#Przygody z książką…”Kołysanka o piersiach mamy”

Monika Calaf

„Kołysanka o piersiach mamy”

wyd. Mamania

Kolejna pozycja, która ułatwiła mojemu synowi wejść w rolę starszego brata. Pojawiła się przez przypadek, choć wcześniej już o niej słyszałam i myśl o zakupie gdzieś mi zakiełkowała. Czytając opinie w internecie na temat tej nietypowej kołysanki miałam bardzo mieszane uczucia, jedni chwalili, inni bardzo krytykowali( porównanie ilustracji z Kamasutrą przebiły wszystko;)) Jednak los sprawił, że mogliśmy się sami przekonać czy książka nam pasuje czy też nie…

A o czym to historia? O bliskości jaką daje karmienie piersią, o tym jaka wieź wytwarza się pomiędzy matką a dzieckiem od pierwszych chwil razem. My nie mieliśmy możliwości być razem od pierwszych chwil po porodzie, ale bardzo walczyliśmy o karmienie naturalne i mimo wielu trudów(przeszliśmy naprawdę wyboistą drogę) udało się. I to chyba najlepsza (póki co) z decyzji jaką podjęłam w stosunku do moich dzieci. 

Autorka nie zapomniała też o tacie: „(…)W nocy spaliśmy przytuleni, jedno obok drugiego, bliziutko taty(…)”.

Książka przeprowadza nas przez piękną opowieść o rodzicielstwie bliskości, o trudach każdego dnia razem. Pokazuje w cudowny sposób jak to każdą czynność matki potrafią wykonywać jednocześnie trzymając i karmiąc piersią swoje dziecko. Tomek bardzo lubi pytać w trakcie lektury czy my też tak robiliśmy i upewniać się, że też go nie odkładałam (co akurat było po prostu niemożliwe, bo był absolutnie nieodkładalnym dzieckiem). Pierś nie jest tylko barem mlecznym otwartym 24h na dobę, ale jest również pocieszeniem w trudnych chwilach dla dziecka, formą relaksu i odprężenia

Książka opowiada nawet o nauce jedzenia i stopniowym odstawianiu piersi,
aż do momentu gdy na dobranoc zamiast piersi mama opowiada bajkę.
 

Mnie urzekły również ilustracje, które są pięknie wykonane, przepełnione
miłością (to czułe spojrzenie matki), pewnego rodzaju zmysłowością i
czułością.

U nas ta książka ostatnio jest czytana kilka razy dziennie, prawie za każdym razem gdy karmię młodszego syna. Tomek z satysfakcją doszedł do wniosku, że on bardzo lubił pić mleczko z maminej piersiury, ale już jest duży i teraz Leon musi pić mleczko żeby też mógł tak szybko urosnąć i też być takim dużym chłopcem jak on.

Bardzo polecam dla wszystkich, którzy oczekują rodzeństwa dla swoich dzieci. U nas świetnie się sprawdziła!
Post powstał w ramach projektu:

#Przygody z książką…Bedziemy mieli drugie dziecko

Elżbieta Zubrzycka

Będziemy mieli drugie dziecko

Magia serca i miłości

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne

Oj, dzieje się…narodziny Malucha to ogromna sprawa w życiu każdej pary. Niby 9 miesięcy ciąży to szmat czasu na przygotowanie się, przemyślenie i poukładanie sobie w głowie nowej rzeczywistości…ale jak to jest gdy przyjeżdżamy z tym Nowym Małym Człowiekiem do domu – tego nikt nie potrafi sobie wyobrazić wcześniej…to trzeba przeżyć, trzeba tego doświadczyć i na nowo przeanalizować priorytety, plany i domową rzeczywistość. Taki mały człowiek zmienia wszystko.
Pierwsze dziecko jest wyjątkowe, niepowtarzalne i najukochańsze. Wszystko podporządkowuje się noworodkowi. Zmieniamy umeblowanie mieszkania, robimy szalone zakupy  wyprawkowe, planujemy jego przyszłość z wyprzedzeniem na kilka dobrych lat…i rozkoszujemy się tym rodzicielstwem. Czasami jest lepiej, czasami gorzej, ale ogromna miłość, która rozgościła się w naszym sercu wynagradza wszystko: brak snu, jedzenia, czasu tylko dla siebie czy tylko we dwoje. Jesteśmy w stanie poświęcić wszystko dla Maleństwa, które rośnie i rozpogadza każdy nasz dzień. Aż nagle przychodzi taki moment gdy okazuje się, że będziemy mieli drugie dziecko…
Miliony myśli, które zaczynają buzować w naszych głowach nie mają końca. Właściwie chyba jest ich jeszcze więcej niż przy pierwszym dziecku. Bo przecież nasz już ułożony świat legnie w gruzach, wszystko będziemy musieli ułożyć od nowa, a co najważniejsze nasze pierwsze cudowne dziecko będzie również musiało odnaleźć się w nowej sytuacji. Pytaniom jak to będzie nie ma końca. Ja, pisząc ten tekst też jeszcze nie wiem jak to będzie…w momencie publikacji tekstu nasze drugie cudowne dziecko będzie już z nami, już prawdopodobnie będziemy mieli kilka pierwszych godzin z dwójką dzieci w domu i pierwsze konfrontacje 2,5letniego Tomskiego z młodszym bratem za sobą…
Książka w cudowny sposób przedstawia wszystkie obawy, które spędzały sen z powiek moich i mojego Męża. Jak to z tą miłością? Czy drugie dziecko na pewno będzie miało jej od nas wystarczająco? Czy pierwszemu dziecku tej miłości nie zabraknie? Czy wystarczy nam czasu dla obydwóch Maluchów i żadne z nich nie będzie z tego powodu stratne? 
Mnie ta książka bardzo wzrusza. Porusza moje serce tak mocno, że nie potrafię czytać jej bez łez w oczach. Historia o sercu z wieloma kieszonkami, które wypełniają się miłością wraz z rosnącymi dziećmi jest dla mnie ukojeniem i balsamem na duszę. Jest to zapewnienie, którego szukałam od pierwszych chwil gdy dowiedziałam się, że jestem drugi raz w ciąży. 
Drugie dziecko kolejny raz wszystko zmieni w naszym życiu. Znowu przemeblowanie, znowu planowanie, znowu porządki w szafach by zrobić miejsce nowemu mieszkańcowi, ale co najważniejsze: „W sercu nic się nie zmienia, POJAWIA SIĘ TYLKO JESZCZE WIĘCEJ MIŁOŚCI.” 
Autorka w celny sposób uświadamia nam, że pierwsze dziecko na zawsze już pozostanie tym pierwszym – wyjątkowym, bo drugie dziecko będzie na swój sposób również wyjątkowe…i żadne z nich nie traci na swej wyjątkowości. Jej zapewnienia, że pierwszy Maluch poprzez zaangażowanie w opiece nad rodzeństwem będzie czuł się potrzebny i będzie blisko z czasem pokocha Maluszka miłością absolutną.
Dla mnie ta pozycja jest obowiązkowa dla wszystkich, którzy spodziewają się drugiego dziecka…w tak prosty sposób ubiera w słowa to, co czasami wydaje się nam tak absurdalne, że wstydzimy się o tym mówić głośno, a jednak zaprząta nam myśli.
Zastanawiam się tylko czy jest to książką dla dzieci? Hmm…jak dla mnie to książka dla rodziców, a potem ewentualnie dla „tego starszego rodzeństwa”, które również ma swoje obawy i potrzebuje je rozwiać.

ps. Nasz Maluszek dziś wieczorem osiągnie poważny wiek 7 dni bycia na świecie…Od kilku dni jesteśmy w domu. Tomek poznał brata i pokochał miłością absolutną…”STARA SIĘ” być opiekuńczy i troskliwy, ale też potrzebuje czasu na oswojenie się z nową rzeczywistością. Leon jest cudnym dzieciątkiem, które uwielbia jeść, spać i rozdawać urocze miny. Jest pięknie…nie mogliśmy sobie wyobrazić nawet jak będzie nam dobrze w tym naszym nowym życiu…

Wpis powstał w ramach projektu #Przygody z książką

#Przygody z książką…Wszystko moje!

Rozpoczynamy drugi projekt #Przygody z książką. Wpisy wszystkich uczestników są prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat literatury dziecięcej. Tym razem wpisy w ramach projektu będą ukazywać się raz w miesiącu przez kolejne 11 miesięcy. Zapraszamy!
Niedawno braliśmy udział w pomyśle Ilony z bloga Kreatywnym okiem. Idea polegała na wymianie książek pomiędzy zgłoszonymi osobami. Dla każdego książka była niespodzianką.. W ramach tej wymiany zdecydowaliśmy, że chcielibyśmy dostać książkę dla Tomka i tak o to otrzymaliśmy dwie książeczki, które bardzo Tomskiemu przypadły do gustu. Były to „Wszystko moje!(…)” oraz „Jaś Fasola i inne bajki”.
Dziś chciałabym opowiedzieć o „Wszystko moje! Czyli o tym, jak kruk zrozumiał, że przyjaźń jest najważniejsza” Nele Moost. Jest to jedna z kilku częsci bestsellerowej serii Mały Kruk. Przetłumaczono je na 31 języków i sprzedano ponad 6 mln egzemplarzy.
Mały Kruk jest sympatycznym stworzonkiem, które cierpi na kłopotliwą przypadłość…ma nieodpartą chęć posiadania wszystkiego. Każda rzecz, która wpada mu w oko musi natychmiast być jego i podbiera ją innym mieszkańcom lasu różnymi sposobami. 
Stosuje kradzież, podstęp, fałszywą pochwałę, groźbę, wyśmiewanie, zamianę czy użalanie się. Niby każdy próbuje się zabezpieczyć przed psikusami Kruka, a jednak zawsze daje się podejść i wymarzony przedmiot Kruka ląduje u niego w gnieździe.

Przyjaciele, bo jednak zwierzątka z lasu starają się być przyjaciółmi Kruka, proponują mu zabawę, zapraszają do zejścia na ziemię i wspólne spędzenie czasu. Niestety nasz bohater z troski o swoje „zdobycze” nie chce się bawić.
Książka porusza trudny temat dzielenia się zabawkami i pokazuje, co w życiu jest najważniejsze. Udowadnia, że jednak nie otaczanie się rzeczami jest najcenniejsze w życiu, a przyjaciółmi, bo to najbliżsi dają prawdziwe szczęście. 
Zwraca uwagę jakich zachowań należy się wystrzegać by nie stracić sympatii innych.
Tomski z uwagą śledzi losy Kruka i analizuje na bieżąco sytuację. Cieszy się gdy na końcu ptaszek jednak decyduje się zejść i podzielić „swoimi” zdobyczami. Książka napisana jest prostym językiem, zrozumiałym dla 2,5 latka, który bardzo świadomie słucha historii i wyciąga wnioski.  Dodatkowym atutem są piękne ilustracje autorstwa Annet Rudolph. Zdecydowanie ta pozycja wzbogaciła naszą biblioteczkę i serdecznie polecamy!

#Przygody z książką 6 #Babaryba "Gąska Zuzia i pierwsza gwiazdka"

Petr Horacek

Gąska Zuzia i pierwsza gwiazdka

najpiękniejsza opowieść o istocie Świąt

Krótka historia o tym, co najważniejsze… Gąska Zuzia w wigilijny wieczór spotyka się ze swoimi przyjaciółmi przy choince. Jednak choince brakuje gwiazdki…Gąska postanawia wyruszyć na poszukiwanie świątecznej gwiazdki. Po drodze wpada w przeróżne tarapaty…

Mamy jeden wątek przewodni – historia jest prosta. Wywołuje w nas emocje. Wraz z Gąską zachwycamy się gwiazdką, przeżywamy jej wędrówkę – strach i zmęczenie, a także radość z ponownego spotkania z przyjaciółmi.

Opowieść angażuje czytającego oraz słuchacza, Gąska prowadzi nas przez śnieg, płoty, sterty drewna…wytrwale wdrapuje się na przeszkody, wspina się i upada…jednak nie poddaje się, brnie dalej.

Jest to historia dwujęzyczna, można ją czytać po polsku oraz po angielsku. Dla początkujących wielbicieli języka angielskiego jest to prawdziwa gratka. Polecałabym ją także dla dzieci, które rozpoczynają naukę czytania – tekstu jest mało, zdania są proste, a czcionka duża i wyraźna.
Co zaskakujące po pierwszej lekturze Tomek tak dobrze opanował treść, że najczęściej nasze czytanie polega na tym, że ja rozpoczynam zdanie, a później już Tomek sam opowiada, naśladuje odgłosy zwierząt (w tekście sporo onomatopeji) i oczywiście wiele emocji wywołuje każdorazowe „Bach!”.  Maluch bardzo się smuci gdy gąska się gubi, ale też przeżywa bardzo radośnie gdy gąska odnajduje przyjaciół i na szczycie choinki rozświeca się gwiazdka.

Książka ma charakter wyciszający. Akcja rozgrywa się nocą i takie są też ilustracje. Spokojne, ciemne, ale nie smutne czy budzące grozę. Jest to bardzo dobra opowieść do czytania przed snem. 
Wydawnictwo Babaryba kolejny raz zadbało z ogromną starannością o oprawę i wnętrze książki. Doskonale nadaje się na prezent pod choinkę. Ma duży format, twardą oprawę oraz ładny, błyszczący, grubszy papier w środku. Bardzo wygodnie przewraca się też strony młodszym czytelnikom. 
Gąska Zuzia w najprostszy i najbardziej uroczy sposób przedstawia nam istotę przyjaźni oraz magię Świąt Bożego Narodzenia. Polecamy każdemu w tym świątecznym okresie! Lektura dla całej rodziny! 
Do kupienia tutaj.

Khoa Le „Szymek brudas”

Okładka 3d

Szymek brudas

Wyd. Olesiejuk

Jest HIT! „Szymek brudas” zrobił furorę! Co jest hitem nad hitami? Okładka 3d! Tomek z wielkim zamiłowaniem potrafi siedzieć i pod różnymi kątami próbować złapać bakterie i przeczesać włosy tytułowego bohatera. 
Jeśli Wasze dzieci przechodzą chwilowy bunt i za żadne skarby świata nie mają ochoty na kąpiel/mycie rąk/włosów itd to jest to pozycja dla Was. Jeśli uwielbiają kąpiele i taplanie się w wodzie jest to również pozycja dla Was.

 

Tomski ostatnio przeżywa trudne chwile jeśli chodzi o dbanie o higienę i książka trafiła w nasze ręce w idealnym momencie. Od pierwszego czytania hasłem naczelnym jest: „O, nie! widzę bakterie!” i idziemy się myć. Co prawda jego wielka miłość do kąpieli nie wróciła jeszcze, ale  poczucie obowiązku owszem. 
Szymek również nie znosi kąpieli. Z upodobaniem kolekcjonuje brud  na sobie. Wszystko to trwa do czasu gdy brzydki zapach unosi się wokół niego i zaczyna go swędzieć cała skóra. Co więcej bakterie osiągają takie rozmiary, że dostrzega je gołym okiem…
Jedynym słusznym rozwiązaniem jest kąpiel i pozbycie się niechcianych lokatorów…kąpiel Szymonowi nadal nie sprawia przyjemności, ale obiecuje, że już teraz będzie codziennie brał prysznic i nie pozwoli na zadomowienie się bakteriom.

Jest to historia z morałem…moralizatorska…ucząca życia…pouczająca…ale nienarzucająca i odrzucająca…Ilustracje są piękne, wyraźne, duże, ze szczegółami w punkt. Nieodparty urok mają bakterie, bardzo dobrze działają na dziecięcą (i nie tylko dziecięcą) wyobraźnię. Z upodobaniem analizujemy wygląd każdej bakterii, omawiamy jej kolor i atrybuty(ta ma trzy oczka, ta ma 10 nóżek itd). 
Khoa Le – wietnamska ilustratorka i autorka bajek wykonała swoją pracę po mistrzowsku. W serii ukazały się również: „Miodunka”, „Księżniczka z chmur”, „Potarganiec”, „Słońce i księżyc” oraz „Beksa”.