H. Tullet „10 razy 10”

Wydawnictwo BABARYBA

Książka inna niż wszystkie

H. Tullet

Herve Tullet autor wielu już znany, przez jednych wychwalany przez innych krytykowany. Potrafi zaskoczyć i zainteresować swoimi innowacyjnymi pomysłami. Tym razem na warsztat wziął matematykę. Cóż można wymyślić pokazując cyfry? A no, okazuje się, że wiele…
Książka składa się z 10 rozdziałów, w którym autor za każdym razem nas zaskakuje. Poznajemy cyfry (to najczytelniejszy rozdział „liczbowo” – na jednej stronie jedna cyfra). Drugi rozdział budzi pewne nasze wątpliwości…Tomski jest średnio przekonany, bo on przecież nie ma tyle paluszków u dłoni;)
Pomysł z kolorami znamy już z książki o kolorach(pisaliśmy o niej tutaj). W przystępny sposób autor przybliża mieszanie kolorów. Na każdej kolejnej stronie dodaje nowy kolor i powstaje nam piękna paleta barw.
Poznajemy z autorem również ludzkie ciało. Liczymy ilość oczu, nosów, ust, nóg i rąk…to jest rozdział pomijany przez Tomka. Powstający potwór(jak mówi Maluch) go nie przekonuje i woli go za długo nie oglądać. 
Zdecydowanie bardziej przypadła mu do gustu historia o powstaniu świata. Ten rozdział mobilizuje nas do snucia opowieści o kolejności powstawania życia na ziemi. Tutaj zaczyna się już zabawa w bajarza…i tak dzięki kolejnym rozdziałom możemy wymyślać historie o życiu na ziemi, o kształtach, z których powstają różne obrazki – ta część książki przyciąga Tomka na dłużej.

Książka nie wymaga od czytelnika potrząsania, dmuchania, klaskania – pod tym względem jest najmniej zaskakująca spośród innych pozycji autora, ale jest równie interesująca. Moim zdaniem jest obfita w możliwości do opowiadania i pracy z nią. Może inspirować do wielu zabaw i aktywności podyktowanych kolejnymi pomysłami zawartymi w książce.
Dla młodszych dzieci jest okazją do poruszenia wyobraźni i pooglądania dosyć abstrakcyjnych ilustracji, natomiast dla trochę starszych dzieci jest szansą na poćwiczenie liczenia, puszczenia wodzy wyobraźni i stworzenia niesamowitych opowieści podyktowanych światem liczb.

Nam liczenie z Tulletem się podoba i coraz chętniej Maluch sięga po te książki – dorasta do tego poziomu abstrakcji;) Dlatego zachęcamy do zapoznania się z tą pozycją. Będzie nam bardzo miło gdy zostawicie swoją opinię w komentarzu pod wpisem. Zapraszamy!


ps. o Tullecie pisaliśmy również tu

#dziecko na warsztat…matematyka

Królowa nauk

Matematyka z 2,5 latkiem

Luty został okrzyknięty miesiącem matmy…trochę kombinowaliśmy jak temat uporządkować i plan mieliśmy, który został pokrzyżowany przez paskudne chorowanie wszystkich po kolei, więc trochę chaotycznie, ale podziałaliśmy…

Z matematyką spotykamy się codziennie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. U nas pierwszą i najpopularniejszą formą zabaw matematycznych jest liczenie schodów gdy wchodzimy po klatce schodowej. Trochę ich mamy do przejścia, więc i liczenia sporo, ale od początku…
Zapraszamy do naszej przygody z matematyką!

  • Rozpoczęliśmy od rozćwiczenia paluszków i zabawy w nawlekanie słomek na nitki makaronowe. Zadanie było proste, nitki makaronu nabite do wydmuszki po jajkach i pokrojone na kawałki kolorowe słomki. Tomek nawlekał wg różnych zasad: raz wszystkie tego samego koloru, raz przeplatał różne kolory i powtarzał sekwencje na innych nitkach, a jeszcze innym razem nawlekał określoną liczbę słomek.
  • Do kolejnej naszej zabawy wykorzystaliśmy nasze ulubione drewniane klocki. Tomski powtarzał sobie kształty i kolory układając na gotowych szablonach wybrane elementy. Przenosił wzory z obrazków na dywan i porównywał wysokość/szerokość poszczególnych budowli.

Stworzyliśmy też zbiory, Tomek porozdzielał wszystkie klocki wg kształtu. Osobno układał trójkąty, prostokąty, walce, kwadraty itd.
Nie mogło również zabraknąć rozmowy o rozmiarach. Klocki jednego typu Maluch układał wg wielkości i porównywał.

  • Spróbowaliśmy przygotować też kartoniki z cyferkami do dotykania. Mieliśmy trochę ograniczone materiały, dlatego wykorzystaliśmy folię aluminiową, gąbkę, filc, kawałek atlasowej wstążeczki i gładki, błyszczący papier.

Po całym długim procesie dotykania, pisania paluszkiem po cyfrach z zamkniętymi i otwartymi oczami Tomski układał wybrane przedmioty przy odpowiedniej cyfrze.

  • Osoby, które odwiedzają naszego bloga częściej zapewne wiedzą, że miłość do dinozaurów nie słabnie. Nie mogło ich zabraknąć także przy naszych matematycznych zmaganiach. Stworzyliśmy sobie książeczkę matematyczną.

Najpierw odmalowaliśmy dłoń Tomka kilka razy, wycięliśmy ją, Tomek ozdobił różnymi kolorami rączki i przystąpiliśmy do posklejania ich razem. Celem naszej rączki jest ułatwienie liczenia do pięciu.

Gdy rączka była gotowa wybraliśmy obrazki i wydrukowaliśmy książeczkę. Każda jedna strona to nasza kolejna liczba.

Pierwsza strona, czyli na obrazku 1 Bąbel – cyfra zapisana również słownie i na rączce Tomek wskazuje pierwszy paluszek – kciuk.

Druga strona – 2 postaci(Bąbel i Arlo), cyfra zapisana również słownie oraz Tomek wskazuje na rączce drugi paluszek.

Trzecia strona – 3 T-Rexy plus cyfra zapisana słownie i na rączce wskazujemy trzeci paluszek. Na tym zdjęciu widać dokładnie konstrukcje paluszków. Tomkowi taki sposób przedstawienia pomaga w odliczaniu.

 Czwarta strona – 4 pterodaktyle i cyfra zapisana słownie, na rączce wskazujemy czwarty paluszek.

Piąta strona – cała rodzina Arla, 5 apatozaurów, cyfra zapisana również słownie oraz na rączce odliczamy 5 paluszek.
Pomoc właściwie bardzo prosta do wykonania, a nie dość, że Maluchowi sprawia samo oglądanie wiele przyjemności to jeszcze niejako „przypadkiem” sobie liczy. Rączka sama w sobie również jest atrakcją. Zakłada ją na swoją dłoń i liczy odginając poszczególne paluszki.

  • W ramach dalszych ćwiczeń paluszkowych zrobiliśmy „przeplatanki matematyczne”. Z kartonu wycięliśmy koło, kwadrat oraz prostokąt. Zrobiłam dziurki, ponumerowałam je i Tomek przeplatał sznurki. Staraliśmy się przeplatać wg kolejności, ale w praktyce różnie to wychodziło;) 

Filcowe figury geometryczne do przypinania i odpinania, zamocowane na rzepie.

Klamerki matematyczne.
  • Na kole podzielonym na osiem części zaznaczyłam kolorowe kropeczki w ilości odpowiadającej przyklejonej cyfrze. Klamerki natomiast pomalowane wg wzoru na planszy i oklejone odpowiednią cyfrą – zadaniem dziecka jest za pomocą skojarzenia zapięcie odpowiedniej klamerki na odpowiedniej części koła. Np. cyfra 5 – niebieskie kropeczki, czyli przypinamy  niebieską klamerkę z cyfrą 5. Nie dość, że uczymy się cyfr to jeszcze ćwiczymy przypinanie klamerek, czyli motoryka mała rządzi w każdej dziedzinie, nie wspominając o powtórce z kolorów;)
  • Świetną powtórką z cyferek i liczenia są puzzle matematyczne. U nas zabawa polega na układaniu podobizny pociągu Tomka, cyferki namalowane na poszczególnych elementach są póki co podpowiedzią tylko do 8, ale dla starszych dzieci to nie lada gratka:)
  • Zachęcam  też do zajrzenia do postu o „Bardzo głodnej gąsienicy”. Bawiąc się tekstem liczyliśmy owoce, które mała gąsienica zjadała poznając równocześnie dni tygodnia. Tomek wyliczał ile zjadła jabłek, a ile gruszek karmiąc naszą gąsienice z papieru.

Układał gąsienice wg rozmiaru, poznając jej kolejne etapy rozwoju:

  • Cyfry poznawaliśmy również z Peppą i jej przyjaciółmi:

Prosta książeczka dla najmłodszych. Z dużymi, wyraźnymi obrazkami.

Na początku wyliczanka od 1 do 10 z zadaniem przyklejenia poszczególnych postaci oraz cyfr w odpowiednim miejscu.

Każda jedna strona to jedna liczba i odpowiednie zadanie, np. odszukać JEDNEGO brata Peppy, tata Świnka ogląda JEDEN telewizor plus wyklejanka odpowiednich cyferek  i próba pisania po śladzie cyfry.

Pod koniec podsumowanie i liczymy razem z Peppą, powtarzając poznane liczby:

  • Książką, która wydaje mi się być lekturą obowiązkową jest oczywiście też pozycja „10 razy 10” H, Tullet’a. Ta pozycja zapewnia ogrom możliwości zabaw matematycznych, o których szczegółowo napiszemy w osobnym poście.
zdjęcie pochodzi ze strony http://babaryba.shoparena.pl/pl/p/10-RAZY-10-Herve-Tullet/112
  • Ostatnia moja propozycja lutowych poczynań w ramach projektu #DzieckoNaWarsztat to opcja dla mam, które już są bardzo zmęczone zabawami wszelakimi lub jak ja są w 37 tygodniu ciąży i czasami już nie mają mocy przerobowych na zginanie się, siedzenie na podłodze, kombinowanie i bycie w ruchu….

Otóż…mama wygodnie siedzi tudzież leży i „wydaje polecenia” Maluchowi, np:
– pokaż te przedmioty w pokoju, które leżą na podłodze, a teraz pokaż to, co znajduje się nad Twoją głową itd.
– ułóż obok siebie 3 klocki;
– ułóż pod stołem 2 misie, a na stole 1 kubek.
Pomysłów na różne polecenia ćwiczące orientacje przestrzenną można wymyślić całą masę. Nie wymagają właściwie żadnego specjalnego przygotowania, a są atrakcyjną zabawą dla Maluchów, ponieważ mogą pobiegać, poruszać się, pokombinować…

Zapraszamy też na wpisy innych uczestników projektu #Dziecko na warsztat!

Zmysłowe walentynki z 2,5 latkiem + matematyka dla smyka

Walentynki

Dbamy o zmysły

Matematyka

14.lutego  – Walentynki – Święto Zakochanych…obchodzicie? My jakoś niespecjalnie, ale dziś postanowiliśmy zadbać o nasze zmysły. Może również zechcecie pobawić się w taki sposób ze swoimi dziećmi. Gwarantuję uśmiech na twarzach Smyków;)
Zrobiliśmy rozeznanie po mieszkaniu i poszukaliśmy interesujących materiałów do zabawy w kolorze czerwonym lub pochodnym. Co Tomek wybrał?

 

  • czerwone kryształki;
  • czerwone zakrętki;
  • czerwone wstążki;
  • czerwone słomki;
  • kolorowy makaron w kształcie zwierzątek;
  • kaszę perłową;
  • czarne kuleczki żelowe;
  • czerwoną masę z sody oczyszczonej;
  • czerwoną foremkę „serduszkową”;
  • czerwone silikonowe serce;
  • silikonowe foremki na babeczki;
  • talerzyk, miseczkę, widelec, łyżeczkę, nożyk w kolorze różowym.

Czerwona masa sensoryczna*: 

  • 1 szklanka mąki ziemniaczanej;
  • 210 g sody oczyszczonej;
  • 1,5 szklanki wody;
  • barwnik spożywczy(my użyliśmy farbki do jajek);
  • olejek zapachowy( u nas migdałowy);

Sodę i mąkę wsypujemy do garnka i mieszamy. Dodajemy wodę, barwnik oraz aromat i gotujemy, ciągle mieszając. Gdy masa zgęstnieje i zacznie odchodzić od garnka, wyłączamy gaz i raz jeszcze dokładnie mieszamy by nie pozostawić grudek. Zagniatamy i gotowe.

*przepis na masę zaczerpnięty ze strony Kreatywny Maks

Masę przełożyliśmy do silikonowej foremki w kształcie serca i Tomek już sam bardzo dobrze wiedział, co dalej z nią robić.

Masa była delikatna/aksamitna w dotyku, pachnąca, ale też trzeba była włożyć trochę wysiłku by urwać jej kawałek.
Maluch kroił nożykiem na mniejsze kawałki po czym tworzył kule, walce itp…
W efekcie końcowym ponabijał słomki i rozpoczął produkcję walentynkowych lizaków.
Oczywiście nie mogło zabraknąć wycinania foremkami. Z okazji Walentynek królowały serca i ukochane przez Tomka gwiazdy.
Walentynkowa matematyka:
Przygotowaliśmy sobie kartoniki z cyframi od 1 – 5. Każdą cyfrę wypełniliśmy innym materiałem. Wykorzystaliśmy śliską, błyszczącą wstążeczkę, szeleszczące sreberko, gąbkę, mazak oraz kawałek czerwonego filcu.
Zabawę rozpoczęliśmy od podotykania każdej cyferki i głośnego powtarzania co to za cyfra. 
Gdy Tomek kilka razy powtórzył to ćwiczenie postanowiliśmy wskoczyć na wyższy poziom i z zasłoniętymi oczyma Tomek dotykał ponownie cyferek. Próbując zgadywać co to za cyfra, ale to było najprawdziwsze zgadywanie i głownie radość sprawiało mówienie czy to czego dotyka jest miękkie, szorstkie, gładkie czy przyjemne. Nie wspominając już o tym jakie emocje wzbudza robienie czegokolwiek z zasłoniętymi oczyma;)

Przyszła kolej na liczenie. Kolejno dopasowywaliśmy nasze materiały do cyferek:
Na pierwszy ogień poszły czerwone kryształki, które bardzo spodobały się Maluchowi i  z lubością dotykał je/macał/patrzył pod światło. 
Druga tura dopasowań poszła Tomkowi szybciej. Wybrał sobie 1- lizak własnej produkcji, 2 – czerwone zakrętki, 3 – kryształki. Oczywiście dopasowywał do 5, ale jakoś zdjęcie nam się nie ostało 😉
Zabawa w Kopciuszka:
Ostatni etap naszej zabawy i trwający zdecydowanie najdłużej, bo do wieczora. Maluch cały czas kontynuował swoje zajęcie, a przed snem przygotował sobie wszystko na rano.
Wszystkie elementy przygotowane na początku zabawy Tomski wrzucił do miski i zamieszał…by potem z pieczołowitością wybierać i rozdzielać poszczególne części do osobnych miseczek. 
Było również gotowanie zupy i przyrządzanie babeczek z fikuśnymi wykończeniami. 
Zdecydowanie taka zabawa w przesypywanie, mieszanie i kombinowanie to coś, co 2,5 letnie Maluchy kręci.
Kulki żelowe były wilgotne, miękkie i świetnie się odbijały gdy się je podrzuciło.
Kryształki miały nieregularne, gładkie kształty z „ostrymi” krawędziami i świetnie odbijały światło – pobudzaliśmy też wzrok.
Wstążeczki – gładkie i płaskie – Tomek stosował je do wykończenia swoich dzieł.
Kasza była najdrobniejsza i spełniała role „posypki”.
Zakrętki – okrągłe i chropowate – małe talerzyki dla dinozaurów – Tomek podawał w nich miniaturowe porcje swoich dań figurkom. 
Słomki – podłużne, śliskie – jako patyczki do wbijania w masę oraz Maluch próbował również przesypywać przez nie kaszę.
Jak widzicie pomysłów na zastosowanie tych kilku elementów jest szerokie. W większości wszystkie zostały wymyślone przez Tomskiego, który spontanicznie wymyślał sobie jak się bawić i co jeszcze można z tym zrobić.

Tablica manipulacyjna – matematyka dla najmłodszych

Luty miesiącem

 matematyki

uczymy się liczb

W lutym za sprawą projektu #Dziecko na Warsztat bawimy się matematyką. Ze względu na szybko upływający czas będę publikować nasze poczynania na bieżąco, by zdążyć przed śpieszącym się na świat bratem Tomka. 

Zainspirowani tablicami manipulacyjnymi znalezionymi w sieci zrobiliśmy swoją. Trochę uboższą, ale jakże ciekawą i rozwijającą:)
Nie ma zabawy bez kształtów, Tomek je uwielbia dlatego też pierwszym naszym krokiem było rozrysowanie serc, gwiazd, kół, kwadratów oraz prostokątów na tekturze. Gdy to już mieliśmy gotowe nakleiliśmy rzep samoprzylepny na środek każdej figury.


 Z zielonego filcu wycięliśmy takie same figury:

Zabawa gotowa;)

Można dopasowywać kształty i układać. Tomek z rozróżnianiem figur nie ma problemu, więc my sobie utrudniamy. Wkładamy do worka nasze filce i Tomek losuje. Jego zadaniem jest rozpoznanie kształtu z zamkniętymi oczami, powiedzenie na głos co to za figura i przyczepienie jej w odpowiednim miejscu na tablicy.
W ramach urozmaicenia warto przygotować różne rozmiary figur.
Drugi element naszej tablicy to koło do liczenia, nauki cyfr oraz kolorów.
Należy przygotować:
– tekturę;
– kolorowe pisaki lub farby;
– klamerki drewniane;
– biały karton;
Wycinamy koło, podklejamy go na tekturce i dzielimy je części – ilość wg własnego uznania, u nas to 8 miejsc.
Na każdej kolejnej cząstce rozrysowujemy odpowiednią ilość kropek oraz przyklejamy właściwe cyferki.
Teraz czas zająć się klamerkami. Wg schematu stworzonego na  kole malujemy klamerki oraz przyklejamy właściwe cyferki. 

Na czym polega ćwiczenie?

Zadaniem dziecka jest dopasowanie odpowiedniej klamerki do pola na kole. Dla ułatwienia u nas są kolory. Tomski jeszcze nie kojarzy wszystkich cyfr dlatego utrwalamy je za pomocą skojarzeń. Czerwona kropka na kole – czerwona klamerka – cyfra 1 itd.

Ten system póki co bardzo dobrze się sprawdza i zapamiętywanie cyferek idzie mu coraz lepiej:)

Nie wypada nie wspomnieć też o sile samych klamerek, których przyczepianie i odczepianie jest doskonałym ćwiczeniem i bardzo dobrze wpływa na usprawnianie motoryki małej.