Russell Oficynka

Annie Jackson

Russell

Wydawnictwo Oficynka

Russell to książka wobec której miałam wysokie oczekiwania. Okładka i zapowiedź obiecywały bardzo ciekawą historię z wątkiem eksperymentu społecznego. Brzmiało ambitnie i dawało powiew świeżości…

Do Polski przyjeżdża ekipa filmowa. Ich celem jest nakręcenie filmu na temat Jana Kalwina. Cała ekipa zatrzymuje się na terenie parafii ewangelickiej. Przy okazji przeprowadzają eksperyment społeczny: każdy aktor ma zamieszkać ze swoją asystentką w jednym baraku. Annie, nasza główna bohaterka zostaje asystentką bardzo popularnego aktora Russela. Mężczyzna jest starszy od niej i od samego początku nie przypadają sobie do gustu.

„-Chcesz powiedzieć, że nadal będziesz mieszkała z tą obleśną, tłustą i nieprzewidywalną świnią? – Hana od pierwszego dnia na planie nie darzyła Russella sympatią, a z czasem wręcz pałała do niego nienawiścią. (…)

Ten jego spokój, beznamiętność, wyobcowanie były chyba gorsze, niż gdyby zaczął krzyczeć czy nas wyzywać.”

 

Ich znajomość jest burzliwa, kłótnie, rękoczyny, złe traktowanie to ich codzienność. Jednak w pewnym momencie następuje przełom. Coś zaczyna się zmieniać w ich relacji. Bohaterka udowadnia, że każdemu warto dać szansę i nie należy kierować się zasłyszanymi plotkami. Ich znajomość udowadnia, że nie należy oceniać kogoś po wyglądzie, a wręcz przeciwnie każdemu warto dać szansę.

Eksperyment społeczny w literaturze obyczajowej

Russell to książka obyczajowa z romansem w tle, który moim zdaniem dominuje całą historię. Przyznam szczerze, że od pierwszych stron wiadomo było w którą stronę zmierza fabuła i elementów zaskoczenia tutaj nie znajdziecie. Mimo początkowych zawirowań pomiędzy naszą bohaterką, a tytułowym popularnym aktorem wiadomo, że wcześniej czy później skonsumują swoją znajomość.

Zapowiadało się „szumnie”. Ekipa filmowa postanawia przeprowadzić eksperyment społeczny, polegający na tym, że każdy aktor podczas kręcenia filmu będzie mieszkał ze swoją asystentką w jednym małym baraku. Ludzie mają spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Asystentki całkowicie podlegają swoim gwiazdom filmowym.

„Russell nie lubił, kiedy skakało nad nim kilka osób naraz, dlatego ja byłam jego garderobianą, fryzjerką i makijażystką w jednym. No i służącą na każde zawołanie.”

Niestety ten wątek nie został pociągnięty. Moim zdaniem potencjał, jaki był nie został wykorzystany. Nie zostały wyciągnięte żadne wnioski, nie ma żadnego podsumowania. Wątek się rozszedł po kościach, a cała fabuła została zdominowana przez romans, który ani nie był zaskoczeniem, ani nie jest żadną nowością.

Ciekawym zabiegiem autorki jest instrukcja czytania zamieszczona na początku książki. Annie Jackson spisała 9 punktowy spis zasad jakimi należy się kierować podczas czytania książki oraz przygotowała playlistę, która towarzysząc przy czytania ma wzmacniać nasze odczucia. Pomysł przedni!

Podsumowując książka nie wywołała u mnie wielkich emocji. Powiedziałabym, że historia jakich wiele w trochę innym otoczeniu (akcja książki toczy się na terenie parafii ewangelickiej). Czy żałuję? Nie, bo zawsze warto poszerzać horyzonty i wyrabiać własne opinie. Na pewno w książce przemycono kilka ciekawostek na temat Jana Kalwina i to chyba postać, która mnie najbardziej zafascynowała i obudziła we mnie chęć poznania bliżej jego biografii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.