#DnW…zabawy z folią w roli głównej

Dziecko na Warsztat

temat miesiąca: Folia

Ach, co to był za miesiąc…tematem była folia. Plan miałam przygotowany już dawno temu. Jakoś od początku gdy przeczytałam materiał przewodni wiedziałam, co chcę zrobić. ALE…plan planem, a dzieciaki swoje…z mojego idealnie zaplanowanego planu wyszedł twórczy chaos, który dał wiele radości dzieciakom, a mniej sąsiadom, którzy byli skazani na słuchanie pisków, krzyków i wybuchów śmiechu. Plan nie został zrealizowany do końca. Ale przecież najważniejsze by dzieci były usatysfakcjonowane:)
Obecnie gdy przejrzałam 100 zdjęć, które zrobiłam im podczas zabawy stwierdzam, że po prostu miałam im dać materiały, a resztę zrobili już sami. Kto by pomyślał, że folia natchnie ich tak bardzo.
Ach..i zdjęcia są bardzo „specyficzne”, byli bardzo trudni do uchwycenia 😀

(więcej…)

#DnW…filcowa przygoda

Tworzymy!

Kostka sensoryczna

Choinka filcowa

temat: filc

No to kończymy pomalutku przygodę z grudniem….szok! Kiedy to minęło? Ostatnio czas ucieka nam przez palce. Grudzień jak to grudzień głównie przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, porządki, pieczenie, gotowanie i strojenie bliższego i dalszego otoczenia w świąteczne symbole. U nas w tym roku jakoś tak mało świątecznie jeszcze, ale już zaczynamy nadrabiać zaległości.
By troszkę wyłamać się konwencji nie przygotowaliśmy ozdób świątecznych, a kostkę sensoryczną. I było sporo śmiechu, ponieważ ja jako beztalencie „szyciowe” postanowiłam, że ją uszyję, sama, własnoręcznie… plan zrobiłam, przygotowałam się i zaczęłam…ale że wystąpiły pewne komplikacje 😅 musiałam zaprzestać szyć i …przyznaję się…stery przejął mąż i przykleił ścianki naszej  kostki…
Więc tych, którzy mają chęci, a nie mają umiejętności (jak ja) pocieszam, że klej na gorąco potrafi bardzo wiele i nie należy się wstydzić posiłkowania nim 😜
Żeby nie było tak, że całkiem nic nie potrafię igłą zadziałać to guzik przyszyłam, nawet nie jeden, ale to już inna opowieść.
Gdy już samobiczowanie odbyłam wracam do meritum…

Do wykonania naszej kostki wykorzystaliśmy:

  • kolorowy filc;
  • pudełko kwadratowe;
  • klej na gorąco;
  • samoprzylepny rzep;
  • guzik.
Dziecko na Warsztat…filc..kostka sensoryczna

 

W zamyśle kostka miała być atrakcją dla małego i dużego, dlatego oprócz kolorowych ścianek przygotowaliśmy z projektantem Tomkiem na każdą ścianę coś innego. I tak powstał domek z trójkąta i prostokąta, rybka, drzewko z korony i pnia, łąka z kwiatami, serce – to są elementy mobilne. Dzieciaki mogą je odczepiać i przyczepiać gdyż podkleiliśmy je samoprzylepnym rzepem. Póki co Leon skupia się na odczepianiu, natomiast Tomek jest specjalistom od przyczepiania. Dodatkowym elementem jest ścianka z kluczykiem, który można odpiąć i zapiąć na guziku. To już jest na ten moment przewidziane ćwiczenie dla Tomskiego. Leo zachwyca się tylko kręceniem „kluczykiem” dookoła guzika;) Podsumowując oboje ćwiczą rączki i paluszki.
Zapraszam do naszej galerii:

 

 

 

 

 

 

 

Zdaję sobie sprawę, że wiele jeszcze do poprawy w tym naszym projekcie 😀 ale patrząc na naszą pierwszą zabawę z filcem – jestem DUMNA 😙 Co najważniejsze chłopcy zadowoleni i oboje z najwyższym skupieniem korzystają z naszego wspólnego dzieła!
Dziecko na Warsztat. Filc. Kostka sensoryczna.

 

Dziecko na Warsztat. Filc.Kostka sensoryczna.
By jednak nie być tak całkiem antyświątecznym w tym wpisie chciałabym zakończyć go wzmianką o naszej bezpiecznej choince dla każdego Malucha, którą zrobiliśmy pierwszy raz gdy Tomek miał zaledwie pół roku. Była całkowicie wykonana z filcu i zdobiła pokój Malucha w tym świątecznym czasie. Tomek bardzo lubił przyczepiać i odczepiać sobie płatki śniegu oraz gwiazdki z choinki. Potrafił zająć się tym na długi czas, a ja byłam spokojna i wiedziałam, że na pewno się nie pokaleczy ani też nic nie zniszczy. Serdecznie polecam takie rozwiązanie przy młodych odkrywcach.
Dla zainteresowanych instrukcja wykonania choinki <<tutaj>>
Bezpieczna choinka DIY z filcu dla każdego Malucha.
Dodatkowym plusem wykonania tej choinki było tło, które przykleiliśmy do ściany. Dzięki temu uzyskaliśmy rodzaj „tablicy”, którą później wykorzystywaliśmy przy różnych tematach, które omawialiśmy lub do prezentacji gotowych prac Tomka.
To na tyle dziś naszej twórczości.
Zapraszamy do oglądania warsztatów innych blogów biorących udział w projekcie!

#DnW…wariacje z plastikiem

Tworzymy!

Gra „Kim jestem?”

Butelki sensoryczne dla małego i dużego 

oraz kilka innych pomysłów

temat: plastik

Kolejny miesiąc za nami i kolejne zmagania w projekcie #DzieckoNaWarsztat. U nas październik był miesiącem zaskakujących wieści, ciągłych chorób i wizyt w przychodniach…miejmy nadzieję, że to już za nami, bo musimy zabierać się za przygotowywanie kalendarza adwentowego😉 
Na początek naszego „plastikowego” wpisu przypomnimy do czego wykorzystywaliśmy już plastik w naszej skromnej twórczości:
  •  gra Krokodyl

 – do samodzielnego wykonania z butelki plastikowej (klik)

Do wykonania naszego krokodyla potrzebujemy:
– butelkę plastikową;
– bibułę;
– dwie nakrętki – oczka;
– biały kawałek tekturki;
– nakrętki.
– taśmę klejącą, nożyczki, klej.

Butelkę nacinamy- tworząc paszczę, obklejamy bibułą, doczepiamy oczka oraz zęby i przednia zabawa gotowa. Dzieci mogą również ozdobić nakrętki, tworząc z nich rybki czy inne stworzonka budując tym samym swoją pulę nakrętek. Ułatwieniem w liczeniu pkt jest gdy każdy gracz ma swoje charakterystyczne nakrętki.
Krokodyl z butelki plastikowej – gra zręcznościowa
Gotowego krokodyla ustawiamy w odpowiedniej odległości i rzucamy nakrętkami z butelek do paszczy naszego gada. Gra wymaga skupienia, zręczności, umiejętności skupienia się na celu oraz cierpliwości. Doskonała gra zręcznościowa dla mniejszych i większych. Wygrywa ta osoba, która trafi większą ilością zakrętek.
Gra diy krokodyl z plastikowej butelki.
  • Wazon na kwiaty

 – do wykonania wazonu wykorzystaliśmy dolną część butelki plastikowej. Był to prezent Tomka dla Cioci(klik).

Wazon z plastikowej butelki – pomysł na prezent DIY
Dolną część butelki Tomski obłożył ozdobnym materiałem, przykleiliśmy czerwone kryształki oraz z bibuły i plasteliny Tomek przygotował kwiaty. 

A oto nasza bieżąca „plastikowa twórczość”

  • Gąsienica Leona

    – do wykonania gąsienicy wykorzystaliśmy niepotrzebne zakrętki z butelek. Tomek nawlekł je na sznurek, ozdobił kolorowymi tasiemkami, a na pierwszej nakrętce przykleił ruchome oczka tworząc buzię gąsienicy. Gąsienica była pracą konkursową 🙂
    Było to świetne ćwiczenie motoryki małej i koncentracji. Okazuje się, że nawlekania wcale nie jest taką prostą sprawą dla dzieciaków;) 
    Leon zachwycony prezentem od brata. Cały czas chętnie się bawi nową zabawką.

     

    Gąsienica wykonana z zakrętek plastikowych. Zabawka dla Maluszków.

     

    Gra: Zgadnij kto to?

    Gra DIY – plastik  Zgadnij kto to
    Do wykonania gry potrzebujemy: 
    – plastikowe pudełko;
    – zakrętki;
    – klej na gorąco;
    – obrazki wg własnej fantazji(para – dwie takie same).
    Gra diy z plastiku Zgadnij kto to
    Wykonanie gry jest banalnie proste. Wystarczy plastikowe zakrętki przykleić klejem na gorąco do pudełka. Należy je prawidłowo rozmieścić żeby wszystkie obrazki były dobrze widoczne i właściwie można od razu grać;) 
    My wykorzystaliśmy wizerunki z gry firmy Trefl „Bal przebierańców„. Akurat świetnie rozmiarowo się wpasowały. W zakrętki można dopasować dowolnie wybrane motywy. Wszystko w zależności od zainteresowań dziecka. Wybraliśmy 8 różnych wizerunków. By gra była ciekawsza wytypowaliśmy postaci dziewczęce, chłopięce, zwierzątka oraz bałwanka. 
    Gra diy z plastiku Zgadnij kto to
    • Przebieg gry
    Każdy z graczy wybiera jedną z postaci, którą będzie musiał wytypować przeciwnik. Poprzez zadawanie odpowiednich pytań i eliminowanie kolejnych postaci dedukujemy o kogo może chodzić.
    Wygrywa ten gracz, który pierwszy odgadnie kogo wybrał przeciwnik.
    Jak widać niewiele materiałów, a zabawy na długie wieczory. Dodatkową zaletą jest mobilność układanki. Po zakończonej zabawie zamykamy pudełko(u nas pudełko do pakowania ciasta) i już „posprzątane”, zabawkę można przenieść w inne miejsce. Zalecałabym przygotowanie od razu kilku zestawów motywów do gry wtedy gra będzie cieszyła o wiele dłużej.
    Gra diy z plastiku Zgadnij kto to

    Butelki sensoryczne

    W każdej naszej aktywności towarzyszy nam nasz Maluch, właściwie nie odstępuje nas nawet na krok. Jeśli Tomek trzyma coś w ręku Leon od razu również potrzebuje to potrzymać. Dlatego tworząc coś dla Tomka nigdy nie zapominamy o Leonku. Przy temacie plastiku nie mogło zabraknąć butelek sensorycznych dla Najmłodszego.
    Butelki sensoryczne diy

     

Butelki wydające dźwięki:

  • jedną butelkę wypełniliśmy ryżem oraz małymi figurkami –  jest to butelka detektywa (jak nazwał ją Tomek). Często bawimy się w odnajdywanie skarbów w niej. Gdy potrząsamy butelką słyszymy przyjemny, delikatny dźwięk;
  • druga natomiast wypełniona jest fasolą oraz kolorowym makaronem. Ta wydaje zdecydowanie głośniejszy dźwięk;

Butelka dostarczająca wrażeń wzrokowych: 

  • ta butelka jest zdecydowanie najbardziej kolorowa, błyszcząca i najcięższa. Wypełniona brokatem, metalicznymi wstążeczkami, koralikami, pomponikami, muszelkami, ozdobnymi tasiemkami oraz wodą. Potrząsając oglądamy piękny taniec tych wszystkich elementów. Wzrok szaleje. Małe rączki próbują wszystko złapać i rozpracować. Wzbudza pełne uwielbienie w oczach Leona.
    Butelka sensoryczna diy
    Polecam przykleić klejem zakrętkę podczas dokręcania. Zawsze to podwójne zabezpieczenie przed małymi, sprytnymi paluszkami. Zawartość butelek po wysypaniu się mogłyby stanowić zagrożenie dla najmłodszych.
    Butelki sensoryczne diy
    To byłoby na tyle naszych zmagań z plastikiem. Mam nadzieję, że któryś z naszych pomysłów przypadnie Wam do gustu i zechcecie też coś podziałać ze swoimi Maluchami. 
    Zapraszam do odwiedzenie pozostałych blogów biorących udział w projekcie.

#DnW…Tekturowe love

Tworzymy!

Parking i lotnisko 2w1

temat: Tektura

Tegoroczna edycja Dziecka na Warsztat zyskała nowy wymiar – stawiamy na kreatywność – zgodnie z przewodnim hasłem „Tworzymy!”. Każdy miesiąc ma przypisany materiał, który ma być naszym głównym materiałem pracy. Wrzesień to tektura i papier. 
U nas papierowe twory to dosyć popularna forma zabawy. Najczęściej wykorzystujemy rolki po papierze toaletowym. Robiliśmy np.:
  • kalendarz adwentowy – klik
  • lornetki, które służą Tomkowi do dziś i są towarzyszem każdego wyjazdu – klik
  • pudło sensoryczne – klik
  • kulodrom – klik
  • tablica manipulacyjna – klik
  • gra planszowa – klik
  • akwarium – klik
  • pierwsza książka Tomskiego z wyskakującymi okienkami – klik
  • motoryka duża z zającem wielkanocnym – klik  
  • gra za grosze diy – klik

W ramach naszych wrześniowych poczynań zrobiliśmy smoka ziejącego ogniem, kosz do gry w koszykówkę oraz hit, czyli parking i lotnisko 2w1.

  • smok ziejący ogniem:  

Do wykonania potrzebujemy: rolkę po papierze toaletowym, zieloną farbę, oczka, kolorowe paski bibuły oraz klej.

Smok ziejący ogniem z rolki po papierze toaletowym

  • kosz do gry w koszykówkę
Wykonanie jest bardzo proste. Wystarczy kilka rolek po papierze toaletowym skleić razem, przyczepić do tekturki i zabawa gotowa. O, dziwo Tomka zajęło to nadzwyczaj długi i trwało to kilka dni, więc mały nakład pracy, finansowy żaden, a zabawa pierwsza klasa. Dodatkowo ćwiczenie dużej motoryki:)
kosz do koszykówki z rolek po papierze toaletowym
  • parking i lotnisko 2w1

Największym naszym projektem był tekturowy parking i lotnisko. Jako, że u nas obecnie na topie samoloty, więc naturalnym rozwiązaniem było stworzenie lotniska dla figurek Tomskiego.

Lotnisko i garaż 2w1

„Budowla” składa się z parkingu „podziemnego” dla największego samolotu i dużych samochodów. Pierwsze piętro to parking i pasy drogi dla samochodów oraz górne piętro, czyli pasy startowe dla samolotów z hangarem i mini lądowiskiem z windą.

Podjazd na pierwsze piętro parkingu

Górna część lotniska i z prawej strony widoczny zjazd na niższe piętro

Lotnisko zostało pieczołowicie obklejone przez Tomka naklejkami z jego ulubionych filmów

Rwący Wicher wylądował

Hangar – mieszczą się wszyscy

Tata Tomka wycinał i sklejał, natomiast Tomek z wielkim zaangażowaniem oklejał i ozdabiał dzieło. Jest to bardzo  fajny pomysł na spędzenie razem czasu oraz wspaniałą zabawę przez  długi czas. Dodatkowym atutem jest fakt, że bez wielkiego nakładu finansowego możemy odwzorować czy też wymyślić własną wersję wymarzonego parkingu naszego dziecka.

Zapraszamy do wspólnej zabawy!

#dziecko na warsztat…zmysły

#dziecko na warsztat…temat dowolny

Badamy zmysły

Patrzymy, słuchamy, dotykamy, wąchamy, smakujemy

 

Wielkimi krokami nadszedł czerwiec – ostatni miesiąc projektu #dziecko na warsztat. Było to 10 miesięcy pełnych wyzwań i nowych doświadczeń – dla mnie jako „mamy blogującej” oraz dla Tomskiego, który jako jeden z najmłodszych uczestników projektu musiał wiele razy stawić czoła tematom, które były dla niego jeszcze całkowitą abstrakcją;) Jednak procentuje to do dziś, gdyż pierwszy temat – astronomia – wtedy był czarną magią, a zainteresowanie rośnie do dziś i ciągle planety oraz ziemia są na topie.

Czerwiec to temat dowolny – postawiliśmy na zmysły. Bohaterem tego warsztatu jest już nie tylko Tomek, ale i Leon (3 – miesięczny), który zmysłami poznaje świat.
Rozpoczęliśmy od rozmowy: co to są zmysły i do czego są nam potrzebne. Tomek z małą podpowiedzią „Pierwszej Encyklopedii Ciało Człowieka” wymieniał zmysły i zastanawiał się do czego służą. Tak o to doszliśmy do wniosku, że mamy 5 zmysłów:

źródło

I. Oczy służą do patrzenia!

II. Uszy służą do słuchania!

III. Dłonie służą do dotykania!

IV. Nos służy do wąchania!

V. Język służy do smakowania! 

Wykonaliśmy szereg zabaw, które pozwoliły nam doświadczyć poszczególnych zmysłów. Niejednokrotnie okazywało się podczas zabawy, że równocześnie zaangażowanych jest kilka zmysłów, co bardzo dziwiło Tomka i zastanawiało.

I. Oczy służą do patrzenia!

Wszyscy wiedzą, że wzrok należy kształcić od urodzenia. Maluszki na początku swojego życia widzą niewiele i dlatego najłatwiejsze dla nich są do dostrzeżenia kontrasty. Jako, że Leon niedawno skończył trzy miesiące niemal od powrotu ze szpitala oglądamy sobie „karty kontrastowe na sznureczku” CzuCzu oraz książeczki przeznaczone dla maluszków.

Pierwsze pozycje w biblioteczce Najmłodszego.

Prawdziwym hitem jest rozkładana, długa książeczka dla najmłodszych, która jest świetnym motywatorem do podnoszenia główki podczas leżenia na brzuszku. Oprócz strony kontrastowej na odwrocie mamy kolorowe obrazki dla nieco starszego dziecka, która jest pełna szczegółów do wyszukiwania i motywuje do wymyślania historii.
Ostatnią pozycją w biblioteczce Leona jest książeczka materiałowa pełna przeróżnych niespodzianek. Ma otwierane okienka, wystające elementy. Zastosowane materiały o różnych fakturach mają pobudzać zmysł dotyku, niektóre strony szeleszczą, inne jeszcze mają ukrytą piszczałkę, a bohaterami są zabawne zwierzątka. Ona wzbudza zdecydowanie bardzo wiele emocji u Najmłodszego.

Tomski, natomiast,  uwielbia książeczki wszelkiego rodzaju. Z wyszukiwankami, które pobudzają wzrok jest również za Pan brat od dawien dawna. Czołową pozycją tego typu, niezmiennie od dwóch lat, jest Kajtuś. Jest to typowa kartonówka z zadaniem: znajdź i policz.

Jest lato, więc i najchętniej oglądana strona to Kajtuś na basenie.

Pokazywaliśmy też już na blogu trudniejszą książeczkę „detektywistyczną” pt.: „Gdzie jest pingwin?”(więcej tutaj). W tym wypadku należy już się porządnie skupić i wytężyć wzrok żeby odnaleźć rozbrykane pingwiny:

Jedną z ulubionych historii do wytężania wzroku jest również osławiony już przez wszystkich „Rok w lesie”. Tomek przeważnie do śledzenia wybiera szopa pracza:

 

II. Uszy służą do słuchania! 

Dzieciaki od pierwszych chwil życia reagują na głos matki, który znają już z życia płodowego. Leonidas najżywiej od powrotu ze szpitala do domu reagował na Tomskiego. Gdy usłyszy gdzieś tylko starszego brata to śmieje się w głos i  za wszelką cenę próbuje się odwrócić w jego kierunku.
Zabawę w słuchanie rozpoczęliśmy od wychwytywania najcichszych odgłosów w domu. Nasłuchiwaliśmy kapiących kropli wody odkręcając kran coraz mocniej aż do maksymalnego odkręcenia, co skojarzyło się Tomkowi z odgłosem wodospadu;) Słuchaliśmy „muzyki blokowiska”, a to sąsiad coś głośniej powiedział, a to drzwi trzasnęły, skądś dobiegał płacz dziecka czy dźwięk domofonu. Świetną okazją do wsłuchiwania się jest spacer. Możemy posłuchać śpiewu ptaków, szeleszczącego wiatru, latających w oddali samolotów i jeżdżących samochodów.
Na spacerze zorganizowaliśmy sobie również konkurs: zgadnij co słyszę. Za pomocą pytań pomocniczych Maluch musiał odgadnąć na czym skupiam uwagę i czego nasłuchuję. Była kupa śmiechu i dobrej zabawy(im starsze dziecko tym zabawa ciekawsza), polecamy!
Od słuchania śpiewu ptaków (na którym się nie znam i nie za bardzo potrafiłam odpowiedzieć wyczerpująco, który ptaszek jak śpiewa) przeszliśmy do słuchania realnych odgłosów zwierząt. Tutaj nieodzowną pomocą była mapa „Zwierzęta świata”.

Tomek włączał poszczególne zwierzątka, a ja i Leon mieliśmy za zadanie odgadnąć jakie to zwierzę. Niesamowitą radość dziecku sprawia „pomyłka” mamy i obowiązek wytłumaczenia, co to za zwierzę oraz naśladowanie ulubieńców.

Gra na wszelkiego rodzaju instrumentach to jedna z podstaw kształcenia słuchu. U nas póki co tylko organki, grające przeróżne melodie, ale coraz częściej Maluch zaskakuje swoimi umiejętnościami muzycznymi, więc będziemy musieli pokombinować jak to wykorzystać;)


Jedna z ostatnich naszych zabawach „słuchowych”: Tomek wybrał sobie kilka przedmiotów, poznał dźwięki jakie wydają, a potem stojąc tyłem, skupiając uwagę tylko na słuchaniu zgadywał czym poruszyłam. Ćwiczyliśmy też sekwencje zbudowane z dźwięku. Np. butelka z ryżem x1 potrząśnięcie, klik lampki i grzechotka x 2 – całkiem sprawnie Tomkowi wychodziło powtarzanie usłyszanych „melodii”.

Podobnie bawimy się z Leonem. Maluszek leży na brzuszku, ma przed sobą porozkładane grzechotki. Zabieramy jedną i grzechotamy np. z lewej strony, Leon musi odwrócić główkę w stronę skąd pochodzi dźwięk. Jest to dla niego świetna zabawa i ćwiczenie przy którym nie tylko wyostrza słuch, ale też trenuje swoje mięśnie brzucha, plecków oraz szyjki, nad którymi musimy pracować.

III. Dłonie służą do dotykania!

Dotyk to jeden z najważniejszych zmysłów. Jest to jeden z pierwszych zmysłów, który się rozwija. Niemowlęta aż ok 80% bodźców ze świata odbierają za pomocą zmysłu dotyku.

Zacznijmy od „Twarzy sensorycznej”:

 
Przygotowaliśmy różne przedmioty o zróżnicowanym kształcie, strukturze i wielkości. Były to m.in.: muszelki, kamienie, pompony, druciki kreatywne, słomki, makarony, fasola, watki i przystąpiliśmy do działania. Tym sposobem powstał nam „Pan” z rączkami Tomskiego:

Bawiliśmy się też materiałami o różnej fakturze. Tomek łączył w pary te same kawałki materiału. Najpierw wspomagając się oczami, a później gdy już zaznajomił się ze strukturą poszczególnych skrawków z zamkniętymi oczami dopasowywał te same elementy.

Dotyk stymulujemy też za pomocą przeróżnych mas i substancji, które Tomek uwielbia. M.in. bawiliśmy się w tym miesiącu:

– pianka do golenia plus farbki plus rączki…ubaw po pachy – dosłownie;)

– ciecz nienewtonowska to tylko dwa składniki: mąka ziemniaczana i woda. Pisaliśmy o tym tutaj.

Ciesz nienewtonowska
– nieodzowne malowanie paluszkami i stópkami:

Graliśmy również w dotykowe memo, o którym pisaliśmy już kiedyś tutaj😉 Wbrew pozorom to memo jest twardym orzechem do zgryzienia nawet dla dorosłej osoby:

 

IV – V. Nos służy do wąchania! Język służy do smakowania!

I tutaj zaczynają się problemy…ponieważ Tomski absolutnie nie chce próbować nowych smaków. Żadnym sposobem nie można go namówić żeby choć musnął językiem czegoś nowego. Przez swoje niejedzenie ma bardzo ograniczony repertuar smaków i liczyłam na jakiś postęp dzięki zabawom, ale niestety…chyba trzeba jeszcze czasu…
Najpierw Tomek wąchał. Opowiadał co jak pachnie i rozpoznawał składniki po zapachu. Kolejnym krokiem było smakowanie. Jak widać na zdjęciu cytryna została wyssana, bo o dziwo akurat cytrynę Tomski bardzo lubi i im kwaśniejsza tym bardziej mu smakuje. Rozmawialiśmy sobie też o tym co jest ostre, słodkie, gorzkie…ale to już była czysto teoretyczna dyskusja, bo na praktykę póki co nie ma szans.

Ciekawostką dla Tomka był obrazek języka z zaznaczonymi strefami odpowiedzialnymi za odczuwanie poszczególnych smaków. Przeanalizował to szczegółowo i stwierdził, że KIEDYŚ wypróbuje to na sobie, ale JESZCZE NIE JEST NA TO GOTOWY – no i jak tutaj dyskutować? pozostaje mi tylko czekać na jego gotowość;)
 

Obrazek pobrany z internetu. Niestety zapodziało mi się źródło. Jeśli ktoś wie kto jest autorem, proszę o informację wtedy z chęcią zamieszczę odpowiedni link do autora.

Leon uwielbia poznawać nowe smaki, wkłada do buzi wszystko. Uwielbia ssać swoje rączki i zabawki – dzięki czemu poznaje świat na swój sposób. Cały się trzęsie gdy widzi łyżeczkę z kropelkami i (o, zgrozo!) ze smakiem zlizuje lekarstwo na kolki. To daje mi nadzieję, że gdy wkrótce zaczniemy rozszerzać dietę Najmłodszego z większą ochotą będzie próbował nowych smaków oraz będzie zajadał się wszystkimi pysznościami, które z chęcią mu przygotuję.

Na koniec prosta butelka sensoryczna, którą Tomek przygotował  dla brata. Do plastikowej butelki po wodzie Tomski nasypał ryż oraz kilka małych zabawek. Leon stara się turlać butelkę, ogląda zawartość i bardzo głośno się śmieje gdy z ryżu wyłoni się któraś z zabawek. Ochoczo reaguje też na dźwięk przesypywanego ryżu. W odróżnieniu od niektórych zabawek dziecięcych jest to bardzo przyjemne dla ucha. Natomiast Tomek bawi się w detektywa i „odszukuje ukryty skarb” 😉

To na tyle naszych czerwcowych poczynań. Było wesoło i kolorowo. Tomek poznał kilka nowych zagadnień, inne sobie powtórzył, a przede wszystkim dobrze się bawił. Cieszy mnie, że do naszych zabaw pomalutku dołącza się Najmłodszy nasz Leon i tak ochoczo reaguje na nasze propozycje spędzania wspólnie czasu.

Zapraszam do odwiedzenia innych uczestniczek projektu. Jestem bardzo ciekawa, co wymyśliły inne mamusie i dziękuję za wspólną zabawę przez ostatnie 10 miesięcy:)