#dziecko na warsztat…przygotowanie do świąt

Radosne oczekiwanie na Święta

#Dziecko na warsztat

Tradycje

Przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia u nas rozpoczęły się już w połowie listopada, kiedy to ambitnie rozpoczęliśmy produkcję nad kalendarzem adwentowym. Przeglądnęliśmy miliony stron i pomysłów, podobało nam się wiele różnych projektów i w końcu zbudowaliśmy choinkę z domkami. Kluczowymi punktami oczywiście są dwa miejsca…zapewne domyślacie się które;) Najważniejszy był Mikołaj, który szybko przyszedł i teraz wielkie oczekiwanie na gwiazdkę! 
Każdego dnia Maluch odnajduje karteczkę z zadaniem do wykonania i jakąś niespodziankę w „tajemniczym worku renifera”. Dzięki temu codziennie mamy jakąś misję do spełnienia, co bardzo cieszy  Tomka i wzbudza wiele emocji. Szalenie podoba mi się jego zaangażowanie i chęć do działania.

Dzisiejszy wpis potraktuję jako podsumowanie naszych dotychczasowych działań około świątecznych. Dokładną relację dzień po dniu prowadzimy na naszym fb (ww.facebook.com/swiattomksiego )
Pierwszego dnia Tomek odnalazł specjalny list od Św. Mikołaja, który był wstępem całego naszego oczekiwania na Święta. List był personalizowany, zawierał historię zagubionego renifera z zaprzęgu Św. Mikołaja, kilka słów bezpośrednio skierowanych do Tomka o tym jaki był poprzedni rok i co go czeka w Nowym Roku oraz dyplom grzecznego dziecka, którym Tomek oczywiście był przez cały rok 😉
Tomek po liście od Świętego z wielkim zapałem rozpoczął pracę nad przygotowaniem do jego przyjazdu i nasz drugi dzień grudnia upłynął pod znakiem pieczenia pierników…i ok…przyznajemy się, że też podjadaniem całodniowym…było pysznie! 

Nasz adwentowy Renifer zadbał też o domową świąteczną biblioteczkę. Pierwszą pozycją jaką Maluszek otrzymał są Obrazki dla Malucha:

Ja osobiście troszkę czuję się rozczarowana, spodziewałam się czegoś innego, ale pooglądaliśmy i poczytaliśmy kilka razy, „obgadaliśmy” temat na tyle ile się dało i niestety książka wylądowała na półce, a chęci ze strony Tomka po kolejne sięgnięcie do niej nie ma…cóż może za rok znowu wrócimy;)
„Obrazki…” okazały się pomocne przy wprowadzeniu w kolejny nasz dzień, w którym to tworzyliśmy szopkę Bożonarodzeniową. Obejrzeliśmy historię o Narodzeniu Jezusa i z pomocą „Wycinanek” budowaliśmy stajenkę. Postaci były znane już Tomkowi, więc mniej więcej wiedział jaką rolę kto spełnia i kim jest. Działał z takim zapałem, że Jezusek niestety ostał się bez głowy, ale za to z największą pieczołowitością układał go pomiędzy mamą i tatą dmuchając i głaszcząc z troski o obolałą głowę;) Dużo radości sprawiło mu malowanie tła szopki farbami i klejeniem budowli. Zdecydowanie przypadło mu to do gustu.

Nadszedł też czas na przygotowanie kartek świątecznych. Pierwszy raz własnoręcznie zabraliśmy się za takie wyzwanie i nieskromnie powiem, że bardzo jestem zadowolona z efektu. Inspiracją były pomysły z internetu i na pewno w przyszłym roku znowu takie zrobimy. Kolejny raz wykorzystaliśmy farby i rączki Malucha, w których odbijaliśmy brodę Św. Mikołaja, a później odbijając paluszki Tomek domalował policzki, nos oraz futerko na czapie. 
Spróbowaliśmy też nowej dla nas techniki, malowania choinek z użyciem folii bąbelkowej.
Po wyschnięciu kartek zajęci byliśmy planowaniem do kogo, która kartka zostanie wysłana (tutaj mieliśmy mały konflikt interesów, ponieważ Tomek chciał wszystkie wysłać tylko do Babusi i Dziadziusia, więc musiałam pod osłoną nocy zaadresować kartki i wysłać, by nie budzić większych frustracji;)).
Na kolejny dzień mieliśmy zaplanowane zgłębienie tematu Bałwanków…miał być śnieg i miało być lepienie bałwana. Od pierwszego grudnia Maluch, co rano wyglądał przez okno czy w nocy napadał śnieg, ale jak śniegu nie było tak nie ma po dziś dzień, więc zadziałaliśmy inaczej. Worek Renifera przewidział taka sytuację i Tomek znalazł gotowe elementy potrzebne do zbudowania bałwanków oraz książeczkę o jakże sympatycznym „Bałwanku” U. Kozłowskiej ze znanej serii Wykrojnik.

 Klej od pewnego czasu jest najlepszym przyjacielem Tomka, więc namawiać go nie musiałam do naklejania poszczególnych elementów bałwanka…

Następnie Tomek posmarował całego bałwanka klejem i obklejał go watą, która imitowała nam upragniony śnieg…

gotowy obrazek, w tle burza śnieżna;)
Inicjatorem naszej kolejnej zabawy był Tomek, który przyglądając się swojej papierowej szopce wymyślił, że zbudujemy taką z klocków Lego Duplo. To był strzał w dziesiątkę. Z zapałem zaczął od budowania choinki, szopki, a ustawianie figurek było czystą frajdą, co więcej od kliku dni szopka stoi i nie wolno jej ruszać…jeszcze żadna jego budowla nie miała tak długiej racji bytu 😉
Po dniu intensywnej zabawy klockami i tworzeniem świątecznych budowli mieliśmy dzień czytania naszej ulubionej „Gąski Zuzi i pierwszej gwiazdki”. Jest to książka, którą opisywałam w ramach projektu #Przygody z książką i zapraszam na nasza recenzję tutaj.

Na 12.dzień Adwentu Tomek czekał z wielką niecierpliwością, ponieważ w planach było ubieranie choinki. Kilka dni wcześniej byliśmy kupić choinkę dlatego też jego motywacja by ją natychmiast ubrać była ogromna!

Bilans z ubierania choinki nie jest zły…zbiły się tylko dwie bombki 😉 Następnego dnia Tomek ubierał swoją choinkę, u siebie w pokoju. Z tą choinką ma wiele zabawy, bo jest to choinka filcowa, którą może sobie dowolnie składać i rozkładać a także zawieszać swoje ozdoby. Pisaliśmy o niej już na blogu polecając pomysł dla wszystkich Maluszków, które jeszcze nie do końca „ogarniają” temat choinki;)

Cały grudzień obfitował w wiele prac plastycznych i doznań sensorycznych. Tomkowi bardzo podobała się zabawa grysikiem. Była to taka imitacja śniegu, zakopywaliśmy w nim figurki, pisaliśmy paluszkiem, ćwiczyliśmy malowanie dwoma rączkami równocześnie oraz tworzyliśmy „ośnieżone obrazki”. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.
 

Nasze zabawy sensoryczne się na tym nie skończyły… następny dzień przyniósł nowe pomysły. Bardzo podobały mi się lampiony, które pojawiały się na wielu blogach i to zainspirowało nas do stworzenia czegoś ekstra. Pokazałam Tomkowi zdjęcia gotowych lampionów i mój mały smyk przyniósł pudło kartonowe, które akurat mieliśmy w domu. Tata Malucha powycinał okienka w różnych kształtach, Tomek powyklejał je bibułą, okleiliśmy pudło kolorowym – cukierkowym papierem. Stworzyliśmy łańcuchy z makaronu – to sprawiło najwięcej trudności i trochę frustracji, bo nawlekanie na nitkę nie było proste, ale Tomski dzielnie dał radę. Na końcu jeszcze ozdabiał pudło plastelinowymi wyklejankami i zwierzątkowym makaronem. Żeby nadać zimowy charakter „taras” domu okleiliśmy folią bąbelkową, która bardzo ładnie się błyszczała w świetle zapalonej lampki. W środku stworzyliśmy kilka różnych faktur do dotykania, miziania i testowania(szorstką, miękką, puszystą i gładką). Szczegółowy opis naszego pudła sensorycznego znajdziecie tutaj.

Zadbaliśmy też o świąteczne zapachy w naszym domu. Najbardziej ze Świętami kojarzy mi się zapach goździków i pomarańczy dlatego też ozdabialiśmy owoce goździkami i zachwycaliśmy się roznoszącym się w mieszkaniu aromatem.

Nie mogło zabraknąć też piosenek świątecznych, kolęd oraz pastorałek. Niezawodnym źródłem inspiracji muzycznych okazał się popularny serwis youtube. Chęć słuchania i włączania się w śpiewanie kolęd wspomogła nas historia Franklina, który przygotowując się do Świąt postanowił urządzić wieczór kolędowania w centrum miasta i zaprosić mieszkańców do wspólnego kolędowania. Tomek właściwie pierwszy raz  świadomie słuchał kolęd i był bardzo zaciekawiony, przypuszczam, że od teraz codziennie przez dłuższy czas będziemy kolędować i bardzo się na to cieszę.
Tomek w ramach ozdabiania choinki przygotował też własnoręcznie wykonane bombki choinkowe. Wykorzystaliśmy styropianowe kule, które Tomek obkleił kolorowymi, błyszczącymi tasiemkami, brokatem oraz gwiazdkami. Małe paluszki sprawnie sobie z zadaniem poradziły. Z drugą wersją bombek miał trudniejszą sprawę ponieważ musiał powbijać kokardki w bombkę i użyć odpowiedniej siły nacisku żeby uzyskać pożądany efekt.

Nasze bombki dumnie wiszą w honorowym miejscu na choince i czekają na świątecznych gości.
Z przygotowań świątecznych pozostało nam pakowanie prezentów oraz zajęcie się wszystkimi kuchennymi sprawami. Będziemy razem piec 6-tygodniowy piernik, który dzielnie czeka w lodówce na poniedziałkowe pieczenie(kto nie zna tego piernika to serdecznie polecam! jest to zawsze hit nad hitami, a szał wprowadza już jego wysokość ponieważ ma ok 12cm wysokości;) …nie wspomnę o oszałamiającym smaku), tartę pełną miodu i bakalii oraz ciasto makowe, które również polecam. Jest to smak dzieciństwa mojego Męża, więc zawsze obowiązkowo musi być. Od wtorku zaczniemy gotowanie i przygotowywanie potraw na stół wigilijny. Tomek pójdzie z tatą po karpie, sianko pod obrus oraz po jemiołę…masa zajęć jeszcze przed nami, na które bardzo się cieszę i już planujemy co kiedy i w jakiej kolejności…
Kalendarz adwentowy bardzo nam ułatwił oczekiwanie na Święta i uporządkował harmonogram przygotowań. Tomek codziennie widzi ile jeszcze dni pozostało i z radością odkrywa kolejne niespodzianki. 
Świąteczne lektury Tomka

Nasz grudzień obfitował w wiele różnych nowych doświadczeń i zadań plastycznych. Na pewno zapamiętamy to na długo, a w przyszłym roku przygotujemy kolejny kalendarz adwentowy i wymyślimy nowe zadania…tym bardziej, że w przyszłym roku będziemy już w czwórkę i nie tylko Tomek będzie się przygotowywał do Świąt, ale też będzie musiał wiele nauczyć i w wielu zadaniach pomóc młodszemu braciszkowi:)

Dziękujemy za wytrwanie w czytaniu tego przydługiego postu oraz zapraszamy na wpisy innych uczestniczek projektu DZIECKO NA WARSZTAT!

#dziecko na warsztat…GEOGRAFIA z 2,5 latkiem

Dzieci  świata

Poznajemy Świat

Mapy

Geografia to temat bardzo rozległy i właściwie można by wgłębiać się w niego na wiele sposobów.  U nas ostatnio jest to jeden z topowych „rozkmin”, gdyż nagle opętało Malucha ogromne zainteresowanie mapami i światem, więc na każdym kroku u nas mapy pod różnymi postaciami.
Fascynacja rozpoczęła się od prezentu, który Tomski dostał od mojego chrzestnego, czyli „Interaktywnej mapy zwierzęta świata” firmy Dumel Discovery. Był to strzał w 10!

Od momentu gdy mapa zaświsnęła na ścianie codziennie po kilka razy Tomek podchodzi i analizuje gdzie, które zwierzę mieszka, słucha realistycznych odgłosów zwierząt, które były nagrywane na żywo, poznaje ciekawostki na ich temat.

