Play Mais kukurydziane klocki konstrukcyjne

Klocki kukurydziane

Play Mais

Zabawa kreatywna

Play Mais kreatywne klocki konstrukcyjne

Ostatnio u nas dużo recenzji książek, dlatego dziś trochę się pobawimy. Chciałabym przedstawić Wam klocki inne niż wszystkie. Klocki ekologiczne, miękkie, które można ugniatać, przecinać, miętosić i łączyć ze sobą za pomocą odrobiną wody. Play Mais kukurydziane klocki konstrukcyjne.

(więcej…)

Typowe i nietypowe laurki z okazji Dnia Babci i Dziadka

Dzień Babci i Dziadka

21. – 22.I.2017

W zeszłym roku Tomski przygotował dwa rodzaje laurek z okazji dnia Babci i Dziadka:
  • laurki rączkami odbijane – <klik>
  • biedronki – <klik>

Dziś popołudnie upłynęło mu na wycinaniu i klejeniu nowych projektów.  Zapraszam!

 1. Typowe laurki – kwiaty

Wykorzystaliśmy różne rodzaje ozdobnych papierów, farby oraz ruchome oczka(podstawę każdej pracy Tomka – jego must have;))

Laurki z okazji Dnia Babci i Dziadka

(więcej…)

Ozdoby świąteczne własnoręcznie wykonane z masy solnej

Najlepsza masa solna

Ozdoby choinkowe

Figurki z masy solnej

Okres przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia jest pełen obowiązków, porządków, gotowania, planowania i zakupów. Jednak w tym całym szaleństwie nie można zapomnieć o swoich dzieciach, które również warto zacząć przyzwyczajać, że każdy ma jakąś „działkę” przed Świętami do ogarnięcia. Tomek w tym roku zajął się stworzeniem ozdób na choinkę.
By rzeczywiście mógł maksymalną ilość pracy wykonać sam wybrałam dla niego masę solną. Przedstawiam Wam przepis na idealną masę solną:

Masa solna

  • 200g mąki;
  • 200g soli;
  • pół szklani wody. 

Sposób przygotowania:

Przygotowujemy w miseczkach odmierzone ilości mąki, soli oraz wody. Maluch do miski wsypuje kolejno składniki i miesza rączkami. Stopniowo dolewamy wodę i sprawdzamy konsystencję masy. Wyrabiamy ok 5-10 minut, więc dziecko zdąży się nacieszyć zabawą i postymulować swoje zmysły.
 Masa ma być plastyczna.
Masa solna – przygotowanie
Masę można dowolnie modelować. Ja dałam Tomskiemu wałek, foremki i zabawa toczyła się dalej sama. Nie zapomnijcie zrobić dziurek wykałaczką lub zapałką przed suszeniem by można było figurki zawiesić.
Masa solna – wałkowanie i wycinanie foremek
 
Kolejnym etapem było wysychanie gotowych figurek. Można pozostawić nasze „wyroby” na nasłonecznionym parapecie, to trwa kilka dni, ale można również to przyspieszyć susząc figurki w piekarniku. Piekarnik powinien być nagrzany do 70 stopni(w piekarniku gazowym należy uchylić lekko drzwiczki ze względu na wilgotność gazu, która może źle wpłynąć na figurki). Czas suszenia zależy od ilości i grubości figurek.
Figurki z masy solnej wysuszone w piekarniku i przygotowane do malowania.
 
Nasze suszenie trwało ok półtora godziny, a do malowania Tomek przystąpił na drugi dzień. U nas królowały farbki i brokat.
Figurki z masy solnej – malowanie.

To jak ozdobimy figurki zależy tylko od naszej inwencji twórczej, akurat dla Tomka największą frajdą są farbki, więc skupiliśmy się na jego malowaniu. 
Na koniec wystarczy przepleść sznureczki i gotowe ozdoby zawiesić na choince czy spakować jako małe prezenciki dla najbliższych. Tomek z wielką dumą sprezentował najpiękniejsze dzieła swoim paniom z przedszkola:)
Masa solna – figurki do powieszenia na choince.
 
Na koniec zabawy by wykorzystać całą farbę Tomek zażyczył sobie namalowanie choinki i ozdobił ją w swój ulubiony sposób, czyli maczając w farbie paluszki i robiąc pieczątki. Polecamy i taką zabawę!
Malujemy paluszkami – brudzimy się.
Zapraszamy do wspólnej zabawy!
ps. Przypominam o trwającym konkursie na fb. Szczegóły tutaj.


Kalendarz adwentowy DIY – przygotowania do Świąt plus zapowiedź konkursu

Grudzień

Kalendarz adwentowy

DIY

Tegoroczny kalendarz adwentowy DIY
Naszą tradycję tworzenia kalendarza adwentowego rozpoczęliśmy w zeszłym roku. Był zdecydowanie bardziej pracochłonny i okazalszy (kliknij tutaj), ale za to tegoroczny jest wykonany prawie w całości przez Tomka 🙂
Czego potrzebowaliśmy do wykonania kalendarza?
  • arkusz kartonu;
  • 12 kolorowych kopert;
  • marker;
  • klej;
  • ozdobne naklejki.
Koperty przecięłam na pół, w ten sposób powstało nam 24 mniejszych kieszonek. Następnie ułożyliśmy je na kartonie i ponumerowałam. Tomek ochoczo zabrał się za przyklejanie, a dodatkowo ozdabiał każde okienko ozdobną, błyszczącą naklejką.
W tym roku jako stały element wyposażenia kalendarza mamy puzzle. Każda jedna koperta kryje jeden element potrzebny do ułożenia całego obrazka. 24 grudnia Tomski odkryje ostatni puzzel i zbuduje cały zimowy obrazek. Dodatkowo każdego dnia dodajemy jakąś małą słodką przekąskę/figurkę/zadanie do wykonania.
W puli zadań m.in. znalazły się figurki z masy solnej na choinkę, bańki do własnoręcznego ozdobienia, pomoc w upieczeniu pierniczków, wykonanie kartek świątecznych czy ubieranie choinki.
 Na koniec obiecana wzmianka o konkursie, który głównie będzie rozgrywał się na fb, ale bez bloga ani rusz;)

Waszym zadaniem będzie wskazanie najciekawszego wpisu jaki został opublikowany na stronie www.swiattomskiego.blogspot.com z krótkim uzasadnieniem oraz podzielenie się informacją o konkursie ze znajomymi. Wasze podpowiedzi pomogą mi w tworzeniu najciekawszych dla Was treści w przyszłym roku. Nagrodami będą trzy książki, jedna dla najmłodszych oraz dwie dla nieco starszych dzieci. Wybór wygranych odbędzie się drogą losowania.
Konkurs będzie trwał od 12.12.2016 – 19.12.2016 do północy. Rano 20.grudnia zostaną wyłonieni zwycięzcy. Na adresy do wysyłki czekam do następnego dnia i wysyłam nagrody.
Konkurs na fb ruszył o 7.00. Zapraszam! 

>>Klik<< – bezpośrednio możesz przejść do strony z konkurse

Miłej zabawy!
Sponsorem nagród jestem ja – właścicielka bloga Świat Tomskiego.

#Przeczytaj&podaj dalej…Książka dla dzieci, dzięki której Maluchy pokochają czytanie na całe życie.

Dziś wpis wyjątkowy i pierwszy taki u mnie, czyli wpis gościnny. Udostępniam swoje miejsce w sieci trzem kobietom, matkom, autorką blogów. Swoimi wypowiedziami otwierają one dyskusje na temat jakże bliski idei grupy „Przeczytaj&podaj dalej”, czyli jakie książki wybrać by nasze dzieci pokochały czytanie na całe życie. W końcu w dzieciństwie wszystko się zaczyna…
http://antyterrorystka.blogspot.com/
Matka Antyterrorystka – Gosia Jurasz 
Chcąc ułatwić sobie zadanie, poprosiłam córkę o
pomoc. Pytając o ulubioną książeczkę, z dość pokaźnego zbioru, liczyłam, że
wskaże mi tę najbardziej ulubioną i o niej będę pisać.
Dziecko moje sprawy nie ułatwiło. Młoda
spojrzała na mnie, później na regał i powiedziała, że wszystkie książki jakie
ma, są jej ukochanymi.
Nie powiem, że zadanie należało do łatwych.
Uwielbiam wyzwania i podjęłam się poszukiwania, pozycji, które zachęcą maluchy
do czytania.
Wiem, że miała to być jedna książka. Nie dałam
jednak rady i będzie ich więcej 😉
Pierwszą serią książek są…
Przygody przesympatycznej Kici Koci.
Książeczki przeznaczone są dla dzieci w wieku
2-6 lat.
Opowieści o przygodach kotki, uczą i bawią. W
przystępny sposób przekazują najmłodszym zasady obowiązujące w społeczeństwie,
ostrzegają przed zagrożeniami i podpowiadają jak zachowywać się w określonych
sytuacjach.
Kicia Kocia, jej rodzina i przyjaciele
przeżywają wiele wspaniałych przygód. Poznają strażaka, policjanta. Bawią się
na placu zabaw, jadą na wieś, robią zakupy, sprzątają, gotują itp.
Kotkę poznałyśmy już dawno, ale bardzo często
do niej zaglądamy. Jestem pewna, że wielu maluchom przypadnie ona do gustu.
Druga seria to…
Opowieści o Basi i jej rodzinie.
Książkę poznałyśmy dzięki programowi „Czytanie
przed spaniem” na TVP ABC.
Słuchałyśmy z Młodą opowieści o dziewczynce,
która uczęszcza do przedszkola, ma dwóch braci, rodziców i żółwia. Każdego dnia
przezywa mnóstwo przygód. Nie zawsze zachowuje się tak jak powinna. Często
pakuje się w tarapaty. Basia ma bardzo mądrych rodziców, którzy uczą swoje
dzieci prawidłowego funkcjonowania w domu, szkole, sklepie, na podwórku.
Czytają książki, wspólnie bawią się, wyjeżdżają na wakacje.
Rodzice jak każdy z nas, miewają swoje gorsze
dni. Dzieci raz to rozumieją, innym razem się buntują. Każdy pojawiający się
problem jest wspólnie rozwiązywany.
Na początku byłam sceptycznie nastawiona do
książek. Powodem były ilustracje, które są dość specyficzne. Widząc jednak
zachwyt córki i ja się przekonałam ( w końcu to ma być książka dla dziecka , a
nie dla dorosłego).
Książki wypożyczałyśmy z biblioteki. Córka z
niecierpliwością czekała na dostępność kolejnych egzemplarzy. W końcu do
naszych zbiorów dołączyły „Wielkie Księgi Przygód Basi”. Mimo tego, że znamy
już wszystkie na pamięć, często do nich zaglądamy i razem z bohaterami świetnie
się bawimy.
Mam nadzieję, że moja wypowiedź pomoże wybrać
rodzicom odpowiednie książeczki dla dzieci.
Powiem w sekrecie, że jeżeli
nie macie pewności, czy maluchowi dany tytuł przypadnie do gustu- zajrzyjcie do
biblioteki, wypożyczcie interesującą Was książkę. Ja tak robię i Młoda nie ma
na półce nietrafionych prezentów.
 
 
 
 
http://poligon-domowy.blogspot.com/
 
Poligon domowy 
Katarzyna Bieńkowska

Zaczęłam czytać szybko, więc nie jest to moja
pierwsza książka, ale do dziś ją pamiętam i jestem pewna, że jej wartości są
ponadczasowe, a historia wciągnie każdego! Chodzi, oczywiście, o „Dzieci z
Bullerbyn”… Przyznacie chyba, że każdy chciał mieć takich przyjaciół,
spać na sianie i chodzić po drzewach. Wspólne podwórko i miliony pomysłów na
minutę. Ah! Jak chciałam bawić się z nimi!
Pamiętam do dziś, że sama książka była dla mnie
wyzwaniem – wypożyczona z miejskiej biblioteki, w twardej oprawie, ładnie
ilustrowana no i gruba! Takie tomiszcze w moich drobnych dziecięcych rączkach.
Pękałam z dumy, że ja – taka mała – sama czytam wieczorami książkę i to jeszcze
na głos młodszej siostrze!
To było jakieś 20 lat temu, więc już nie
pamiętam wszystkich przygód, nawet niektórych imion nie potrafię sobie
przypomnieć, ale wykorzystywałam ich sposoby na przykład na wyrywanie zębów… 😉
Za to do dziś pamiętam tę magię jaka mi
towarzyszyła, kiedy czytałam tę książkę. Myślę, że to tytuł, który spodoba się
każdemu dziecku!
http://www.matkapuchatka.pl/
Matka Puchatka – Marzena Gaczoł
Przyznaję, że dłuższą chwilę zajęło mi wybranie
takiej książki, która miałaby szansę otworzyć przed dzieckiem magiczny świat
literatury. Na szczęście z pomocą przybyła moja córa, która nie wahała się ani
trochę i od razu wskazała ten jeden, najważniejszy dla niej tytuł. Wydaje mi
się, że w każdym maluchu można zaszczepić miłość do czytania, jeśli jej treść
będzie współgrała z dziecięcymi marzeniami czy zainteresowaniami. U nas jest to
historia o zwierzętach, do której wracamy często i z przyjemnością…
Trzecie słowo, które
padło z ust mojej córki, to „kotek”. Właśnie wtedy stało się oczywiste, że
dziecko zaraziło się od nas miłością do zwierzaków. Uwielbienie dla wszystkich
stworzonek szybko postępowało – Ewa opiekowała się każdym napotkanym ślimakiem,
z determinacją broniła wszystkich zauważonych żuczków, które niechybnie
zginęłyby pod podeszwą buta, na widok barwnych motyli czy burych ciem piszczała
z zachwytu, z przyjemnością oddawała się głaskaniu i karmieniu
naszych domowych towarzyszy…
Poszliśmy za ciosem!
Półeczka z książkami szybko zaczęła się uginać pod ciężarem barwnych czytadeł,
które pękały w szwach od wymyślnych ilustracji. Piękne wydania i niesamowite
historie nie przykuwały jednak uwagi mojego dziecka na dłużej… Miłość do
zwierzaków kwitła w najlepsze, a zainteresowanie książkami powoli gasło. Do
czasu! Kiedy znalazłam w kartonie stare wydanie Doktora Dolittle i jego zwierząt autorstwa Hugha Loftinga, Ewa
przepadła bez reszty. W książce (w naszym wydaniu) nie ma żadnego obrazka,
jednak historia tego niezwykłego weterynarza obroniła się sama.
Wydaje mi się, że
większość z Was kojarzy przygody doktora, który posiadł niesamowity dar –
potrafił rozmawiać ze zwierzętami. Nie marzyło Wam się kiedyś, żeby chociaż
przez krótką chwilę być jak Dolittle? Nie chcieliście podsłuchać, o czym prawią
wiewiórki, co leży na sercu polnym myszkom, jakie sny miewa Wasz piesek?
Podejrzewam, że każde dziecko ma w sobie – choćby przez moment – takie małe
marzenie, a większość dorosłych wciąż ma w sobie coś z dziecka… Opowieść
o niezwykłym doktorze szybko zdobyła serce mojej córki i wcale jej się nie
dziwię, bo jako mała dziewczynka, też uwielbiam tę historię. Dzisiaj patrzę na
nią trochę inaczej… To już nie tylko ciekawa i pełna przygód opowieść o
zwierzakach, ale dużo ciepła, zrozumienia i bezinteresowności. Ta książka uczy
szacunku do nawet najmniejszego zwierzątka, ale też do drugiego człowieka, przy
czym jest pozytywna, mądra i budująca. Jak patrzy na nią moje dziecko? Z uporem
twierdzi, że będzie weterynarzem, jak doktor Dolittle, i wiecie, tego jej
życzę, nawet jeśli nie posiądzie tej magicznej zdolności, która wyróżniała
głównego bohatera.

I jak podobają się Wam propozycje dziewczyn? Czy Waszym zdaniem te książki mogą rozkochać w sobie małych czytelników? A może macie swoje typy, które u Was się sprawdziły?

Zapraszam do dyskusji!

U nas już dziś wieczorem pierwsze lektury najmłodszego członka naszej rodziny. Leon zaprasza:)
Autorką całego zamieszania jest Magdalena Erbel, autorka bloga Save the Magic Moments. Dziewczyna odwala kawał dobrej roboty: promuje czytelnictwo, zachęca do dyskusji, organizuje wymiany książkowe, zrzesza wokół siebie grono zakręconych osób, które nieustająco odczuwają głód książkowy:)