#dziecko na warsztat…matematyka

Królowa nauk

Matematyka z 2,5 latkiem

Luty został okrzyknięty miesiącem matmy…trochę kombinowaliśmy jak temat uporządkować i plan mieliśmy, który został pokrzyżowany przez paskudne chorowanie wszystkich po kolei, więc trochę chaotycznie, ale podziałaliśmy…

Z matematyką spotykamy się codziennie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. U nas pierwszą i najpopularniejszą formą zabaw matematycznych jest liczenie schodów gdy wchodzimy po klatce schodowej. Trochę ich mamy do przejścia, więc i liczenia sporo, ale od początku…
Zapraszamy do naszej przygody z matematyką!

  • Rozpoczęliśmy od rozćwiczenia paluszków i zabawy w nawlekanie słomek na nitki makaronowe. Zadanie było proste, nitki makaronu nabite do wydmuszki po jajkach i pokrojone na kawałki kolorowe słomki. Tomek nawlekał wg różnych zasad: raz wszystkie tego samego koloru, raz przeplatał różne kolory i powtarzał sekwencje na innych nitkach, a jeszcze innym razem nawlekał określoną liczbę słomek.
  • Do kolejnej naszej zabawy wykorzystaliśmy nasze ulubione drewniane klocki. Tomski powtarzał sobie kształty i kolory układając na gotowych szablonach wybrane elementy. Przenosił wzory z obrazków na dywan i porównywał wysokość/szerokość poszczególnych budowli.

Stworzyliśmy też zbiory, Tomek porozdzielał wszystkie klocki wg kształtu. Osobno układał trójkąty, prostokąty, walce, kwadraty itd.
Nie mogło również zabraknąć rozmowy o rozmiarach. Klocki jednego typu Maluch układał wg wielkości i porównywał.

  • Spróbowaliśmy przygotować też kartoniki z cyferkami do dotykania. Mieliśmy trochę ograniczone materiały, dlatego wykorzystaliśmy folię aluminiową, gąbkę, filc, kawałek atlasowej wstążeczki i gładki, błyszczący papier.

Po całym długim procesie dotykania, pisania paluszkiem po cyfrach z zamkniętymi i otwartymi oczami Tomski układał wybrane przedmioty przy odpowiedniej cyfrze.

  • Osoby, które odwiedzają naszego bloga częściej zapewne wiedzą, że miłość do dinozaurów nie słabnie. Nie mogło ich zabraknąć także przy naszych matematycznych zmaganiach. Stworzyliśmy sobie książeczkę matematyczną.

Najpierw odmalowaliśmy dłoń Tomka kilka razy, wycięliśmy ją, Tomek ozdobił różnymi kolorami rączki i przystąpiliśmy do posklejania ich razem. Celem naszej rączki jest ułatwienie liczenia do pięciu.

Gdy rączka była gotowa wybraliśmy obrazki i wydrukowaliśmy książeczkę. Każda jedna strona to nasza kolejna liczba.

Pierwsza strona, czyli na obrazku 1 Bąbel – cyfra zapisana również słownie i na rączce Tomek wskazuje pierwszy paluszek – kciuk.

Druga strona – 2 postaci(Bąbel i Arlo), cyfra zapisana również słownie oraz Tomek wskazuje na rączce drugi paluszek.

Trzecia strona – 3 T-Rexy plus cyfra zapisana słownie i na rączce wskazujemy trzeci paluszek. Na tym zdjęciu widać dokładnie konstrukcje paluszków. Tomkowi taki sposób przedstawienia pomaga w odliczaniu.

 Czwarta strona – 4 pterodaktyle i cyfra zapisana słownie, na rączce wskazujemy czwarty paluszek.

Piąta strona – cała rodzina Arla, 5 apatozaurów, cyfra zapisana również słownie oraz na rączce odliczamy 5 paluszek.
Pomoc właściwie bardzo prosta do wykonania, a nie dość, że Maluchowi sprawia samo oglądanie wiele przyjemności to jeszcze niejako „przypadkiem” sobie liczy. Rączka sama w sobie również jest atrakcją. Zakłada ją na swoją dłoń i liczy odginając poszczególne paluszki.

