Książeczki kreatywne dla każdego przedszkolaka

Magiczne kolorowanki

Książeczki kreatywne

Wydawnictwo Olimp

wydawnictwo Olimp
Książeczki edukacyjne dla każdego dziecka

Wakacje za pasem, pogoda raz lepsza raz gorsza, więc odkrywamy coraz to nowsze pomysły na spędzenie czasu na zabawie i nauce jednocześnie. Od kilku dni bawimy się razem z wydawnictwem Olimp i ich publikacjami. W tytule napisałam, że to pozycje dla każdego przedszkolaka, ale gwarantuję Wam, że magiczna kolorowanka Hokus – pokus podbije serce nawet zdecydowanie młodszemu dziecku. Czytaj więcej

Wielkanocne inspiracje – naklejkowy świat

Wielkanocne inspiracje

Zwierzęta w dżungli

Naklejkowy świat

Wydawnictwo WILGA

Kilkoro z Was napisało do mnie, że nie macie w zwyczaju dawać dzieciom prezentów z okazji świąt Wielkanocnych, że raczej są to drobne upominki i słodycze. Dlatego dziś pokazuję jedną z nowości wydawnictwa Wilga , która mogłaby się znaleźć w prezencie „drobiazgu”;)

Zwierzęta dżungli - naklejkowy świat wydawnictwo Wilga
Zwierzęta dżungli wyd. Wilga

Czytaj więcej

#DnW…Tekturowe love

Tworzymy!

Parking i lotnisko 2w1

temat: Tektura

Tegoroczna edycja Dziecka na Warsztat zyskała nowy wymiar – stawiamy na kreatywność – zgodnie z przewodnim hasłem „Tworzymy!”. Każdy miesiąc ma przypisany materiał, który ma być naszym głównym materiałem pracy. Wrzesień to tektura i papier. 
U nas papierowe twory to dosyć popularna forma zabawy. Najczęściej wykorzystujemy rolki po papierze toaletowym. Robiliśmy np.:
  • kalendarz adwentowy – klik
  • lornetki, które służą Tomkowi do dziś i są towarzyszem każdego wyjazdu – klik
  • pudło sensoryczne – klik
  • kulodrom – klik
  • tablica manipulacyjna – klik
  • gra planszowa – klik
  • akwarium – klik
  • pierwsza książka Tomskiego z wyskakującymi okienkami – klik
  • motoryka duża z zającem wielkanocnym – klik  
  • gra za grosze diy – klik

W ramach naszych wrześniowych poczynań zrobiliśmy smoka ziejącego ogniem, kosz do gry w koszykówkę oraz hit, czyli parking i lotnisko 2w1.

  • smok ziejący ogniem:  

Do wykonania potrzebujemy: rolkę po papierze toaletowym, zieloną farbę, oczka, kolorowe paski bibuły oraz klej.

Smok ziejący ogniem z rolki po papierze toaletowym

  • kosz do gry w koszykówkę
Wykonanie jest bardzo proste. Wystarczy kilka rolek po papierze toaletowym skleić razem, przyczepić do tekturki i zabawa gotowa. O, dziwo Tomka zajęło to nadzwyczaj długi i trwało to kilka dni, więc mały nakład pracy, finansowy żaden, a zabawa pierwsza klasa. Dodatkowo ćwiczenie dużej motoryki:)
kosz do koszykówki z rolek po papierze toaletowym
  • parking i lotnisko 2w1

Największym naszym projektem był tekturowy parking i lotnisko. Jako, że u nas obecnie na topie samoloty, więc naturalnym rozwiązaniem było stworzenie lotniska dla figurek Tomskiego.

Lotnisko i garaż 2w1

„Budowla” składa się z parkingu „podziemnego” dla największego samolotu i dużych samochodów. Pierwsze piętro to parking i pasy drogi dla samochodów oraz górne piętro, czyli pasy startowe dla samolotów z hangarem i mini lądowiskiem z windą.

Podjazd na pierwsze piętro parkingu

Górna część lotniska i z prawej strony widoczny zjazd na niższe piętro

Lotnisko zostało pieczołowicie obklejone przez Tomka naklejkami z jego ulubionych filmów

Rwący Wicher wylądował

Hangar – mieszczą się wszyscy

Tata Tomka wycinał i sklejał, natomiast Tomek z wielkim zaangażowaniem oklejał i ozdabiał dzieło. Jest to bardzo  fajny pomysł na spędzenie razem czasu oraz wspaniałą zabawę przez  długi czas. Dodatkowym atutem jest fakt, że bez wielkiego nakładu finansowego możemy odwzorować czy też wymyślić własną wersję wymarzonego parkingu naszego dziecka.

Zapraszamy do wspólnej zabawy!

Melissa&Doug – ćwiczymy motorykę małą

Naklejki wielokrotnego użytku

Melissa&Doug

Szalone twarze

U nas zabawa trwa na całego. Na dwór wychodzić za bardzo nie możemy, więc staramy się umilać sobie czas w domu. Jakiś czas temu zawitały u nas naklejki wielokrotnego użytku firmy Melissa&Doug „Szalone twarze”.  Jest to świetna rozrywka dla Malucha, który bardzo lubi naklejki,a nic tak bardzo nie frustruje jak przyklejona naklejka, której nie można później już odkleić i przykleić w innym miejscu. 

W komplecie dostajemy kilkanaście arkuszy zarysów twarzy oraz arkusze  z naklejkami. Do wyboru wiele różnych par oczu, nosów, brwi, ust. W pakiecie dostajemy nawet brody, wąsy i okulary. Raczej są to bardzo charakterystyczne twarze o nieregularnych rysach i cechach. Jest pirat, wieśniak (akurat ulubiony u Tomka ze względu na muchy na uszach i nosie ;)), Frankenstein, murzyn, ufoludek itd…
Zabawa jest przednia i co najważniejsze zajmuje mojego syna na dłuższą chwilę, co nie jest takie oczywiste…

Dzisiaj jednak wykorzystaliśmy naklejki do nieco innego zajęcia…będąc nadal w temacie naszych ufoludków Tomek stworzył swoją wersję zielonego potwora z  patyczków kreatywnych, durszlaka oraz wyżej wspomnianych naklejek.

Zabawę rozpoczęliśmy od przepychania malutkich kuleczek z papieru toaletowego przez dziurki durszlaka. Wbrew pozorom było to trudne zadanie i nie takie rachu ciachu. Wymagało to dużej uwagi i koncentracji od Tomka żeby chwycić paluszkami malutką kuleczkę, a potem wycelować w dziurkę. Niekiedy popychał sobie kuleczki patyczkiem kreatywnym. Był to bardzo dobre ćwiczenie na motorykę małą. Kolejnym krokiem naszej zabawy było układanie patyczków w dziurkach durszlaka. To było prostsze i poszło łatwiej. Frajda jednak była znacząca 🙂 

Gdy wszystkie wyciorki były ułożone i ukształtowane na „szalony fryz” przyszła kolej na naklejenie oczu, nosa i ust. W tym momencie dowiedziałam się, że to nie będzie zwykły potwór tylko straszna postać z kosmosu.

.

Naklejaniu oczu nie było końca…stanęło na pięciu,  później pyrkaty nos oraz usta z krzywymi zębami.

Ostatnim etapem było ułożenie much(papierowych kulek) we włosach potwora, a po sesji zdjęciowej uroczyste rozebranie stwora na części pierwsze.

Zachęcamy do zabawy!
A jeśli uda się Wam stworzyć Wasze potwory to podzielcie się zdjęciami w komentarzach, chętnie obejrzymy co wam wyszło!

