#Grajmy! Sadzimy las Granna

http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

Smok Obibok poleca

Sadzimy las

GRANNA

Gra – fenomen! Pierwsza gra, w którą Tomski zagrał od początku do końca, przestrzegając zasad – wszystkich – zachowując kolejność, uczciwie budując drzewka i w końcu wygrywając!
„Sadzimy las” jest ostatnio bardzo popularna, ponieważ jest to efekt konkursu „Wymyśl grę, zostań autorem Granny”. Szczerze powiedziawszy podchodziłam na początku do niej z pewnym dystansem, ale udało nam się wygrać grę w konkursie i staliśmy się jej posiadaczami. Okazała się strzałem w dziesiątkę.
W naszych zbiorach mamy już wiele ciekawych gier, ale do tej pory zawsze graliśmy bardziej wg zasad Malucha, a tutaj totalne zaskoczenie. Zasady są tak proste i tak czytelne dla 2,5 latka, że z łatwością się wkręcił i grał jak przystało na prawdziwego gracza;)
Wiek określony przez producenta to 4-10 lat, jednak jak widzę na przykładzie Tomka, spokojnie młodsze dzieci ogarną i będą czerpały przyjemność z gry.
Gra ma dwa warianty, podstawowy – łatwiejszy oraz zaawansowany.  
Celem gry jest wyhodowanie pięciu drzew, gdzie każde składa się z trzech części (podstawa drzewa, korona, ptak). Podczas gry rzucamy dwoma kostkami i w zależności od wyniku dobieramy kolejne elementy.
W skład gry wchodzi: 40 elementów drzew, 20 ptaków, 4 plansze, 3 żetony, dwie kostki, instrukcja, plakat oraz nasionka sosny.
Czy gra posiada walory edukacyjne? Niewątpliwie! Jest doskonałym wstępem do rozmów na temat lasu, szacunku do zwierząt i roślin leśnych. Dużym atutem jest dołączony plakat, który w prostych hasłach wprowadza podstawowe tematy do rozmowy. Poznajemy 4 rodzaje ptaków i ćwiczymy rozpoznawanie i liczenie do trzech. Dla nas bomba!

Elementy gry są z grubszej tektury, bardzo estetycznie wykonane w pięknych barwach. Wszystko jest dopracowane w punkt. Również wielkość poszczególnych elementów jest odpowiednia dla małych graczy.
Podsumowując…bierzcie i grajcie, a przy tym rozmawiajcie o skarbach lasu i dobrodziejstwie płynącym z lasów. Autorce gry – serdecznie gratulujemy pomysłu!

Wpis powstał w ramach projektu Grajmy!
http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

Motoryka duża z zającem wielkanocnym

Przygotowania do Świąt

Strzelamy gole!

motoryka duża

O motoryce małej pisałam ostatnio kilkakrotnie(tu,tu,tu, tu) jakoś nam bardziej po drodze z tymi ćwiczeniami. Jednak nie zapominamy też o motoryce dużej. W zimie, w mieszkaniu trochę trudniej o ciekawe aktywności, ale dziś mamy propozycje nie do odrzucenia. 
Motoryka duża odpowiada za sprawność całego ciała. Należy najpierw zadbać o wszechstronną aktywność ruchową by dziecko mogło prawidłowo wykonywać złożone ruchy motoryki małej.
Polecane są wszelkie ćwiczenia rozwijające zręczność i ogólną sprawność takie jak podskoki, pływanie, bieganie, zabawy z piłką czy balonikami, rzucanie piłki do celu, pokonywanie przeszkód czy zabawy równoważne.
My dziś spędzając wspólnie przedpołudnie zrobiliśmy sobie bramkę do strzelania goli, ale nie taką zwykłą…tylko…w formie zająca wielkanocnego;) 
Potrzebowaliśmy:
  •  pudełko kartonowe;
  • watę;
  • nożyczki;
  • kolorowy papier;
  • klej;
  • mazaki;
  •  

W pudelku kartonowym wycięliśmy otwór i obkleiliśmy pudełko żółtym papierem:

Następnie Tomski zajął się produkcją uszek zająca, by wzmocnić efekt obkleił je watą i dzięki temu nasz zając ma puchate uszka.

Na końcu zostało przyklejenie oczek oraz dorysowanie nosa i wąsów. Mogliśmy zaczynać zabawę.

Przenieśliśmy się na podłogę i Tomski rozpoczął rozgrywki. Grał na czworakach popychając piłeczki dłonią, a gdy opanował już sztukę celowania rączką postanowił kopać nóżką. Zdecydowanie łatwiejsze celowanie okazało się dla niego gdy kopał nóżką.

Łatwa gra do przygotowania, prosta w obsłudze, a zapewnia dużo zabawy i uciechy. Dziecko może grać samo,  z rodzicem czy też równocześnie może grać większa ilość dzieciaków. Zachęcam oczywiście do wykonania dwóch „bramek” i można urządzić prawdziwy wielkanocny mecz piłkarski!