  • W ramach dalszych ćwiczeń paluszkowych zrobiliśmy „przeplatanki matematyczne”. Z kartonu wycięliśmy koło, kwadrat oraz prostokąt. Zrobiłam dziurki, ponumerowałam je i Tomek przeplatał sznurki. Staraliśmy się przeplatać wg kolejności, ale w praktyce różnie to wychodziło;) 

Filcowe figury geometryczne do przypinania i odpinania, zamocowane na rzepie.

Klamerki matematyczne.
  • Na kole podzielonym na osiem części zaznaczyłam kolorowe kropeczki w ilości odpowiadającej przyklejonej cyfrze. Klamerki natomiast pomalowane wg wzoru na planszy i oklejone odpowiednią cyfrą – zadaniem dziecka jest za pomocą skojarzenia zapięcie odpowiedniej klamerki na odpowiedniej części koła. Np. cyfra 5 – niebieskie kropeczki, czyli przypinamy  niebieską klamerkę z cyfrą 5. Nie dość, że uczymy się cyfr to jeszcze ćwiczymy przypinanie klamerek, czyli motoryka mała rządzi w każdej dziedzinie, nie wspominając o powtórce z kolorów;)
  • Świetną powtórką z cyferek i liczenia są puzzle matematyczne. U nas zabawa polega na układaniu podobizny pociągu Tomka, cyferki namalowane na poszczególnych elementach są póki co podpowiedzią tylko do 8, ale dla starszych dzieci to nie lada gratka:)
  • Zachęcam  też do zajrzenia do postu o „Bardzo głodnej gąsienicy”. Bawiąc się tekstem liczyliśmy owoce, które mała gąsienica zjadała poznając równocześnie dni tygodnia. Tomek wyliczał ile zjadła jabłek, a ile gruszek karmiąc naszą gąsienice z papieru.

Układał gąsienice wg rozmiaru, poznając jej kolejne etapy rozwoju:

  • Cyfry poznawaliśmy również z Peppą i jej przyjaciółmi:

Prosta książeczka dla najmłodszych. Z dużymi, wyraźnymi obrazkami.

Na początku wyliczanka od 1 do 10 z zadaniem przyklejenia poszczególnych postaci oraz cyfr w odpowiednim miejscu.

Każda jedna strona to jedna liczba i odpowiednie zadanie, np. odszukać JEDNEGO brata Peppy, tata Świnka ogląda JEDEN telewizor plus wyklejanka odpowiednich cyferek  i próba pisania po śladzie cyfry.

Pod koniec podsumowanie i liczymy razem z Peppą, powtarzając poznane liczby:

  • Książką, która wydaje mi się być lekturą obowiązkową jest oczywiście też pozycja „10 razy 10” H, Tullet’a. Ta pozycja zapewnia ogrom możliwości zabaw matematycznych, o których szczegółowo napiszemy w osobnym poście.
zdjęcie pochodzi ze strony http://babaryba.shoparena.pl/pl/p/10-RAZY-10-Herve-Tullet/112
  • Ostatnia moja propozycja lutowych poczynań w ramach projektu #DzieckoNaWarsztat to opcja dla mam, które już są bardzo zmęczone zabawami wszelakimi lub jak ja są w 37 tygodniu ciąży i czasami już nie mają mocy przerobowych na zginanie się, siedzenie na podłodze, kombinowanie i bycie w ruchu….

