Dziecko na warsztat – podróże kosmiczne małe i duże

Wariacje kosmiczne

Dziecko na warsztat

ASTRONOMIA

Organizatorki projektu #Dziecko na warsztat postawiły przed nami ogromne wyzwanie. Sporo czasu zajęło mi wykombinowanie jak zainteresować dwulatka tak odległym i abstrakcyjnym dla niego jeszcze tematem jakim jest astronomia.
Próbowaliśmy pooglądać filmiki o kosmosie i planetach, ale nie wzbudziło to zainteresowania. Albumy i książki również przegrywały z ukochanym Kajtusiem, Maszą czy Tulletem…więc pozostało pójście śladem ulubieńców syna…Na pierwszy ogień poszła Peppa i jej podróż kosmiczna, to zdecydowanie wzbudziło zachwyt. Z obejrzenia bajki pozostało wspomnienie rakiety kosmicznej…
…więc zajęliśmy się zrobieniem swojej rakiety…w rakiecie nie mógł siedzieć nikt inny jak Peppa z bratem świnką…
Do wykonania naszej rakiety potrzebowaliśmy dużą butelkę po wodzie mineralnej, tekturkę, folię aluminiową, papier kolorowy samoprzylepny, rolkę z papieru toaletowego oraz taśmę klejącą.
Pracy nie było dużo, a radości bardzo wiele.

Jako dopełnienie tematu rakiety i podróży w kosmos układaliśmy mini puzzle znalezione w internecie:

Swego czasu gdy wracaliśmy wieczorem do mieszkania bardzo dokładnie oglądaliśmy niebo. Akurat bardzo ładnie było widać księżyc i gwiazdy. Od tego czasu bardzo intensywnie Tomek zaczął zauważać wszędzie gwiazdy i księżyce. Stało się to tematem numer 1 podczas zabaw modeliną. 
Stworzył nieskończoną ilość prac, gdzie tematem przewodnim są księżyce i gwiazdy. Nasze niebo nie jest takim zwykłym niebem, ponieważ po tym niebie jeżdżą też samochody i są domki gwiazdek, bo „gwiazdy muszą mieć dom i spać jak jest dzień”. Uświadomiło mi to jak mocno zakorzenione ma, że każdy musi mieć swój dom, swoje łóżko i swoich rodziców. Taki must have mojego syna. 
W trakcie naszych rozważań o gwiazdach i księżycach  nie mogło zabraknąć dyskusji o tym co robimy w dzień, a co w nocy. Co robi słońce, a co księżyc…które zwierzęta polują nocą, a które są aktywne tylko w dzień. Od tamtej dyskusji gdy syn zauważy, że na polu zrobiło się ciemno najważniejszym zadaniem jest sprawdzenie czy jest już księżyc i ile jest gwiazd na niebie oraz stwierdzenie, że teraz rozpoczynają polowanie sowy oraz budzą się nietoperze 😉
W uporządkowaniu dnia i nocy pomogły nam obrazki znalezione w internecie:
Idąc tym tropem wycięłam słońce, księżyc, chmurki oraz gwiazdy, przykleiliśmy oczka, rzepy i Tomek układał sobie na swojej „tablicy filcowej” swoje konfiguracje. 
Udało się przemycić  też minimalną ilość matematyki. Mianowicie na czterech gwiazdkach przykleiliśmy oczka, kolejno jedno, dwa, trzy i cztery. Pod gwiazdkami z oczkami Tomek przyczepiał odpowiednią ilość białych gwiazdek, a później dopasowywaliśmy (ale to już na podłodze) odpowiednią ilość wybranych przedmiotów. To zadanie sprawiło mu chyba najwięcej frajdy 😉
Dużo czasu poświęciliśmy na „dyskusje” o ufoludkach. Jakie mają oczy, jakie mają kolory, uszy, włosy itd td…Tomek oglądał wiele obrazków ufoludków i wybierał te, które najbardziej przypadły mu do gustu. Tutaj pomocna dla mnie okazała się bardzo teczka dwulatka „Kosmiczne Przedszkole” składająca się z zeszytu z zadaniami oraz kolorowego bloku plastycznego wypełnionego po brzegi przeróżnymi formami aktywności dla Malucha. 
Budował swojego ufoludka – przyklejał oczy, nos oraz usta.
Tworzył domek ufoludka z magicznymi drzwiami, w których po otwarciu naszym oczom ukazywał się zielony kosmita.
Przyklejał babeczki na talerz fioletowego Ufoludka.
Mój mały Picasso kolorujący z wielkim rozmachem. Akurat na zdjęciu trzyma pisak w lewej rączce, bo prawa była już bardzo zmęczona…
Przy okazji pracy nad tym warsztatem Tomek poznał nową czynność jaką jest wycinanie. Dostał swoje pierwsze nożyczki i z wielkim zaangażowaniem usiłował wycinać. Bardzo dzielnie próbował prawidłowo chwycić nożyczki i „coś” pociąć. Wyglądało to czasami bardzo ko(s)micznie. Przeważnie udawało mu się troszkę nadciąć papier, a resztę targał sobie paluszkami i duma go rozpierała gdy z jednego kawałka papieru nagle powstawały dwa. Całe szczęście przewidziałam zaangażowanie potomka w wycinanie planet i przezornie wydrukowałam dwa komplety 😉
Gdy już zakończyliśmy wycinanki przeszliśmy do przyczepiania naszych planet na „filcowej tablicy” w pokoju Malucha i efekt mu się podobał, jednak po krótkiej chwili zdecydował, że te planety nie są w jego typie i postanowił je wszystkie zdjąć,  a zostawić sobie swoje słońce, księżyc, chmurki oraz gwiazdki do liczenia. Cóż, planety będą na tzw. „zaś”.
Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie wykorzystali tematu również w naszym wspólnym pichceniu. Mieliśmy trzy desery w planach: ciasto – ufo, kosmiczne sushi oraz babeczki – latające spodki.
  • Na pierwszy ogień poszło ciasto. Przepis pochodzi ze zbiorów Anastazji Pustelnik „100 nowych ciast siostry Anastazji”. Składa się z kakaowego biszkoptu, masy budyniowej, owoców oraz kolorowej galaretki. We wnętrzu ciasta zatopione są nasze latające pojazdy kosmiczne, czyli okrągłe biszkopty sklejone warstwą powideł(to było zadanie specjalne Tomka, sprawdził się doskonale i jako pożeracz biszkoptów i jako smarowacz;)). Ciasto jest wbrew pozorom lekkie i wcale nie takie słodkie jak mogłoby się wydawać, a wszystko za sprawą biszkoptu z dużą ilością kakao. Tutaj zabawy było co niemiara, ponieważ Tomek jest fanem zajęć kuchennych i zawsze bardzo chętnie pomaga mi (albo chociaż asystuje i podaje) w gotowaniu i pieczeniu ciast. Miksowanie jest jego konikiem 😉
  • W naszym drugim pomyśle deserowo-kosmicznym również wykorzystaliśmy galaretkę, tym razem zieloną, ryż ugotowany na słodko oraz dżem porzeczkowy. Wszystko efektownie połączone w zgrabną całość i deser gotowy. Składników mało, wkład pracy w sumie też niewielki, ale jednak czas oczekiwania na zastygnięcie w kolejnych etapach dłuższy niż przy zrobieniu ciasta.
  • Latające spodki to u nas kruche babeczki wypełnione masą jabłkową i zieloną galaretką przykryte pierzynką z bitej śmietany utwardzonej i zabarwionej galaretką. Przepis łatwy i godny polecenia,  a wrażenie robi ładne na stole. Kruche ciasto jest o tyle wdzięcznym narzędziem pracy, że wyrabianie możemy poświęcić Maluchom, a one na pewno chętnie się włączą, bo przecież to dla nich nic innego jak zabawa piaskiem kinetycznym czy masami wszelakiego rodzaju.

Czas naszych kosmicznych zajęć umilały nam piosenki związane z tematem. Słuchaliśmy sobie:
Śpiewających Brzdąców „Ufoludki”, Fasolek „Zielone Ufoludki”, zespołu Kosmokwaki „Ufoludek” oraz krótkiej piosenki o tytule „Rakieta na księżyc”.

To tyle naszych około astronomicznych poczynań, było skromnie jeśli chodzi o teorie, której nawet nie liznęliśmy, ale dużo praktycznych zajęć rozwijających skupienie, nowe umiejętności oraz kreatywne tworzenie. Dla mojego syna był to czas świetnej zabawy i na pewno jeszcze nie raz powtórzymy nasze zabawy z czasem rozwijając o informacje już stricte astronomiczne.
Zachęcam do komentowania i wyrażania swoich opinii.
Warto również zajrzeć na blogi innych osób biorących udział w warsztatach, gdzie każdy znajdzie zapewne wiele inspirujących pomysłów na zapoznanie dziecka z tym kosmiczno – astronomicznym tematem! 😉

TVP abc – gra pamięciowa – memory

 TVP abc

Gra pamięciowa

firma TACTIC


dla dzieci 3+ – wg producenta

Umysł mojego syna od dwóch tygodni zawojowało tvp abc oraz Masza i niedźwiedź. O małej nadpobudliwej dziewczynce wpis pojawi się już wkrótce, natomiast dziś chciałabym Wam przedstawić grę memory, którą przypadkiem odkryliśmy w empiku i od razu wiedzieliśmy, że się spodoba i będzie nam zajmowała długie popołudnia. 
Zawartość: 72 kartoniki z obrazkami i nazwami zwierzątek z każdą literą polskiego alfabetu.
Zasady gry w memory są większości bardzo dobrze znane, ponieważ to jedna z popularniejszych gier przeznaczonych od najmłodszych lat. Dlatego też ja opiszę jak u nas wygląda nasza wspólna zabawa.
Jak gramy? pomieszane kartoniki rozłożone obrazkami w dół układamy na prostej powierzchni i szukamy par. Grę zawsze rozpoczyna u nas syn, póki co nie udaje nam się na tyle skupić żeby odkrywane były tylko dwa kartoniki w jednej kolejce, ale pracujemy nad tym;) Najwięcej radości jest oczywiście gdy za pierwszym razem uda się odkryć parę. W pierwszej kolejności zawsze syn wyszukuje swojego ulubionego cielaczka, który jest stałym towarzyszem zabaw wszelakich, a później już jak się trafi byle znaleźć parę.
Wymyślamy sobie różne zabawy. Np. wspaniale nadają się do nauki nazw nowych zwierzątek, do poznawania kształtów poszczególnych literek (każdy kartonik zawiera obrazek – zwierzątko w kształcie danej litery oraz słowo, które tę literę zawiera). Wiele frajdy Tomkowi sprawia powtarzanie nazw zwierzątek i wyszukiwanie swoich ulubieńców. Czasami układamy zwierzątka wg kolorów, ponieważ kolory to kwestia, którą ciągle musimy utrwalać i nad tym pracujemy pilnie.
Obrazki są również inspiracją do wymyślania historyjek. Losujemy kilka zwierzątek i wymyślamy co robią, jak się nazywają, co jedzą, gdzie idą, czy chodzą na plac zabaw czy może wolą bawić się klockami.
 

Starsze dzieci mogą uczyć się czytać słów na kartonikach i literować ulubione zwierzątka. Ciekawym pomysłem jest też wyszukiwanie na czas tych obrazków – słów, w których występuje wymyślona przez nas literka. 
Warto zachęcić „starszaki” do układania kartoników w kolejności alfabetycznej, na pewno pomoże to łatwiej zapamiętać czy utrwalić sobie alfabet .


Póki co ułatwiam synowi trochę zadanie i najpierw ja jemu układam kartoniki w kolejności, a jego zadaniem jest odszukanie pary i ułożenie na odpowiednim miejscu, a potem powtarzamy…najpierw nazwa zwierzątka, potem literka. 
My mamy wiele frajdy z tej zabawy, a dodatkowo radość potęgują zwierzątka, które są ulubieńcami syna.   
Zapraszamy do dzielenia się swoją opinią!

Puzzle CzuCzu odkrywane z miesięcznikiem „Mamo to ja”

Puzzle CzuCzu

od 18msc życia wg producenta

Cena z numerem magazynu 12,99zł

Puzzle jako najlepsza forma rozrywki dla małych i dużych!

Nasza przygoda z puzzlami zaczęła się już bardzo dawno temu. Skrupulatnie podsuwałam synowi drewniane układanki, w których musiał dopasować kształt w odpowiednie okienko – pokażemy nasze początki przy następnej okazji. Zaowocowało to miłością do puzzli i sporą kolekcją już uzbieraną, która ciągle rośnie…nasze sklepowe wyprawy przeważnie kończą się nowymi książeczkami i puzzlami…ale o tym jak wyżej – innym razem 😉
Dziś chcemy opowiedzieć o puzzlach CzuCzu, które są Wam zapewne dobrze znane. Miesięcznik Mamo to ja zrobił niespodziankę swoim czytelnikom i jako prezent dołączył kompletne układanki w dwóch opcjach do wyboru: Gdzie rosnę oraz Mama i ja. Nam udało się zdobyć oba komplety. Oto i one:
Puzzle do pary są wdzięczną rozrywką. U nas się sprawdzają gdy ja muszę coś zrobić „na szybko”, a syn może sobie puzzle rozłożyć blisko mnie i układa. Łączenie w pary wychodzi mu bardzo dobrze, przećwiczył to już na innych kompletach, ale hitem i nowością jest CzuCzu „Gdzie rosnę”. 

Wielkie dzięki dla CzuCzu za ten pomysł, bo temat warzywno-owocowy u nas leżał do tej pory.  Na kafelkach możemy znaleźć ogórka, cebulę, rzodkiewkę, kukurydzę, pomidora, brokuły oraz owoce: poziomki, gruszkę, śliwkę i jabłko. W prosty i zabawny sposób przedstawione są „miejsca” gdzie dane owoce i warzywa rosną. Zmobilizowało nas to do zainteresowania się tematem i zaowocowało wieloma ciekawymi rozważaniami na miarę dwulatka. 

Bawimy się różnie, np. układamy jak memory, odwracamy tyłem i losujemy po dwie kafelki. Ćwiczymy w ten sposób pamięć, koncentrację oraz spostrzegawczość czy też układamy klasycznie łącząc w pary. Gdy już mamy pary segregujemy wg wybranych kryteriów, np. na owoce i warzywa, ze względu gdzie rosną(czy w ziemi, cz na drzewku/krzaczku) czy na kolor owoców i warzyw.

Przy okazji układanek chciałam przemycić poznawanie nowych smaków(próbowanie nowych rzeczy u nas idzie jak po grudzie), patrząc na pary proponowałam synowi poszczególne warzywa…niestety oprócz podotykania i ewentualnego powąchania namówić się na spróbowanie nie dał, ale chociaż się przyglądnął „żywym okazom”. Trochę lepiej idzie nam z owocami, ponieważ jabłko, gruszka oraz banan to są trzy ulubione smaki, więc deser mieliśmy zjedzony ze smakiem 🙂

Par w pudełku jest 10, jest to twardsza tektura, elementy bardzo wygodnie się ze sobą dopasowują. Rozmiar również jest w sam raz dla małych rączek. I co jest dla mnie dużą zaletą – pudełko jest bardzo poręczne, nie za duże – odpowiadające wielkością do zawartości i może być wygodnie przenoszone przez dzieciaki.
Na tyle pudełka mała podpowiedź dla „leniuszków” – połączone pary 🙂
Zapraszam do poznawania świata z CzuCzu!  
ps. u nas jeszcze 27-elementowe puzzle „poznaję kolory” – przedstawimy wkrótce 🙂

Puzzle pianki – zabawa na 102!

Literki i cyferki na wesoło 

zabawa dla małych i dużych
przedział wiekowy od 24 msc

Puzzle pianki przywędrowały do nas całkiem przez przypadek, po prostu wpadły nam w oko na standardowych zakupach. Miłość do nich nie przyszła od razu. Trwało to raczej długo zanim syn się przekonał, że można się nimi ciekawie pobawić.

Do czego służą nam puzzle piankowe od kilku miesięcy?

– najważniejsze zastosowanie to budowanie domków i pudełeczek;

– budowanie drogi dla pociągów, samochodów;

– dopasowywanie literek i cyferek w odpowiednie okienka;

-segregowania:
Układanie do poszczególnych pojemników puzzli kolorami…

…czasami wymaga to większego skupienia i precyzji małych paluszków.

Jest sukces, wszystko ułożone. Pora na największą przyjemność, czyli….

…wsypanie wszystkich elementów do jednego pojemnika i rozpoczynamy zabawę od nowa!
Zabawa tymi małymi (ich wymiary to 6cmx6cm) puzzlami pomaga nam w nauce kolorów, uczy nas precyzji. Jest to doskonałe ćwiczenie małych paluszków,  w gruncie rzeczy dopasowanie literek do właściwego okienka nie jest takim prostym zadaniem dla mojego 2-letniego syna, ale kombinuje bardzo wytrwale i każde dopasowanie zwieńczone jest podskokami z okrzykiem: „Hurra!!” – pierwszorzędna zabawa 😉
Póki co nie uczymy się literek, nie jest to naszym celem absolutnie w tym momencie. Oczywiście gdy syn dopasowuje daną literkę to troszkę sobie o niej rozmawiamy. Powtarzamy co to za literka i opowiadam mu o słowach na daną literę, ale jest to absolutna zabawa i nie mamy nad sobą bata zapamiętania. 
Podobnie jest z cyferkami, oglądamy, analizujemy, ale zainteresowanie znikome…Jedyne co musimy pokazywać na paluszkach to „ile to jest” i to wystarcza. Na dzień dzisiejszy świat liczb jest dla mojego syna pojęciem bardzo abstrakcyjnym i porusza się tylko w wymiarze „dużo” – „mało”. Ciśnienia nie mam…pewnie z czasem nabierze ciekawości światem liczb i wtedy będziemy liczyć na okrągło wszystko co napotkamy na swojej drodze.
Puzzle łączą się ze sobą bardzo lekko i dobrze się razem trzymają. Po paru próbach Maluch opanował tą sztukę całkiem dobrze i sprawia mu to dużo frajdy. Przy budowie domków potrzebuje czasami jeszcze troszkę pomocy, ale że jesteśmy na etapie „JA SAM!!!!” to często walczy sam i walkę wygrywa.
Podsumowując jesteśmy bardzo zadowoleni z tej formy aktywności. Jest to przykład tej zabawki gdzie przy małym wkładzie finansowym dajemy dużo fajnej, ciekawej i kształcącej rozrywki małemu dziecku, a myśląc przyszłościowo może to być zabawa na parę lat. Gdy pozna bliżej świat liter i cyfr mogą służyć do składania pierwszych słów czy układania działań matematycznych. Wystarczy dokupić jeszcze 2 czy 3 zestawy alfabetu oraz cyfr od 0-9 i mamy zabawy na długie godziny!
Znacie puzzle pianki?
 Lubicie te małe zestawy 
czy może wolicie duże puzzle podłogowe?
Zapraszam do podzielenia się waszymi opiniami
 pod postem w komentarzu lub na fb!
 

Zabawy małych paluszków – modelina

Rik&Rok

Wiaderko plasteliny z akcesoriami

Przewidziany wiek wg producenta od 36 msc życia – u nas zabawa trwa od  17 msc życia

Dostępny w sieci AUCHAN.

 

Nasza przygoda z modeliną rozpoczęła się przypadkiem. Otóż rodzice pierwszy raz od narodzin syna wybrali się gdzieś sami…skończyło się czymś, co podobno powszechne w przypadku pierwszego wyjścia po długim czasie od narodzin pierworodnego mianowicie zakupami…ale nie zakupami dla nas, dla domu chociażby…tylko szalonymi zakupami dla tego naszego małego chłopczyka, który przecież został pierwszy raz bez nas. Zakupy były owocne, obkupiliśmy go solidnie,a jakże. 

Jednym z zakupów była własnie modelina. Pierwsze doświadczenia z „lepieniem”mieliśmy za sobą i szaleństwa nie było, więc podeszłam do tego z lekką dozą ostrożności czy oby na pewno się spodoba.

Nasz zestaw składa się z wiaderka (ogromny plus – elegancko wszystko się do środka mieści i wygodne do noszenia dla małych rączek), 4 słoiczków plasteliny z formami w pokrywie, dwóch strzykawek, jednego wałka, foremek z różnymi kształtami oraz z dwóch rodzajów nożyków. 

Elementy są małe, ale bez przesady. Raczej napisałabym, że zgrabne i wygodne. Maluszek ma do wyboru 8 foremek – serce, motyl, owal, księżyc, gwiazdka, kwiatuszek, kwadrat i rybka. Bardzo chętnie wycina nimi różniaste kształty i bardzo dobrze sobie z tym radzi, co daje mu dodatkową motywację do długiej zabawy.
 
Kolory mamy podstawowe: czerwony, niebieski, żółty i zielony. Pojemniczki są plastikowe z dodatkowymi formami do odbijania w pokrywie. To jest absolutny hit, ponieważ może sobie sam, bez niczyjej pomocy odbić domek, auto, kaczuszkę i telefon. 

Jeśli chodzi o trwałość tej modeliny również nie mam zastrzeżeń. Bawimy się już ponad 4 miesiące i nadal po wyjęciu z pojemniczka jest bardzo plastyczna i łatwo można ją wyrobić. Kolory daje się rozdzielić nawet gdy syn pomiesza dwa czy trzy rodzaje. 

 

Wyciskarki są również „hitowe”, ale tutaj potrzeba więcej siły i jeszcze nie do końca sobie sam radzi.

Zestaw nie był drogi, w porównaniu do markowych modelin był wręcz tani, a jakościowo bardzo dobry. U nas sprawdza się doskonale i jest w użyciu czasami dwa razy dziennie. Można oczywiście wybierać spośród wielu różnych kompletów, dostępne są również większe pojemniczki (140g) do kupienia osobno(ok 2.50zł – 3,50zł za sztukę).  Jedynym minusem dla mnie tej modeliny jest dosyć mocny słodkawy zapach, taki mdlący, ale jakoś nikt oprócz mnie tego nie czuje, więc to może moja przypadłość, że ja wszystko „czuję” bardziej niż inni 😉
Dla nas ten jako zestaw startowy był idealny. Polecam!
Podoba Ci się ten post? Lubicie podobne zabawy? A może chcecie podzielić się opiniami na temat modelin innych firm? Napisz w komentarzu, zostaw ślad, że tu byłeś. Będzie nam bardzo miło!
Zachęcam do polubienia nas na fb: