Zmysłowe walentynki z 2,5 latkiem + matematyka dla smyka

Walentynki

Dbamy o zmysły

Matematyka

14.lutego  – Walentynki – Święto Zakochanych…obchodzicie? My jakoś niespecjalnie, ale dziś postanowiliśmy zadbać o nasze zmysły. Może również zechcecie pobawić się w taki sposób ze swoimi dziećmi. Gwarantuję uśmiech na twarzach Smyków;)
Zrobiliśmy rozeznanie po mieszkaniu i poszukaliśmy interesujących materiałów do zabawy w kolorze czerwonym lub pochodnym. Co Tomek wybrał?

 

  • czerwone kryształki;
  • czerwone zakrętki;
  • czerwone wstążki;
  • czerwone słomki;
  • kolorowy makaron w kształcie zwierzątek;
  • kaszę perłową;
  • czarne kuleczki żelowe;
  • czerwoną masę z sody oczyszczonej;
  • czerwoną foremkę „serduszkową”;
  • czerwone silikonowe serce;
  • silikonowe foremki na babeczki;
  • talerzyk, miseczkę, widelec, łyżeczkę, nożyk w kolorze różowym.

Czerwona masa sensoryczna*: 

  • 1 szklanka mąki ziemniaczanej;
  • 210 g sody oczyszczonej;
  • 1,5 szklanki wody;
  • barwnik spożywczy(my użyliśmy farbki do jajek);
  • olejek zapachowy( u nas migdałowy);

Sodę i mąkę wsypujemy do garnka i mieszamy. Dodajemy wodę, barwnik oraz aromat i gotujemy, ciągle mieszając. Gdy masa zgęstnieje i zacznie odchodzić od garnka, wyłączamy gaz i raz jeszcze dokładnie mieszamy by nie pozostawić grudek. Zagniatamy i gotowe.

*przepis na masę zaczerpnięty ze strony Kreatywny Maks

Masę przełożyliśmy do silikonowej foremki w kształcie serca i Tomek już sam bardzo dobrze wiedział, co dalej z nią robić.

Masa była delikatna/aksamitna w dotyku, pachnąca, ale też trzeba była włożyć trochę wysiłku by urwać jej kawałek.
Maluch kroił nożykiem na mniejsze kawałki po czym tworzył kule, walce itp…
W efekcie końcowym ponabijał słomki i rozpoczął produkcję walentynkowych lizaków.
Oczywiście nie mogło zabraknąć wycinania foremkami. Z okazji Walentynek królowały serca i ukochane przez Tomka gwiazdy.
Walentynkowa matematyka:
Przygotowaliśmy sobie kartoniki z cyframi od 1 – 5. Każdą cyfrę wypełniliśmy innym materiałem. Wykorzystaliśmy śliską, błyszczącą wstążeczkę, szeleszczące sreberko, gąbkę, mazak oraz kawałek czerwonego filcu.
Zabawę rozpoczęliśmy od podotykania każdej cyferki i głośnego powtarzania co to za cyfra. 
Gdy Tomek kilka razy powtórzył to ćwiczenie postanowiliśmy wskoczyć na wyższy poziom i z zasłoniętymi oczyma Tomek dotykał ponownie cyferek. Próbując zgadywać co to za cyfra, ale to było najprawdziwsze zgadywanie i głownie radość sprawiało mówienie czy to czego dotyka jest miękkie, szorstkie, gładkie czy przyjemne. Nie wspominając już o tym jakie emocje wzbudza robienie czegokolwiek z zasłoniętymi oczyma;)

Przyszła kolej na liczenie. Kolejno dopasowywaliśmy nasze materiały do cyferek:
Na pierwszy ogień poszły czerwone kryształki, które bardzo spodobały się Maluchowi i  z lubością dotykał je/macał/patrzył pod światło. 
Druga tura dopasowań poszła Tomkowi szybciej. Wybrał sobie 1- lizak własnej produkcji, 2 – czerwone zakrętki, 3 – kryształki. Oczywiście dopasowywał do 5, ale jakoś zdjęcie nam się nie ostało 😉
Zabawa w Kopciuszka:
Ostatni etap naszej zabawy i trwający zdecydowanie najdłużej, bo do wieczora. Maluch cały czas kontynuował swoje zajęcie, a przed snem przygotował sobie wszystko na rano.
Wszystkie elementy przygotowane na początku zabawy Tomski wrzucił do miski i zamieszał…by potem z pieczołowitością wybierać i rozdzielać poszczególne części do osobnych miseczek. 
Było również gotowanie zupy i przyrządzanie babeczek z fikuśnymi wykończeniami. 
Zdecydowanie taka zabawa w przesypywanie, mieszanie i kombinowanie to coś, co 2,5 letnie Maluchy kręci.
Kulki żelowe były wilgotne, miękkie i świetnie się odbijały gdy się je podrzuciło.
Kryształki miały nieregularne, gładkie kształty z „ostrymi” krawędziami i świetnie odbijały światło – pobudzaliśmy też wzrok.
Wstążeczki – gładkie i płaskie – Tomek stosował je do wykończenia swoich dzieł.
Kasza była najdrobniejsza i spełniała role „posypki”.
Zakrętki – okrągłe i chropowate – małe talerzyki dla dinozaurów – Tomek podawał w nich miniaturowe porcje swoich dań figurkom. 
Słomki – podłużne, śliskie – jako patyczki do wbijania w masę oraz Maluch próbował również przesypywać przez nie kaszę.
Jak widzicie pomysłów na zastosowanie tych kilku elementów jest szerokie. W większości wszystkie zostały wymyślone przez Tomskiego, który spontanicznie wymyślał sobie jak się bawić i co jeszcze można z tym zrobić.

TRES wyd. EPIDEIXIS – nowa odsłona strategicznej gry kółko i krzyżyk

Nasze pomysły na zabawę

grą strategiczną

TRES

wyd. Epideixis

Gra strategiczna TRES znalazła się u nas za sprawą wygranej w konkursie organizowanym przez bloga Kreatywnie w domu&wyd. Epideixis. Konkurs polegał na zaprojektowaniu własnej gry(więcęj o konkursie i naszej grze tutaj).

 

Na czym polega rozgrywka? Pomysł wywodzi się z dobrze znanej wszystkim zabawy w kółko i krzyżyk. Jednak nie jest to takie zwykłe kółko i krzyżyk. Tutaj możliwości ułożenia krążków jest więcej. Gracze ustawiają swoje 3 „pionki” na drążkach, co pozwala nam na budowanie  w poziomie, pionie, na skos w płaszczyźnie lub w przestrzeni utrudniając to samo przeciwnikowi. 
Wymaga to nie lada skupienia i koncentracji. Ćwiczymy spostrzegawczość, myślenie logiczne oraz strategiczne. Jednym słowem trzeba się nieźle nakombinować.
Dziś chciałabym Wam pokazać w jaki sposób my bawimy się krążkami i jakie umiejętności Tomski ćwiczy układając te „niepozorne klocki”. 
Pierwszym ćwiczeniem od jakiego rozpoczęliśmy zabawy było odwzorowywanie układu, który mu zaproponowałam. 
  • Zaczynaliśmy od dwóch elementów:
dwa krążki czerwone w pionie układałam ja, Tomek układał dwa krążki żółte w pionie
dwa krążki czerwone w poziomie układałam ja, Tomek układał dwa krążki żółte w poziomie
  • Stopniowo zwiększałam liczbę krążków do ułożenia:

Kolejnym wyzwaniem dla Tomka było odwzorowanie kształtów, które widział namalowane na kartce obok. Zaczynaliśmy od obrysu prostokąta.

A następnie wypełniał ramę prostokąta pozostałymi  krążkami wg moich słownych instrukcji:
czerwona ramka i dwa żółte krążki w środku oraz sytuacja odwrotna: żółta rama i czerwony środek
 Układaliśmy zbiory. Były to proste zadania za pomocą, których ćwiczyliśmy liczenie do 5: 
Instrukcja podobna jak powyżej, np.: włóż trzy żółte i jeden czerwony
Bardzo fajnym ćwiczeniem na precyzję jest również nakładanie kółeczek na drążki. Jako, że Tomka ulubionym kolorem jest żółty to najchętniej zapełnia planszę właśnie żółtymi krążkami. W rozwinięciu tego zadania Maluch zamykał oczy, a ja podmieniałam któryś żółty na czerwony krążek lub dodawałam nowy(ustawiając dwa na siebie) – Tomka zadaniem było wyłapanie tego, co się zmieniło na planszy. To zdecydowanie wywoływało najwięcej śmiechu i entuzjazmu, bo już samo zasłanianie oczu to wielki wysiłek pełen emocji dla mojego dwulatka;)
Budowanie wieży to absolutny obowiązek, każde wyjęcie gry musi być okupione kilkakrotnym ułożeniem wieży, co przy śliskiej fakturze i okrągłym kształcie krążków jest ciekawą misją. Prób zawsze jest wiele na różnych powierzchniach. Na stole, tapczanie, na ziemi – choć podczas dzisiejszej zabawy Tomek sprytnie wymyślił, że może odwrócić podstawkę do góry nogami i na prostej, drewnianej powierzchni zbuduje najstabilniejszą wieżę.

Do zabawy wykorzystaliśmy również rolki po papierze toaletowym. Stworzyliśmy sobie tunele, w których Tomek układał krążki, a po zapełnieniu ich bardzo delikatnie musiał podnieść rolkę nie burząc konstrukcji wewnętrznej. Po kilku próbach zaczęło wychodzić mu to bardzo dobrze.

Wariacją Tomka na temat zabawy klockami jest budowanie domków dla swoich zwierzątek. Dziś bohaterką była mała kaczuszka, dla której Tomski konstruował schronienie. Tworząc ściany, schody oraz usiłując zbudować dach – jednak niepowodzenie w projektowaniu dachu wzbudziło troszkę frustracji;)

Zaprojektowane pudełko jest idealne, ponieważ nawet podczas sprzątania klocków po zabawie Maluch może poćwiczyć swoje umiejętności. Po nałożeniu wszystkich krążków na podstawę, precyzyjnym umieszczeniu całości w drewnianej kostce należy jeszcze zamknąć pudełko…i tutaj wyzwanie, ponieważ należy sprytnie denko pudełka umieścić w wydrążonych tunelach i wsunąć pokrywkę. Dla dorosłego – pikuś, dla Malucha – oznacza to skupienie, pokombinowanie, wycelowanie i proste popchnięcie rączką, która jednak nie zawsze jest jeszcze tak wyćwiczona.

Podsumowując polecam każdemu! Dla dorosłych jest to gra strategiczna wymagająca logicznego myślenia i spostrzegawczości. Zapewniam, że nie od razu odkrywa się wszystkie możliwości prawidłowego ułożenia gwarantującego wygraną. Gra wciąga i jest miłym relaksem po całym dniu. 
Natomiast dla młodszych jest to cala gama możliwości na spędzenie czasu, gdzie poprzez zabawę ćwiczymy z dzieckiem podstawowe umiejętności i kształtujemy w nim uważne patrzenie (zauważanie cech fizycznych), oglądanie(ćwiczenie odbioru znaczenia), spostrzeganie różnic i cech wspólnych oraz odwzorowywanie. Pamiętajmy też, że bardzo ważnym jest wyrobienie w dziecku umiejętności słuchania i przekładanie tego, co słyszy na konkretne czynności i wykonanie zasłyszanego polecenia. Im wcześniej zaczniemy to ćwiczyć tym lepiej, bo jak wielu z Was zapewne wie multum dorosłych ma problem z przełożeniem tego, co słyszy na konkretne działanie.
Grę można kupić tutaj. Serdecznie polecam!

 Za sprawą kliknięcia w logo projektu przeniesiecie się do magicznego świata gier!

http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html