Otóż…mama wygodnie siedzi tudzież leży i „wydaje polecenia” Maluchowi, np:
– pokaż te przedmioty w pokoju, które leżą na podłodze, a teraz pokaż to, co znajduje się nad Twoją głową itd.
– ułóż obok siebie 3 klocki;
– ułóż pod stołem 2 misie, a na stole 1 kubek.
Pomysłów na różne polecenia ćwiczące orientacje przestrzenną można wymyślić całą masę. Nie wymagają właściwie żadnego specjalnego przygotowania, a są atrakcyjną zabawą dla Maluchów, ponieważ mogą pobiegać, poruszać się, pokombinować…

Zapraszamy też na wpisy innych uczestników projektu #Dziecko na warsztat!

Emoje – gra DIY

Bawimy się emocjami

szablony do wydruku

W niedzielne przedpołudnie postanowiliśmy pobawić się emocjami. Jak wiadomo ponad dwulatkami szarpią miliony emocji w jednej sekundzie, więc temat jest nam bliski;)
Na blogu Seven Thirty Three znalazłam świetny pomysł na prostą grę, która jest doskonałym wprowadzeniem do rozmowy o naszych emocjach. Możemy bezpłatnie pobrać szablony kostek do gry oraz oczy i usta wyrażające różne stany.
I tak po wycięciu i przygotowaniu materiałów mogliśmy rozpocząć zabawę. Najpierw obejrzeliśmy każdą minę, a następnie Tomek przeszedł już do rzutów kostką i wybieraniu odpowiednich minek. 
Każdorazowo rzucamy dwoma kostkami. Jedna kostka to usta, druga kostka to oczy.
Dodatkowo po każdej ułożonej minie przez Tomka próbowaliśmy naśladować wylosowaną minę i mówić co wyraża, czy złość/radość/zdziwienie itd. O, dziwo całkiem dobrze Maluch kombinował.
Żeby urozmaicić zabawę oraz poćwiczyć mimikę Tomskiego usadowiliśmy się przed lustrem….tutaj się dopiero zaczęło …wybuchom śmiechu nie było końca, a i małego lusterka Tomek nie wypuszcza z rączki i nadal kontroluje swoje miny w różnych sytuacjach podczas zabawy.
Zachęcam do pobrania materiałów(tu) i wspólnej zabawy!
http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

#Grajmy! Kolory i kształty Trefl

http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

Układanka edukacyjna

Kolory i kształty

seria Mały Odkrywca

Dziś proponujemy zabawę edukacyjną układanką ćwiczącą kolory i kształty. Rozwijamy analizę wzrokową, abstrakcyjne myślenie, koncentrację, kreatywność oraz spostrzegawczość.
W skład gry wchodzi:
  • 28 figur(kwadrat, koło, gwiazda, trójkąt, półkole, trapez, prostokąt);
  • 4 plansze( plaża, pociąg, pokój dziecięcy, plac zabaw);
  • strzałkę losującą;
  • instrukcję z propozycjami zabaw.

W samej instrukcji mamy 10 propozycji zabaw, do których możemy wykorzystać grę. Nie wspominając o tych pomysłach, które nasuną nam się podczas zabawy same. Tomek najbardziej lubi uzupełniać plansze brakującymi elementami na czas…

Podstawowa rozgrywka polega na rozdzieleniu plansz pomiędzy graczy i uzupełnianie pustych pól wylosowanymi za pomocą strzałki na „kole fortuny” figurami. Oczywiście wygrywa ta osoba, która pierwsza uzupełni swoją planszę.

Jak jeszcze możemy się bawić?

  • dzielić na zbiory;
  • układać wzory z figur;
  • odrysowywać kształty;
  • losować spośród figur jedną i szukać dookoła siebie przedmioty o tym samym kształcie;
  • omawiać ułożone plansze z określaniem położenia, np. żółte słońce zbudowane z koła znajduje się na górze obrazka na środku planszy itd;
  • gra na refleks: rozkładamy figury na stole i jedna osoba mówi głośno nazwę figury i jej kolor – kto pierwszy znajdzie taka figurę zdobywa punkt;
  • losujemy z zamkniętymi oczami jedną figurę i zgadujemy kierując się tylko zmysłem dotyku jaki to kształt;
  • losujemy figurę i opisujemy ją bez używania jej nazwy, np. jest to kolor słońca.

