Świnka Peppa i Psi Patrol ulubieńcy przedszkolaków

Trojaczki czytają

Czym zająć maluchy gdy starszaki się uczą?

Świnka Peppa i przyjaciele

Media Service Zawada

Świnka Peppa i Psi Patrol wkraczają do akcji…Wielkimi krokami nadchodzą znowu czasy trudniejsze dla nas rodziców, ale i dla naszych dzieci. Od poniedziałku nawet najmłodsze klasy przechodzą na naukę zdalną i w naszym domu będzie to zupełnie nowe doświadczenie. U nas od zawsze najlepszym umilaczem czasu są książki, dlatego też paczka z nowościami od Media Service Zawada wywołała tyle radości. Media Service Zawada to wydawnictwo, które wydaje książeczki aktywizujące, bajeczki i filmy dvd  z ulubionymi bohaterami bajek dla dzieci. Tym razem paczka była pełna pyszności z główną bohaterką Świnką Peppą oraz Psim Patrolem. (więcej…)

10 urodziny Świnki Peppy

10 urodziny Świnki Peppy

Jubileuszowa Złota Księga Świnki Peppy „Urodzinowe historie”

Media Service Zawada

Kto nie zna małej, różowej świnki? Peppę i jej rodzinkę chyba zna każde dziecko! U nas szał na Peppę trwał bardzo długo. Tomek był oddanym fanem i właściwie do dziś chętnie posłucha historyjki czy obejrzy bajkę z rodziną świnek w roli głównej. Pierwszym magazynem, który Tomciu kupował był właśnie ten ze Świnką Peppą i z wielkim zaskoczeniem chciałabym Wam dziś opowiedzieć, że w tym roku magazyn obchodzi jubileusz! To już 10 lat odkąd pojawił się pierwszy numer w kioskach. Z tej okazji wydawnictwo Media Service Zawada zorganizowało wiele konkursów i atrakcji dla najmłodszych. Zobaczcie sami! (więcej…)

Książeczki Bajeczki

Kolekcja

Książeczki Bajeczki

Książeczki Bajeczki: Stacyjkowo, Świnka Peppa, Rycerz Mike, Tupcio Chrupcio

Kto zna te książeczki ręka w górę! Zdecydowanie są to jedne z najbardziej popularnych książeczek dla dzieci. Na dodatek są to serie ulubionych bajek dzieciaków. Znacie? U nas są bardzo pożądane! (więcej…)

Świnka Peppa – konkurs – nadrabiamy zaległości

Świnka Peppa

Zabawy  w błocie

konkurs magazynu „Świnka Peppa”

Tomek pała szaloną, niezmienną miłością od bardzo długiego już czasu do Peppy…a właściwie bardziej do Georga, z którym się utożsamia(moja interpretacja jego fascynacji)…Co miesiąc kupujemy magazyn Świnki Peppy, który przegląda wiele razy i ciągle do niego wraca. Gdy pewnego razu oglądał gazetkę w oko wpadł mu zestaw „Statek dziadka Świnki”, okazało się, że akurat między innymi ten zestaw jest do wygrania w konkursie organizowanym przez pismo.
http://www.maskotkowo.pl/index.php?p5394,zestaw-figurek-swinka-peppa-statek-dziadka-swinki

W końcu postanowiliśmy wziąć udział w konkursie. Tematem były „Zabawy w błocie Świnki Peppy”. Ze względu na młody wiek Tomskiego musiałam pokombinować jaką pracę może wykonać żeby była jego prawie samodzielnym dziełem, a jednak efektownym;)

W ruch poszły farby, liście zebrane na spacerze oraz waciki kosmetyczne…

Pierwszym zadaniem było pomalowanie liści i poodbijanie ich na czarnej kartce. Maluch malować farbami bardzo lubi, więc sprawiło mu to wiele frajdy. Przy okazji pomalował/zamalował kilka obrazków, które akurat znalazły się pod jego ręką;)

W następnej kolejności przyszła pora na pomalowanie wacików kosmetycznych na brązowo, żółto, czerwono, zielono…miały symbolizować błotko;) To okazało się prawdziwym wyzwaniem, ponieważ musieliśmy chwilę zaczekać żeby nasze waciki przeschły, a wiemy już wszyscy, że cierpliwość nie jest naszą mocną stroną.
Jeden wacik, pomalowany na żółty intensywny kolor, został pięknym jesiennym słońcem przyklejonym w rogu naszego obrazka. Wyschnięte waciki Tomek ponaklejał na dole strony, dodał też kilka liści…
Przyszła pora na próbę generalną…Peppa i Georg wykorzystali moment i „potaplali się” w błotku gdy tylko odwróciłam głowę…wszystko zadziałało, bo figurki miały piękne „błotne” kolory na sobie, co sprawiło wiele radości Maluchowi.
Po zabawie Tomek wkleił jeszcze tekturowe postaci Peppy i Georga, opisaliśmy obrazek, włożyliśmy do zaadresowanej koperty i list został wysłany. Z niecierpliwością czekamy na wyniki konkursu, które zbliżają się się wielkimi krokami (wyniki 10.stycznia w nowym numerze). Mamy świadomość(ja i Tata Malucha), że szanse mamy niewielkie pewnie;) ale Tomek czeka i ciągle marzy o statku dziadka Świnki:) co najważniejsze – tworząc bardzo dobrze się bawił i spędził przyjemnie czas, a to w końcu najważniejsze! 🙂

Dziecko na warsztat – podróże kosmiczne małe i duże

Wariacje kosmiczne

Dziecko na warsztat

ASTRONOMIA

Organizatorki projektu #Dziecko na warsztat postawiły przed nami ogromne wyzwanie. Sporo czasu zajęło mi wykombinowanie jak zainteresować dwulatka tak odległym i abstrakcyjnym dla niego jeszcze tematem jakim jest astronomia.
Próbowaliśmy pooglądać filmiki o kosmosie i planetach, ale nie wzbudziło to zainteresowania. Albumy i książki również przegrywały z ukochanym Kajtusiem, Maszą czy Tulletem…więc pozostało pójście śladem ulubieńców syna…Na pierwszy ogień poszła Peppa i jej podróż kosmiczna, to zdecydowanie wzbudziło zachwyt. Z obejrzenia bajki pozostało wspomnienie rakiety kosmicznej…
…więc zajęliśmy się zrobieniem swojej rakiety…w rakiecie nie mógł siedzieć nikt inny jak Peppa z bratem świnką…
Do wykonania naszej rakiety potrzebowaliśmy dużą butelkę po wodzie mineralnej, tekturkę, folię aluminiową, papier kolorowy samoprzylepny, rolkę z papieru toaletowego oraz taśmę klejącą.
Pracy nie było dużo, a radości bardzo wiele.

Jako dopełnienie tematu rakiety i podróży w kosmos układaliśmy mini puzzle znalezione w internecie:

