#Grajmy! Kapitan Nauka Lotto Kolory

Lotto – kolory

Kapitan Nauka

Gra Lotto Kolory Kapitan Nauka

Kolejna nowość i propozycja prezentowa dla najmłodszych Szkrabów (jak pokażemy nawet 8-miesięczny Leon załapał się na zabawę).  Kapitan Nauka przedstawia grę dla grupy wiekowej 2+, czyli „Lotto” i nauka kolorów.
W zgrabnym pudełku z rączką do przenoszenia znajdujemy:
  • 6 plansz;
  • 36 żetonów;
  • instrukcję. 
Lotto to ten rodzaj gry, od której można zacząć przygodę z grami. Samo oglądanie i nazywanie poszczególnych obrazków jest już ciekawym treningiem dla Maluchów. Dopasowywanie żetonów do obrazka na planszy jest następnym krokiem wtajemniczenia, a  losowanie i zapełnianie swoich plansz prawidłowymi ilustracjami to już pełna emocji gra.

Mamy już w swoim dorobku kilka rodzajów gier typu „lotto”, gdyż rzeczywiście były to pierwsze od których zaczynaliśmy z Tomkiem. Malutkimi kroczkami zaczynamy oswajać z takimi „zadaniami” Leonka i o dziwo jest żywo zainteresowany. Maluch nie tylko wyłapuje wszystkie kółeczka z obrazkami, ale też z uwagą przygląda się jak układa obrazki starszy brat i z precyzją „słonika w składzie z porcelaną” stara się robić podobnie 😉
Kapitan Nauka Lotto Kolory

Jakie zalety ma Lotto?

  • uczy spostrzegawczości;
  • precyzji;
  • cierpliwości;
  • ćwiczy zapamiętywanie;
  • można wykorzystać do nauki języków obcych.

Lotto Kapitana Nauka zaskoczyło nas bardzo poziomem jakości. Kółeczka mają 4,8cm średnicy, wykonane z grubszej tektury. Nie da się ich wygiąć, odgiąć itp. Są też „ślinoodporne” – Leo przetestował naprawdę sumiennie i wychodzi na 6 z plusem. Plansze mają żywe kolory, konkretne z ilustracjami, których dziecko nie ma problemu nazwać. Chłopcy zajęli się grą z wielką uwagą i ze szczerego serca mogę polecić na pierwszą grę dla każdego Malucha!

Kapitan Nauka Lotto Kolory

#DnW…wariacje z plastikiem

Tworzymy!

Gra „Kim jestem?”

Butelki sensoryczne dla małego i dużego 

oraz kilka innych pomysłów

temat: plastik

Kolejny miesiąc za nami i kolejne zmagania w projekcie #DzieckoNaWarsztat. U nas październik był miesiącem zaskakujących wieści, ciągłych chorób i wizyt w przychodniach…miejmy nadzieję, że to już za nami, bo musimy zabierać się za przygotowywanie kalendarza adwentowego😉 
Na początek naszego „plastikowego” wpisu przypomnimy do czego wykorzystywaliśmy już plastik w naszej skromnej twórczości:
  •  gra Krokodyl

 – do samodzielnego wykonania z butelki plastikowej (klik)

Do wykonania naszego krokodyla potrzebujemy:
– butelkę plastikową;
– bibułę;
– dwie nakrętki – oczka;
– biały kawałek tekturki;
– nakrętki.
– taśmę klejącą, nożyczki, klej.

Butelkę nacinamy- tworząc paszczę, obklejamy bibułą, doczepiamy oczka oraz zęby i przednia zabawa gotowa. Dzieci mogą również ozdobić nakrętki, tworząc z nich rybki czy inne stworzonka budując tym samym swoją pulę nakrętek. Ułatwieniem w liczeniu pkt jest gdy każdy gracz ma swoje charakterystyczne nakrętki.
Krokodyl z butelki plastikowej – gra zręcznościowa
Gotowego krokodyla ustawiamy w odpowiedniej odległości i rzucamy nakrętkami z butelek do paszczy naszego gada. Gra wymaga skupienia, zręczności, umiejętności skupienia się na celu oraz cierpliwości. Doskonała gra zręcznościowa dla mniejszych i większych. Wygrywa ta osoba, która trafi większą ilością zakrętek.
Gra diy krokodyl z plastikowej butelki.
  • Wazon na kwiaty

 – do wykonania wazonu wykorzystaliśmy dolną część butelki plastikowej. Był to prezent Tomka dla Cioci(klik).

Wazon z plastikowej butelki – pomysł na prezent DIY
Dolną część butelki Tomski obłożył ozdobnym materiałem, przykleiliśmy czerwone kryształki oraz z bibuły i plasteliny Tomek przygotował kwiaty. 

A oto nasza bieżąca „plastikowa twórczość”

  • Gąsienica Leona

    – do wykonania gąsienicy wykorzystaliśmy niepotrzebne zakrętki z butelek. Tomek nawlekł je na sznurek, ozdobił kolorowymi tasiemkami, a na pierwszej nakrętce przykleił ruchome oczka tworząc buzię gąsienicy. Gąsienica była pracą konkursową 🙂
    Było to świetne ćwiczenie motoryki małej i koncentracji. Okazuje się, że nawlekania wcale nie jest taką prostą sprawą dla dzieciaków;) 
    Leon zachwycony prezentem od brata. Cały czas chętnie się bawi nową zabawką.

     

    Gąsienica wykonana z zakrętek plastikowych. Zabawka dla Maluszków.

     

    Gra: Zgadnij kto to?

    Gra DIY – plastik  Zgadnij kto to
    Do wykonania gry potrzebujemy: 
    – plastikowe pudełko;
    – zakrętki;
    – klej na gorąco;
    – obrazki wg własnej fantazji(para – dwie takie same).
    Gra diy z plastiku Zgadnij kto to
    Wykonanie gry jest banalnie proste. Wystarczy plastikowe zakrętki przykleić klejem na gorąco do pudełka. Należy je prawidłowo rozmieścić żeby wszystkie obrazki były dobrze widoczne i właściwie można od razu grać;) 
    My wykorzystaliśmy wizerunki z gry firmy Trefl „Bal przebierańców„. Akurat świetnie rozmiarowo się wpasowały. W zakrętki można dopasować dowolnie wybrane motywy. Wszystko w zależności od zainteresowań dziecka. Wybraliśmy 8 różnych wizerunków. By gra była ciekawsza wytypowaliśmy postaci dziewczęce, chłopięce, zwierzątka oraz bałwanka. 
    Gra diy z plastiku Zgadnij kto to
    • Przebieg gry
    Każdy z graczy wybiera jedną z postaci, którą będzie musiał wytypować przeciwnik. Poprzez zadawanie odpowiednich pytań i eliminowanie kolejnych postaci dedukujemy o kogo może chodzić.
    Wygrywa ten gracz, który pierwszy odgadnie kogo wybrał przeciwnik.
    Jak widać niewiele materiałów, a zabawy na długie wieczory. Dodatkową zaletą jest mobilność układanki. Po zakończonej zabawie zamykamy pudełko(u nas pudełko do pakowania ciasta) i już „posprzątane”, zabawkę można przenieść w inne miejsce. Zalecałabym przygotowanie od razu kilku zestawów motywów do gry wtedy gra będzie cieszyła o wiele dłużej.
    Gra diy z plastiku Zgadnij kto to

    Butelki sensoryczne

    W każdej naszej aktywności towarzyszy nam nasz Maluch, właściwie nie odstępuje nas nawet na krok. Jeśli Tomek trzyma coś w ręku Leon od razu również potrzebuje to potrzymać. Dlatego tworząc coś dla Tomka nigdy nie zapominamy o Leonku. Przy temacie plastiku nie mogło zabraknąć butelek sensorycznych dla Najmłodszego.
    Butelki sensoryczne diy

     

Butelki wydające dźwięki:

  • jedną butelkę wypełniliśmy ryżem oraz małymi figurkami –  jest to butelka detektywa (jak nazwał ją Tomek). Często bawimy się w odnajdywanie skarbów w niej. Gdy potrząsamy butelką słyszymy przyjemny, delikatny dźwięk;
  • druga natomiast wypełniona jest fasolą oraz kolorowym makaronem. Ta wydaje zdecydowanie głośniejszy dźwięk;

Butelka dostarczająca wrażeń wzrokowych: 

  • ta butelka jest zdecydowanie najbardziej kolorowa, błyszcząca i najcięższa. Wypełniona brokatem, metalicznymi wstążeczkami, koralikami, pomponikami, muszelkami, ozdobnymi tasiemkami oraz wodą. Potrząsając oglądamy piękny taniec tych wszystkich elementów. Wzrok szaleje. Małe rączki próbują wszystko złapać i rozpracować. Wzbudza pełne uwielbienie w oczach Leona.
    Butelka sensoryczna diy
    Polecam przykleić klejem zakrętkę podczas dokręcania. Zawsze to podwójne zabezpieczenie przed małymi, sprytnymi paluszkami. Zawartość butelek po wysypaniu się mogłyby stanowić zagrożenie dla najmłodszych.
    Butelki sensoryczne diy
    To byłoby na tyle naszych zmagań z plastikiem. Mam nadzieję, że któryś z naszych pomysłów przypadnie Wam do gustu i zechcecie też coś podziałać ze swoimi Maluchami. 
    Zapraszam do odwiedzenie pozostałych blogów biorących udział w projekcie.

#Grajmy! Mamusie Granna

Granna

Mamusie

Dziś przedstawiam Wam tegoroczną nową serię gier dla najmłodszych firmy Granna. W skład serii wchodzi 5 różnych gier. Tomski miał okazję przetestować „Mamusie”.

Granna Mamusie

 Co znajdziemy w pudełku?

  • plakat;
  • instrukcję;
  • 24 elementy układanki.

Na co zwrócił uwagę Tomek, a mama Natalia nie zauważyła…

Elementy wykonane są z grubszej tektury z ładną grafiką przyciągającą wzrok. Ilustracje są proste, ale przez to czytelne dla dzieciaków i na pierwszy rzut oka widać jakie zwierzątko przedstawiają. Co takiego Tomek zauważył? Ilustracje nie tylko pokazują nam rodzinkę zwierzątek, ale i ich zwyczaje. Np. sowy latają nocą, małpki jedzą banany itd.

Granna Mamusie

Zasady gry

Mamy trzy możliwości:
  • memo – zabawa w tradycyjne memory, odwracamy karty i szukamy par. Ćwiczymy pamięć, koncentrację, spostrzegawczość, kolejność ruchów podczas gry;
  • układanie puzzli – standardowe ułożenie puzzli. Dziecko może samodzielnie zająć się grą. Ćwiczy skupienie, umiejętność samodzielnej zabawy;
  • gra na czas – rozdzielamy pomiędzy graczy „mamusie”, puzzle „dzieci” odwracamy tyłem. Na hasło start każdy z graczy wyszukuje brakującą parę. Wygrywa ten, kto pierwszy zbierze całą kolekcję swoich par.
Granna Mamusie
Gra przewidziana jest dla grupy wiekowej od 2 – 4 lat. Moja opinia na temat gry jest podzielona. Z jednej strony puzzle dwuelementowe gościły u nas jakieś półtora roku temu. Tomek układał takie całymi dniami gdy miał niewiele ponad półtora roku. Mieliśmy nawet podobny zestaw, gdzie dopasować trzeba było Mamusie do ich dzieci, zwierzątka i ich domy oraz przeciwieństwa ze zwierzątkami w roli głównej. Gdy Tomek zobaczył opakowanie z Granny od razu pobiegł do swojego pokoju i przyniósł zapomniane już układanki z innej firmy, więc (Granna – wybaczcie) żadne odkrycie, ale jedno trzeba przyznać. Dobrym pomysłem jest przedstawienie zwierząt i ich zwyczajów. Może to być wstęp do ciekawej dyskusji z dziećmi i motywator by zdobyć nowe wiadomości na temat zwierząt z innych źródeł.

Granna Mamusie. Plakat już nieco sfatygowany, ale to tylko przemawia na korzyść gry;)

Wykonanie jest na 5+, tylko opakowanie mogłoby być mniejsze;) To jest niestety bolączka większości gier, które są dostępne na całym rynku. Często pudełka w porównaniu do gry w środku jest o wiele przesadzone, a w naszym wypadku im mniejsze pudełku tym lepiej, bo miejsce na zbiory szybko się nam kurczy.

Dziękujemy wydawnictwu Granna za przekazany egzemplarz gry.

"Brudne zabawy" sposób na jesienne popołudnie

Niestety, pogoda w Polsce jest kapryśna. Do tego okres jesiennej szarugi już się rozpoczął. W takiej sytuacji należy
uzbroić się w kilka gotowych pomysłów by zająć swoje szkraby. Dziś
przygotowałam zestawienie 5 naszych ulubionych „zabaw brudzących”, które
potrafią zająć Tomskiego na długi czas.

Jednak lojalnie muszę uprzedzić…te wszystkie zabawy są
naprawdę brudzące… brudzące dziecko, towarzysza zabawy i całe otoczenie…więc
rodzica czeka podwójna robota: przygotowanie, które nie zajmuje wiele czasu
oraz sprzątanie po całej zabawie, które może zająć więcej czasu, ale przecież
czego się nie robi dla dzieciaków.

Te wszystkie substancje łączy jedna bardzo ważna cecha –
wszystkie składniki są ogólnie dostępne i przeważnie każdy z nas ma je w domu. 
Zapraszam do przeżycia tej przygody wraz z nami!

Ciecz nienewtonowska

Składniki:
– mąka ziemniaczana;
– woda;
– ewentualnie barwnik.
Wykonanie jest bardzo proste. W zależności od ilości jaką
chcemy uzyskać mieszamy wodę z mąką w takiej proporcji by powstała ciecz dała
się ugnieść w kulkę i unieść w górę.
Ciecz nienewtonowska 
daje wiele możliwości zabawy i sprzyja eksperymentowaniu.  Jej magiczna siła to twardnienie pod wpływem
nacisku.  Można dmuchać by powstały fale,
 uderzać w taflę pięścią lub młotkiem,
robić bąbelki, ugniatać, unosić i patrzeć jak przelewa się między palcami.
Sprawia wiele frajdy, a w dzieciakach budzi naturę fizyka.

Magiczny śnieg

Śnieg w domu, który się nie roztapia?
O, tak to możliwe.
Składniki:
– pianka do golenia;
– mąka ziemniaczana.
Dokładnych proporcji nie podaję gdyż znowu wszystko zależy
od ilości jakie chcemy uzyskać. 
Mieszając te dwa składniki należy obserwować  jak masa wygląda. Na początek polecam użycia
ok 1/3 opakowania pianki do golenia i ok 20-25g mąki, by się przekonać jaką
konsystencję powinna mieć masa. Śnieg musi się lepić, a pod wpływem nacisku
rozpadać.  Świetnie się sprawdza do
lepienia wszelkiego rodzaju bałwanków, zwierzątek i innych fantazyjnych
postaci, jakie tylko nam przyjdą do głowy.

Ciastolina

Ta ciastolina wymaga trochę więcej zaangażowania ze strony
rodziców.  Należy ją ugotować.
Składniki:

– 2 szklanki mąki;
– 2 szklanki ciepłej wody;
– 1 szklanka soli;
– 2 łyżki oleju;
– 1 łyżka proszku do pieczenia (lub kamienia winnego);
– barwniki spożywcze/naturalne(sok z malin, marchwi,  jagód, kurkuma, burak, szpinak, kora dębu,
płatki róż).
Wszystkie składniki należy wymieszać i gotować na wolnym
ogniu ciągle mieszając aż do uzyskania jednolitej kuli.  Następnie zdjąć z ognia, odczekać aż
ciastolina wystygnie i ugniatać dotąd aż stanie się miękka, nie kleista.
Masę można przechowywać w woreczku strunowym.
Jest to jedna z „najczystszych” propozycji w dzisiejszym
zestawieniu.

Malowanie farbami

Malowanie farbami to jedna z najpopularniejszych zabaw.
Tomski uwielbia. Zwłaszcza, że rzadko używamy pędzelków, a najczęściej Tomek
używa swoich paluszków, całych dłoni, łokci, stóp itd. Po naszym malowaniu
farbami większość okolicy jest do umycia, nie wspominając o Tomku, który jest
do wyszorowania cały. Sama na sobie się przekonałam, że każdorazowe kupowanie
farb jest bardzo nieekonomiczne gdyż schodzą one u nas w ilościach hurtowych.
Dlatego polecam farby domowe, które każdy może przygotować sam tworząc piękne
kolory. Do tego farby są nietoksyczne i bezpieczne już dla najmłodszych adeptów
sztuki.  Można przechowywać w lodówce
przez ok. tydzień. 
Składniki:
– 1 łyżeczka sody oczyszczonej;
– 5 łyżeczek mąki ziemniaczanej;
– pół szklanki ciepłej wody;
– barwniki spożywcze.

Mąkę i sodę wymieszać z wodą. Następnie rozlać do małych
pojemniczków i dodać barwniki. 
 Zabawa gotowa!

Kisiel

Kisiel to najprostsza zabawa do szybkiego zorganizowania gdy
nuda dopada nas w domu. Potrzebujemy dużo kisielu w proszku lub kisiel domowej
roboty.  Dodatkowy atut tej zabawy to
możliwość zjedzenia. Jest to świetna alternatywa dla najmłodszych dzieci, które
wszystko wkładają do buzi. Nie ma możliwości zatrucia czy zadławienia.
Przepis na domowy kisiel:
– 2 szklanki wody;
– 4 łyżki soku ( smak dowolnie wybrany wg własnych
upodobań);
– 2 łyżki cukru;
– 2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej.
Pół szklanki wody zagotować 
z cukrem. Do pozostałej dodać mąkę ziemniaczaną i energicznie wymieszać.
Sok wlać do zagotowanej wody i po chwili dodać wodę z mąką. Mieszając doprowadzić
do zagotowania. 

Zapraszam do zabawy. 

Gwarantuję zachwyt dzieci  i  chęć powrotów do zabaw wiele razy.

#Przygody z książką… „Bobo” Markus Osterwalder

Wyd. Hokus – Pokus

BOBO

Historyjki obrazkowe dla najmłodszych dzieci

„BOBO” M Osterwalder

Dziś książeczka dla najmłodszych dzieci. Dla dzieci, które zaczynają czytać. Dla dzieci, które lubią komiksy. Dla dzieci, które lubią same wymyślać historie na podstawie obrazka.

Bobo to koszatka…w pierwszym momencie myśleliśmy, że to historia rodziny misiów, ale po głębszym zbadaniu tematu okazało się, że ten miły gryzoń trochę podobny do wiewiórki trochę do chomika jest właśnie koszatką.  Jest to historia o codziennym życiu Bobo i jego rodziny. Książka składa się z 7 rozdziałów, a w całej książeczce obejrzymy ponad 200 obrazków.

„Bobo” M. Osterwalder

Spis treści jest wyjątkowy. Pierwszy raz znalazłam taki spis treści i mnie urzekł. Uważam, że zilustrowanie historii kilkoma obrazkami jest świetnym pomysłem dla najmniejszych czytelników gdyż znacznie ułatwi im wybór czytanej bajki.

Każda historia to opis jednego dnia z życia bohatera. I tak: poznajemy Bobo w domu, na zakupach, idziemy z Bobo do zoo, bawimy się na placu zabaw, uczymy się empatii gdy Bobo jest chory, kąpiemy się z Bobo w basenie i świętujemy z nim jego urodziny.  Każda z historii kończy się gdy Bobo zasypia, wyjątkiem jest ostatnia – urodziny – gdy to rodzice zasypiają pierwsi.

Bobo w domu

Dla mnie jest to pierwszy komiks dla najmłodszych. Proste obrazki, utrzymane w niebiesko – pomarańczowej kolorystyce plus jednozdaniowe opisy pod każdym obrazkiem świetnie sprawdzą się przy małych wiercipiętach, którzy nie mają czasu na długie opisy. Do tego obrazki, bez zbędnych udziwnień są bardzo łatwe w odbiorze już przez najmłodsze dzieci. Tematyka historii jest równie przystępna. Dotyka sytuacji, które spotykają każdego i Tomek uważa, że fajnie jest tak podglądać kogoś innego jak mu mija dzień. U nas dodatkowym atutem jest rozdział o chorobie Bobo, bo nadal wizyta u doktora jest jednym z krytyczniejszych doświadczeń w naszym domu.

Bobo na zakupach M. Osterwalder

Pokazany model rodziny przypadł mi do gustu. „Dzieckiem” zajmuje się i tata i mama, przed snem czytają, bawią się razem, ale też nawzajem sobie pomagają. Wszystko odbywa się w miłej atmosferze pełnej miłości i czułości (rodzice przytulają i całują Bobo). Bije z tej książki spokój, harmonia i taka niewydumana zwyczajność, która dla maluchów jest wbrew pozorom bardzo atrakcyjna.

Bobo w ZOO

Pierwszy egzemplarz ukazał się w 1984 roku i stał się światowym bestsellerem. Autor stworzył te historyjki ze swoją wówczas 2,5-letnią córką i jej zadedykował bajkę. Na pierwszy rzut oka nie przyciąga uwagi, nie jest krzykliwa, nie od razu przyprawia nas o szybsze bicie serca, ale gdy weźmiemy ją do ręki, obejrzymy kilka ilustracji pochłania nas całych. Przepadamy w tej codzienności, która w końcu tworzy nasze życie.

Bobo pije syrop – sposoby na aplikację leków;)

Zapraszamy do wspólnej lektury!
Post powstał w ramach projektu „Przygody z książką”.