H. Tullet „10 razy 10”

Wydawnictwo BABARYBA

Książka inna niż wszystkie

H. Tullet

Herve Tullet autor wielu już znany, przez jednych wychwalany przez innych krytykowany. Potrafi zaskoczyć i zainteresować swoimi innowacyjnymi pomysłami. Tym razem na warsztat wziął matematykę. Cóż można wymyślić pokazując cyfry? A no, okazuje się, że wiele…
Książka składa się z 10 rozdziałów, w którym autor za każdym razem nas zaskakuje. Poznajemy cyfry (to najczytelniejszy rozdział „liczbowo” – na jednej stronie jedna cyfra). Drugi rozdział budzi pewne nasze wątpliwości…Tomski jest średnio przekonany, bo on przecież nie ma tyle paluszków u dłoni;)
Pomysł z kolorami znamy już z książki o kolorach(pisaliśmy o niej tutaj). W przystępny sposób autor przybliża mieszanie kolorów. Na każdej kolejnej stronie dodaje nowy kolor i powstaje nam piękna paleta barw.
Poznajemy z autorem również ludzkie ciało. Liczymy ilość oczu, nosów, ust, nóg i rąk…to jest rozdział pomijany przez Tomka. Powstający potwór(jak mówi Maluch) go nie przekonuje i woli go za długo nie oglądać. 
Zdecydowanie bardziej przypadła mu do gustu historia o powstaniu świata. Ten rozdział mobilizuje nas do snucia opowieści o kolejności powstawania życia na ziemi. Tutaj zaczyna się już zabawa w bajarza…i tak dzięki kolejnym rozdziałom możemy wymyślać historie o życiu na ziemi, o kształtach, z których powstają różne obrazki – ta część książki przyciąga Tomka na dłużej.

Książka nie wymaga od czytelnika potrząsania, dmuchania, klaskania – pod tym względem jest najmniej zaskakująca spośród innych pozycji autora, ale jest równie interesująca. Moim zdaniem jest obfita w możliwości do opowiadania i pracy z nią. Może inspirować do wielu zabaw i aktywności podyktowanych kolejnymi pomysłami zawartymi w książce.
Dla młodszych dzieci jest okazją do poruszenia wyobraźni i pooglądania dosyć abstrakcyjnych ilustracji, natomiast dla trochę starszych dzieci jest szansą na poćwiczenie liczenia, puszczenia wodzy wyobraźni i stworzenia niesamowitych opowieści podyktowanych światem liczb.

Nam liczenie z Tulletem się podoba i coraz chętniej Maluch sięga po te książki – dorasta do tego poziomu abstrakcji;) Dlatego zachęcamy do zapoznania się z tą pozycją. Będzie nam bardzo miło gdy zostawicie swoją opinię w komentarzu pod wpisem. Zapraszamy!


ps. o Tullecie pisaliśmy również tu

Kartki Wielkanocne

Przygotowanie do Świąt

Kartki Wielkanocne

praca Tomskiego

Święta Wielkanocne zbliżają się wielkimi krokami w związku z tym przygotowaliśmy z Tomkiem kartki, które wyślemy do najbliższych.
Wydrukowaliśmy szablon zajączka(do pobrania tutaj). Powycinaliśmy poszczególne elementy na kolorowym papierze i Tomek rozpoczął proces dopasowywania. Właściwie miał przy tym świetną zabawę  i sprawiło mu to wiele frajdy.
W końcu powybierał różne kolory papieru na tło i zaczął przyklejać elementy.
Wykorzystaliśmy ruchome oczka oraz zielone paski kolorowego papieru, które posłużyły nam za trawkę. 
Oto efekt pracy Tomka. Jest bardzo dumny z siebie, pozostaje jeszcze napisać życzenia, włożyć do kopert i wysłać. 
Jeśli czas i okoliczności pozwolą mamy również w planach przygotować wielkanocne zajączki z materiałów dostępnych w każdym domu, więc zapraszamy już wkrótce na drugi post z serii Wielkanoc;)

Beki, smarki, pierdy…kontrowersyjna pozycja dla najmłodszych

Wyd. MUZA

„BEKI SMARKI PIERDY, 

czyli

co się dzieje w moim ciele”

Nic, co ludzkie nie jest nam obce…Szczególnie gdy jest się mamą 2,5-latka i wszystko zaczyna być bardzo interesujące…
Zastanawialiśmy się nad tą książką jakiś czas, czy aby na pewno jest to pozycja, którą możemy już czytać i czy Tomski do niej dorósł. W końcu zamówiliśmy, odebraliśmy i przepadliśmy. Absolutnie, książka nas „pokonała”, „rozłożyła na łopatki” i co tam jeszcze;) 
Zdecydowanie nie jest to książka dla wrażliwców, a raczej dla ludzi o mocnych nerwach. O czym czytamy? O tym wszystkim, co każdego z nas dotyczy, ale raczej nikt o tym oficjalnie nie rozmawia, czyli o sikach, kupie, krwi, ślinie, smarkach, strupach, bąkach i wymiotach.
Dowiemy się po co nam kozy w nosie, co oznaczają poszczególne kolory naszych smarków, weżniemy pod lupę rzygi, nie mówiąc już o ciekawostkach historycznych na temat bąków czy szczegółowej charakterystyki kupy(ulubione zagadnienie Tomka).
Jest to fantastycznie wydana pozycja. Pełna interaktywności. Odkrywamy okienka, klapki, modele 3d, możemy wysuwać ruchome elementy. Maluch otwiera nos i odkrywa w środku bakterie, otwiera klapę toalety i dowiaduje się, co jest w jego moczu, a nawet za pomocą ilustrowanego poradnika możemy dowiedzieć się jak wymiotować.
Polecamy każdemu. Oprócz zabawnych komentarzy znajdziemy tutaj garść ciekawostek, ale i teorii podanej w interesujący i przystępny sposób. Zapraszamy do lektury!