Prehistoryczna misja! Nie ma czasu na nudę!

http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

Arlusiowe szaleństwo trwa!

Prehistoryczna misja Tomka

tworzymy własną grę

U nas szaleństwo na punkcie „Dobrego Dinozaura” trwa nadal, Tomek niezmiennie zgłębia tajemnice związane z dinozaurami i ich przygodami. Jako, że książeczek z zadaniami i naklejkami z tej serii mamy już całą kolekcję, historię znamy na pamięć, jak i imiona wszystkich nawet tych najmniejszych bohaterów przyszła pora na grę. Z pomocą przyszło nam wydanie „Gry i zabawy z wypychankami” z wyd. Zielona Sowa. 
Co potrzebujemy do stworzenia własnej gry?

 

  • tekturę(u nas w rozmiarze ok 40cmx50cm);
  • farby;
  • klej;
  • taśmę dwustronną;
  • pędzel;
  • szablony z polami
  • pionki;
  • kostkę do gry;
  • naklejki do ozdoby planszy.

Rozpoczęliśmy od sklejenia dwóch arkuszy tektury i rozrysowaniu rzeki.

Drugim krokiem było pomalowanie planszy farbami. Tomski zamaszyście rozpoczął malowanie rzeki, skał, trawy, a nawet słońca i chmur. Malował naprzemiennie, a to paluszkami, a to pędzlami…

Żeby nie musiał długo czekać na wykończenie gry użyliśmy suszarki do podsuszenia farby. 
Gdy plansza wysychała zajęliśmy się wypychaniem szablonów z polami. Tomski bardzo lubi takie zadania, więc z lubością paluszkami przygotował pola oraz pionki do gry.
Kolejny element gry był przygotowany, więc przyszła pora na uzupełnienie planszy gry. Maluch kolejno przyklejał naklejki symbolizujące przygody dinozaura i Bąbla. Nie mogło zabraknąć Wawrzyńca Osiki i jego kolekcji zwierząt.

 Arlo i Bąbel już gotowi do podróży.
Plansza do gry była gotowa, więc przygotowaliśmy kostkę do gry i pionki.
„Bystry nurt rzeki przeniósł Arlo daleko od domu. Teraz młody dinozaur próbuje wrócić do domu. Po drodze spotykają go niesamowite przygody oraz zyskuje przyjaciela na dobre i na złe: Bąbla. Naszym zadaniem jest pomóc im bezpiecznie wrócić do domu”
Instrukcja:
Grę rozpoczyna najmłodszy z graczy. Startujemy z pola oznaczonego wykluwającym się z jaja Arlem. Poruszamy się po planszy wg ilości wyrzuconych oczek na kostce. 
  • Po drodze Arlo spotyka Bąbla, który pomaga dinozaurowi znaleźć właściwą drogę – zyskujemy dodatkowy rzut kostką.
  • Atak pterodaktyli! Uciekając przed stadem cofasz się o jedno pole.
  • Zaprzyjaźniasz się z Bodziem, Bachą i Buźką – wspólne historie przy ognisku – tracisz jedną kolejkę.
  • Napotykasz zwalone drzewo, umożliwia Ci to przedostanie się przez rzekę – zyskujesz dodatkowy rzut kostką.
  • Zza drzew wyłania się Wawrzyniec Osika – znasz imiona wszystkich zwierząt z kolekcji styrakozaura? Jesli tak – przeskakujesz o dwa pola dalej.
  • Burza! Gromowładek porywa Bąbla – tracisz jedną kolejkę – musisz uwolnić Bąbla.
Wygrywa ten z graczy, który pierwszy dotrze do mety – pola oznaczonego szczęśliwą rodzinką Apatozurów. 
My już pierwsze rozgrywki mamy za sobą. Tomek na bieżąco uzupełnia grę o nowe atrakcje i dodaje nowe przeszkody do gry. Plansza tez świetnie służy do samodzielnej zabawy Tomka figurkami.
Wymyślacie własne gry z dziećmi? Lubicie taką zabawę? 
Zapraszamy też do odwiedzenia innych naszych wpisów związanych z „Dobrym Dinozaurem”:
Wpis powstał w ramach projektu „GRAJMY!” – po kliknięciu w logo masz szansę poznać inne blogi, które tak jak my lubią grac w gry 😉
http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

Dzień Numeru Alarmowego 112

http://maleradosci.pl/2486-2/

Na pomoc!

