Zimowe zabawy kreatywne

DIY z dziećmi

Zimowe zabawy kreatywne

Wspólne blogowanie przy choince 2018

Grudzień to już ostatnia prosta przed świętami. Jedni sprzątają, dekorują domy i obmyślają wykwintne menu. Inni szaleją z zakupami przedświątecznymi, a my jak zwykle się bawimy 😉 Wszak z „trojaczkami” najlepiej spędzony czas to ten na wspólnej zabawie, a jeśli jeszcze do tego można się przy tym ubrudzić to już poziom zachwytu poza skalą. Post dla odważnych, nie bojących się brudnych dzieci i brudnego wszystkiego dookoła…. (więcej…)

Ile śniegu zmieści bombka?

Fun Snow

Zabawka eksperyment

Fununiveristy

Fununiversity
Wyprodukuj sobie sztuczny śnieg!

Ile śniegu zmieści bombka? Zastanawialiście się kiedyś? U nas padło to pytanie podczas ubierania choinki. „Mamo, a ile śniegu mogłoby się zmieścić do takiej bombki?” Przypadek chciał, że akurat w swoich „zbiorach” miałam małe pudełeczko z odpowiednim eksperymentem. Bez ogródek przystąpiliśmy do sprawdzenia zagadki. (więcej…)

Play Mais kukurydziane klocki konstrukcyjne

Klocki kukurydziane

Play Mais

Zabawa kreatywna

Play Mais kreatywne klocki konstrukcyjne

Ostatnio u nas dużo recenzji książek, dlatego dziś trochę się pobawimy. Chciałabym przedstawić Wam klocki inne niż wszystkie. Klocki ekologiczne, miękkie, które można ugniatać, przecinać, miętosić i łączyć ze sobą za pomocą odrobiną wody. Play Mais kukurydziane klocki konstrukcyjne.

(więcej…)

Ozdoby świąteczne własnoręcznie wykonane z masy solnej

Najlepsza masa solna

Ozdoby choinkowe

Figurki z masy solnej

Okres przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia jest pełen obowiązków, porządków, gotowania, planowania i zakupów. Jednak w tym całym szaleństwie nie można zapomnieć o swoich dzieciach, które również warto zacząć przyzwyczajać, że każdy ma jakąś „działkę” przed Świętami do ogarnięcia. Tomek w tym roku zajął się stworzeniem ozdób na choinkę.
By rzeczywiście mógł maksymalną ilość pracy wykonać sam wybrałam dla niego masę solną. Przedstawiam Wam przepis na idealną masę solną:

Masa solna

  • 200g mąki;
  • 200g soli;
  • pół szklani wody. 

Sposób przygotowania:

Przygotowujemy w miseczkach odmierzone ilości mąki, soli oraz wody. Maluch do miski wsypuje kolejno składniki i miesza rączkami. Stopniowo dolewamy wodę i sprawdzamy konsystencję masy. Wyrabiamy ok 5-10 minut, więc dziecko zdąży się nacieszyć zabawą i postymulować swoje zmysły.
 Masa ma być plastyczna.
Masa solna – przygotowanie
Masę można dowolnie modelować. Ja dałam Tomskiemu wałek, foremki i zabawa toczyła się dalej sama. Nie zapomnijcie zrobić dziurek wykałaczką lub zapałką przed suszeniem by można było figurki zawiesić.
Masa solna – wałkowanie i wycinanie foremek
 
Kolejnym etapem było wysychanie gotowych figurek. Można pozostawić nasze „wyroby” na nasłonecznionym parapecie, to trwa kilka dni, ale można również to przyspieszyć susząc figurki w piekarniku. Piekarnik powinien być nagrzany do 70 stopni(w piekarniku gazowym należy uchylić lekko drzwiczki ze względu na wilgotność gazu, która może źle wpłynąć na figurki). Czas suszenia zależy od ilości i grubości figurek.
Figurki z masy solnej wysuszone w piekarniku i przygotowane do malowania.
 
Nasze suszenie trwało ok półtora godziny, a do malowania Tomek przystąpił na drugi dzień. U nas królowały farbki i brokat.
Figurki z masy solnej – malowanie.

To jak ozdobimy figurki zależy tylko od naszej inwencji twórczej, akurat dla Tomka największą frajdą są farbki, więc skupiliśmy się na jego malowaniu. 
Na koniec wystarczy przepleść sznureczki i gotowe ozdoby zawiesić na choince czy spakować jako małe prezenciki dla najbliższych. Tomek z wielką dumą sprezentował najpiękniejsze dzieła swoim paniom z przedszkola:)
Masa solna – figurki do powieszenia na choince.
 
Na koniec zabawy by wykorzystać całą farbę Tomek zażyczył sobie namalowanie choinki i ozdobił ją w swój ulubiony sposób, czyli maczając w farbie paluszki i robiąc pieczątki. Polecamy i taką zabawę!
Malujemy paluszkami – brudzimy się.
Zapraszamy do wspólnej zabawy!
ps. Przypominam o trwającym konkursie na fb. Szczegóły tutaj.


#Bliskopad – zatraćmy się w bliskości

Za co kocham moich synów?

Czy bliskość jest ważna?

#bliskopad

Nastał listopad. Podobno najsmutniejszy i najciemniejszy miesiąc w roku. By troszkę go ogrzać i uprzyjemnić sobie ten ostatni okres przed świątecznymi przygotowaniami zdecydowaliśmy wziąć udział w akcji Bliskopad
Idea jest szczytna…celem jest pogłębienie więzi pomiędzy rodzicami a dziećmi, spędzenie z dziećmi świadomie czasu i uwiecznienie wspólnych momentów. Braliśmy już udział w Bliskostworach(klik, klikklik, klik), a teraz czas na poważniejsze wyzwanie. Codziennie przez cały miesiąc będziemy realizować jedno zadanie, które będzie nas motywować do aktywnego i świadomego czasu razem. 
Bliskopad 2016
 ps. szukajcie nas na fb i instagramie. Efektami codziennych zadań wszyscy uczestnicy będą dzielić się na fp akcji i instagramie. Oficjalne hashtagi to: #bliskopad2016, #naszsposobnabliskosc, #biskostwory


A jak to jest u nas z tą bliskością?

Można powiedzieć, że jest sensem naszego życia. Moi chłopcy są uzależnieni od bycia blisko, od przytulania, pieszczenia, całusów. Oboje są ogromnymi pieszczochami, którzy wymagają ciągłej adoracji ze strony swoich bliskich. Właściwie od urodzenia śpią z nami w łóżku i nie ma wieczornego zasypiania bez przytulasów i całusów.
Odkąd zostałam mamą jestem na urlopie macierzyńskim i wychowawczym, więc spędzam z nimi każdą minutę doby. Jesteśmy zdecydowanie od siebie uzależnieni, a nasze sporadyczne i zawsze bardzo krótko trwające rozstania zawsze kończą się tym, że kiedy znowu pojawiam się w zasięgu ich wzroku widzę ich ogromną radość i witamy się długo, długo…;)

W jaki sposób na co dzień zbudowaliśmy  naszą relację?

Poprzez małe rzeczy. Często jest to suma niewielkich gestów, które budują wzajemne zaufanie, bo by być z kimś blisko trzeba tej osobie ufać, trzeba mieć pewność, że można na tej osobie polegać, a nikomu tak bardzo takie poczucie nie jest tak potrzebne jak Maluchowi.
Bawimy się razem, uczymy nowych rzeczy, słuchamy siebie nawzajem. Bardzo dużo dało nam wspólne czytanie. Tomek uwielbia gdy się mu czyta i z tego jesteśmy bardzo dumni, że ten mały mężczyzna już ma swój gust czytelniczy, ulubione historie zna na pamięć i ciągle łaknie nowych. Nie ma nic przyjemniejszego niż siedzenie ramie w ramię i obserwowanie reakcji Tomskiego na przygody jego ulubionych bohaterów.
Tomski bardzo dużo czasu spędzał ze mną w kuchni podczas gotowania czy pieczenia ciast. Takie angażowanie Maluchów do wykonywania codziennych czynności również świetnie buduje relację. Bardzo lubił miksować, dodawać kolejne składniki, a potem z dumą opowiadać tacie jak danie czy deser zostało przygotowane. Dawało mu to poczucie bycia ważnym w rodzinie. Mały wielki człowiek bez którego by się nic nie odbyło 😉
Bliskość jaką mam z Tomkiem zawdzięczam również bardzo długiemu karmieniu piersią. Nie było od razu kolorowo, mamy za sobą trudne początki, ale był to piękny czas. Czas, którego nigdy nie zapomnę, a wzrok Tomskiego wpatrzonego w moje oczy gdy pił sobie mleczko z piersi…ech…cudowny:*
Leon ma zaledwie 7 miesięcy. Jest zupełnie inny. Ma całkowicie odmienny charakter i musieliśmy się dla niego przeprogramować. Inaczej reaguje na pieszczoty, innych aktywności wymaga i często nas zaskakuje swoimi reakcjami. Jednak największej czułości i okazywania miłości uczy go na co dzień Tomek. To on jest dla niego głównym przewodnikiem i nauczycielem. Maluszek patrzy w starszego brata jak w obrazek. Jeśli Tomek robi coś tak to dla Leosia oznacza to, że jest to jedyne słuszne rozwiązanie. Uwielbiam obserwować jak okazują sobie  braterską miłość, jak Tomek opowiada mu historie czy jak tłumaczy mu, że musi na chwile nie płakać i być cierpliwym(jakby on sam kiedyś był cierpliwy;}), bo np. mama przecież właśnie dla niego przygotowuje jedzonko. Leon z racji swojego „młodego wieku” wiele rzeczy chce osiągnąć poprzez bardzo dramatyczny płacz, który zawsze bardzo martwi Tomka. Gdy Leon płacze Tomek śpiewa mu kołysanki lub do niego mówi i Maluch często rezygnuje ze swej „rozpaczy” i z uwagą słucha starszego brata. Jest magia między nimi.
Miłość od pierwszego wejrzenia. Bliskopad 2016



Za co kocham chłopców?

  • za to, że każdego dnia uczą mnie cierpliwości;
  • za to, że każdego dnia pokazują mi jak cieszyć się z małych rzeczy;
  • za to, że nie oceniają – tylko bezgranicznie kochają – tak, to oni dają nam dobry przykład;
  • za to, że są małymi zbójami;
  • za to, że się uśmiechają, wyciągają do mnie rączki i mimo moich wielu ciągle porażek w macierzyństwie chcą właśnie mnie;
  • za to, że są sensem mojego życia.
Miłość ciągle rozkwita. Bliskopad 2016