Dzięki tej mapie bardzo szybko opanował znajomość wszystkich kontynentów. Po naciśnięciu w odpowiednie miejsce w zależności od miejsca dziecko usłyszy jak dane miejsce się nazywa, a do kontynentów dodatkowo dołączone są krótkie melodie charakteryzujące kontynent. To zainspirowało nas do słuchania muzyki świata i tak przez kilka dni spędzaliśmy czas na wyszukiwaniu muzyki z całego świata. Tomek urządzał sobie szalone tańce, które zadziwiały mnie mnogością ruchów i wydawanych dźwięków z tego małego gardła…

Na jednej mapie się oczywiście nie skończyło…w końcu dotarło do nas długo oczekiwane zamówienie, o którym szczegółowo pisałam kilka dni wcześniej, czyli puzzle 3d zwierzęta świata, szczegółowy opis tu. Puzzle były strzałem w 10! Zachwyciło nas wykonanie i jakość elementów oraz sam pomysł.

Maluch uwielbia je układać i właściwie od trzech tygodni są użytkowane codziennie. Najpierw układa mapę świata, a potem najważniejsze, czyli dopasowywanie figurek zwierząt w odpowiednich miejscach.

 Przy każdym zwierzątku opowiadamy jakie odgłosy wydaje, czasami posiłkując się mapą z Dumel Discovery gdy trudno nam powtórzyć dobrze głos, co je oraz na jakim kontynencie występuje. Zabawa jest przednia, a do tego świetna powtórka.

Gdy już zwierzątka mieliśmy „obgadane” zainteresowaliśmy się dziećmi, które żyją w różnych zakątkach świata. Tutaj nieodzowną pomocą okazały się książeczki Martyny Wojciechowskiej z serii „Dzieciaki świata”.

Po intensywnej lekturze i analizie co te dzieci robią, co jedzą i jak żyją wyszukiwaliśmy tych miejsc w atlasie. Atlas okazał się nieodzowną pomocą i skarbnicą wiedzy. Szczerze Tomka zainteresował i zajął nam czas na dłużej.

Ten „Ilustrowany Atlas Świata dla dzieci Dookoła Świata” jest rzeczywiście bardzo interesującą pozycją dla najmłodszych, zawiera proste rysunki i opisy jednocześnie przekazując podstawową wiedzę. 
Mapy są bardzo dobrej jakości i wygodnie się z nich korzysta wyszukując potrzebnych informacji. Dodatkowym autem jest dołączony plakat – mapa świata, na której możemy przeczytać najróżniejsze ciekawostki na temat otaczającego nas świata.
Do naszych zabaw wykorzystaliśmy również grę „Dzieci świata”. Gra zawiera kartoniki z wizerunkami dzieci z wszystkich kontynentów, pionki, oraz kartonik z mapą świata(tor punktacji).

Kartoniki z dziećmi świetnie sprawdziły się jako pomoc w przedstawieniu Tomkowi, gdzie dokładnie żyją dzieci. Za pomocą planszy z wizerunkiem dziecka i podpisem układaliśmy na dużej mapie obrazki w odpowiedniej lokalizacji:

nasza mała ściąga
Układamy

Na czym polegała nasz zabawa? Najpierw Tomek losował kartonik z wizerunkiem dziecka, potem wyszukiwał na „ściądze”, z jakiego kraju dziecko pochodzi, a na końcu sprawdzian był dla mnie czy od razu i szybko znajdziemy odpowiednie miejsce na mapie;) Zabawa trwała naprawdę długo, bo i wcale to nie było takie proste…niestety muszę przyznać, że dzień później zrobiliśmy test prawie idealnemu tacie Tomka i poszło mu trochę lepiej niż mi;) Ostatnią misją Malucha było dołożenie na mapie pary do kartoników, ponieważ w grę można grać także jako w memo. Bardzo mnie zadziwił Tomski swoją pamięcią, bo bardzo szybko orientował się gdzie należy dołożyć obrazek i sprawiało mu to wiele radości gdy udawało mu się za pierwszym razem prawidłowo dopasować.

Mapę świata przerobiliśmy na kilka sposobów, nie zabrakło także naszej pracy manualnej. Tomek bardzo chciał mieć swoją mapę świata własnoręcznie zrobioną. Zadanie zajęło nam dwa dni i teraz może sobie w każdej chwili podziwiać swoje dzieło u siebie w pokoju.
Wydrukowaliśmy dużą mapę i zadaniem Tomka było wyklejenie obrazka kuleczkami z bibuły. Było to bardzo dobre ćwiczenie dla małych paluszków. 
Z zawzięciem targaliśmy bibułę i turlaliśmy kuleczki. Trzeba było tego zrobić naprawdę sporo!
Niebieska bibuła symbolizowała oceany, sreberko góry, wata śnieg i lód, zielona tereny zielone, natomiast żółta to pustynny piach.
Najprzyjemniejszą częścią było dla Tomka wyklejanie, ponieważ klej dla Malucha ma jakąś magiczną aurę i jeśli tylko widzi coś co może przykleić to zawsze jest w pełnej gotowości.
Po wyklejeniu większości mapy zaczęliśmy już przyklejać naklejki z postaciami ludzi w strojach charakterystycznych dla danego regionu. 
Kolejnego dnia dokańczaliśmy wyklejanki i na finiszu Tomek zajął się kolorowaniem tła. 
Tak oto prezentuje się nasza mapa w całości:
W planach mieliśmy jeszcze kilka rzeczy, ale przez moją niedyspozycję nie daliśmy rady na czas. Jednak co się odwlecze to nie uciecze i mam nadzieję, że w miarę upływu czasu będziemy rozszerzać temat i uzupełniać. Najważniejsze, że ziarenko ciekawości zostało zasiane i Maluch sam chce nadal zgłębiać temat.Ziemia i świat to jedne z najczęściej opowiadanych obecnie historii, obiecujemy nie zmarnować tej naturalnej ciekawości dziecka:)

Zapraszam na wpisy innych osób biorących udział w projekcie:

Puzzle matematyczne – „Tomek i przyjaciele”

Pociąg Tomek

Puzzle drewniane

Poznajemy litery i cyfry


Nad tymi puzzlami skupialiśmy się całą rodziną…Tomek dostał prezent, szybko rozpakował, pomieszał części i…sprawa się skomplikowała;)
Na pierwszy rzut oka bardzo prosta układanka, ale przy pierwszym układaniu wcale się taka nie wydaje, zwłaszcza gdy nie do końca się wie jak gotowy obrazek ma wyglądać.

Podpowiedzią są cyferki z jednej strony oraz literki z drugiej strony każdego elementu. Gdy się już mniej więcej „rozkmini” formę lokomotywy i poukłada klocki wg cyferek to mamy z górki.  Jak się okazało po kilku próbach Tomek bardzo szybko załapał o co chodzi i dopasowując sobie kształty elementów oraz przede wszystkim posiłkując się cyferkami układa ciuchcię śpiewająco – zawstydzając Matkę;)
Maluch pytany od czego najlepiej zacząć zawsze z dumą odpowiada, że od „pysia” i komina, a potem jest „już proste„. 
Puzzle są trudniejsze, w mojej opinii, od tradycyjnych puzzli. Wymagają logicznego myślenia, umiejętności przewidywania i bardzo precyzyjnego dokładania części. Wszystko musi być idealnie wpasowane. 
Podsumowując: są drewniane, porządnie wykonane, pomalowane precyzyjnie bez żadnych odprysków czy braków. Nie mamy również zastrzeżeń do wyciętych elementów gdyż idealnie wszystko do siebie pasuje i nie utrudnia układania. 
Łączą w sobie kilka funkcji edukacyjnych:
  • uczą dopasowywać kształty i kolory;
  • rozwijają koordynację ruchową;
  • poznajemy cyfry i litery oraz ich kolejność;
  • uczą logicznego myślenia i przewidywania.

Dla mniejszego i większego wielbiciela bajki o Tomku będzie to prawdziwa gratka. Z radością każdy Maluch zrobi hokus pokus i wyczaruje swoją ulubioną lokomotywę, ćwicząc przy okazji cyferki czy literki w zależności od strony układanki. a co najbardziej ujmujące? Kiedy 2.5 letni Maluch mówi: Mamo, ja daje radę! Ty tez dasz rade! patrz, teraz to!

Zmysłowe walentynki z 2,5 latkiem + matematyka dla smyka

Walentynki

Dbamy o zmysły

Matematyka

14.lutego  – Walentynki – Święto Zakochanych…obchodzicie? My jakoś niespecjalnie, ale dziś postanowiliśmy zadbać o nasze zmysły. Może również zechcecie pobawić się w taki sposób ze swoimi dziećmi. Gwarantuję uśmiech na twarzach Smyków;)
Zrobiliśmy rozeznanie po mieszkaniu i poszukaliśmy interesujących materiałów do zabawy w kolorze czerwonym lub pochodnym. Co Tomek wybrał?

 

  • czerwone kryształki;
  • czerwone zakrętki;
  • czerwone wstążki;
  • czerwone słomki;
  • kolorowy makaron w kształcie zwierzątek;
  • kaszę perłową;
  • czarne kuleczki żelowe;
  • czerwoną masę z sody oczyszczonej;
  • czerwoną foremkę „serduszkową”;
  • czerwone silikonowe serce;
  • silikonowe foremki na babeczki;
  • talerzyk, miseczkę, widelec, łyżeczkę, nożyk w kolorze różowym.

Czerwona masa sensoryczna*: 

  • 1 szklanka mąki ziemniaczanej;
  • 210 g sody oczyszczonej;
  • 1,5 szklanki wody;
  • barwnik spożywczy(my użyliśmy farbki do jajek);
  • olejek zapachowy( u nas migdałowy);

Sodę i mąkę wsypujemy do garnka i mieszamy. Dodajemy wodę, barwnik oraz aromat i gotujemy, ciągle mieszając. Gdy masa zgęstnieje i zacznie odchodzić od garnka, wyłączamy gaz i raz jeszcze dokładnie mieszamy by nie pozostawić grudek. Zagniatamy i gotowe.

*przepis na masę zaczerpnięty ze strony Kreatywny Maks

Masę przełożyliśmy do silikonowej foremki w kształcie serca i Tomek już sam bardzo dobrze wiedział, co dalej z nią robić.

Masa była delikatna/aksamitna w dotyku, pachnąca, ale też trzeba była włożyć trochę wysiłku by urwać jej kawałek.
Maluch kroił nożykiem na mniejsze kawałki po czym tworzył kule, walce itp…
W efekcie końcowym ponabijał słomki i rozpoczął produkcję walentynkowych lizaków.
Oczywiście nie mogło zabraknąć wycinania foremkami. Z okazji Walentynek królowały serca i ukochane przez Tomka gwiazdy.
Walentynkowa matematyka:
Przygotowaliśmy sobie kartoniki z cyframi od 1 – 5. Każdą cyfrę wypełniliśmy innym materiałem. Wykorzystaliśmy śliską, błyszczącą wstążeczkę, szeleszczące sreberko, gąbkę, mazak oraz kawałek czerwonego filcu.
Zabawę rozpoczęliśmy od podotykania każdej cyferki i głośnego powtarzania co to za cyfra. 
Gdy Tomek kilka razy powtórzył to ćwiczenie postanowiliśmy wskoczyć na wyższy poziom i z zasłoniętymi oczyma Tomek dotykał ponownie cyferek. Próbując zgadywać co to za cyfra, ale to było najprawdziwsze zgadywanie i głownie radość sprawiało mówienie czy to czego dotyka jest miękkie, szorstkie, gładkie czy przyjemne. Nie wspominając już o tym jakie emocje wzbudza robienie czegokolwiek z zasłoniętymi oczyma;)

Przyszła kolej na liczenie. Kolejno dopasowywaliśmy nasze materiały do cyferek:
Na pierwszy ogień poszły czerwone kryształki, które bardzo spodobały się Maluchowi i  z lubością dotykał je/macał/patrzył pod światło. 
Druga tura dopasowań poszła Tomkowi szybciej. Wybrał sobie 1- lizak własnej produkcji, 2 – czerwone zakrętki, 3 – kryształki. Oczywiście dopasowywał do 5, ale jakoś zdjęcie nam się nie ostało 😉
Zabawa w Kopciuszka:
Ostatni etap naszej zabawy i trwający zdecydowanie najdłużej, bo do wieczora. Maluch cały czas kontynuował swoje zajęcie, a przed snem przygotował sobie wszystko na rano.
Wszystkie elementy przygotowane na początku zabawy Tomski wrzucił do miski i zamieszał…by potem z pieczołowitością wybierać i rozdzielać poszczególne części do osobnych miseczek. 
Było również gotowanie zupy i przyrządzanie babeczek z fikuśnymi wykończeniami. 
Zdecydowanie taka zabawa w przesypywanie, mieszanie i kombinowanie to coś, co 2,5 letnie Maluchy kręci.
Kulki żelowe były wilgotne, miękkie i świetnie się odbijały gdy się je podrzuciło.
Kryształki miały nieregularne, gładkie kształty z „ostrymi” krawędziami i świetnie odbijały światło – pobudzaliśmy też wzrok.
Wstążeczki – gładkie i płaskie – Tomek stosował je do wykończenia swoich dzieł.
Kasza była najdrobniejsza i spełniała role „posypki”.
Zakrętki – okrągłe i chropowate – małe talerzyki dla dinozaurów – Tomek podawał w nich miniaturowe porcje swoich dań figurkom. 
Słomki – podłużne, śliskie – jako patyczki do wbijania w masę oraz Maluch próbował również przesypywać przez nie kaszę.
Jak widzicie pomysłów na zastosowanie tych kilku elementów jest szerokie. W większości wszystkie zostały wymyślone przez Tomskiego, który spontanicznie wymyślał sobie jak się bawić i co jeszcze można z tym zrobić.

Dzień Numeru Alarmowego 112

http://maleradosci.pl/2486-2/

Na pomoc!

112

Numery Alarmowe

 Każdego roku 11 lutego obchodzimy Europejski Dzień Numeru Alarmowego 112.

Z tej okazji postanowiliśmy wziąć udział w projekcie zorganizowanym przez autorkę bloga www.maleradosci.pl. Ma on na celu zwiększenie świadomości i znajomości numerów alarmowych wśród najmłodszych dzieci. 
Nasze rozważania rozpoczęliśmy od skompletowania strojów naszych trzech topowych postaci: policjanta, strażaka i pielęgniarki.


 Z wyciętych i pomieszanych elementów strojów Tomek miał za zadanie ułożenie w odpowiedniej kolejności sylwetek.

Jako, że te postaci są dobrze znane Tomkowi nie było to trudnym zadaniem. Z łatwością dopasował nakrycia głowy, oraz uniformy.  Następnie przyszła kolej na sklejenie figurek.

Żeby nasze postacie stały przykleiliśmy je na rolki po papierze toaletowym i dzięki temu ludziki mogą „chodzić” i brać czynny udział w zabawie.

Strażak, Policjant, Pielęgniarka.
Przy okazji porozmawialiśmy sobie jakie są zadania poszczególnych zawodów, czym zajmują się strażacy, czym policja i co robi pielęgniarka. Tomek nie omieszkał również przypomnieć bajki jakie zna z udziałem naszych dzisiejszych bohaterów.
W naszej zabawie nie mogło zabraknąć układania puzzli:
Nie ocenione okazały się w tej sytuacji puzzle marki TREFL z serii dla najmłodszych dzieci, twarde, grube i bardzo odporne na działanie małych rączek. Ja osobiście polecałabym tą układankę już dla półtorarocznych maluchów – spokojnie powinny dać sobie z nimi radę. 

Idealnie przypasowały nam obrazki: Policjant z radiowozem, Strażak z wozem strażackim oraz lekarz z karetką pogotowia.
Nie obyło się również bez kolorowania:


Od układania puzzli przeszliśmy do zabawy klockami Lego Duplo, które pomogły nam w odgrywaniu scenek rodzajowych. Wymyślaliśmy różne sytuacje, w których poszczególne służby mogłyby być nam pomocne.
Na pierwszy ogień Tomek zainscenizował pożar remizy strażackiej:
Nagle jednak jeden strażak zauważył pożar na dachu i od razu przystąpili do akcji gaszenia pożaru. Tomek po sprawdzeniu na naszej karcie kontrolnej z numerami alarmowymi wybrał właściwy numer telefonu na swoim „smartfonie zabawkowym” i wezwał pomoc.
Na miejsce przyjechała nawet policja wspomóc akcję gaśniczą. Jednak długo u strażaków nie zagościli, ponieważ Tomek dostał zgłoszenie, że złodziej dopuścił się kradzieży i Policjant na sygnale jechał łapać złodziejaszka:
Tomek bardzo się wkręcił w zabawę  i pomysły na dalszy rozwój fabuły przychodziły mu naturalnie. W jego historii jadący na motorze złodziej potrącił pieszego i Maluch musiał udzielać pierwszej pomocy oraz wzywać pogotowie. W uroczy sposób najpierw sprawdził jakie cyferki należy wybrać na telefonie, zadzwonił i wezwał pomoc. Na miejsce natychmiast przybyła pielęgniarka z noszami:
Zabawie nie było końca, okazała się bardzo inspirująca dla Malucha i okazała się też świetnym ćwiczeniem na powtórkę cyferek, które ostatnio intensywnie poznajemy.
Gdy już tak rozmawialiśmy o bezpieczeństwie i zadaniach poszczególnych służb ratunkowych nie mogło zabraknąć też dyskusji o podstawowej umiejętności przydatnej każdemu człowiekowi, czyli o przechodzeniu przez drogę.
Przeczytaliśmy wierszyki  Wandy Chotomskiej:
„Gdy zamierzasz przejść przez
ulicę”
Na chodniku przystań bokiem.
Popatrz w lewo bystrym okiem.
Skieruj w prawo wzrok sokoli.
Znów na lewo spójrz powoli.
Jezdnia wolna
więc swobodnie
mogą przez nią przejść przechodnie.

