#dziecko na warsztat…matematyka

Królowa nauk

Matematyka z 2,5 latkiem

Luty został okrzyknięty miesiącem matmy…trochę kombinowaliśmy jak temat uporządkować i plan mieliśmy, który został pokrzyżowany przez paskudne chorowanie wszystkich po kolei, więc trochę chaotycznie, ale podziałaliśmy…

Z matematyką spotykamy się codziennie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. U nas pierwszą i najpopularniejszą formą zabaw matematycznych jest liczenie schodów gdy wchodzimy po klatce schodowej. Trochę ich mamy do przejścia, więc i liczenia sporo, ale od początku…
Zapraszamy do naszej przygody z matematyką!

  • Rozpoczęliśmy od rozćwiczenia paluszków i zabawy w nawlekanie słomek na nitki makaronowe. Zadanie było proste, nitki makaronu nabite do wydmuszki po jajkach i pokrojone na kawałki kolorowe słomki. Tomek nawlekał wg różnych zasad: raz wszystkie tego samego koloru, raz przeplatał różne kolory i powtarzał sekwencje na innych nitkach, a jeszcze innym razem nawlekał określoną liczbę słomek.
  • Do kolejnej naszej zabawy wykorzystaliśmy nasze ulubione drewniane klocki. Tomski powtarzał sobie kształty i kolory układając na gotowych szablonach wybrane elementy. Przenosił wzory z obrazków na dywan i porównywał wysokość/szerokość poszczególnych budowli.

Stworzyliśmy też zbiory, Tomek porozdzielał wszystkie klocki wg kształtu. Osobno układał trójkąty, prostokąty, walce, kwadraty itd.
Nie mogło również zabraknąć rozmowy o rozmiarach. Klocki jednego typu Maluch układał wg wielkości i porównywał.

  • Spróbowaliśmy przygotować też kartoniki z cyferkami do dotykania. Mieliśmy trochę ograniczone materiały, dlatego wykorzystaliśmy folię aluminiową, gąbkę, filc, kawałek atlasowej wstążeczki i gładki, błyszczący papier.

Po całym długim procesie dotykania, pisania paluszkiem po cyfrach z zamkniętymi i otwartymi oczami Tomski układał wybrane przedmioty przy odpowiedniej cyfrze.

  • Osoby, które odwiedzają naszego bloga częściej zapewne wiedzą, że miłość do dinozaurów nie słabnie. Nie mogło ich zabraknąć także przy naszych matematycznych zmaganiach. Stworzyliśmy sobie książeczkę matematyczną.

Najpierw odmalowaliśmy dłoń Tomka kilka razy, wycięliśmy ją, Tomek ozdobił różnymi kolorami rączki i przystąpiliśmy do posklejania ich razem. Celem naszej rączki jest ułatwienie liczenia do pięciu.

Gdy rączka była gotowa wybraliśmy obrazki i wydrukowaliśmy książeczkę. Każda jedna strona to nasza kolejna liczba.

Pierwsza strona, czyli na obrazku 1 Bąbel – cyfra zapisana również słownie i na rączce Tomek wskazuje pierwszy paluszek – kciuk.

Druga strona – 2 postaci(Bąbel i Arlo), cyfra zapisana również słownie oraz Tomek wskazuje na rączce drugi paluszek.

Trzecia strona – 3 T-Rexy plus cyfra zapisana słownie i na rączce wskazujemy trzeci paluszek. Na tym zdjęciu widać dokładnie konstrukcje paluszków. Tomkowi taki sposób przedstawienia pomaga w odliczaniu.

 Czwarta strona – 4 pterodaktyle i cyfra zapisana słownie, na rączce wskazujemy czwarty paluszek.

Piąta strona – cała rodzina Arla, 5 apatozaurów, cyfra zapisana również słownie oraz na rączce odliczamy 5 paluszek.
Pomoc właściwie bardzo prosta do wykonania, a nie dość, że Maluchowi sprawia samo oglądanie wiele przyjemności to jeszcze niejako „przypadkiem” sobie liczy. Rączka sama w sobie również jest atrakcją. Zakłada ją na swoją dłoń i liczy odginając poszczególne paluszki.

  • W ramach dalszych ćwiczeń paluszkowych zrobiliśmy „przeplatanki matematyczne”. Z kartonu wycięliśmy koło, kwadrat oraz prostokąt. Zrobiłam dziurki, ponumerowałam je i Tomek przeplatał sznurki. Staraliśmy się przeplatać wg kolejności, ale w praktyce różnie to wychodziło;) 

Filcowe figury geometryczne do przypinania i odpinania, zamocowane na rzepie.

Klamerki matematyczne.
  • Na kole podzielonym na osiem części zaznaczyłam kolorowe kropeczki w ilości odpowiadającej przyklejonej cyfrze. Klamerki natomiast pomalowane wg wzoru na planszy i oklejone odpowiednią cyfrą – zadaniem dziecka jest za pomocą skojarzenia zapięcie odpowiedniej klamerki na odpowiedniej części koła. Np. cyfra 5 – niebieskie kropeczki, czyli przypinamy  niebieską klamerkę z cyfrą 5. Nie dość, że uczymy się cyfr to jeszcze ćwiczymy przypinanie klamerek, czyli motoryka mała rządzi w każdej dziedzinie, nie wspominając o powtórce z kolorów;)
  • Świetną powtórką z cyferek i liczenia są puzzle matematyczne. U nas zabawa polega na układaniu podobizny pociągu Tomka, cyferki namalowane na poszczególnych elementach są póki co podpowiedzią tylko do 8, ale dla starszych dzieci to nie lada gratka:)
  • Zachęcam  też do zajrzenia do postu o „Bardzo głodnej gąsienicy”. Bawiąc się tekstem liczyliśmy owoce, które mała gąsienica zjadała poznając równocześnie dni tygodnia. Tomek wyliczał ile zjadła jabłek, a ile gruszek karmiąc naszą gąsienice z papieru.

Układał gąsienice wg rozmiaru, poznając jej kolejne etapy rozwoju:

  • Cyfry poznawaliśmy również z Peppą i jej przyjaciółmi:

Prosta książeczka dla najmłodszych. Z dużymi, wyraźnymi obrazkami.

Na początku wyliczanka od 1 do 10 z zadaniem przyklejenia poszczególnych postaci oraz cyfr w odpowiednim miejscu.

Każda jedna strona to jedna liczba i odpowiednie zadanie, np. odszukać JEDNEGO brata Peppy, tata Świnka ogląda JEDEN telewizor plus wyklejanka odpowiednich cyferek  i próba pisania po śladzie cyfry.

Pod koniec podsumowanie i liczymy razem z Peppą, powtarzając poznane liczby:

  • Książką, która wydaje mi się być lekturą obowiązkową jest oczywiście też pozycja „10 razy 10” H, Tullet’a. Ta pozycja zapewnia ogrom możliwości zabaw matematycznych, o których szczegółowo napiszemy w osobnym poście.
zdjęcie pochodzi ze strony http://babaryba.shoparena.pl/pl/p/10-RAZY-10-Herve-Tullet/112
  • Ostatnia moja propozycja lutowych poczynań w ramach projektu #DzieckoNaWarsztat to opcja dla mam, które już są bardzo zmęczone zabawami wszelakimi lub jak ja są w 37 tygodniu ciąży i czasami już nie mają mocy przerobowych na zginanie się, siedzenie na podłodze, kombinowanie i bycie w ruchu….

Otóż…mama wygodnie siedzi tudzież leży i „wydaje polecenia” Maluchowi, np:
– pokaż te przedmioty w pokoju, które leżą na podłodze, a teraz pokaż to, co znajduje się nad Twoją głową itd.
– ułóż obok siebie 3 klocki;
– ułóż pod stołem 2 misie, a na stole 1 kubek.
Pomysłów na różne polecenia ćwiczące orientacje przestrzenną można wymyślić całą masę. Nie wymagają właściwie żadnego specjalnego przygotowania, a są atrakcyjną zabawą dla Maluchów, ponieważ mogą pobiegać, poruszać się, pokombinować…

Zapraszamy też na wpisy innych uczestników projektu #Dziecko na warsztat!

„Bardzo głodna gąsienica” Eric Carle – liczymy, układamy, bawimy się

Kolory, dni tygodnia, liczby

Bardzo głodna gąsienica

Eric Carle

Eric Carle to pisarz kultowy. To on napisał niepowtarzalne i cudownie ilustrowane książeczki dla dzieci. Wielu z Was zapewne zna je bardzo dobrze, a jeśli ktoś nie zna to zapraszam! Wasze dzieci pokochają te zgrabne książeczki idealnie pasujące do małej rączki. 
My dziś na warsztat wzięliśmy „Bardzo głodną gąsienicę”. Jest z nami już od bardzo dawna i był taki okres, że lektura ta  była obowiązkowa po kilka razy dziennie. Tomek uwielbiał wymieniać co po kolei gąsienica zjadła, opowiadać jak to bolał ją brzuch i niezmiennie wtedy wspominał też wiersz o chorym kotku, który również się przejadł i miał chory brzuch.
Jest to książeczka, którą można czytać na wiele sposobów. W internecie przerobiona jest na wszystkie strony świata i można zaczerpnąć wiele świetnych pomysłów na wspólne zabawy z gąsienicą w roli głównej.

 

„Nocą, w świetle księżyca leżało na liściu maleńkie jajeczko…” to początek historii gąsienicy, której rozwój śledzimy od początku do końca. Maluch dowiaduje się, że z jajeczka wykluwa się gąsienica, która rośnie, by potem zamieszkać w bezpiecznym domku – kokonie – a w efekcie przemienić się w pięknego motyla.
By urozmaicić sobie czytanie książki pobraliśmy z internetu gotowy szablon kolorowych owoców i jedzonek, podkleiliśmy tekturką oraz powycinaliśmy(gdyby ktoś był zainteresowany szablonem proszę o pozostawienie adresu mejlowego w komentarzu i wyśle gotowy obrazek do druku). Kolejnym naszym krokiem było stworzenie gąsienicy z rolki po papierze toaletowym, którą Tomek z zadowoleniem pomalował zieloną farbą, przykleił „pysia” z dziurką w miejscu ust i dokleił czułki. Do tego jeszcze wydrukowane dni tygodnia i wstęp do zabawy gotowy:)
Gąsienica, którą Tomek karmi.
Rozpoczęliśmy wspólne czytanie – ćwicząc aktywne słuchanie. Tomek słysząc kolejne zdania historii układał właściwe elementy. 
Kolejno dokładał właściwe elementy. Jego zadaniem było wyszukanie odpowiedniego obrazka i położenie w dobrym miejscu. Powstała nam graficzna ilustracja bajki.
W poniedziałek – 1 jabłko;
we wtorek – 2 gruszki;
w środę – 3 śliwki;
w czwartek – 4 truskawki;
w piątek – 5 pomarańczy.
W sobotę gąsienica zjadła bardzo dużo różnych smakołyków, od których rozbolał ją brzuszek. Jednak po kuracji naturalnej(w niedzielę przegryzła się przez listek) wyrosła na bardzo dużą i tłustą gąsienicę. Zbudowała sobie kokon , z którego po kilku dniach wyszła i przemieniła się w pięknego motyla.
Jest to świetna okazja do nauki dni tygodnia, przez powtórki i układanie Maluch ma szanse zapamiętywać kolejne dni tygodnia oraz ćwiczyć liczenie do pięciu. Dzięki takiemu graficznemu przedstawieniu łatwej uzmysłowić mu sobie wartość kolejnych cyferek i widzi jak wartości rosną. 
Tomski układał gąsienice również od najmniejszej do największej i tak mu zostało…teraz wszystko najpierw układa wg wielkości, a później dopiero przechodzimy do dalszej zabawy;)
Głośno liczymy układając poszczególne owoce na obrazkach w książce. Przy okazji omawiając kształty i kolory owoców:
Dzięki tej sympatycznej gąsienicy możemy także zachęcić dzieci do wypróbowania jedzonek z książeczki. Zaprosić do poznania zapachów i smaków wszystkich rarytasów, które zjada ze smakiem nasza bohaterka. 
Tomski niestety nie dał się skusić na wypróbowanie wszystkich smakołyków, ale choć podotykał, powąchał i zadecydował, co spróbuje, a co nie.
Największą frajdę sprawia karmienie gąsienicy!
Zapraszamy do wspólnej zabawy!