112

Numery Alarmowe

 Każdego roku 11 lutego obchodzimy Europejski Dzień Numeru Alarmowego 112.

Z tej okazji postanowiliśmy wziąć udział w projekcie zorganizowanym przez autorkę bloga www.maleradosci.pl. Ma on na celu zwiększenie świadomości i znajomości numerów alarmowych wśród najmłodszych dzieci. 
Nasze rozważania rozpoczęliśmy od skompletowania strojów naszych trzech topowych postaci: policjanta, strażaka i pielęgniarki.


 Z wyciętych i pomieszanych elementów strojów Tomek miał za zadanie ułożenie w odpowiedniej kolejności sylwetek.

Jako, że te postaci są dobrze znane Tomkowi nie było to trudnym zadaniem. Z łatwością dopasował nakrycia głowy, oraz uniformy.  Następnie przyszła kolej na sklejenie figurek.

Żeby nasze postacie stały przykleiliśmy je na rolki po papierze toaletowym i dzięki temu ludziki mogą „chodzić” i brać czynny udział w zabawie.

Strażak, Policjant, Pielęgniarka.
Przy okazji porozmawialiśmy sobie jakie są zadania poszczególnych zawodów, czym zajmują się strażacy, czym policja i co robi pielęgniarka. Tomek nie omieszkał również przypomnieć bajki jakie zna z udziałem naszych dzisiejszych bohaterów.
W naszej zabawie nie mogło zabraknąć układania puzzli:
Nie ocenione okazały się w tej sytuacji puzzle marki TREFL z serii dla najmłodszych dzieci, twarde, grube i bardzo odporne na działanie małych rączek. Ja osobiście polecałabym tą układankę już dla półtorarocznych maluchów – spokojnie powinny dać sobie z nimi radę. 

Idealnie przypasowały nam obrazki: Policjant z radiowozem, Strażak z wozem strażackim oraz lekarz z karetką pogotowia.
Nie obyło się również bez kolorowania:


Od układania puzzli przeszliśmy do zabawy klockami Lego Duplo, które pomogły nam w odgrywaniu scenek rodzajowych. Wymyślaliśmy różne sytuacje, w których poszczególne służby mogłyby być nam pomocne.
Na pierwszy ogień Tomek zainscenizował pożar remizy strażackiej:
Nagle jednak jeden strażak zauważył pożar na dachu i od razu przystąpili do akcji gaszenia pożaru. Tomek po sprawdzeniu na naszej karcie kontrolnej z numerami alarmowymi wybrał właściwy numer telefonu na swoim „smartfonie zabawkowym” i wezwał pomoc.
Na miejsce przyjechała nawet policja wspomóc akcję gaśniczą. Jednak długo u strażaków nie zagościli, ponieważ Tomek dostał zgłoszenie, że złodziej dopuścił się kradzieży i Policjant na sygnale jechał łapać złodziejaszka:
Tomek bardzo się wkręcił w zabawę  i pomysły na dalszy rozwój fabuły przychodziły mu naturalnie. W jego historii jadący na motorze złodziej potrącił pieszego i Maluch musiał udzielać pierwszej pomocy oraz wzywać pogotowie. W uroczy sposób najpierw sprawdził jakie cyferki należy wybrać na telefonie, zadzwonił i wezwał pomoc. Na miejsce natychmiast przybyła pielęgniarka z noszami:
Zabawie nie było końca, okazała się bardzo inspirująca dla Malucha i okazała się też świetnym ćwiczeniem na powtórkę cyferek, które ostatnio intensywnie poznajemy.
Gdy już tak rozmawialiśmy o bezpieczeństwie i zadaniach poszczególnych służb ratunkowych nie mogło zabraknąć też dyskusji o podstawowej umiejętności przydatnej każdemu człowiekowi, czyli o przechodzeniu przez drogę.
Przeczytaliśmy wierszyki  Wandy Chotomskiej:
„Gdy zamierzasz przejść przez
ulicę”
Na chodniku przystań bokiem.
Popatrz w lewo bystrym okiem.
Skieruj w prawo wzrok sokoli.
Znów na lewo spójrz powoli.
Jezdnia wolna
więc swobodnie
mogą przez nią przejść przechodnie.

W. Chotomska „Pies z ulicy
Bałamutów”
„W
pięknym mieście Piaskowicach
Przy ulicy
Bałamutów
Mieszkał
sobie czarny jamnik
Który miał
dwie pary butów.
Do południa
czyścił buty
Luksusową
białą pastą,
A gdy tylko
skończył pracę,
Chyłkiem
wymknął się za miasto.
Zamiast
chodzić po chodniku
On po jezdni
szedł piechotą.
Więc
powiedział mu policjant,
Że zły
przykład daje kotom.
– Źle
jamniku! Ucz się tego,
co już małe
wiedzą smyki:
JEZDNIA
SŁUŻY DO JEŻDŻENIA
DO CHODZENIA
SĄ CHODNIKI.
Pies na
chodnik wkroczył godnie
Z miną
wielce obrażoną.
Przewracają
się przechodnie:
Któż to
chodzi lewą stroną?
-Patrz
jamniku- rzekł policjant-
Jakie z Tobą
są kłopoty!
CHODŹ
CHODNIKIEM, PRAWĄ STRONĄ,
I PAMIĘTAJ
ZAWSZE O TYM.
Na ulicy
Polędwicy
Jamnik
jezdnią się przemyka,
Przebiec
chciał na drugą stronę,
By kość
kupić u rzeźnika
– Piesku-
krzyknął pan policjant-
nie myśl
tylko o obiedzie!
ZANIM
ZROBISZ KROK NA JEZDNIĘ
POPATRZ, CZY
NIĄ COŚ NIE JEDZIE!

JEŚLI ŻYCIE
JEST CI MIŁE,
NIE
PRZEBIEGAJ JEZDNI SKOSEM!
Pan
policjant mu wyjaśnił:
– Tutaj
przejścia się zabrania.
KTO CHCE
JEZDNIĘ
PRZEJŚĆ
BEZPIECZNIE
MUSI DOJŚĆ
DO SKRZYŻOWANIA.
Pies na
jezdnię wskoczył żwawo-
-Ledwie z
życiem uszedł cało.
A dlaczego?
A dlatego,
Że nie
przyjrzał się sygnałom.!
– Spójrz na
sygnał- rzekł policjant-
Nim na drugą
przejdziesz stronę.
STÓJ, GDY
JEST CZERWONE ŚWIATŁO

                                                        

PRZECHODŹ, KIEDY JEST ZIELONE!”

Posłuchaliśmy również piosenek na temat właściwego przechodzenia przez jezdnię. Oto jedna z nich, która przypadła Tomkowi bardzo do gustu:

Wydrukowaliśmy też sygnalizator świetlny i ćwiczyliśmy przechodzenie przez drogę. Zbudowaliśmy jezdnię, pasy i Tomek swoimi ludzikami przechodził przez drogę.
Na dziś tyle naszych rozważań. Mam nadzieję, że może skorzystacie z naszych pomysłów na zabawę. Zachęcamy do nauki numerów alarmowych dzieci od najwcześniejszych lat, bo nigdy nie wiemy kiedy znajomość tych numerów może się nam przydać!
Zachęcam do klikania w logo projektu, poznacie wiele innych inspirujących zabaw, które pomogą Waszym dzieciom poznać numery alarmowe.

http://maleradosci.pl/2486-2/

„Turlututu a kuku, to ja” H. Tullet

Wydawnictwo BABARYBA

„Turlututu a kuku, to ja”

książka interaktywna 

Dużo czasu zajęło mi zanim zabrałam się do zrecenzowania tej książki…Mamy sporą kolekcję Tullet’a jednak na początku nie wzbudziły te książki żadnego entuzjazmu u Malucha…musiały swoje odleżeć, a Tomski „dorosnąć” by dać się wciągnąć interaktywnemu szalonemu czytaniu.

 

Podróż z szalonym kosmitom o wdzięcznym imieniu Turlututu rozpoczynamy od podróży statkiem kosmicznym. Dziecko musi odpalić pojazd i tak nim pokierować by zadowolić gust naszego bohatera.
Tomek prosto z gwiazd z Turlututu z prędkością światła wędruje do pokoju kosmity i pomaga mu pomalować ściany na nowy kolor. Jednak nie jest to takie proste…bo najpierw musi wymieszać dwa kolory farby by uzyskać upragniony kolor, więc miesza paluszkiem, potrząsa książką…

Potrząsa jeszcze mocniej i mocniej…to zdecydowanie bardzo ciekawa rozrywka;)

Kiedy jest już naprawdę porządnie farba wymieszana to ostatnie działania Malucha i Turlututu ma pokój pięknie wymalowany…pozostaje wysuszyć ściany, a jak to zrobić najlepiej? Oczywiście trzeba podmuchać…więc znowu zamaszyście dmuchamy, dmuchamy i na koniec sprawdzamy paluszkiem czy farba wyschła i można przejść na następną stronę…
Do jakich aktywności mobilizuje nas jeszcze autor? Pukamy do drzwi, zapalamy światło, odkrywamy przyjęcie urodzinowe niespodziankę:
Ba! nawet śpiewamy piosenkę…tzn u nas póki co ja muszę śpiewać, bo Maluch nie daje się namówić, ale radości ma wiele gdy Matka próbuje się produkować i co gorsze wcale to łatwe nie jest, więc błądzi w linii melodycznej i tekście…
Turlututu to „zbój” – jak mawia Tomek – ponieważ namawia do psikusów małych czytelników. Razem czarują i robią kawały czytającemu. 
Z 8 rozdziałów, z których składa się książka Tomek ma kilka ulubionych. Poszczególne części można czytać po kolei lub wybiórczo, wg fantazji czytelnika.

Zgadywanki: w którym pudełku ukrył się Turlututu?

Moim zdaniem Tullet jest autorem tak specyficznym i tak magicznym, że koniecznie każdy powinien go poznać…czy się każdemu spodoba nie wiem, ale myślę, że większość nowych czytelników się jednak zakocha w tych szalonych książkach i zechce poznawać więcej i więcej pozycji.
A Maluchy…gdy załapią bakcyla to już nie odpuszczą. Będziecie czytać razem, klaskać, podskakiwać, dmuchać, mieszać, klaskać, śpiewać i wypowiadać magiczne zaklęcia, ach i oczywiście śpiewać;)

Zapraszamy do lektury!

„Bardzo głodna gąsienica” Eric Carle – liczymy, układamy, bawimy się

Kolory, dni tygodnia, liczby

Bardzo głodna gąsienica

Eric Carle

Eric Carle to pisarz kultowy. To on napisał niepowtarzalne i cudownie ilustrowane książeczki dla dzieci. Wielu z Was zapewne zna je bardzo dobrze, a jeśli ktoś nie zna to zapraszam! Wasze dzieci pokochają te zgrabne książeczki idealnie pasujące do małej rączki. 
My dziś na warsztat wzięliśmy „Bardzo głodną gąsienicę”. Jest z nami już od bardzo dawna i był taki okres, że lektura ta  była obowiązkowa po kilka razy dziennie. Tomek uwielbiał wymieniać co po kolei gąsienica zjadła, opowiadać jak to bolał ją brzuch i niezmiennie wtedy wspominał też wiersz o chorym kotku, który również się przejadł i miał chory brzuch.
Jest to książeczka, którą można czytać na wiele sposobów. W internecie przerobiona jest na wszystkie strony świata i można zaczerpnąć wiele świetnych pomysłów na wspólne zabawy z gąsienicą w roli głównej.

 

„Nocą, w świetle księżyca leżało na liściu maleńkie jajeczko…” to początek historii gąsienicy, której rozwój śledzimy od początku do końca. Maluch dowiaduje się, że z jajeczka wykluwa się gąsienica, która rośnie, by potem zamieszkać w bezpiecznym domku – kokonie – a w efekcie przemienić się w pięknego motyla.
By urozmaicić sobie czytanie książki pobraliśmy z internetu gotowy szablon kolorowych owoców i jedzonek, podkleiliśmy tekturką oraz powycinaliśmy(gdyby ktoś był zainteresowany szablonem proszę o pozostawienie adresu mejlowego w komentarzu i wyśle gotowy obrazek do druku). Kolejnym naszym krokiem było stworzenie gąsienicy z rolki po papierze toaletowym, którą Tomek z zadowoleniem pomalował zieloną farbą, przykleił „pysia” z dziurką w miejscu ust i dokleił czułki. Do tego jeszcze wydrukowane dni tygodnia i wstęp do zabawy gotowy:)
Gąsienica, którą Tomek karmi.
Rozpoczęliśmy wspólne czytanie – ćwicząc aktywne słuchanie. Tomek słysząc kolejne zdania historii układał właściwe elementy. 
Kolejno dokładał właściwe elementy. Jego zadaniem było wyszukanie odpowiedniego obrazka i położenie w dobrym miejscu. Powstała nam graficzna ilustracja bajki.
W poniedziałek – 1 jabłko;
we wtorek – 2 gruszki;
w środę – 3 śliwki;
w czwartek – 4 truskawki;
w piątek – 5 pomarańczy.
W sobotę gąsienica zjadła bardzo dużo różnych smakołyków, od których rozbolał ją brzuszek. Jednak po kuracji naturalnej(w niedzielę przegryzła się przez listek) wyrosła na bardzo dużą i tłustą gąsienicę. Zbudowała sobie kokon , z którego po kilku dniach wyszła i przemieniła się w pięknego motyla.
Jest to świetna okazja do nauki dni tygodnia, przez powtórki i układanie Maluch ma szanse zapamiętywać kolejne dni tygodnia oraz ćwiczyć liczenie do pięciu. Dzięki takiemu graficznemu przedstawieniu łatwej uzmysłowić mu sobie wartość kolejnych cyferek i widzi jak wartości rosną. 
Tomski układał gąsienice również od najmniejszej do największej i tak mu zostało…teraz wszystko najpierw układa wg wielkości, a później dopiero przechodzimy do dalszej zabawy;)
Głośno liczymy układając poszczególne owoce na obrazkach w książce. Przy okazji omawiając kształty i kolory owoców:
Dzięki tej sympatycznej gąsienicy możemy także zachęcić dzieci do wypróbowania jedzonek z książeczki. Zaprosić do poznania zapachów i smaków wszystkich rarytasów, które zjada ze smakiem nasza bohaterka. 
Tomski niestety nie dał się skusić na wypróbowanie wszystkich smakołyków, ale choć podotykał, powąchał i zadecydował, co spróbuje, a co nie.
Największą frajdę sprawia karmienie gąsienicy!
Zapraszamy do wspólnej zabawy!

Tablica manipulacyjna – matematyka dla najmłodszych

Luty miesiącem

 matematyki

uczymy się liczb

W lutym za sprawą projektu #Dziecko na Warsztat bawimy się matematyką. Ze względu na szybko upływający czas będę publikować nasze poczynania na bieżąco, by zdążyć przed śpieszącym się na świat bratem Tomka. 

Zainspirowani tablicami manipulacyjnymi znalezionymi w sieci zrobiliśmy swoją. Trochę uboższą, ale jakże ciekawą i rozwijającą:)
Nie ma zabawy bez kształtów, Tomek je uwielbia dlatego też pierwszym naszym krokiem było rozrysowanie serc, gwiazd, kół, kwadratów oraz prostokątów na tekturze. Gdy to już mieliśmy gotowe nakleiliśmy rzep samoprzylepny na środek każdej figury.


 Z zielonego filcu wycięliśmy takie same figury:

Zabawa gotowa;)

Można dopasowywać kształty i układać. Tomek z rozróżnianiem figur nie ma problemu, więc my sobie utrudniamy. Wkładamy do worka nasze filce i Tomek losuje. Jego zadaniem jest rozpoznanie kształtu z zamkniętymi oczami, powiedzenie na głos co to za figura i przyczepienie jej w odpowiednim miejscu na tablicy.
W ramach urozmaicenia warto przygotować różne rozmiary figur.
Drugi element naszej tablicy to koło do liczenia, nauki cyfr oraz kolorów.
Należy przygotować:
– tekturę;
– kolorowe pisaki lub farby;
– klamerki drewniane;
– biały karton;
Wycinamy koło, podklejamy go na tekturce i dzielimy je części – ilość wg własnego uznania, u nas to 8 miejsc.
Na każdej kolejnej cząstce rozrysowujemy odpowiednią ilość kropek oraz przyklejamy właściwe cyferki.
Teraz czas zająć się klamerkami. Wg schematu stworzonego na  kole malujemy klamerki oraz przyklejamy właściwe cyferki. 

Na czym polega ćwiczenie?

Zadaniem dziecka jest dopasowanie odpowiedniej klamerki do pola na kole. Dla ułatwienia u nas są kolory. Tomski jeszcze nie kojarzy wszystkich cyfr dlatego utrwalamy je za pomocą skojarzeń. Czerwona kropka na kole – czerwona klamerka – cyfra 1 itd.

Ten system póki co bardzo dobrze się sprawdza i zapamiętywanie cyferek idzie mu coraz lepiej:)

Nie wypada nie wspomnieć też o sile samych klamerek, których przyczepianie i odczepianie jest doskonałym ćwiczeniem i bardzo dobrze wpływa na usprawnianie motoryki małej.