Wakacyjne piątki z eksperymentami #1

Wakacje

Eksperymenty

* wędrujące dżdżownice

*wędrująca niebieska woda 

Nadszedł czas wakacji, a my bawimy się nadal. Nie boimy się żadnych wyzwań dlatego bierzemy udział w nowym pomyśle na urozmaicenie czasu:  WAKACYJNE PIĄTKI Z EKSPERYMENTAMI. Od 1.lipca br co piątek będziemy publikować nasze eksperymenty. Zapraszamy do wspólnej zabawy!

WĘDRUJĄCE DŻDŻOWNICE

Potrzebujemy:

– żelatynę bezsmakową;
– foremkę;
– wrzący sok;
– słomki do napojów;
– łyżkę.

  Żelatynę wsypujemy do miseczki i zalewamy 2/3 szklanki wrzącego soku. Dokładnie mieszamy.

Zanurzamy słomki, tak by napełniły się miksturą.

.

Jeśli słomki wypływają obciążamy je czymś, u nas to były małe łyżeczki. Wkładamy całość do lodówki.

Po kilku godzinach można wyjąć słomki, umieścić je na blacie i za pomocą wałka wyciskać nasze gąsienice. Im dłużej były w lodówce tym są bardziej wytrzymałe.Można się nawet pokusić o spróbowanie dżdżownic – satysfakcja gwarantowana!

Dlaczego wędrujące dżdżownice? Ponieważ z wielką gracją wypełzają ze swoich bezpiecznych domków – słomek. Jest to świetny pomysł na atrakcję podczas spotkania dzieci z przyjaciółmi, Proste, bezpieczne i wywołujące wiele emocji. Dla odważnych – świetna przekąska;)

Dla starszych dzieci: można podgrzewać gąsienice, ponownie mrozić, dodawać żelatyny i obserwować co się dzieje. Sprzyja wprowadzaniu pojęcia cząsteczek, polimerów, układów koloidalnych(zwanych żelem).


WĘDRUJĄCA NIEBIESKA WODA
Potrzebujemy:
 – wieczko od słoika;
– wodę;
– barwnik(im ciemniejszy tym lepszy);
– plastikową koszulkę na dokumenty;
– nożyczki;
– dwa spinacze;
– białą kartkę papieru.
Wieczko napełniamy woda po brzegi i dodajemy barwnik.Koszulkę przecinamy wzdłuż.
Koszulki zwijamy razem w tubkę i spinamy spinaczami oba końce. Tubkę stawiamy we wieczku pionowo. By było łatwiej obserwować wspinaczkę wody wewnątrz powstałej tubki umieszczamy kartkę.
Kartkę wkładamy tak by dotykała ścianek tubki, ale nie dosięgała do powierzchni wody.
Miłego obserwowania!
Sytuacja jaką obserwujemy to zjawisko kapilarne. Woda lepi się do powierzchni określonych substancji(adhezja), jeśli powierzchnia substancji jest odpowiednio duża, woda przeciwstawia się grawitacji i wędruje w górę.
*Inspiracją była książka pt: „Pamiętaj, chemiku mały…” wyd. Jedność dla dzieci
Już wkrótce zapraszamy na następne eksperymenty!

#Przygody z książką…Elementarz dla dzieci z dysleksją

Agnieszka Łubkowska

Elementarz dla dzieci z dysleksją

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

No i mamy! Czekałam na to wydanie i się doczekałam. Dotarła akurat na kilka dni przed publikacją #przygody z książką. Zapewne wiele z Was rozpoczęła już, lub zastanawia się od czego zacząć naukę literek z dzieckiem. U nas zaczęło się całkiem przypadkiem od zabawy, puzzli z literkami, układanek, a potem już poszło. Tomski sam interesował się literkami i dopytywał za każdym razem jaka to litera, więc mu powtarzaliśmy i zapamiętał. Jednak przyswoił sobie litery duże – drukowane. Teraz nadszedł  czas na skojarzenie dużej litery z małą literą pisaną. W tym zadaniu niezwykle pomocny będzie nam „Elementarz dla dzieci z dysleksją”.  
Książka składa się z trzech rozdziałów:
1. nauka liter;
2. nauka sylab;
3. czytanie całych słów.
Pozycja zasadniczo ćwiczy czytanie, ale dodatkowo również pomaga kształtować słuch fonemowy. Uczymy dziecko, że język mówiony to dźwięki układające się w zdania, a zdania to wyrazy, które dzielimy na sylaby i głoski.  
Elementarz jest przejrzysty, zachowane odstępy pomiędzy linijkami ułatwiają skupienie uwagi, a zastosowana czcionka jest czytelna. Nie przytłacza również nadmiar kolorowych ilustracji. Jest stonowany i pięknie wydany w twardej oprawie.

W Elementarzu zostały umieszczone techniki relaksacyjne, które wyciszą pobudzone dziecko i ułatwią skupienie uwagi.

Cenne są również zamieszczone wskazówki dla dorosłych oraz dla dzieci, które pomagają w jeszcze lepszym wykorzystaniu podręcznika.

Elementarz podpowiada jak urozmaicić utrwalanie wiadomości i jakie ćwiczenia wykonywać.
 

Jest również skarbnicą wiedzy. Czytanki nie są pustymi, nic nie wnoszącymi historyjkami, ale pełnymi interesujących ciekawostek krótkimi opowiastkami, które dodadzą „smaczku” nauce. Np. wiecie ile lat miał najstarszy żółw chodzący po świecie lub że większość muszli ślimaków jest skręcona w prawo?

Dlatego jeśli Twoje dziecko ma trudności w nauce czytania/interesuje się literkami lub chcesz rozbudzić w dziecku chęć do poznawania liter to ten elementarz jest właśnie dla Was.
Post powstał w ramach projektu #Przygody z książką.

Żeloglutki – książka inna niż wszystkie

Książka obrazkowa – puzzle XXL

Żeloglutki

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Książek dla dzieci jest cała masa. Wydawnictwa prześcigają się w wymyślaniu coraz to ciekawszych publikacji. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam książkę zdecydowanie inną niż wszystkie. 
Wydawnictwo nasza Księgarnia, autor: Janusz Wyrzykowski
„Żeloglutki” – sympatyczne stworki mają ambitne zadanie – budują miasto, ale…no właśnie…bardziej od pracy lubią odpoczywać, bawić się, podkradać owoce z drzew lub puszczać latawce.
Książka wydana jest w formacie 200mm x 280mm. Składa się z 15 kartonowych kart, które możemy oglądać w dwójnasób. Przeglądając jak typową książkę lub wyrywając plansze i oglądać wybrane strony. Mało tego, karty – puzzle tworzą ogromny obraz przedstawiający miasto w budowie, a zadaniem dzieciaków jest ułożenie ich tak żeby wszystko po kolei pasowało.
Tomskiemu najbardziej spodobało się „wchodzenie do historii”, czyli usadowienie się na środku wielkiego placu budowy i analizowanie ilustracji.
Książka daje wiele możliwości zabawy, ponieważ atrakcje znajdziemy również na odwrocie każdej planszy:
 – co najistotniejsze dla mnie i zdecydowanie  ułatwia mi rozmowy o rzeczonym temacie to „ściąga” z maszyn budowlanych z krótką charakterystyką do czego są wykorzystywane;
– seria zadań i zagadek do rozwiązania z Żeloglutkami w roli głównej (a nawet instrukcja wykonania samolotu z papieru – ulubionej zabawki Żeloglutków);
– oraz spis sytuacji i obrazków do odszukania przez Maluchy. 
Książka jest świetnym pretekstem do rozmów na temat bezpieczeństwa podczas robót remontowo – budowlanych, właściwych zachowań jeśli znajdujemy się w pobliżu placu budowy czy zachowania szczególnej ostrożności gdy np. przechodzimy w pobliżu przejeżdżających maszyn.
Dzięki tej pozycji na pewno poszerzymy swoje i dziecka słownictwo, a niejednokrotnie pewnie będziemy musieli sięgnąć jeszcze do innych źródeł by odpowiedzieć na wszystkie szczegółowe pytania dociekliwych Maluchów, które potrafią wypatrzeć najmniejsze szczegóły.
Tomski po przejrzeniu nowej pozycji w biblioteczce szybko wykombinował, że on przecież też ma maszyny budowlane i zainspirowany obrazkami zaczął układać klocki LegoDuplo i odtwarzać sytuacje ze zdjęć. Zapewniło nam to zabawę na całe popołudnie.
Jest to obowiązkowa pozycja dla amatorów maszyn budowlanych, ale i dla tych, którzy dopiero odkrywają świat „budowlanki”.