Plansze są wykonane z grubszej tektury, figury również. Może jedynym zastrzeżeniem jakie mogłabym mieć to wielkość kształtów. Tomski nigdy do ust nie brał niczego, ale wiele dzieci pewnie by się mogło połakomić na jakieś kółeczko czy trójkąt;)  Obrazki są proste i wyraźne, nie pozostawiają żadnych niedomówień, więc już z Maluchami półtorarocznymi, moim zdaniem, można spokojnie się bawić i grać. Wg producenta sugerowany wiek to 3+.
Zapraszam również do zapoznania się z wpisami innych Mam biorących udział w projekcie #Grajmy!

http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

 

#dziecko na warsztat…przygotowanie do świąt

Radosne oczekiwanie na Święta

#Dziecko na warsztat

Tradycje

Przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia u nas rozpoczęły się już w połowie listopada, kiedy to ambitnie rozpoczęliśmy produkcję nad kalendarzem adwentowym. Przeglądnęliśmy miliony stron i pomysłów, podobało nam się wiele różnych projektów i w końcu zbudowaliśmy choinkę z domkami. Kluczowymi punktami oczywiście są dwa miejsca…zapewne domyślacie się które;) Najważniejszy był Mikołaj, który szybko przyszedł i teraz wielkie oczekiwanie na gwiazdkę! 
Każdego dnia Maluch odnajduje karteczkę z zadaniem do wykonania i jakąś niespodziankę w „tajemniczym worku renifera”. Dzięki temu codziennie mamy jakąś misję do spełnienia, co bardzo cieszy  Tomka i wzbudza wiele emocji. Szalenie podoba mi się jego zaangażowanie i chęć do działania.

Dzisiejszy wpis potraktuję jako podsumowanie naszych dotychczasowych działań około świątecznych. Dokładną relację dzień po dniu prowadzimy na naszym fb (ww.facebook.com/swiattomksiego )
Pierwszego dnia Tomek odnalazł specjalny list od Św. Mikołaja, który był wstępem całego naszego oczekiwania na Święta. List był personalizowany, zawierał historię zagubionego renifera z zaprzęgu Św. Mikołaja, kilka słów bezpośrednio skierowanych do Tomka o tym jaki był poprzedni rok i co go czeka w Nowym Roku oraz dyplom grzecznego dziecka, którym Tomek oczywiście był przez cały rok 😉
Tomek po liście od Świętego z wielkim zapałem rozpoczął pracę nad przygotowaniem do jego przyjazdu i nasz drugi dzień grudnia upłynął pod znakiem pieczenia pierników…i ok…przyznajemy się, że też podjadaniem całodniowym…było pysznie! 

Nasz adwentowy Renifer zadbał też o domową świąteczną biblioteczkę. Pierwszą pozycją jaką Maluszek otrzymał są Obrazki dla Malucha:

Ja osobiście troszkę czuję się rozczarowana, spodziewałam się czegoś innego, ale pooglądaliśmy i poczytaliśmy kilka razy, „obgadaliśmy” temat na tyle ile się dało i niestety książka wylądowała na półce, a chęci ze strony Tomka po kolejne sięgnięcie do niej nie ma…cóż może za rok znowu wrócimy;)
„Obrazki…” okazały się pomocne przy wprowadzeniu w kolejny nasz dzień, w którym to tworzyliśmy szopkę Bożonarodzeniową. Obejrzeliśmy historię o Narodzeniu Jezusa i z pomocą „Wycinanek” budowaliśmy stajenkę. Postaci były znane już Tomkowi, więc mniej więcej wiedział jaką rolę kto spełnia i kim jest. Działał z takim zapałem, że Jezusek niestety ostał się bez głowy, ale za to z największą pieczołowitością układał go pomiędzy mamą i tatą dmuchając i głaszcząc z troski o obolałą głowę;) Dużo radości sprawiło mu malowanie tła szopki farbami i klejeniem budowli. Zdecydowanie przypadło mu to do gustu.

Nadszedł też czas na przygotowanie kartek świątecznych. Pierwszy raz własnoręcznie zabraliśmy się za takie wyzwanie i nieskromnie powiem, że bardzo jestem zadowolona z efektu. Inspiracją były pomysły z internetu i na pewno w przyszłym roku znowu takie zrobimy. Kolejny raz wykorzystaliśmy farby i rączki Malucha, w których odbijaliśmy brodę Św. Mikołaja, a później odbijając paluszki Tomek domalował policzki, nos oraz futerko na czapie. 
Spróbowaliśmy też nowej dla nas techniki, malowania choinek z użyciem folii bąbelkowej.
Po wyschnięciu kartek zajęci byliśmy planowaniem do kogo, która kartka zostanie wysłana (tutaj mieliśmy mały konflikt interesów, ponieważ Tomek chciał wszystkie wysłać tylko do Babusi i Dziadziusia, więc musiałam pod osłoną nocy zaadresować kartki i wysłać, by nie budzić większych frustracji;)).
Na kolejny dzień mieliśmy zaplanowane zgłębienie tematu Bałwanków…miał być śnieg i miało być lepienie bałwana. Od pierwszego grudnia Maluch, co rano wyglądał przez okno czy w nocy napadał śnieg, ale jak śniegu nie było tak nie ma po dziś dzień, więc zadziałaliśmy inaczej. Worek Renifera przewidział taka sytuację i Tomek znalazł gotowe elementy potrzebne do zbudowania bałwanków oraz książeczkę o jakże sympatycznym „Bałwanku” U. Kozłowskiej ze znanej serii Wykrojnik.

 Klej od pewnego czasu jest najlepszym przyjacielem Tomka, więc namawiać go nie musiałam do naklejania poszczególnych elementów bałwanka…

Następnie Tomek posmarował całego bałwanka klejem i obklejał go watą, która imitowała nam upragniony śnieg…

gotowy obrazek, w tle burza śnieżna;)
Inicjatorem naszej kolejnej zabawy był Tomek, który przyglądając się swojej papierowej szopce wymyślił, że zbudujemy taką z klocków Lego Duplo. To był strzał w dziesiątkę. Z zapałem zaczął od budowania choinki, szopki, a ustawianie figurek było czystą frajdą, co więcej od kliku dni szopka stoi i nie wolno jej ruszać…jeszcze żadna jego budowla nie miała tak długiej racji bytu 😉
Po dniu intensywnej zabawy klockami i tworzeniem świątecznych budowli mieliśmy dzień czytania naszej ulubionej „Gąski Zuzi i pierwszej gwiazdki”. Jest to książka, którą opisywałam w ramach projektu #Przygody z książką i zapraszam na nasza recenzję tutaj.

Na 12.dzień Adwentu Tomek czekał z wielką niecierpliwością, ponieważ w planach było ubieranie choinki. Kilka dni wcześniej byliśmy kupić choinkę dlatego też jego motywacja by ją natychmiast ubrać była ogromna!

Bilans z ubierania choinki nie jest zły…zbiły się tylko dwie bombki 😉 Następnego dnia Tomek ubierał swoją choinkę, u siebie w pokoju. Z tą choinką ma wiele zabawy, bo jest to choinka filcowa, którą może sobie dowolnie składać i rozkładać a także zawieszać swoje ozdoby. Pisaliśmy o niej już na blogu polecając pomysł dla wszystkich Maluszków, które jeszcze nie do końca „ogarniają” temat choinki;)

Cały grudzień obfitował w wiele prac plastycznych i doznań sensorycznych. Tomkowi bardzo podobała się zabawa grysikiem. Była to taka imitacja śniegu, zakopywaliśmy w nim figurki, pisaliśmy paluszkiem, ćwiczyliśmy malowanie dwoma rączkami równocześnie oraz tworzyliśmy „ośnieżone obrazki”. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.
 

Nasze zabawy sensoryczne się na tym nie skończyły… następny dzień przyniósł nowe pomysły. Bardzo podobały mi się lampiony, które pojawiały się na wielu blogach i to zainspirowało nas do stworzenia czegoś ekstra. Pokazałam Tomkowi zdjęcia gotowych lampionów i mój mały smyk przyniósł pudło kartonowe, które akurat mieliśmy w domu. Tata Malucha powycinał okienka w różnych kształtach, Tomek powyklejał je bibułą, okleiliśmy pudło kolorowym – cukierkowym papierem. Stworzyliśmy łańcuchy z makaronu – to sprawiło najwięcej trudności i trochę frustracji, bo nawlekanie na nitkę nie było proste, ale Tomski dzielnie dał radę. Na końcu jeszcze ozdabiał pudło plastelinowymi wyklejankami i zwierzątkowym makaronem. Żeby nadać zimowy charakter „taras” domu okleiliśmy folią bąbelkową, która bardzo ładnie się błyszczała w świetle zapalonej lampki. W środku stworzyliśmy kilka różnych faktur do dotykania, miziania i testowania(szorstką, miękką, puszystą i gładką). Szczegółowy opis naszego pudła sensorycznego znajdziecie tutaj.

Zadbaliśmy też o świąteczne zapachy w naszym domu. Najbardziej ze Świętami kojarzy mi się zapach goździków i pomarańczy dlatego też ozdabialiśmy owoce goździkami i zachwycaliśmy się roznoszącym się w mieszkaniu aromatem.

Nie mogło zabraknąć też piosenek świątecznych, kolęd oraz pastorałek. Niezawodnym źródłem inspiracji muzycznych okazał się popularny serwis youtube. Chęć słuchania i włączania się w śpiewanie kolęd wspomogła nas historia Franklina, który przygotowując się do Świąt postanowił urządzić wieczór kolędowania w centrum miasta i zaprosić mieszkańców do wspólnego kolędowania. Tomek właściwie pierwszy raz  świadomie słuchał kolęd i był bardzo zaciekawiony, przypuszczam, że od teraz codziennie przez dłuższy czas będziemy kolędować i bardzo się na to cieszę.
Tomek w ramach ozdabiania choinki przygotował też własnoręcznie wykonane bombki choinkowe. Wykorzystaliśmy styropianowe kule, które Tomek obkleił kolorowymi, błyszczącymi tasiemkami, brokatem oraz gwiazdkami. Małe paluszki sprawnie sobie z zadaniem poradziły. Z drugą wersją bombek miał trudniejszą sprawę ponieważ musiał powbijać kokardki w bombkę i użyć odpowiedniej siły nacisku żeby uzyskać pożądany efekt.

Nasze bombki dumnie wiszą w honorowym miejscu na choince i czekają na świątecznych gości.
Z przygotowań świątecznych pozostało nam pakowanie prezentów oraz zajęcie się wszystkimi kuchennymi sprawami. Będziemy razem piec 6-tygodniowy piernik, który dzielnie czeka w lodówce na poniedziałkowe pieczenie(kto nie zna tego piernika to serdecznie polecam! jest to zawsze hit nad hitami, a szał wprowadza już jego wysokość ponieważ ma ok 12cm wysokości;) …nie wspomnę o oszałamiającym smaku), tartę pełną miodu i bakalii oraz ciasto makowe, które również polecam. Jest to smak dzieciństwa mojego Męża, więc zawsze obowiązkowo musi być. Od wtorku zaczniemy gotowanie i przygotowywanie potraw na stół wigilijny. Tomek pójdzie z tatą po karpie, sianko pod obrus oraz po jemiołę…masa zajęć jeszcze przed nami, na które bardzo się cieszę i już planujemy co kiedy i w jakiej kolejności…
Kalendarz adwentowy bardzo nam ułatwił oczekiwanie na Święta i uporządkował harmonogram przygotowań. Tomek codziennie widzi ile jeszcze dni pozostało i z radością odkrywa kolejne niespodzianki. 
Świąteczne lektury Tomka

Nasz grudzień obfitował w wiele różnych nowych doświadczeń i zadań plastycznych. Na pewno zapamiętamy to na długo, a w przyszłym roku przygotujemy kolejny kalendarz adwentowy i wymyślimy nowe zadania…tym bardziej, że w przyszłym roku będziemy już w czwórkę i nie tylko Tomek będzie się przygotowywał do Świąt, ale też będzie musiał wiele nauczyć i w wielu zadaniach pomóc młodszemu braciszkowi:)

Dziękujemy za wytrwanie w czytaniu tego przydługiego postu oraz zapraszamy na wpisy innych uczestniczek projektu DZIECKO NA WARSZTAT!

#dziecko na warsztat…GEOGRAFIA z 2,5 latkiem

Dzieci  świata

Poznajemy Świat

Mapy

Geografia to temat bardzo rozległy i właściwie można by wgłębiać się w niego na wiele sposobów.  U nas ostatnio jest to jeden z topowych „rozkmin”, gdyż nagle opętało Malucha ogromne zainteresowanie mapami i światem, więc na każdym kroku u nas mapy pod różnymi postaciami.
Fascynacja rozpoczęła się od prezentu, który Tomski dostał od mojego chrzestnego, czyli „Interaktywnej mapy zwierzęta świata” firmy Dumel Discovery. Był to strzał w 10!

Od momentu gdy mapa zaświsnęła na ścianie codziennie po kilka razy Tomek podchodzi i analizuje gdzie, które zwierzę mieszka, słucha realistycznych odgłosów zwierząt, które były nagrywane na żywo, poznaje ciekawostki na ich temat.

Dzięki tej mapie bardzo szybko opanował znajomość wszystkich kontynentów. Po naciśnięciu w odpowiednie miejsce w zależności od miejsca dziecko usłyszy jak dane miejsce się nazywa, a do kontynentów dodatkowo dołączone są krótkie melodie charakteryzujące kontynent. To zainspirowało nas do słuchania muzyki świata i tak przez kilka dni spędzaliśmy czas na wyszukiwaniu muzyki z całego świata. Tomek urządzał sobie szalone tańce, które zadziwiały mnie mnogością ruchów i wydawanych dźwięków z tego małego gardła…

Na jednej mapie się oczywiście nie skończyło…w końcu dotarło do nas długo oczekiwane zamówienie, o którym szczegółowo pisałam kilka dni wcześniej, czyli puzzle 3d zwierzęta świata, szczegółowy opis tu. Puzzle były strzałem w 10! Zachwyciło nas wykonanie i jakość elementów oraz sam pomysł.

Maluch uwielbia je układać i właściwie od trzech tygodni są użytkowane codziennie. Najpierw układa mapę świata, a potem najważniejsze, czyli dopasowywanie figurek zwierząt w odpowiednich miejscach.

 Przy każdym zwierzątku opowiadamy jakie odgłosy wydaje, czasami posiłkując się mapą z Dumel Discovery gdy trudno nam powtórzyć dobrze głos, co je oraz na jakim kontynencie występuje. Zabawa jest przednia, a do tego świetna powtórka.

Gdy już zwierzątka mieliśmy „obgadane” zainteresowaliśmy się dziećmi, które żyją w różnych zakątkach świata. Tutaj nieodzowną pomocą okazały się książeczki Martyny Wojciechowskiej z serii „Dzieciaki świata”.

Po intensywnej lekturze i analizie co te dzieci robią, co jedzą i jak żyją wyszukiwaliśmy tych miejsc w atlasie. Atlas okazał się nieodzowną pomocą i skarbnicą wiedzy. Szczerze Tomka zainteresował i zajął nam czas na dłużej.

Ten „Ilustrowany Atlas Świata dla dzieci Dookoła Świata” jest rzeczywiście bardzo interesującą pozycją dla najmłodszych, zawiera proste rysunki i opisy jednocześnie przekazując podstawową wiedzę. 
Mapy są bardzo dobrej jakości i wygodnie się z nich korzysta wyszukując potrzebnych informacji. Dodatkowym autem jest dołączony plakat – mapa świata, na której możemy przeczytać najróżniejsze ciekawostki na temat otaczającego nas świata.
Do naszych zabaw wykorzystaliśmy również grę „Dzieci świata”. Gra zawiera kartoniki z wizerunkami dzieci z wszystkich kontynentów, pionki, oraz kartonik z mapą świata(tor punktacji).

Kartoniki z dziećmi świetnie sprawdziły się jako pomoc w przedstawieniu Tomkowi, gdzie dokładnie żyją dzieci. Za pomocą planszy z wizerunkiem dziecka i podpisem układaliśmy na dużej mapie obrazki w odpowiedniej lokalizacji:

nasza mała ściąga
Układamy

Na czym polegała nasz zabawa? Najpierw Tomek losował kartonik z wizerunkiem dziecka, potem wyszukiwał na „ściądze”, z jakiego kraju dziecko pochodzi, a na końcu sprawdzian był dla mnie czy od razu i szybko znajdziemy odpowiednie miejsce na mapie;) Zabawa trwała naprawdę długo, bo i wcale to nie było takie proste…niestety muszę przyznać, że dzień później zrobiliśmy test prawie idealnemu tacie Tomka i poszło mu trochę lepiej niż mi;) Ostatnią misją Malucha było dołożenie na mapie pary do kartoników, ponieważ w grę można grać także jako w memo. Bardzo mnie zadziwił Tomski swoją pamięcią, bo bardzo szybko orientował się gdzie należy dołożyć obrazek i sprawiało mu to wiele radości gdy udawało mu się za pierwszym razem prawidłowo dopasować.

Mapę świata przerobiliśmy na kilka sposobów, nie zabrakło także naszej pracy manualnej. Tomek bardzo chciał mieć swoją mapę świata własnoręcznie zrobioną. Zadanie zajęło nam dwa dni i teraz może sobie w każdej chwili podziwiać swoje dzieło u siebie w pokoju.
Wydrukowaliśmy dużą mapę i zadaniem Tomka było wyklejenie obrazka kuleczkami z bibuły. Było to bardzo dobre ćwiczenie dla małych paluszków. 
Z zawzięciem targaliśmy bibułę i turlaliśmy kuleczki. Trzeba było tego zrobić naprawdę sporo!
Niebieska bibuła symbolizowała oceany, sreberko góry, wata śnieg i lód, zielona tereny zielone, natomiast żółta to pustynny piach.
Najprzyjemniejszą częścią było dla Tomka wyklejanie, ponieważ klej dla Malucha ma jakąś magiczną aurę i jeśli tylko widzi coś co może przykleić to zawsze jest w pełnej gotowości.
Po wyklejeniu większości mapy zaczęliśmy już przyklejać naklejki z postaciami ludzi w strojach charakterystycznych dla danego regionu. 
Kolejnego dnia dokańczaliśmy wyklejanki i na finiszu Tomek zajął się kolorowaniem tła. 
Tak oto prezentuje się nasza mapa w całości:
W planach mieliśmy jeszcze kilka rzeczy, ale przez moją niedyspozycję nie daliśmy rady na czas. Jednak co się odwlecze to nie uciecze i mam nadzieję, że w miarę upływu czasu będziemy rozszerzać temat i uzupełniać. Najważniejsze, że ziarenko ciekawości zostało zasiane i Maluch sam chce nadal zgłębiać temat.Ziemia i świat to jedne z najczęściej opowiadanych obecnie historii, obiecujemy nie zmarnować tej naturalnej ciekawości dziecka:)

Zapraszam na wpisy innych osób biorących udział w projekcie: