#Przygody z książką…Robert Sabuda „Czarnoksiężnik z krainy Oz”

Wonderful Wizard of Oz

Frank L. Baum

Robert Sabuda

Czarnoksiężnik z krainy Oz R. Sabuda
Kolejny miesiąc minął jak z płatka i przedostatni wpis z serii #Przygód z książką przed nami. Chciałabym dziś kontynuować przedstawianie Wam naszej drugiej perełki, czyli „Czarnoksiężnika z krainy Oz”. Pokazywałam już „Encyklopedie prehistorii. Dinozaury”. Nadszedł czas na kolejne dzieło sztuki polskiego artysty.
Słów dziś wiele nie będzie, gdyż uważam, że wobec takiego kunsztu nie ma co się rozpisywać tylko należy wygodnie usiąść i rozkoszować się niezwykłym talentem autora. Wszystkie szczegóły są tak dopracowane, pięknie wykonane i wykończone, że można oglądać je bez końca. Właściwie każda kolejna strona zaskakuje nas czymś nowym i wzbudza achy i ochy.
Czarnoksiężnik z krainy Oz
Czarnoksiężnik z krainy OZ
Czarnoksiężnik z krainy Oz

Czarnoksiężnik z krainy Oz

Czarnoksiężnik z krainy Oz

Dodatkowym „bajerem” w książce są okulary 3d, dzięki którym możemy dostrzec ukryte szczegóły.

Czarnoksiężnik z krainy Oz

Czarnoksiężnik z krainy Oz

Wpis powstał w ramach kampanii „Przygody z książką”.

Czym zająć Malucha w deszczową pogodę?

Zabawy na deszczowy dzień 

Kisiel

doznania sensoryczne

Nadeszły długo oczekiwane wakacje. Dzieci większość czasu spędzają na dworze korzystając z pogody. Jednak bywają takie dni kiedy pada deszcz, a w domu powiewa nudą. Mam dla Was pomysł, który przegoni nudę – KISIEL. Młodsze i starsze dzieci będą zachwycone, a przy okazji nic nie zaszkodzi gdy trochę podjedzą;)
Czego potrzebujemy? 

  • miski;
  • łyżki do mieszania;
  • sitka;
  • lejka;
  • małych figurek do zanurzenia;
  • surowy ryż itp.;

 Proponuję przygotowanie większej ilości opakowań kisielu żeby zabawa mogła się ciekawie rozkręcić.

Tomek podszedł do nowej substancji z lekką doza ostrożności. Nie przekonywała go lepkość kisielu i wolał używać wszelkiego rodzaju mieszadeł.

Było przelewanie, zatapiania figurek, odmierzanie, mieszanie…

A na koniec Tomski dostał drugą miskę z czystą wodą. Jego zadaniem było wymycie wszystkiego z kisielu i osuszenie na ściereczce. Okazało się to taką samą atrakcją jak sama zabawa kisielem.

Polecam również dodanie do kisielu kasz/ryżu/koralików i co tylko wymyślicie – takie urozmaicenie na pewno spodoba się Waszym dzieciom.

Dobrej zabawy!

#Przygody z książką…Elementarz dla dzieci z dysleksją

Agnieszka Łubkowska

Elementarz dla dzieci z dysleksją

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

No i mamy! Czekałam na to wydanie i się doczekałam. Dotarła akurat na kilka dni przed publikacją #przygody z książką. Zapewne wiele z Was rozpoczęła już, lub zastanawia się od czego zacząć naukę literek z dzieckiem. U nas zaczęło się całkiem przypadkiem od zabawy, puzzli z literkami, układanek, a potem już poszło. Tomski sam interesował się literkami i dopytywał za każdym razem jaka to litera, więc mu powtarzaliśmy i zapamiętał. Jednak przyswoił sobie litery duże – drukowane. Teraz nadszedł  czas na skojarzenie dużej litery z małą literą pisaną. W tym zadaniu niezwykle pomocny będzie nam „Elementarz dla dzieci z dysleksją”.  
Książka składa się z trzech rozdziałów:
1. nauka liter;
2. nauka sylab;
3. czytanie całych słów.
Pozycja zasadniczo ćwiczy czytanie, ale dodatkowo również pomaga kształtować słuch fonemowy. Uczymy dziecko, że język mówiony to dźwięki układające się w zdania, a zdania to wyrazy, które dzielimy na sylaby i głoski.  
Elementarz jest przejrzysty, zachowane odstępy pomiędzy linijkami ułatwiają skupienie uwagi, a zastosowana czcionka jest czytelna. Nie przytłacza również nadmiar kolorowych ilustracji. Jest stonowany i pięknie wydany w twardej oprawie.

W Elementarzu zostały umieszczone techniki relaksacyjne, które wyciszą pobudzone dziecko i ułatwią skupienie uwagi.

Cenne są również zamieszczone wskazówki dla dorosłych oraz dla dzieci, które pomagają w jeszcze lepszym wykorzystaniu podręcznika.

Elementarz podpowiada jak urozmaicić utrwalanie wiadomości i jakie ćwiczenia wykonywać.
 

Jest również skarbnicą wiedzy. Czytanki nie są pustymi, nic nie wnoszącymi historyjkami, ale pełnymi interesujących ciekawostek krótkimi opowiastkami, które dodadzą „smaczku” nauce. Np. wiecie ile lat miał najstarszy żółw chodzący po świecie lub że większość muszli ślimaków jest skręcona w prawo?

Dlatego jeśli Twoje dziecko ma trudności w nauce czytania/interesuje się literkami lub chcesz rozbudzić w dziecku chęć do poznawania liter to ten elementarz jest właśnie dla Was.
Post powstał w ramach projektu #Przygody z książką.

Żeloglutki – książka inna niż wszystkie

Książka obrazkowa – puzzle XXL

Żeloglutki

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Książek dla dzieci jest cała masa. Wydawnictwa prześcigają się w wymyślaniu coraz to ciekawszych publikacji. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam książkę zdecydowanie inną niż wszystkie. 
Wydawnictwo nasza Księgarnia, autor: Janusz Wyrzykowski
„Żeloglutki” – sympatyczne stworki mają ambitne zadanie – budują miasto, ale…no właśnie…bardziej od pracy lubią odpoczywać, bawić się, podkradać owoce z drzew lub puszczać latawce.
Książka wydana jest w formacie 200mm x 280mm. Składa się z 15 kartonowych kart, które możemy oglądać w dwójnasób. Przeglądając jak typową książkę lub wyrywając plansze i oglądać wybrane strony. Mało tego, karty – puzzle tworzą ogromny obraz przedstawiający miasto w budowie, a zadaniem dzieciaków jest ułożenie ich tak żeby wszystko po kolei pasowało.
Tomskiemu najbardziej spodobało się „wchodzenie do historii”, czyli usadowienie się na środku wielkiego placu budowy i analizowanie ilustracji.
Książka daje wiele możliwości zabawy, ponieważ atrakcje znajdziemy również na odwrocie każdej planszy:
 – co najistotniejsze dla mnie i zdecydowanie  ułatwia mi rozmowy o rzeczonym temacie to „ściąga” z maszyn budowlanych z krótką charakterystyką do czego są wykorzystywane;
– seria zadań i zagadek do rozwiązania z Żeloglutkami w roli głównej (a nawet instrukcja wykonania samolotu z papieru – ulubionej zabawki Żeloglutków);
– oraz spis sytuacji i obrazków do odszukania przez Maluchy. 
Książka jest świetnym pretekstem do rozmów na temat bezpieczeństwa podczas robót remontowo – budowlanych, właściwych zachowań jeśli znajdujemy się w pobliżu placu budowy czy zachowania szczególnej ostrożności gdy np. przechodzimy w pobliżu przejeżdżających maszyn.
Dzięki tej pozycji na pewno poszerzymy swoje i dziecka słownictwo, a niejednokrotnie pewnie będziemy musieli sięgnąć jeszcze do innych źródeł by odpowiedzieć na wszystkie szczegółowe pytania dociekliwych Maluchów, które potrafią wypatrzeć najmniejsze szczegóły.
Tomski po przejrzeniu nowej pozycji w biblioteczce szybko wykombinował, że on przecież też ma maszyny budowlane i zainspirowany obrazkami zaczął układać klocki LegoDuplo i odtwarzać sytuacje ze zdjęć. Zapewniło nam to zabawę na całe popołudnie.
Jest to obowiązkowa pozycja dla amatorów maszyn budowlanych, ale i dla tych, którzy dopiero odkrywają świat „budowlanki”.

Ciecz nienewtonowska – świetna zabawa dla każdego

Fizyka dla najmłodszych

Ciecz nienewtonowska

Brudzimy się

Każdego Malucha interesuje świat, z wiekiem zadają coraz więcej pytań i domagają się coraz to ciekawszych zajęć. Co więcej i rodzice potrzebują nowych pomysłów na wspólne spędzanie czasu żeby równie dużo przyjemności czerpać z zabawy.
U nas popularne są zabawy różnymi masami, Tomek bardzo lubi odkrywać nowe konsystencje i badać wszystko swoimi łapkami. Długo zabieraliśmy się za przygotowanie cieszy nienewtonowskiej, ale gdy już raz spróbowaliśmy to bawiliśmy się w ten sposób już kilka razy. 

Czym jest ciecz nienewtonowska?
Ciecz ta pod wpływem nacisku zmienia swoje właściwości. Najczęściej zmienia się jej twardość. Jeśli przygotujemy odpowiednio dużo cieczy możemy nawet sprawdzić, że da się po niej chodzić. Należy jedynie pamiętać o odpowiedniej sile nacisku i szybkości poruszania się.
Jak wykonać ciecz nienewtonowską?
Przygotowanie jest banalnie proste. Potrzebujemy tylko dwóch składników oraz miski lub baseniku. Do miski wsypujemy mąkę ziemniaczaną i dolewamy wody. W trakcie dolewania wody cały czas mieszamy aż do momenty gdy nasza masa będzie miała konsystencję gęstej farby. Proporcje uzależnione są od ilości jaką chcemy uzyskać. 

Zabawa jest przednia. Gdy naciskamy ciesz staje się bardzo twarda, nie do ruszenia, natomiast gdy uda nam się nabrać na dłoń staje się coraz to bardziej płynna. Można ją przelewać, miętosić, ugniatać, próbować mieszać. Jest to świetne ćwiczenie dla małych rączek i dostarcza nam wielu doznań sensorycznych.

Sprzątanie również nie jest trudne…stosunkowo 😉 wystarczy trochę cierpliwości i przy pomocy dzieciaków nadal się bawiąc można posprzątać. My wykorzystywaliśmy szufelkę do nabierania cieczy znajdującej się na podłodze.
Zapraszamy do wspólnej zabawy!