W. Chotomska „Pies z ulicy
Bałamutów”
„W
pięknym mieście Piaskowicach
Przy ulicy
Bałamutów
Mieszkał
sobie czarny jamnik
Który miał
dwie pary butów.
Do południa
czyścił buty
Luksusową
białą pastą,
A gdy tylko
skończył pracę,
Chyłkiem
wymknął się za miasto.
Zamiast
chodzić po chodniku
On po jezdni
szedł piechotą.
Więc
powiedział mu policjant,
Że zły
przykład daje kotom.
– Źle
jamniku! Ucz się tego,
co już małe
wiedzą smyki:
JEZDNIA
SŁUŻY DO JEŻDŻENIA
DO CHODZENIA
SĄ CHODNIKI.
Pies na
chodnik wkroczył godnie
Z miną
wielce obrażoną.
Przewracają
się przechodnie:
Któż to
chodzi lewą stroną?
-Patrz
jamniku- rzekł policjant-
Jakie z Tobą
są kłopoty!
CHODŹ
CHODNIKIEM, PRAWĄ STRONĄ,
I PAMIĘTAJ
ZAWSZE O TYM.
Na ulicy
Polędwicy
Jamnik
jezdnią się przemyka,
Przebiec
chciał na drugą stronę,
By kość
kupić u rzeźnika
– Piesku-
krzyknął pan policjant-
nie myśl
tylko o obiedzie!
ZANIM
ZROBISZ KROK NA JEZDNIĘ
POPATRZ, CZY
NIĄ COŚ NIE JEDZIE!

JEŚLI ŻYCIE
JEST CI MIŁE,
NIE
PRZEBIEGAJ JEZDNI SKOSEM!
Pan
policjant mu wyjaśnił:
– Tutaj
przejścia się zabrania.
KTO CHCE
JEZDNIĘ
PRZEJŚĆ
BEZPIECZNIE
MUSI DOJŚĆ
DO SKRZYŻOWANIA.
Pies na
jezdnię wskoczył żwawo-
-Ledwie z
życiem uszedł cało.
A dlaczego?
A dlatego,
Że nie
przyjrzał się sygnałom.!
– Spójrz na
sygnał- rzekł policjant-
Nim na drugą
przejdziesz stronę.
STÓJ, GDY
JEST CZERWONE ŚWIATŁO

                                                        

PRZECHODŹ, KIEDY JEST ZIELONE!”

Posłuchaliśmy również piosenek na temat właściwego przechodzenia przez jezdnię. Oto jedna z nich, która przypadła Tomkowi bardzo do gustu:

Wydrukowaliśmy też sygnalizator świetlny i ćwiczyliśmy przechodzenie przez drogę. Zbudowaliśmy jezdnię, pasy i Tomek swoimi ludzikami przechodził przez drogę.
Na dziś tyle naszych rozważań. Mam nadzieję, że może skorzystacie z naszych pomysłów na zabawę. Zachęcamy do nauki numerów alarmowych dzieci od najwcześniejszych lat, bo nigdy nie wiemy kiedy znajomość tych numerów może się nam przydać!
Zachęcam do klikania w logo projektu, poznacie wiele innych inspirujących zabaw, które pomogą Waszym dzieciom poznać numery alarmowe.

http://maleradosci.pl/2486-2/