Dziecko na warsztat – podróże kosmiczne małe i duże

Wariacje kosmiczne

Dziecko na warsztat

ASTRONOMIA

Organizatorki projektu #Dziecko na warsztat postawiły przed nami ogromne wyzwanie. Sporo czasu zajęło mi wykombinowanie jak zainteresować dwulatka tak odległym i abstrakcyjnym dla niego jeszcze tematem jakim jest astronomia.
Próbowaliśmy pooglądać filmiki o kosmosie i planetach, ale nie wzbudziło to zainteresowania. Albumy i książki również przegrywały z ukochanym Kajtusiem, Maszą czy Tulletem…więc pozostało pójście śladem ulubieńców syna…Na pierwszy ogień poszła Peppa i jej podróż kosmiczna, to zdecydowanie wzbudziło zachwyt. Z obejrzenia bajki pozostało wspomnienie rakiety kosmicznej…
…więc zajęliśmy się zrobieniem swojej rakiety…w rakiecie nie mógł siedzieć nikt inny jak Peppa z bratem świnką…
Do wykonania naszej rakiety potrzebowaliśmy dużą butelkę po wodzie mineralnej, tekturkę, folię aluminiową, papier kolorowy samoprzylepny, rolkę z papieru toaletowego oraz taśmę klejącą.
Pracy nie było dużo, a radości bardzo wiele.

Jako dopełnienie tematu rakiety i podróży w kosmos układaliśmy mini puzzle znalezione w internecie:

Swego czasu gdy wracaliśmy wieczorem do mieszkania bardzo dokładnie oglądaliśmy niebo. Akurat bardzo ładnie było widać księżyc i gwiazdy. Od tego czasu bardzo intensywnie Tomek zaczął zauważać wszędzie gwiazdy i księżyce. Stało się to tematem numer 1 podczas zabaw modeliną. 
Stworzył nieskończoną ilość prac, gdzie tematem przewodnim są księżyce i gwiazdy. Nasze niebo nie jest takim zwykłym niebem, ponieważ po tym niebie jeżdżą też samochody i są domki gwiazdek, bo „gwiazdy muszą mieć dom i spać jak jest dzień”. Uświadomiło mi to jak mocno zakorzenione ma, że każdy musi mieć swój dom, swoje łóżko i swoich rodziców. Taki must have mojego syna. 
W trakcie naszych rozważań o gwiazdach i księżycach  nie mogło zabraknąć dyskusji o tym co robimy w dzień, a co w nocy. Co robi słońce, a co księżyc…które zwierzęta polują nocą, a które są aktywne tylko w dzień. Od tamtej dyskusji gdy syn zauważy, że na polu zrobiło się ciemno najważniejszym zadaniem jest sprawdzenie czy jest już księżyc i ile jest gwiazd na niebie oraz stwierdzenie, że teraz rozpoczynają polowanie sowy oraz budzą się nietoperze 😉
W uporządkowaniu dnia i nocy pomogły nam obrazki znalezione w internecie:
Idąc tym tropem wycięłam słońce, księżyc, chmurki oraz gwiazdy, przykleiliśmy oczka, rzepy i Tomek układał sobie na swojej „tablicy filcowej” swoje konfiguracje. 
Udało się przemycić  też minimalną ilość matematyki. Mianowicie na czterech gwiazdkach przykleiliśmy oczka, kolejno jedno, dwa, trzy i cztery. Pod gwiazdkami z oczkami Tomek przyczepiał odpowiednią ilość białych gwiazdek, a później dopasowywaliśmy (ale to już na podłodze) odpowiednią ilość wybranych przedmiotów. To zadanie sprawiło mu chyba najwięcej frajdy 😉
Dużo czasu poświęciliśmy na „dyskusje” o ufoludkach. Jakie mają oczy, jakie mają kolory, uszy, włosy itd td…Tomek oglądał wiele obrazków ufoludków i wybierał te, które najbardziej przypadły mu do gustu. Tutaj pomocna dla mnie okazała się bardzo teczka dwulatka „Kosmiczne Przedszkole” składająca się z zeszytu z zadaniami oraz kolorowego bloku plastycznego wypełnionego po brzegi przeróżnymi formami aktywności dla Malucha. 
Budował swojego ufoludka – przyklejał oczy, nos oraz usta.
Tworzył domek ufoludka z magicznymi drzwiami, w których po otwarciu naszym oczom ukazywał się zielony kosmita.
Przyklejał babeczki na talerz fioletowego Ufoludka.
Mój mały Picasso kolorujący z wielkim rozmachem. Akurat na zdjęciu trzyma pisak w lewej rączce, bo prawa była już bardzo zmęczona…
Przy okazji pracy nad tym warsztatem Tomek poznał nową czynność jaką jest wycinanie. Dostał swoje pierwsze nożyczki i z wielkim zaangażowaniem usiłował wycinać. Bardzo dzielnie próbował prawidłowo chwycić nożyczki i „coś” pociąć. Wyglądało to czasami bardzo ko(s)micznie. Przeważnie udawało mu się troszkę nadciąć papier, a resztę targał sobie paluszkami i duma go rozpierała gdy z jednego kawałka papieru nagle powstawały dwa. Całe szczęście przewidziałam zaangażowanie potomka w wycinanie planet i przezornie wydrukowałam dwa komplety 😉
Gdy już zakończyliśmy wycinanki przeszliśmy do przyczepiania naszych planet na „filcowej tablicy” w pokoju Malucha i efekt mu się podobał, jednak po krótkiej chwili zdecydował, że te planety nie są w jego typie i postanowił je wszystkie zdjąć,  a zostawić sobie swoje słońce, księżyc, chmurki oraz gwiazdki do liczenia. Cóż, planety będą na tzw. „zaś”.
Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie wykorzystali tematu również w naszym wspólnym pichceniu. Mieliśmy trzy desery w planach: ciasto – ufo, kosmiczne sushi oraz babeczki – latające spodki.
  • Na pierwszy ogień poszło ciasto. Przepis pochodzi ze zbiorów Anastazji Pustelnik „100 nowych ciast siostry Anastazji”. Składa się z kakaowego biszkoptu, masy budyniowej, owoców oraz kolorowej galaretki. We wnętrzu ciasta zatopione są nasze latające pojazdy kosmiczne, czyli okrągłe biszkopty sklejone warstwą powideł(to było zadanie specjalne Tomka, sprawdził się doskonale i jako pożeracz biszkoptów i jako smarowacz;)). Ciasto jest wbrew pozorom lekkie i wcale nie takie słodkie jak mogłoby się wydawać, a wszystko za sprawą biszkoptu z dużą ilością kakao. Tutaj zabawy było co niemiara, ponieważ Tomek jest fanem zajęć kuchennych i zawsze bardzo chętnie pomaga mi (albo chociaż asystuje i podaje) w gotowaniu i pieczeniu ciast. Miksowanie jest jego konikiem 😉
  • W naszym drugim pomyśle deserowo-kosmicznym również wykorzystaliśmy galaretkę, tym razem zieloną, ryż ugotowany na słodko oraz dżem porzeczkowy. Wszystko efektownie połączone w zgrabną całość i deser gotowy. Składników mało, wkład pracy w sumie też niewielki, ale jednak czas oczekiwania na zastygnięcie w kolejnych etapach dłuższy niż przy zrobieniu ciasta.
  • Latające spodki to u nas kruche babeczki wypełnione masą jabłkową i zieloną galaretką przykryte pierzynką z bitej śmietany utwardzonej i zabarwionej galaretką. Przepis łatwy i godny polecenia,  a wrażenie robi ładne na stole. Kruche ciasto jest o tyle wdzięcznym narzędziem pracy, że wyrabianie możemy poświęcić Maluchom, a one na pewno chętnie się włączą, bo przecież to dla nich nic innego jak zabawa piaskiem kinetycznym czy masami wszelakiego rodzaju.

Czas naszych kosmicznych zajęć umilały nam piosenki związane z tematem. Słuchaliśmy sobie:
Śpiewających Brzdąców „Ufoludki”, Fasolek „Zielone Ufoludki”, zespołu Kosmokwaki „Ufoludek” oraz krótkiej piosenki o tytule „Rakieta na księżyc”.

To tyle naszych około astronomicznych poczynań, było skromnie jeśli chodzi o teorie, której nawet nie liznęliśmy, ale dużo praktycznych zajęć rozwijających skupienie, nowe umiejętności oraz kreatywne tworzenie. Dla mojego syna był to czas świetnej zabawy i na pewno jeszcze nie raz powtórzymy nasze zabawy z czasem rozwijając o informacje już stricte astronomiczne.
Zachęcam do komentowania i wyrażania swoich opinii.
Warto również zajrzeć na blogi innych osób biorących udział w warsztatach, gdzie każdy znajdzie zapewne wiele inspirujących pomysłów na zapoznanie dziecka z tym kosmiczno – astronomicznym tematem! 😉