Moon Dough COBI

Piankolina do lepienia

MOON DOUGH – PIZZERIA

COBI

Wakacyjne wojaże zmniejszyły naszą obecność na blogu, ale nie oznacza to, że zmniejszyła się nasza aktywność. Cały czas wyszukujemy nowe ciekawe zabawki i miejsca, które chcemy Wam pokazywać. W zanadrzu kilka niespodzianek, które już się piszą, a tymczasem dziś najnowsza miłość Tomskiego, czyli piankolina firmy Cobi.
Zestaw nowej piankoliny trafił do nas za sprawą urodzin Tomskiego. Ukochana Ciocia sprawiła Maluchowi prezent i jak zwykle okazał się strzałem w 10!
W skład zestawu wchodzi:
 – piec do pizzy;
– foremka pizzy;
– pudełko na piankolinową pizzę;
– 3 foremki ser;
– 1 łopatka;
– 1 nóż;
– podkładka;
– 3 opakowania piankoliny w trzech kolorach (1×42,5g i 2×21,3g);
– instrukcja. 
Różnych mas już się trochę u nas przewinęło, ale ta nas zaskoczyła. Jest wyjątkowo aksamitna, lekka i przyjemna w dotyku. Była niewątpliwym odkryciem. 
Dostaliśmy zestaw tematyczny – pizzerię. Tomek pizzy nie jada, ale zabawa w pizzermana bardzo się mu spodobała. W pudełku znajduje się wszystko, co potrzebne by stworzyć swoją ulubioną pizze. Foremki są świetnie przystosowane i pomysłowo wykonane, dzięki temu uzyskujemy kształty naprawdę zbliżone do oryginałów. Mi w szczególności do gusty przypadły kawałki sera żółtego i grzybki. Tomek natomiast z uwielbieniem robi brokuły.
Zaletą jest to, że dziecko samodzielnie może uzyskać pięknie odwzorowane kształty, które rzeczywiście wyglądają jak prawdziwe składniki pizzy. Często nieumiejętność pięknego klejenia z różnych mas może zniechęcić dziecko do zabawy, a tutaj dziecko nakłada piankolinę do maszynki lub foremki i po przekręceniu korbki wyskakuje (dosłownie) gotowy produkt. 
Twórcy pomyśleli o wszystkim. W pierwszym etapie wyklejamy ciasto, przygotowujemy składniki, później układamy na pizzy i gotową pizzę wkładamy do pudełka. Pudełko natomiast po zamknięciu przecina naszą pizzę na idealne trójkąty i nie pozostaje nic innego jak ostrożnie wyjąć kawałek pizzy łopatką i „poczęstować” gości. 
Tomek ze szczególnym umiłowaniem uwielbia kroić swoje dzieła, a nawet powiedziałabym rozdrabniać na jak najmniejsze kawałeczki, więc zabawę można potraktować również jako trening posługiwania się nożem.
Podsumowując:
  • jest puszysta, łatwa do formowania;
  • jest leciutka, można budować wieżę z babek;
  • zgniatanie jej to niesamowita przyjemność;
  • nie wysycha – sprawdziliśmy, pozostawiona „na powietrzu” nadal nadaje się do zabawy;
  • jest hipoalergiczna;

Jedynym minusem jest sprzątanie po zabawie. Niestety masa rozkruszając się idealnie wbija się w dywan i pozostawia ślady. Dlatego przed rozpoczęciem zabawy polecam zabezpieczyć „perskie dywany” i do dzieła!
ps. ze względu na ogromny rozstrzał cenowy w różnych miejscach polecam dobrze sprawdzać ceny! Zestawy można kupić bardzo drogo i bardzo tanio;)

Zapraszam do dzielenia się uwagami.

Pozostawcie swój ślad w komentarzu poniżej lub na fb.

Dobrej zabawy, my idziemy jeść pizzę! 😉

Spuzzle Trefl – pierwsza gra dla najmłodszych

Trefl

Spuzzle Auta

Trefl Spuzzle
Kolejny wpis na temat naszych ulubionych gier i znowu firma TREFL (gdyby ktoś się zastanawiał – nie współpracujemy z tą firmą i nie mamy żadnych profitów z pisania o produktach firmy). Dziś chciałabym pokazać Wam grę, która powinna być jedną z pierwszych jeśli chcemy zacząć oswajać dziecko z grami planszowymi. 
Jest to niewątpliwie jedna z najprostszych gier z jaką miałam do czynienia, a do tego łączy w sobie to co Tomek uwielbia najbardziej, czyli karty i puzzle.
Trefl Spuzzle
 Gra zawiera:
– kolorową planszę;
– 28 kart Spuzzle;
– 5 obrazków w czterech kolorach – 20 układanek;
– instrukcję.
Trefl Spuzzle
Zadaniem gracza jest ułożenie wszystkich swoich obrazków jako pierwszy. Podczas gry trzeba jednak być czujnym gdyż  za sprawą kart specjalnych można zyskać lub stracić puzzel.

Instrukcji właściwie tyle…teraz należy zasiąść do stołu i zagrać. Rozgrywka jest szybka, dynamiczna i nie nudzi się tak szybko. Dodatkowym atutem są bohaterowie z filmu Auta. Na rynku dostępna jest również wersja ze zwierzątkami i księżniczkami.

Trefl Spuzzle

Dodatkowym atutem gry jest różnorodność jeśli chodzi o wykorzystanie atrybutów gry.

Można używać samych puzzli lub samych kart:

– standardowe ułożenie puzzle wg obrazków;
– losowanie elementów i zbieranie poszczególnych puzzli/obrazków;
– gra w memory z 4 elementami;
– układanie na czas.

 Polecam od 3-lat – będzie dużo zabawy dla każdego! 
Wpis bierze udział w projekcie Grajmy!
https://projektgrajmy.blogspot.com/

 

#wakacyjne piątki z eksperymentami…puchnące farby

Motylek dla Babci

Puchnące farby domowej produkcji

Puchnące farby – motylek dla Babci
Jak to bywa z wakacjami – wakacje rozleniwiają, pobudzają do wyjazdów i ciągłego przesiadywania na zewnątrz, dlatego też mimo wielkich planów trochę zostawiliśmy w tyle nasze eksperymentowanie. Jednak dziś pogoda zmotywowała nas do wcześniejszego powrotu do domu i oto przedstawiam efekty: rosnące/puchnące farby 3d!
Do przygotowania tych magicznych farb potrzebujemy:
– filiżankę mąki;
– 3 łyżeczki proszku do pieczenia;
 – 1 łyżeczkę soli;
– wodę – u nas było to ok pół filiżanki;
– farby/barwniki.
Mąka z proszkiem do pieczenia to podstawa farb rosnących pod wpływem ciepła.
W pierwszej kolejności Tomski wymieszał mąkę z proszkiem do pieczenia, solą i dodając po łyżeczce wodę mieszał miksturę. W tym momencie zaczęła już dziać się magia gdyż z zainteresowaniem Tomek zauważył, że po każdej porcji wody mąka rośnie i „buzuje”.
Rosnąca mąka – puchnące farby.
Po uzyskaniu efektu „gęstego ciasta na naleśniki” nadeszła odpowiednia chwila by rozdzielić mieszankę do 4 filiżanek i kolejno dodawać barwniki. Można tutaj użyć farbek do jajek, barwników spożywczych, czy tak jak my farb plakatowych w tubkach.
Puchnąca farba już gotowa do zabawy!
Rozprowadzać farbe można na kilka sposobów, np. najbardziej popularnym rozwiązaniem jest wykorzystanie woreczków foliowych i wyciskanie farby, można też użyć szprycy cukierniczej. Nam najlepiej sprawdził się łyżeczka do każdego koloru, grube pędzle i pomoc paluszków.
Tomek w akcji – puchnące farby.
Po zakończonym tworzeniu należy włożyć prace do mikrofalówki i je wysuszyć. U nas pierwszy obrazek się troszkę przypalił, zrobiło się dużo dymu i nie za ładnie pachniało, ale przy kolejnych już wiedzieliśmy żeby ustawić najniższą temperaturę i sprawdzać na bieżąco stan obrazków.
Gotowy obrazek, farby wysuszone.
Efekt końcowy bardzo się Tomkowi podobał. Farby „urosły”, stały się wypukłe i można było dotknąć, wbić paluszek, pomiętosić…wszystko to, co Maluch lubi najbardziej. 
By ułatwić sobie proces suszenia i by Tomek mógł być zaangażowany użyliśmy suszarki. Był to strzał w dziesiątkę! Tomski suszył i obserwował jak farby rosną na jego oczach.
Serdecznie zapraszamy do wspólnej zabawy!
Farby 3d sprawią wiele frajdy małym i dużym!
Wpis powstał w ramach projektu:
http://karolowamama.blogspot.com/2016/06/wakacyjne-piatki-z-eksperymentami.html

#Grajmy! Mistrz Getriko

Wyd. Epideixis

MISTRZ GETRIKO

W naszym domu zawitała kolejna już gra krakowskiego wydawnictwa Epideixis. Jak to zwykle bywa, Tomski z wielkimi ochami i achami odpakował paczkę i zobaczył małe, kwadratowe, tekturowe opakowanie z dużym nic mu nie mówiącym napisem Mistrz Getriko. 
Pudełko zostało odpakowane i kolejne zaskoczenie: „O, nie mamo…same trójkąty! Co się robi z samych trójkątów?” – A, no ku zaskoczeniu wielu, można dużo!

Gra składa się z:
– 7 różnokolorowych trójkątów;
– 48 okrągłych kart z wzorami do ułożenia;
– instrukcji.
Gra polega na dobieraniu i zestawianiu ze sobą kolorowych trójkątów – brzmi prosto, ale wcale takie proste nie  jest. Jak wskazuje sama nazwa, która jest wynikiem połączeniem sylab: GE – TRI – KO jest to kombinatoryka geometryczna oparta na trójkątach. Wiem, teraz to już zabrzmiało bardzo groźnie, ale bez kombinowania nie ma zabawy.
Tomek od razu porwał do rączek trójkąty i zaczął układać swoje wzory. Jego wyobraźnia działała na najwyższych obrotach, bo raz powstawały lody, raz domek, a innym razem jeszcze inne twory. Co więcej wystarczyło, że przełożył kolory i bazowy wzór nabierał nowego znaczenia. Było przy tym mnóstwo śmiechu i dobrej zabawy, bo nie zawsze to, co ja „widziałam” pokrywało się z wyobrażeniami Tomka, więc niejednokrotnie musieliśmy skonfrontować swoje pomysły. 

Zachęcałam go również do układania gotowych wzorów. To wymaga już dużego skupienia się i dobrego pokombinowania by ułożyć dokładnie zaprezentowany wzór. Tomski przekładał wytrwale trójkąty, odwracał, przesuwał, oglądał z różnych perspektyw – ćwiczył myślenie, że aż było miło patrzeć. 

Po rozgrzewce przyszła pora na grę: potasowane karty układamy wzorami do dołu, a z trójkątów układamy wzór wyjściowy. Każdy z graczy losuje jedną kartę. Rozpoczyna najstarszy z uczestników. Są dwie możliwości ruchu: zmieniamy położenie jednego z trójkątów lub wymieniamy swoją kartę z wzorem. Celem jest takie poprzekładanie trójkątów by powstał nasz wzór. Oczywiście każdy gra do swojej bramki i stara się jak najszybciej uzyskać obraz własnego witraża.
W zależności od ilości graczy zasady gry ulegają małym modyfikacjom.  
Podczas pierwszych rozgrywek instrukcja może być bardzo pomocna, gdyż instruuje nas jakie ruchy są dozwolone, a które zabronione. Grę wygrywa ten z graczy, który uzbiera najwięcej punktów.
Gra budzi „mieszane uczucia”. Czasami jest to frustracja – gdy właściwy wzór nie wychodzi od razu, czasami jest to radość i triumf, a najczęściej pobudza do takiego skupienia i kombinowania, że aż dech zapiera. „Mistrz Getriko” pobudza też do ćwiczeń fizycznych, bo czasami trzeba się nieźle nagimnastykować dookoła stołu i zmienić kilka razy perspektywę patrzenia by dojrzeć swój układ.
Grę można kupić tutaj.
Zachęcamy do wspólnej gry!
Dziękuję Wyd. EPIDEIXIS za przekazany egzemplarz gry.

#Przygody z książką…Wodne przygody

Wyd. Yoyo

„Wodne przygody”

Tytułowa żabka – „Wodne przygody”
Mamy półmetek wakacji, więc i książka w projekcie dziś lekka, miła, iście wakacyjna. Jest to propozycja przede wszystkim dla Maluszków, ale i Przedszkolak  zainteresuje się pewnie ruchomymi zwierzątkami.
„Wodne przygody” wyd. YOYO
Poznajemy Żabkę, która znudzona życiem w stawie marzy o podróżowaniu. Chce przeżywać przygody i poznawać nowe miejsca. Jej marzenie się spełniają i z pomocą krokodyla wyrusza w nieznane. Żabka poznaje nowe zwierzątka, które stają się jej przyjaciółmi
pomagającymi w potrzebie, ale i przytrafiają się jej niebezpieczne
sytuacje. 
„Wodne przygody” wyd. Yoyo
Historia jest krótka i bardzo prosta. Tomski po kilkakrotnym przeczytaniu dokańczał zdania z danej strony. Jednak w tej książeczce nie tekst historii jest najistotniejszy, a forma wydania. Jest to format a4, z okładką gąbką i grubszymi lakierowanymi stronami. Największą atrakcją są zwierzątka „wychodzące” ze stron poruszające się pod wpływem przewracania kartek. Jest to hit powodujący ciarki u dzieciaków. 
„Wodne przygody” wyd. YOYO – rafa koralowa
Ta książka to wyprawa do świata fantazji pobudzająca do snucia swoich własnych opowieści o bohaterach na ilustracjach. Tomek oglądając książkę zadaje nieustająco swoje ulubionego pytanie: „…i co było dalej..?” i trzeba opowiadać, wymyślać, opowiadać, a kończy się to zwyczajowym: „ale ja myślę, że było to tak…”
„Wodne przygody” wyd. YOYO
Polecam serdecznie, szczególnie dla dzieci, które nie przepadają za czytaniem książek. Taka pozycja może skutecznie zachęcić do poznawania nowych publikacji.