Dzień Ojca – kwiaty dla Taty

23.06.2016

Bukiet kwiatów dla tych, 

których kochamy

Własnoręcznie zrobiony wazonik z kwiatami zawsze każdemu sprawi radość. Tomski uwielbia robić prezenty, a że nadarzyła się okazja to przygotowaliśmy dla ukochanej Cioci Tomka taki o to mały upominek.
 

 Do przygotowania potrzebujemy:

  • bibułę;
  • plastelinę;
  • patyczki;
  • kolorowy materiał;
  • kryształki;
  • klej na ciepło;
  • folia aluminiowa.

Rozcięliśmy małą butelkę w mniej więcej 1/3 wysokości i obkleiliśmy ją kolorowym – ozdobnym materiałem. Tomski wymyślił wzmocnienie oklejając wnętrze plasteliną oraz środek wypełniliśmy srebrną folią. Dodatkowo klejem na ciepło przykleiliśmy ozdobne kamienie.
Następnie ruszyła produkcja kwiatów. Pierwsza dwa powstały z bibuły oraz z plasteliny. Instrukcja jest prosta: odcinamy pasek o szerokości ok 5cm, nacinamy wg własnej fantazji i okręcamy wokół patyczka, który będzie naszą łodygą. My obklejaliśmy patyczki plasteliną, można też okręcić bibułą czy papierem kolorowym. Jednak dla młodszych dzieci zdecydowanie łatwiejsze jest obklejenie plasteliną. 
Nie zapominamy o środku kwiatka;)
Dwa ostatnie kwiatki powstały już na bazie plasteliny. Okręcanie bibułą okazało się zbyt żmudną pracą dla Malucha. Tomek okleił patyczki, uformował kulki na środek kwiatka oraz z małą pomocą przygotował sobie płatki. Na koniec skleił wszystko w całość i wyszło mu naprawdę ładnie.
Gdy wszystkie nasze cztery kwiatki były gotowe ułożył w wazoniku i podziwiał swoje dzieło:)

Myślę, że z takiego własnoręcznie przygotowanego wazonika z kwiatami ucieszy się zarówno mama jak i tata, gdyż nic tak nie cieszy jak zaangażowanie w tworzenie naszych Maluchów.
Wpis bierze udział w wyzwaniu DIY prezent na dzień ojca. Szczegóły tutaj.

Dzień Ojca – laurka stópką i rączką malowana

23.06.2016

Dzień Taty

Dzień Taty (Ojca brzmi tak „chłodno”) zbliża się wielkimi krokami i Tomski rozpoczął przygotowania prezentów dla taty. Pierwszą laurką jest kolorowy motylek stworzony z odbitych rączek i stóp Malucha. Taki sposób malowania sprawia ogromna frajdę i dodatkowo ćwiczy czucie głębokie, więc „dwie pieczenie na jednym ogniu”.

W pierwszej kolejności oczywiście pomalowanie stóp… Ogromna frajda, masa śmiechu i niezła gimnastyka dla Tomskiego, bo przecież on oczywiście musiał „SAM” 😉

I odbijanie… po kilku próbach samodzielnego odbijania Tomek się poddał i jednak mama okazała się przydatna:
Następnym krokiem było namalowanie „brzucha i buzi” motylka…to wyszło Tomskiemu świetnie. Choć może te oczy i otwarte usta trochę jak z horroru;)
Ostatni etap to przyklejanie napisu. Wycięłam gotowe literki, natomiast zadaniem Tomka było odwzorowanie napisu i przyklejenie na swoje dzieło:
Efekt końcowy:
Absolutnie końcowym etapem jest doprowadzenie Malucha do stanu używalności, który w ferworze twórczym malował całym sobą:

Wpis bierze udział w wyzwaniu DIY prezent na dzień ojca. Szczegóły tutaj.
 

#Grajmy! Gigantyczna kanapka

http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

Melissa and Doug

Kanapka

Ta gra to prawdziwy hit. Jedna zabawka dająca bardzo wiele możliwości. Jest u nas już ponad rok, albo i dłużej. 
http://edukatorek.pl/gry/2450-kanapka-gra-10w1-md-13061-melissa-and-doug.html

W zestawie znajdują się 4 kromki chleba z otworem na dłoń, dwa pomidory, dwa ogórki, dwa plastry szynki, dwa liście sałaty, dwa plastry sera żółtego, dwa „plastry” masła i coś fioletowego, co u nas spełnia umowną rolę marmolady;) dodatkowo 20 kart propozycji ułożenia kanapki. Do gry dołożona jest instrukcja w języku angielskim z 10 propozycjami gier.

Elementy gry wykonane są z filcu w ładnych, wyraźnych kolorach. Każdy składnik jest sporych rozmiarów, dlatego też bez problemu mogą bawić się młodsze dzieci. Rzepy dzięki, którym nasza kanapka jest spójna dobrze trzymają, ale też spokojnie półtoraroczne dziecko poradzi sobie z rozszczepieniem elementów.

Możliwości zabawy jest bardzo wiele. Można układać wg wzoru z karty,  możemy układać na czas, możemy komponować nasze ulubione kanapki. Budujemy też kanapki „z błędem” do odnalezienia. Pomaga nam też ćwiczyć pamięć, Tomski zapamiętuje wzór wylosowanej karty i układa kompozycję z pamięci.

My zaczynaliśmy naszą przygodę z tą nietypową grą od rozpoznawania poszczególnych składników, nazywania ich oraz określania podstawowych właściwości. Świetnie nadaje się też do nauki kolorów.
Zawody: rzucanie do celu, który z graczy zbuduje kanapkę z większą ilością składników.
Tomek ma na rączce założoną kromkę, składniki rozłożone są na podłodze. Ja opisuję składnik, który mam na myśli,  a Maluch odgaduje, co mam na myśli i  je „łapie” na swoją kanapkę.
Ćwiczenie równowagi, pokonywanie przeszkód.
Zadaniem dziecka jest odnalezienie karty wg której została ułożona kanapka.
Czy warto zainwestować? Oczywiście, będzie to świetna zabawa dla amatorów kanapek oraz dla niejadków (może dzięki takiej zabawie, któryś mały niejadek przekona się do spróbowania nowych smaków?). Jak wyżej wspominałam instrukcja jest w języku angielskim, jednak napisana jest w bardzo przystępny sposób, a dodatkowo dołączone są bardzo czytelne ilustracje z propozycjami zabaw.
Zachęcamy do wspólnej zabawy!

Ciecz nienewtonowska – świetna zabawa dla każdego

Fizyka dla najmłodszych

Ciecz nienewtonowska

Brudzimy się

Każdego Malucha interesuje świat, z wiekiem zadają coraz więcej pytań i domagają się coraz to ciekawszych zajęć. Co więcej i rodzice potrzebują nowych pomysłów na wspólne spędzanie czasu żeby równie dużo przyjemności czerpać z zabawy.
U nas popularne są zabawy różnymi masami, Tomek bardzo lubi odkrywać nowe konsystencje i badać wszystko swoimi łapkami. Długo zabieraliśmy się za przygotowanie cieszy nienewtonowskiej, ale gdy już raz spróbowaliśmy to bawiliśmy się w ten sposób już kilka razy. 

Czym jest ciecz nienewtonowska?
Ciecz ta pod wpływem nacisku zmienia swoje właściwości. Najczęściej zmienia się jej twardość. Jeśli przygotujemy odpowiednio dużo cieczy możemy nawet sprawdzić, że da się po niej chodzić. Należy jedynie pamiętać o odpowiedniej sile nacisku i szybkości poruszania się.
Jak wykonać ciecz nienewtonowską?
Przygotowanie jest banalnie proste. Potrzebujemy tylko dwóch składników oraz miski lub baseniku. Do miski wsypujemy mąkę ziemniaczaną i dolewamy wody. W trakcie dolewania wody cały czas mieszamy aż do momenty gdy nasza masa będzie miała konsystencję gęstej farby. Proporcje uzależnione są od ilości jaką chcemy uzyskać. 

Zabawa jest przednia. Gdy naciskamy ciesz staje się bardzo twarda, nie do ruszenia, natomiast gdy uda nam się nabrać na dłoń staje się coraz to bardziej płynna. Można ją przelewać, miętosić, ugniatać, próbować mieszać. Jest to świetne ćwiczenie dla małych rączek i dostarcza nam wielu doznań sensorycznych.

Sprzątanie również nie jest trudne…stosunkowo 😉 wystarczy trochę cierpliwości i przy pomocy dzieciaków nadal się bawiąc można posprzątać. My wykorzystywaliśmy szufelkę do nabierania cieczy znajdującej się na podłodze.
Zapraszamy do wspólnej zabawy!

Blisko(s)twory…podsumowanie ostatnich 3 tygodni

Co piątek dostajemy na skrzynkę pakiet materiałów do wykorzystania w zabawach z dziećmi. Blisko(s)twory bardzo pozytywnie nas motywują i pobudzają do kreatywnych działań. Dziś nadszedł czas na podsumowanie ostatnich trzech tygodni. Oto kilka zajawek z naszych poczynań:
I. Drzewo genealogiczne naszej rodziny: świetny sposób na wykonanie, czyli odbijamy dłonie pomalowane farbami, dorysowujemy pień i wklejamy zdjęcia naszych bliskich. proste i efektowne.

 II. Portret naszej rodziny:

Jestem pod wrażeniem naszych fryzur i oddania wszystkich istotnych szczegółów. Tata ma brodę, ciocia ma zawsze różowe usta, babcia ma żółte włosy (bo jest blondynką), a dziadek ma największy uśmiech, bo zawsze się do Tomka uśmiecha. Braciszek Leon i wujek mają oboje rude włosy i są obok siebie. Tylko ja mam jakąś specyficzna fryzurę..muszę się zastanowić nad tym jak widzi mnie mój syn;)

III. Tomek odrysował swoje ciało porównując sylwetkę ze zdjęciami ze swojej pierwszej encyklopedii „Ciało człowieka”
Tomski bawił się również w stylistę.

Ostatnim etapem zabawy było malowanie wnętrzności, Tomek jest bardzo zainteresowany procesem trawienia, więc z aptekarską dokładnością rysował drogę jedzonka. 

IV. Podczas naszych zabaw wyszliśmy też w teren. Rozpoczęliśmy od malowania kwiatów. Było puszczanie baniek mydlanych, poszukiwanie skarbów w piaskownicy oraz pokonywanie przeszkód na placu zabaw.

V. Ostatni tydzień opisywanych zmagań minął pod hasłem „pobrudźmy się!” 😉 
My wybraliśmy piankę do golenia plus kolorowe farbki. Było mieszanie kolorów, malowanie powstałą masą oraz rzeźbienie w piance, czyli masa doznań sensorycznych.

Zdecydowanie największa frajda to malowanie dłońmi…a nawet całymi rączkami…

…nawet łokcie i przedramiona brały udział w zabawie…

Na koniec było malowanie pędzli. Tomski użył swoich ulubionych kolorów. 
Póki co to tyle naszych zabaw. Z niecierpliwością czekamy na kolejne zadania do wykonania. Nasz „Blisko(s)tworowy album rodzinny” się rozrasta i będzie świetną pamiątką dla nas, rodziców, ale i dla Tomka gdy dorośnie. Będzie miał wspaniałą porcję wspomnień.

Na temat projektu pisałam już tu i tu.

Zapraszam do wspólnej zabawy!