Dzień Ojca – kwiaty dla Taty

23.06.2016

Bukiet kwiatów dla tych, 

których kochamy

Własnoręcznie zrobiony wazonik z kwiatami zawsze każdemu sprawi radość. Tomski uwielbia robić prezenty, a że nadarzyła się okazja to przygotowaliśmy dla ukochanej Cioci Tomka taki o to mały upominek.
 

 Do przygotowania potrzebujemy:

  • bibułę;
  • plastelinę;
  • patyczki;
  • kolorowy materiał;
  • kryształki;
  • klej na ciepło;
  • folia aluminiowa.

Rozcięliśmy małą butelkę w mniej więcej 1/3 wysokości i obkleiliśmy ją kolorowym – ozdobnym materiałem. Tomski wymyślił wzmocnienie oklejając wnętrze plasteliną oraz środek wypełniliśmy srebrną folią. Dodatkowo klejem na ciepło przykleiliśmy ozdobne kamienie.
Następnie ruszyła produkcja kwiatów. Pierwsza dwa powstały z bibuły oraz z plasteliny. Instrukcja jest prosta: odcinamy pasek o szerokości ok 5cm, nacinamy wg własnej fantazji i okręcamy wokół patyczka, który będzie naszą łodygą. My obklejaliśmy patyczki plasteliną, można też okręcić bibułą czy papierem kolorowym. Jednak dla młodszych dzieci zdecydowanie łatwiejsze jest obklejenie plasteliną. 
Nie zapominamy o środku kwiatka;)
Dwa ostatnie kwiatki powstały już na bazie plasteliny. Okręcanie bibułą okazało się zbyt żmudną pracą dla Malucha. Tomek okleił patyczki, uformował kulki na środek kwiatka oraz z małą pomocą przygotował sobie płatki. Na koniec skleił wszystko w całość i wyszło mu naprawdę ładnie.
Gdy wszystkie nasze cztery kwiatki były gotowe ułożył w wazoniku i podziwiał swoje dzieło:)

Myślę, że z takiego własnoręcznie przygotowanego wazonika z kwiatami ucieszy się zarówno mama jak i tata, gdyż nic tak nie cieszy jak zaangażowanie w tworzenie naszych Maluchów.
Wpis bierze udział w wyzwaniu DIY prezent na dzień ojca. Szczegóły tutaj.

Dzień Ojca – laurka stópką i rączką malowana

23.06.2016

Dzień Taty

Dzień Taty (Ojca brzmi tak „chłodno”) zbliża się wielkimi krokami i Tomski rozpoczął przygotowania prezentów dla taty. Pierwszą laurką jest kolorowy motylek stworzony z odbitych rączek i stóp Malucha. Taki sposób malowania sprawia ogromna frajdę i dodatkowo ćwiczy czucie głębokie, więc „dwie pieczenie na jednym ogniu”.

W pierwszej kolejności oczywiście pomalowanie stóp… Ogromna frajda, masa śmiechu i niezła gimnastyka dla Tomskiego, bo przecież on oczywiście musiał „SAM” 😉

I odbijanie… po kilku próbach samodzielnego odbijania Tomek się poddał i jednak mama okazała się przydatna:
Następnym krokiem było namalowanie „brzucha i buzi” motylka…to wyszło Tomskiemu świetnie. Choć może te oczy i otwarte usta trochę jak z horroru;)
Ostatni etap to przyklejanie napisu. Wycięłam gotowe literki, natomiast zadaniem Tomka było odwzorowanie napisu i przyklejenie na swoje dzieło:
Efekt końcowy:
Absolutnie końcowym etapem jest doprowadzenie Malucha do stanu używalności, który w ferworze twórczym malował całym sobą:

Wpis bierze udział w wyzwaniu DIY prezent na dzień ojca. Szczegóły tutaj.