o nauce jedzenia i stopniowym odstawianiu piersi,
aż do momentu gdy na dobranoc zamiast piersi mama opowiada bajkę.
 

Mnie urzekły również ilustracje, które są pięknie wykonane, przepełnione
miłością (to czułe spojrzenie matki), pewnego rodzaju zmysłowością i
czułością.

U nas ta książka ostatnio jest czytana kilka razy dziennie, prawie za każdym razem gdy karmię młodszego syna. Tomek z satysfakcją doszedł do wniosku, że on bardzo lubił pić mleczko z maminej piersiury, ale już jest duży i teraz Leon musi pić mleczko żeby też mógł tak szybko urosnąć i też być takim dużym chłopcem jak on.

Bardzo polecam dla wszystkich, którzy oczekują rodzeństwa dla swoich dzieci. U nas świetnie się sprawdziła!
Post powstał w ramach projektu:

„Tajemniczy ogród” wyd. ZNAK

Frances Hodgson Burnett

„Tajemniczy ogród”

Każdy z nas ma książki, które wspomina ze szczególną nostalgią ze swojego dzieciństwa. Ja mam kilka takich pozycji, do których wracam z radością do teraz. Jedną z tych książek jest „Tajemniczy ogród” Frances Hodgson Burnett.
Jak zapamiętałam tą pozycję? Jako powieść magiczną,  niezwykle plastyczną w swym opisie, opowiadającą niesamowitą historię dziewczynki, która wysłana w nieznane musiała od nowa uporządkować swoją rzeczywistość. Kiedy ją czytałam pierwszy raz, a było to baaardzo dawno temu;) zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Pamiętam do dziś emocje, które wywoływały we mnie kolejne strony historii.


Mary Lennox, dziewięcioletnia sierota, przyjeżdża do domostwa swojego wuja A. Cravena. Dziewczynka przyzwyczajona do dostatniego życia pełnego wygód zderza się z rzeczywistością bezdusznych zasad panujących w Anglii. Rozkapryszona, skłonna do wybuchów złości, a także ciągle cierpiąca po stracie rodziców odnajduje zrozumienie u służącej. Marta jako jedyna stara się pomóc odnaleźć się dziewczynce w nowej sytuacji.  Poznaje również jej brata, Dicka, który staje się jej najlepszym przyjacielem i przewodnikiem po świecie przyrody.
Z czasem Mary odkrywa dwie  tajemnice domu: Colina Cravena(syna wuja Archibalda, żyjącego w przekonaniu, że jest śmiertelnie chory) oraz zamknięty tajemniczy ogród.
Tytułowy tajemniczy ogród uczy Mary i Colina szacunku do przyrody i ludzi, wytrwałości, sumienności i budzi w nich chęć do życia. Colin za sprawą spotkań z Dickiem i Mary ćwiczy swoją kondycję, odzyskuje zdrowie i radość z życia.
Dzięki tej trójce posiadłość nabiera kolorów i budzi się do życia…
Serdecznie zachęcam do lektury, jest to powieść nie tylko dla dzieci, ale dla każdego kto chce zatracić się w historii o miłości do ludzi i przyrody.


„Na świecie musi być oczywiście mnóstwo czarów –
powiedział [Colin] pewnego dnia z powagą – ale ludzie nie potrafią ich
rozpoznać ani ich odprawiać. Może na początek wystarczy mocno uwierzyć,
ze stanie się coś dobrego i wtedy się spełni. Muszę to wypróbować.”
Dziękuję wydawnictwu ZNAK emotikon za przekazanie egzemplarza książki.

Post powstał w ramach projektu:

Pierwsza książka Tomskiego o zwierzątkach

Książka z rozkładanymi obrazkami

„O zwierzątkach”

autor: Tomek

„Mamo! Mam pomysł na historię! Zróbmy książkę.” – więc zrobiliśmy…
 Do wykonania naszej książki potrzebowaliśmy:

  • 2 kartki twardszego papieru;
  • kolorowy papier;
  • naklejki;
  • podobizny zwierzątek wydrukowane z internetu;
  •  naklejki;
  • plastelina;
  • nożyczki;
  • klej;
  • tekturka.

W pierwszej kolejności zgięliśmy kartki na pól i wycięliśmy okienka.

Tomek przygotował trawę i domalował „krzaczki” kredkami oraz chmurki i słońce. Na drugiej stronie przygotował staw, błotko oraz łąkę.


Następnie poprzyklejał zwierzątka:


I wylepił wg własnej fantazji elementy z plasteliny(kamienie i krople wody;))
Ostatnim etapem było sklejenie kartek i przyklejenie okładki, oczywiście w ulubionym kolorze Tomskiego, czyli żółtym.

A o to gotowe dzieło:



Bajka Tomka: „Dawno, dawno temu był kotek, który pił mleko. Do kotka przyszedł piesek i też pił mleko, bardzo lubili pić mleko. Mieli kolegę jeżyka. Na łące mieszkał też zajączek i on nie lubił mleka, tylko marchewki.”

„Pszczółka robiła miód i latała po niebie. W stawie mieszkała duża żabka i mała. W błotku lubiła bawić się świnka kamieniami, a baranek jadł trawę na łące.”
KONIEC
Tomek planuje już następną część tej historii…tym razem o piesku!


Pachnące opowieści wyd. Olesiejuk

Wydawnictwo Olesiejuk

Rycerz Stopa

Księżniczka Malinowa

 Raffaella Bertagnolio

historie z zapachem w tle

W naszej kolekcji książek takich jeszcze nie mieliśmy. Wydawnictwo Olesiejuk wydało 4 części serii „Pachnących opowieści”. Na czym cały pomysł polega? Na kartach historii po potarciu wyznaczonych miejsc czujemy zapach. Jeden przyjemny, drugi wręcz przeciwnie.
Tomek dostał dwie książeczki z serii: „Księżniczkę Malinę” oraz „Rycerza Stopę” autorstwa  Raffaella Bertagnolio.
Książki są mniej więcej formatu a4, wydane w twardej oprawie z miękką gąbką.

Po potarciu zbroi czujemy okropny zapach cebuli.

Historia jest prosta…pewien rycerz nie lubił się myć i …śmierdział niemytymi stopami.  Wszyscy przed nim uciekali i w każdej walce, którą chciał stoczyć wygrywał ponieważ przeciwnicy poddawali się gdy tylko podjeżdżał na swoim rumaku.

Aż pewnego razu spotkał księżniczkę, w której zakochał się bez pamięci. Urocza panienka odwzajemniła to uczucie, ale…przez okropne przeziębienie, które ją dopadło nie czuła zapachu Rycerza.

Jednak choroba minęła, a smrodek Rycerza pozostał. Co zrobiła księżniczka gdy poczuła prawdziwy zapach swojego wybranka? Musicie przeczytać sami;)

Druga historia, „Księżniczka Malinowa” to klasyczna opowieść o pięknej księżniczce, na którą zostaje rzucona klątwa przez złą czarownicę.

Na początku księżniczka pięknie pachnie malinami, a na końcu historii okropnie śmierdzi cebulą.

Historie są proste, klasyczne i u nas sprawdziły się tylko podczas jednorazowego czytania. Szkoda też, że w każdej książeczce są tylko dwa zapachy, bo poznawanie zapachów stanowi największą frajdę.

Bardzo chętnie poznam inne publikacje dla dzieci, w których możemy wąchać i pobudzać zmysły, Podzielcie się swoimi odkryciami w komentarzu:)