Swego czasu gdy wracaliśmy wieczorem do mieszkania bardzo dokładnie oglądaliśmy niebo. Akurat bardzo ładnie było widać księżyc i gwiazdy. Od tego czasu bardzo intensywnie Tomek zaczął zauważać wszędzie gwiazdy i księżyce. Stało się to tematem numer 1 podczas zabaw modeliną. 
Stworzył nieskończoną ilość prac, gdzie tematem przewodnim są księżyce i gwiazdy. Nasze niebo nie jest takim zwykłym niebem, ponieważ po tym niebie jeżdżą też samochody i są domki gwiazdek, bo „gwiazdy muszą mieć dom i spać jak jest dzień”. Uświadomiło mi to jak mocno zakorzenione ma, że każdy musi mieć swój dom, swoje łóżko i swoich rodziców. Taki must have mojego syna. 
W trakcie naszych rozważań o gwiazdach i księżycach  nie mogło zabraknąć dyskusji o tym co robimy w dzień, a co w nocy. Co robi słońce, a co księżyc…które zwierzęta polują nocą, a które są aktywne tylko w dzień. Od tamtej dyskusji gdy syn zauważy, że na polu zrobiło się ciemno najważniejszym zadaniem jest sprawdzenie czy jest już księżyc i ile jest gwiazd na niebie oraz stwierdzenie, że teraz rozpoczynają polowanie sowy oraz budzą się nietoperze 😉
W uporządkowaniu dnia i nocy pomogły nam obrazki znalezione w internecie:
Idąc tym tropem wycięłam słońce, księżyc, chmurki oraz gwiazdy, przykleiliśmy oczka, rzepy i Tomek układał sobie na swojej „tablicy filcowej” swoje konfiguracje. 
Udało się przemycić  też minimalną ilość matematyki. Mianowicie na czterech gwiazdkach przykleiliśmy oczka, kolejno jedno, dwa, trzy i cztery. Pod gwiazdkami z oczkami Tomek przyczepiał odpowiednią ilość białych gwiazdek, a później dopasowywaliśmy (ale to już na podłodze) odpowiednią ilość wybranych przedmiotów. To zadanie sprawiło mu chyba najwięcej frajdy 😉
Dużo czasu poświęciliśmy na „dyskusje” o ufoludkach. Jakie mają oczy, jakie mają kolory, uszy, włosy itd td…Tomek oglądał wiele obrazków ufoludków i wybierał te, które najbardziej przypadły mu do gustu. Tutaj pomocna dla mnie okazała się bardzo teczka dwulatka „Kosmiczne Przedszkole” składająca się z zeszytu z zadaniami oraz kolorowego bloku plastycznego wypełnionego po brzegi przeróżnymi formami aktywności dla Malucha. 
Budował swojego ufoludka – przyklejał oczy, nos oraz usta.
Tworzył domek ufoludka z magicznymi drzwiami, w których po otwarciu naszym oczom ukazywał się zielony kosmita.
Przyklejał babeczki na talerz fioletowego Ufoludka.
Mój mały Picasso kolorujący z wielkim rozmachem. Akurat na zdjęciu trzyma pisak w lewej rączce, bo prawa była już bardzo zmęczona…
Przy okazji pracy nad tym warsztatem Tomek poznał nową czynność jaką jest wycinanie. Dostał swoje pierwsze nożyczki i z wielkim zaangażowaniem usiłował wycinać. Bardzo dzielnie próbował prawidłowo chwycić nożyczki i „coś” pociąć. Wyglądało to czasami bardzo ko(s)micznie. Przeważnie udawało mu się troszkę nadciąć papier, a resztę targał sobie paluszkami i duma go rozpierała gdy z jednego kawałka papieru nagle powstawały dwa. Całe szczęście przewidziałam zaangażowanie potomka w wycinanie planet i przezornie wydrukowałam dwa komplety 😉
Gdy już zakończyliśmy wycinanki przeszliśmy do przyczepiania naszych planet na „filcowej tablicy” w pokoju Malucha i efekt mu się podobał, jednak po krótkiej chwili zdecydował, że te planety nie są w jego typie i postanowił je wszystkie zdjąć,  a zostawić sobie swoje słońce, księżyc, chmurki oraz gwiazdki do liczenia. Cóż, planety będą na tzw. „zaś”.
Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie wykorzystali tematu również w naszym wspólnym pichceniu. Mieliśmy trzy desery w planach: ciasto – ufo, kosmiczne sushi oraz babeczki – latające spodki.
  • Na pierwszy ogień poszło ciasto. Przepis pochodzi ze zbiorów Anastazji Pustelnik „100 nowych ciast siostry Anastazji”. Składa się z kakaowego biszkoptu, masy budyniowej, owoców oraz kolorowej galaretki. We wnętrzu ciasta zatopione są nasze latające pojazdy kosmiczne, czyli okrągłe biszkopty sklejone warstwą powideł(to było zadanie specjalne Tomka, sprawdził się doskonale i jako pożeracz biszkoptów i jako smarowacz;)). Ciasto jest wbrew pozorom lekkie i wcale nie takie słodkie jak mogłoby się wydawać, a wszystko za sprawą biszkoptu z dużą ilością kakao. Tutaj zabawy było co niemiara, ponieważ Tomek jest fanem zajęć kuchennych i zawsze bardzo chętnie pomaga mi (albo chociaż asystuje i podaje) w gotowaniu i pieczeniu ciast. Miksowanie jest jego konikiem 😉
  • W naszym drugim pomyśle deserowo-kosmicznym również wykorzystaliśmy galaretkę, tym razem zieloną, ryż ugotowany na słodko oraz dżem porzeczkowy. Wszystko efektownie połączone w zgrabną całość i deser gotowy. Składników mało, wkład pracy w sumie też niewielki, ale jednak czas oczekiwania na zastygnięcie w kolejnych etapach dłuższy niż przy zrobieniu ciasta.
  • Latające spodki to u nas kruche babeczki wypełnione masą jabłkową i zieloną galaretką przykryte pierzynką z bitej śmietany utwardzonej i zabarwionej galaretką. Przepis łatwy i godny polecenia,  a wrażenie robi ładne na stole. Kruche ciasto jest o tyle wdzięcznym narzędziem pracy, że wyrabianie możemy poświęcić Maluchom, a one na pewno chętnie się włączą, bo przecież to dla nich nic innego jak zabawa piaskiem kinetycznym czy masami wszelakiego rodzaju.

Czas naszych kosmicznych zajęć umilały nam piosenki związane z tematem. Słuchaliśmy sobie:
Śpiewających Brzdąców „Ufoludki”, Fasolek „Zielone Ufoludki”, zespołu Kosmokwaki „Ufoludek” oraz krótkiej piosenki o tytule „Rakieta na księżyc”.

To tyle naszych około astronomicznych poczynań, było skromnie jeśli chodzi o teorie, której nawet nie liznęliśmy, ale dużo praktycznych zajęć rozwijających skupienie, nowe umiejętności oraz kreatywne tworzenie. Dla mojego syna był to czas świetnej zabawy i na pewno jeszcze nie raz powtórzymy nasze zabawy z czasem rozwijając o informacje już stricte astronomiczne.
Zachęcam do komentowania i wyrażania swoich opinii.
Warto również zajrzeć na blogi innych osób biorących udział w warsztatach, gdzie każdy znajdzie zapewne wiele inspirujących pomysłów na zapoznanie dziecka z tym kosmiczno – astronomicznym tematem! 😉