Odklejam i naklejam – gratka dla małych wielbicieli naklejek

Wydawnictwo Aksjomat

Książeczki z naklejkami wielokrotnego użytku

Mali przyjaciele kotek

Gdzie pracuje traktorek

przedział wiekowy wg wydawnictwa 4-6 lat

przedział wiekowy wg naszej oceny 2,5- latek z pomocą dorosłych również sobie poradzi

 

Jeśli czyta to ktoś kogo dzieci uwielbiają naklejki to będzie to strzał w 10 🙂
Strony są „śliskie” dzięki czemu naklejki można przyklejać i odklejać, a w przypadku książeczki o kotku jest to bardzo trafiony pomysł ponieważ to umożliwi dziecku wymyślanie wielu nowych historyjek. W części o traktorku pomysł przeklejania naklejek wg własnego uznania jest poniekąd urudniony ponieważ na stronach mamy zaznaczone miejsca gdzie dana naklejka powinna być wklejona. 
Tekst jest prosty. Dla dzieci uczących się czytać w sam raz do ćwiczeń natomiast dla Maluchów bardzo łatwy do zrozumienia. W ramca na dole strony znajduje się instrukcja co należy gdzie przykleić.
Kotki są głodne, dziecko ma za zadanie przykleić miseczki z mleczkiem.

Po całym dniu zabawy przyszedł czas na kąpiel, wśród naklejek dziecko powinno wyszukać przybory do kąpieli dla Pawełka oraz piłeczki do zabawy dla kotków.


„Gdzie pracuje traktorek” to historia o pracowitym dniu tytułowego bohatera. Dowiadujemy się co robi na pastwisku, w ogrodzie, w zagrodzie. Zadaniem dzieci jest wyszukiwanie zwierzątek, przyklejanie oraz liczenie. Dziecko ma też możliwość poznania warzyw i owoców.

Wserii ukazały się Gdzie pracuje karetka
                                                     koparka
                                                     wóz strażacki
                          Mali przyjaciele kaczuszka
                                                     krówka
                                                     piesek.

Dla rodzców 2-latków polecam Quizy 🙂 proste zadania i mnóstwo frajdy! dostępne tutaj.

                             

Puzzle CzuCzu odkrywane z miesięcznikiem „Mamo to ja”

Puzzle CzuCzu

od 18msc życia wg producenta

Cena z numerem magazynu 12,99zł

Puzzle jako najlepsza forma rozrywki dla małych i dużych!

Nasza przygoda z puzzlami zaczęła się już bardzo dawno temu. Skrupulatnie podsuwałam synowi drewniane układanki, w których musiał dopasować kształt w odpowiednie okienko – pokażemy nasze początki przy następnej okazji. Zaowocowało to miłością do puzzli i sporą kolekcją już uzbieraną, która ciągle rośnie…nasze sklepowe wyprawy przeważnie kończą się nowymi książeczkami i puzzlami…ale o tym jak wyżej – innym razem 😉
Dziś chcemy opowiedzieć o puzzlach CzuCzu, które są Wam zapewne dobrze znane. Miesięcznik Mamo to ja zrobił niespodziankę swoim czytelnikom i jako prezent dołączył kompletne układanki w dwóch opcjach do wyboru: Gdzie rosnę oraz Mama i ja. Nam udało się zdobyć oba komplety. Oto i one:
Puzzle do pary są wdzięczną rozrywką. U nas się sprawdzają gdy ja muszę coś zrobić „na szybko”, a syn może sobie puzzle rozłożyć blisko mnie i układa. Łączenie w pary wychodzi mu bardzo dobrze, przećwiczył to już na innych kompletach, ale hitem i nowością jest CzuCzu „Gdzie rosnę”. 

Wielkie dzięki dla CzuCzu za ten pomysł, bo temat warzywno-owocowy u nas leżał do tej pory.  Na kafelkach możemy znaleźć ogórka, cebulę, rzodkiewkę, kukurydzę, pomidora, brokuły oraz owoce: poziomki, gruszkę, śliwkę i jabłko. W prosty i zabawny sposób przedstawione są „miejsca” gdzie dane owoce i warzywa rosną. Zmobilizowało nas to do zainteresowania się tematem i zaowocowało wieloma ciekawymi rozważaniami na miarę dwulatka. 

Bawimy się różnie, np. układamy jak memory, odwracamy tyłem i losujemy po dwie kafelki. Ćwiczymy w ten sposób pamięć, koncentrację oraz spostrzegawczość czy też układamy klasycznie łącząc w pary. Gdy już mamy pary segregujemy wg wybranych kryteriów, np. na owoce i warzywa, ze względu gdzie rosną(czy w ziemi, cz na drzewku/krzaczku) czy na kolor owoców i warzyw.

Przy okazji układanek chciałam przemycić poznawanie nowych smaków(próbowanie nowych rzeczy u nas idzie jak po grudzie), patrząc na pary proponowałam synowi poszczególne warzywa…niestety oprócz podotykania i ewentualnego powąchania namówić się na spróbowanie nie dał, ale chociaż się przyglądnął „żywym okazom”. Trochę lepiej idzie nam z owocami, ponieważ jabłko, gruszka oraz banan to są trzy ulubione smaki, więc deser mieliśmy zjedzony ze smakiem 🙂

Par w pudełku jest 10, jest to twardsza tektura, elementy bardzo wygodnie się ze sobą dopasowują. Rozmiar również jest w sam raz dla małych rączek. I co jest dla mnie dużą zaletą – pudełko jest bardzo poręczne, nie za duże – odpowiadające wielkością do zawartości i może być wygodnie przenoszone przez dzieciaki.
Na tyle pudełka mała podpowiedź dla „leniuszków” – połączone pary 🙂
Zapraszam do poznawania świata z CzuCzu!  
ps. u nas jeszcze 27-elementowe puzzle „poznaję kolory” – przedstawimy wkrótce 🙂

Wystawa LEGO

Wisła / Deptak przy Sali Sportowej im. Wiślańskich Olimpijczyków.Plac Bogumiła Hoffa 5

 

 
Wakacje sprzyjają wycieczkom. Większość z nas chce zorganizować jak najwięcej rozrywki swoim dzieciom podczas letniego wypoczynku. My wybraliśmy się między innymi  na wystawę Lego
Nasz syn jest jeszcze małym pasjonatom LEGO DUPLO, ale oglądanie niesamowitych budowli z malutkich klocków Lego było dla niego ciekawym doświadczeniem. Biegał od makiety do makiety i słychać było tylko pokrzykiwania „WOW! WOW!”
 
 Można było obejrzeć m.in. Stadion Narodowy, komplety Lego Friends, straż pożarną, miasta, wsie oraz zamek renesansowy. Dla starszych chłopców atrakcją na pewno były Star WarsHoth oraz makieta Lego Arctic.
 

Najwięcej czasu spędziliśmy oglądając ruchomą makietę jeżdżących kolejek. To była furora, w domu też bardzo dużo bawimy się pociągiem DUPLO, więc przyglądanie się jak pociąg przejeżdża przez tunele było super zabawą.

Na koniec wystawy zorganizowany był kącik zabaw dla małych i dużych pasjonatów klocków. Dzieciaki mogły w specjalnie przygotowanych boksach bawić się klockami lego budując swoje pojazdy i budowle. Natomiast dla maluchów przygotowane były wydzielone części gdzie do woli mogli siedzieć i wybierać z których klocków lego DUPLO chcą budować. To rozwiązanie bardzo podobało się rodzicom dzieci ponieważ mogli dokładnie obejrzeć i zobaczyć na żywo poszczególne elementy zestawów Duplo co na pewno jest pomocne przy wyborze prezentów dla swoich pociech.  
Miłośnicy kolorowania mogli usiąść przy stoliczkach i pokolorować obrazki z motywami z Lego, a  rodzice najzwyczajniej odpocząć po wszystkich achcach i echach 😉
Hitowe duuże klocki…szkoda, że mamy za mało miejsca w mieszkaniu, bo pewnie by u nas zamieszkały! 🙂

  I na koniec…ogromna koparka…dla wszystkich miłośników pojazdów budowlanych!


Zabawy małych paluszków – modelina

Rik&Rok

Wiaderko plasteliny z akcesoriami

Przewidziany wiek wg producenta od 36 msc życia – u nas zabawa trwa od  17 msc życia

Dostępny w sieci AUCHAN.

 

Nasza przygoda z modeliną rozpoczęła się przypadkiem. Otóż rodzice pierwszy raz od narodzin syna wybrali się gdzieś sami…skończyło się czymś, co podobno powszechne w przypadku pierwszego wyjścia po długim czasie od narodzin pierworodnego mianowicie zakupami…ale nie zakupami dla nas, dla domu chociażby…tylko szalonymi zakupami dla tego naszego małego chłopczyka, który przecież został pierwszy raz bez nas. Zakupy były owocne, obkupiliśmy go solidnie,a jakże. 

Jednym z zakupów była własnie modelina. Pierwsze doświadczenia z „lepieniem”mieliśmy za sobą i szaleństwa nie było, więc podeszłam do tego z lekką dozą ostrożności czy oby na pewno się spodoba.

Nasz zestaw składa się z wiaderka (ogromny plus – elegancko wszystko się do środka mieści i wygodne do noszenia dla małych rączek), 4 słoiczków plasteliny z formami w pokrywie, dwóch strzykawek, jednego wałka, foremek z różnymi kształtami oraz z dwóch rodzajów nożyków. 

Elementy są małe, ale bez przesady. Raczej napisałabym, że zgrabne i wygodne. Maluszek ma do wyboru 8 foremek – serce, motyl, owal, księżyc, gwiazdka, kwiatuszek, kwadrat i rybka. Bardzo chętnie wycina nimi różniaste kształty i bardzo dobrze sobie z tym radzi, co daje mu dodatkową motywację do długiej zabawy.
 
Kolory mamy podstawowe: czerwony, niebieski, żółty i zielony. Pojemniczki są plastikowe z dodatkowymi formami do odbijania w pokrywie. To jest absolutny hit, ponieważ może sobie sam, bez niczyjej pomocy odbić domek, auto, kaczuszkę i telefon. 

Jeśli chodzi o trwałość tej modeliny również nie mam zastrzeżeń. Bawimy się już ponad 4 miesiące i nadal po wyjęciu z pojemniczka jest bardzo plastyczna i łatwo można ją wyrobić. Kolory daje się rozdzielić nawet gdy syn pomiesza dwa czy trzy rodzaje. 

 

Wyciskarki są również „hitowe”, ale tutaj potrzeba więcej siły i jeszcze nie do końca sobie sam radzi.

Zestaw nie był drogi, w porównaniu do markowych modelin był wręcz tani, a jakościowo bardzo dobry. U nas sprawdza się doskonale i jest w użyciu czasami dwa razy dziennie. Można oczywiście wybierać spośród wielu różnych kompletów, dostępne są również większe pojemniczki (140g) do kupienia osobno(ok 2.50zł – 3,50zł za sztukę).  Jedynym minusem dla mnie tej modeliny jest dosyć mocny słodkawy zapach, taki mdlący, ale jakoś nikt oprócz mnie tego nie czuje, więc to może moja przypadłość, że ja wszystko „czuję” bardziej niż inni 😉
Dla nas ten jako zestaw startowy był idealny. Polecam!
Podoba Ci się ten post? Lubicie podobne zabawy? A może chcecie podzielić się opiniami na temat modelin innych firm? Napisz w komentarzu, zostaw ślad, że tu byłeś. Będzie nam bardzo miło!
Zachęcam do polubienia nas na fb:

 

Upalne dni z lodowymi zabawami!

Lodowe szaleństwo

 

Do zabawy potrzebujemy:

  • foremki 
  • małe figurki
  • miska
  • widelec
  • trochę ciepłej wody

Pomysł wpadł nam do głowy przypadkowo. Syn zafascynowany wyciągnął lód w kostkach i zajął się nim na tyle długo, że postanowiłam to „wykorzystać” 😉

Małe figurki włożyłam do silikonowych foremek w kształcie twarzy/pyszczków misiów i zalałam wodą. Po odstaniu kilku godzin w zamrażalniku nasze lodowe skarby były gotowe do zabawy.

Dodatkową atrakcją był ich kształt…co by nie było misowe robi furorę!

Dla małej rączki było za zimne, więc w ruch poszedł widelec…dłubaniu nie było końca….

Z niezwykłą pieczołowitością i skupieniem T. starał się wyłuskać swoje figurki z lodowego więzienia.

Pierwszy sukces! Jest! Pierwszy danonkowy smok uratowany!

By dziecku ułatwić i trochę przyspieszyć zalecam podlewać gorącą wodą. Najważniejsze żeby dziecko się nie zniechęciło długim czekaniem i żmudnym dłubaniem. Starszym dzieciom niż mój syn na pewno zabawa też się spodoba i pomoże przetrwać szalone upały.

Podoba Ci się ten post? Lubicie podobne zabawy? A może chcecie podzielić się innymi ciekawymi pomysłami  na spędzanie czasu z dziećmi w domu? Napisz w komentarzu, zostaw ślad, że tu byłeś. Będzie nam bardzo miło!
Zachęcam do polubienia nas na fb: