„Powrót do tajemniczego ogrodu” wyd. ZNAK

Holly Webb

„Powrót do tajemniczego ogrodu”

Anglia, rok 1939. Wychowankowie domu dziecka zostają przeniesieni z Londynu zagrożonego nalotami do wiekowej posiadłości Misselthwaite Manor. Tam maja być bezpieczni.  Emmie, główna bohaterka czuje się bardzo zagubiona i nieszczęśliwa, gdyż w sierocińcu został kot, który stał się jej jedynym przyjacielem.

Nowe otoczenie budzi strach w  dzieciach, ale też kusi swoją tajemniczością. Z każdym dniem dziewczynka odkrywa nowe tajemnice związane z tym miejscem. Największym odkryciem są pamiętniki, które stanowią zapis sprzed kilkudziesięciu lat historii dziewczynki, która również mieszkała dokładnie w tym pokoju, również była sierotą i czuła się podobnie obco i samotnie w tym miejscu. 
Losy Emmy i Mary przeplatają się…
Holly Webb doskonale wczuła się w klimat „Tajemniczego ogrodu” i kontynuuje tę magię w swojej historii. Zaczynamy czytać i nie możemy się oderwać, aż do ostatniej strony.
Wojna, która rozgrywa się w tle i jest przyczynkiem do kolejnych wydarzeń nie przytłacza i nie przeraża czytelnika. Nasza uwaga skupia się na tytułowym tajemniczym ogrodzie.
Dzięki zawartym w tekście fragmentom pierwowzoru możemy przypomnieć sobie oryginał i momenty, które w danej chwili mają największe znaczenie.
Jest to książka, którą mogę polecić dla tych, którzy kochali „Tajemniczy ogród” jak i dla tych, którzy za oryginałem nie przepadali. Mimo, iż losy bohaterów łączą się na swój sposób to jednak jest to inna, nowa historia, która pozostaje niedokończona…

Dziękuję wydawnictwu ZNAK emotikon za przekazanie egzemplarza książki.

Blisko(s)twory – rozgrzewka

Blisko(s)twory, o których pisałam ostatnio tu ruszyły pełną parą od zadania „na rozruszanie”, czyli przygotowania segregatora do przechowywania naszych wspomnień. Tomek z wielkim zaangażowaniem zajął się napisami na stronę tytułową, która zapewne będzie na bieżąco uaktualniana.

Pierwszym zadaniem natomiast było stworzenie swojego własnego Stwora z literki „S”. Tomski wymyślił to sobie w taki oto sposób:

Zachęcam do przyłączenia się do projektu. Jeszcze zdążycie! 

Blisko(s)twory

Kolejna inicjatywa pomysłowych Mam: Kingi, autorki bloga http://humahuppa.blogspot.com oraz Miry z bloga http://olafasola.pl

Ten projekt ma na celu uświadomienie wszystkim rodzicom jak ważny jest czas spędzony z dziećmi i pogłębianie naszej relacji. W formie zabawy będziemy realizować tematy, które przygotowały autorki.
Przez 4 tygodnie, w każdy piątek, zapisane osoby otrzymają pakiet materiałów, w skład których będą wchodziły pomysły na wspólna zabawę. Dodatkowym atutem projektu jest pomysł na dokumentowanie tych chwil razem i stworzenie „albumu bliskości”.
Do projektu można zapisać się na stronie:
Edycja wiosenna RUSZA 13.MAJA 2016r.
Serdecznie zapraszamy do wspólnej zabawy!

#dziecko na warsztat…zabawy terenowe

Wspomnienie dzieciństwa

Zalety mieszkania na wsi

Temat przygotowany na kwiecień był dla mnie nie lada zagwózdką. A to dlatego, że ja, wychowana na wsi, a od kilku lat mieszkająca  w mieście za nic w świecie nie potrafię sobie wyobrazić jak w tym nieszczęsnym mieście można się bawić? Bawić tak beztrosko, po prostu, „po dzieciowemu”.
Pewne przemyślenia w tym temacie miałam już w zeszłym roku gdy z Tomskim zaczęłam odwiedzać place zabaw i obserwowałam starsze dzieci, które usiłowały znaleźć sobie jakąś rozrywkę na skwarku wydzielonym specjalnie dla nich. Dla małych dzieci, wiadomo taki plac zabaw świetna sprawa – piaskownica, huśtawka, drabinka do wspinania i dzień wypełniony po brzegi, ale co ze starszymi dziećmi w mieście? ja ich u nas nie zauważam…wydaje mi się, że po prostu siedzą w domu i laptopy/tablety/tv stanowią ich place zabaw.
…bo za moich czasów…tak wypadałoby zacząć…no a znowu taka stara nie jestem, bo w tym roku przywitam gromkimi brawami trójkę z przodu, to spędzało się całe dnie na polu/na zewnątrz/na dworze;) Oj, my się potrafiliśmy dobrze bawić, a żeby było tego mało, miałam sąsiadów samych chłopców, więc zabawy mieliśmy przeróżne.
Najważniejszym naszym wyzwaniem było ciągłe budowanie „baz” i domków/szałasów. To była najlepsza zabawa, jeden zawsze był na tzw. „górce”, a drugi najczęściej nad rzeczką. Bawiliśmy się całe dnie w budowanie, a potem w urządzanie. Tworzyliśmy prawdziwe domostwa, w których potem odtwarzaliśmy przeróżne role. 
Spędzaliśmy całe popołudnia na graniu w karty i gry w altance w ogródku. Do dziś wyraźnie pamiętam głos mamy, która z domu tylko wołała co jakiś czas, że nasze szalone okrzyki przy emocjonującej rozgrywce zagłuszają ich rozmowy domowe. 
Albo gra w berka z wężem z odkręconą wodą…ganialiśmy się po całym ogrodzie i wszystko było zalane wodą;) ile to nam dawało radości.
Podchody również plasowaly się wysoko w naszym rankingu zabaw. Dzieliliśmy się na dwa obozy i wymyślaliśmy trasy z przeszkodami do pokonania dla przeciwników.
Natomiast wieczorami urządzaliśmy ogniska. Każdy przynosił coś do jedzenia i urządzaliśmy sobie biwaki.
To były piękne czasy:) Gdy to wspominam zastanawiam się jakie zabawy będą urządzać sobie moi synowie w tym blokowym otoczeniu…

Na wpisy z milionami pomysłów na zabawy podwórkowe zapraszam do innych osób biorących udział w projekcie:

„Tajemniczy ogród” wyd. ZNAK

Frances Hodgson Burnett

„Tajemniczy ogród”

Każdy z nas ma książki, które wspomina ze szczególną nostalgią ze swojego dzieciństwa. Ja mam kilka takich pozycji, do których wracam z radością do teraz. Jedną z tych książek jest „Tajemniczy ogród” Frances Hodgson Burnett.
Jak zapamiętałam tą pozycję? Jako powieść magiczną,  niezwykle plastyczną w swym opisie, opowiadającą niesamowitą historię dziewczynki, która wysłana w nieznane musiała od nowa uporządkować swoją rzeczywistość. Kiedy ją czytałam pierwszy raz, a było to baaardzo dawno temu;) zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Pamiętam do dziś emocje, które wywoływały we mnie kolejne strony historii.


Mary Lennox, dziewięcioletnia sierota, przyjeżdża do domostwa swojego wuja A. Cravena. Dziewczynka przyzwyczajona do dostatniego życia pełnego wygód zderza się z rzeczywistością bezdusznych zasad panujących w Anglii. Rozkapryszona, skłonna do wybuchów złości, a także ciągle cierpiąca po stracie rodziców odnajduje zrozumienie u służącej. Marta jako jedyna stara się pomóc odnaleźć się dziewczynce w nowej sytuacji.  Poznaje również jej brata, Dicka, który staje się jej najlepszym przyjacielem i przewodnikiem po świecie przyrody.
Z czasem Mary odkrywa dwie  tajemnice domu: Colina Cravena(syna wuja Archibalda, żyjącego w przekonaniu, że jest śmiertelnie chory) oraz zamknięty tajemniczy ogród.
Tytułowy tajemniczy ogród uczy Mary i Colina szacunku do przyrody i ludzi, wytrwałości, sumienności i budzi w nich chęć do życia. Colin za sprawą spotkań z Dickiem i Mary ćwiczy swoją kondycję, odzyskuje zdrowie i radość z życia.
Dzięki tej trójce posiadłość nabiera kolorów i budzi się do życia…
Serdecznie zachęcam do lektury, jest to powieść nie tylko dla dzieci, ale dla każdego kto chce zatracić się w historii o miłości do ludzi i przyrody.


„Na świecie musi być oczywiście mnóstwo czarów –
powiedział [Colin] pewnego dnia z powagą – ale ludzie nie potrafią ich
rozpoznać ani ich odprawiać. Może na początek wystarczy mocno uwierzyć,
ze stanie się coś dobrego i wtedy się spełni. Muszę to wypróbować.”
Dziękuję wydawnictwu ZNAK emotikon za przekazanie egzemplarza książki.

Post powstał w ramach projektu: